Jesteście świetni, oby tak dalej. Zapraszamy do czytania /Merry
_________________________________________________________
cz.I
Dobra wiem, moje zachowanie nie było godne 19-latka. No ale kurde to jest mój pierwszy i ostatni chłopak. Znaczy nie to, że wyjdę za niego albo zostanę z nim do końca życia tylko, że po prostu więcej nie zdecyduje się na związek z facetem. No kocham Olivera na swój sposób ale w ogóle sobie jakoś nie mogę wyobrazić nas jako parę albo żebyśmy mieli TO zrobić. Tak bardzo bałem się, ze ktoś się zorientuje co między nami jest, że unikałem go. Niestety skutki były odwrotne niż się spodziewałem. Ludzie w szkole zaczęli zwracać uwagę tym zmianom. Założę się, ze po szkole lata już co najmniej kilka różnych plotek. Super. W szkole nie było Vica, i dlatego czułem się gorzej. Nawet nie miałem z kim o tym pogadać.
Kiedy przebrnąłem przez ten dzień w szkole, wróciłem do domu. Godzinę później zjawił się Oli. Wpuściłem go do domu i zapytałem przez grzeczność czy się czegoś napije. Jak zwykle był to sok. Dałbym mu piwo ale dawno nie robiłem zakupów a poza tym nie bardzo je lubiłem. poszliśmy do mnie i usiedliśmy
-Kellin wytłumacz mi w końcu o co ci chodzi bo ja już nie mam ni ochoty ani cierpliwości do tych całych podchodów
-O nic tak właściwie. Po prostu nie chce żeby inni się o tym dowiedzieli i nie chce tego robić już teraz. Tyle.
-Ale dlaczego? Przecież..
- Przestań! Jesteś egoistą. Niewyżytym egoistą w dodatku. Oczekuje od ciebie chociaż minimum szacunku. Nie jestem szmatą! Jak chcesz poruchać to idź do tej swojej byłej.. Victorii!
-Sadzisz, ze ona jest szmatą? Szanuje cię przecież!
-To ty to powiedziałeś. Ja jej nie znam. Skoro mnie szanujesz to nie zmuszaj mnie do niczego. Tonie będzie miło i przyjemnie ale mi trochę mniej jakby nie patrzeć. Więc może weź się w garść i uszanuj moją decyzję-lekko się zdenerwowałem
-Szanuję! Przecież nie gwałcę Cie więc nie przesadzaj.też jesteś egoistą bo ja mm swoje potrzeby przecież!- chwile patrzyliśmy na siebie uważnie
-Obaj jesteśmy siebie warci- zaśmiałem się Oliver trochę się rozpogodził. Uśmiechnął się i pokiwał głowa.
-Czyli zgoda?
-Tak-usiadłem mu na kolanach i pocałowałem. Tym razem nikt nagle nie wszedł do pokoju ani nie zadzwonił. Po prostu mieliśmy chwilę dla siebie. Po przerwanym pocałunku wtuliłem twarz w jego szyję on mnie przytulił. Nagle szepnął
-Rozmawiałem z Vicem.
-Co? Kiedy?
-Wczoraj.
-O czym?
-O Tobie-zamarłem.
cz. II
Już w ogóle nie rozumiałem Kellina. Zachowuje się jak dziecko. Wiem, ze jestem może trochę egoistą bo namawiam go do tego, wiedząc, że on nie jest jeszcze gotowy. Cała ta sytuacja i mój związek z Kellsem... jakoś szybko i łatwo to przyjąłem, a Kellin wręcz przeciwnie. Niby mnie kocha i okazuje mi to ale widzę, ze ciężko mu zaakceptować i 'przyzwyczaić' się do tego, ze ma chłopaka. Ale ja mimo tego cały czas mówiłem tylko o jednym. Tylko o ruchaniu. Nie chciałem następnej kłótni, no ale my przecież nie potrafimy rozmawiać jak dorośli,. o tym wszystkim nie miałem nawet z kim pogadać. Austin przecież o niczym nie wie. Dlatego spotkałem się z Vicem. Rozmawialiśmy trochę o Kellinie, o tym jak on to wszystko znosi. Zapytałem Vica jak on przyjął tą cała sytuacje. Widziałem, że to nie było dla nie go proste. W ogóle wydaje mi się, że tylko ja dobrze przyjąłem to co się teraz dzieje. I nie wiem czy to dobrze czy źle.
*
Opowiedziałem Kellinowi o czym rozmawiałem z Vicem.
-No ale.. dlaczego z nim? Przecież wy się nie lubicie, więc nie rozumiem.
-Ehh.. możemy już o tym nie rozmawiać?-poprosiłem, i nie czekając na odpowiedź pocałowałem go.
*
Wieczorem Austin znowu chciał mnie gdzieś wyciągnąć.Czy on nigdy nie ma dość? Ledwo co wytrzeźwiał po ostatniej imprezie, a już chce iść na następną? Dobra, to w końcu jego życie. Niech robi co chce.
-Ostatnio też nie chciałeś nigdzie iść.. co się z Tobą dzