środa, 18 czerwca 2014

Rozdział 15

Prosimy wszystkie osoby, które komentują z anonima by podpisywały się jakoś, chociaż jedną literą, bo chciałybyśmy wiedzieć które komentarze są od kogo :)
Przepraszam za błędy, które mogą pojawić się w rozdziale.No i komentarze. Pamiętajcie o komentarzach, bo one na prawdę są dla nas bardzo ważne. /Ronni
____________________________________________________________________
cz.I
Za ostro? Ja pierdolę, on mnie zdradził z pierwszą lepszą dziwką! Mam udać, że nic się nigdy nie stało?! Chyba go pojebało. Byłem bardzo zdenerwowany. Poszedłem do salonu, usiadłem się, i zacząłem śpiewać. To mnie trochę odstresowuje.
Śpiewałem, aż zaczęło boleć mnie gardło. Poszedłem do kuchni, i napiłem się wody. Usłyszałem dzwonek do drzwi. Poszedłem, i otworzyłem je. Spodziewałem się Olivera, ale za drzwiami stał Vic. Uśmiechnął się do mnie, i wszedł.
- Cześć.
-Hej Vic, nie piję z tobą. - powiedziałem zachrypniętym głosem.
- Chory jesteś?
-Nie, z dużo śpiewania.
- A co cię tak zdenerwowało? - jak on mnie zna. Wszystko wie.
- Oliver przespał się z jakąś dziwką w burdelu, bo nie dałem mu się poruchać. - nie przebierałem w słowach.
- Co? Zerwałeś z nim?
- Nie. - zacząłem mu to wszystko opowiadać, nerwowo chodząc po pokoju. Znowu się zdenerwowałem.
- Kellin, spokojnie. Najwidoczniej on nie jest ciebie wart. - dalej krążyłem po pokoju. - Kellin? - wstał, i podszedł do mnie, łapiąc za ramiona. Położyłem głowę na jego ramieniu. Po złości przyszedł smutek i rozczarowanie.
- Co ja mu zrobiłem? To, że nie chciałem mu dać się przeruchać, to był wystarczający powód, żeby znaleźć sobie pocieszenie?
- Nie, to nie jest powód. Ej, uśmiechnij się, i miej na jego wyjebane. Nie przejmuj się. Proszę. - przytulił mnie. Po chwili przejechałem nosem po jego szyi, wywołując dreszcz na jego ciele. Zacisnął ręce na mojej koszulce, na plecach. Podniosłem głowę, i przyglądałem mu się. Brązowa grzywka, i śliczne oczy tego samego koloru.Piękny, biały uśmiech i zawsze radosne spojrzenie.
On też przez chwilę mi się przyglądał, a potem zbliżył się, i pocałował mnie. Przejąłem inicjatywę. Położyłem mu ręce na torsie. Skończyłem pocałunek, i uśmiechnąłem się jakby..chytrze? Przeniosłem usta na jego szyję. Chyba mu się podobało. Ale..na tym się skończyło. Jeszcze raz się pocałowaliśmy, i zaśmialiśmy się.
 Potem rozmawialiśmy jeszcze jakiś czas, i Vic poszedł. Ustaliliśmy, że ani Oliver, ani nikt inny nie dowie się o tym, co się tutaj wydarzyło. Z resztą Oliver zawinił trochę więcej niż ja, więc nie ma co rozpaczać.
 Jakieś dwadzieścia minut po pójściu Vic'a, przyszedł Oliver z nadzieją, że się pogodzimy, czy coś. Wpuściłem go, ale tak w sumie nie z bardzo chciało mi się o tym rozmawiać. Nasza niby "spokojna" rozmowa przerodziła się najpierw w kłótnię, potem w awanturę, kończąc na bójce. Tak, ja zacząłem. Bardzo mnie zdenerwował, dlatego dostał w policzek z pięści. Nie był mi dłużny, więc po jakimś czasie zaciętej bójki byliśmy cali poobijani.
Leżeliśmy na dywanie. Oliver trzymał mi ręce siedząc na mnie okrakiem, a ja starałem się uwolnić. No nie oszukujmy się - on jest wyższy i silniejszy. Po jakimś czasie nie miałem już siły się wyrywać. Oliver wtedy zbliżył się, i tak po prostu mnie pocałował. Pocałunek był długi i bardzo namiętny. W między czasie osiągnąłem zamierzony cel, i delikatnie oraz nie postrzeżenie zrzuciłem go z siebie. Kolanem otarłem się o jego krocze, a on cicho jęknął.
- Mam nadzieję, że chociaż było ci z nią dobrze. - szepnąłem, i zerwałem się, biegnąc do łazienki, którą zamknąłem na klucz. Po chwili ciszy usłyszałem pukanie do drzwi, o które byłem oparty plecami.
- Kellin, otwórz. - pff. Jasne już biegnę.
- Mam jedną prośbę. Wyjdź.
- Kellin, proszę cię. To był tylko jeden raz. Austin mnie tam zaciągnął..
- Tak, i pewnie krzyczał na ciebie, zmuszając do ruchania.Nie rób ze mnie idioty! A z resztą to nie ma znaczenia. I tak ci pewnie wybaczę. Ale teraz wyjdź. - potem usłyszałem już tylko nie za głośne "Przepraszam. Kocham cię.", i trzask drzwi wejściowych. Wyszedłem z łazienki, dopiero teraz odczuwając skutki bójki. Bolało mnie pół twarzy, żebra, i kolano. Poza tym miałem kilka dużych siniaków. Między innymi na policzku i żebrach, i w kilku innych miejscach.

cz.II
Żałowałem, że poszedłem do tego burdelu. To był pierwszy, i ostatni raz kiedy tam poszedłem, a Kellin zachowywał się tak, jakbym chodził tam co najmniej codziennie. I nie byłem tam tylko dlatego, że Kellin nie dał mi się przeruchać. No ale nie oszukujmy się - który facet tego nie lubi? Wróciłem do domu zdenerwowany. Na szczęście Austin gdzieś wyszedł. Muszę się w końcu wziąć w garść, i powiedzieć mu o moim związku z Kellsem. Nie boję się mu tego powiedzieć, tylko bardziej obawiam się jak on na to zareaguje. Dobra, to nie jest teraz ważne.
 Jak mam wytłumaczyć Kellinowi, że to dla mnie nic nie znaczyło i, że to był tylko jeden raz? Może powinienem trochę poczekać, i porozmawiać z nim z jakiś czas? Nie wiem już co mam robić. Wykorzystałem chociaż okazję i pocałowałem go, kiedy leżał pode mną, i nic nie mógł zrobić. Zdecydowałem się jednak pójść do niego, i jeszcze raz z nim porozmawiać. Czekanie nie załatwiłoby naszego problemu.Ale to chyba nie był najlepszy pomysł. Kellin nadal jest na mnie zły. Mam z to kilka siniaków, i wszystko mnie boli, no i kolejną awanturę z nim. Wróciłem do mieszkania. Tym razem Austin już był.
- A tobie co się stało? Biłeś się z kimś? - zapytał kiedy mnie zobaczył.
- Nie twoja sprawa. - opowiedziałem mu trochę oschle, a potem zamknąłem się w swoim pokoju. Czyli teraz cały czas będzie tak? Będę chodziło do Kellina, pokłócimy się, wrócę do siebie..i tak będzie ciągle? Niczego na tym nie zyskamy. Ostatnio i tak tylko się kłócimy. I za każdym razem z mojej winy.
*
Następnego dnia znów nie poszedłem do szkoły. Olałem ją po prostu.
 Zdecydowałem, że nie odpuszczę, dopóki Kellin mi nie wybaczy. Nic innego nie mogę zrobić. A to lepsze niż siedzenie z założonymi rękami, i czekanie, aż wszystko samo się rozwiąże.
Dzwoniłem kilka razy do niego. Nie odbierał. Nie wiem na co w ogóle liczyłem.
Pojechałem do niego wieczorem. Znowu będę go prosił o to, żeby mi wybaczył.Może w końcu się uda. Ta sytuacja robi się już trochę żałosna. Otworzył drwi, ale kiedy tylko mnie zobaczył od razu je zamknął.
- Otwórz, proszę cię. Nie możemy normalnie porozmawiać? - zapytałem, i zapukałem do drzwi. Po chwili ponownie się otworzyły. - To dasz mi wszystko powiedzieć na spokojnie?
- Jeśli w ogóle mamy jeszcze o czym rozmawiać. - poszliśmy do salonu. Po raz kolejny zaczynam to samo od początku.
- Zrozum, że to był tylko jeden raz. Nigdy więcej tam nie pójdę.
- Tam przy najmniej możesz sobie poruchać, nie?
- Nie poszedłem tam dlatego, że ty "nie dałeś mi się wyruchać". - ku mojemu zdziwieniu rozmowa była całkiem spokojnie.
- Ale mimo wszystko zdradziłeś mnie z jakąś pierwszą lepszą.
- Ale to nic dla mnie nie znaczyło. Kocham tylko ciebie, i wiem, że mogłem tam po prostu nie iść. - po moich słowach zapadła cisza. Czekałem aż Kellin coś powie. Odezwał się po dłuższej chwili milczenia.
- Ja już nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć. Nie wiem czy mówisz prawdę, i czy będzie tak jak mnie zapewniasz.
- Po prostu mi zaufaj. - nagle naszą rozmowę przerwał dzwonek do drzwi. Kellin poszedł je otworzyć.

6 komentarzy:

  1. Suuuupeer *w* /Magda ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hahaha świetny rozdział :3 czekam na następny ^_^/ Zuzu

    OdpowiedzUsuń
  3. Super rozdział,
    I jeszcze ta ich bójka. Ciekawa jestem jak to się dalej potoczy. Weny życzę! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Aaa! Ja chcę następny. Szybko! ;u;

    OdpowiedzUsuń
  5. Bijący się Oliver xD Czekamy na następny rozdział :D /z

    OdpowiedzUsuń
  6. Kto był w drzwiach?!
    JA PIERDOLE KTO BYŁ W TYCH DRZWIACH ?!
    <3

    OdpowiedzUsuń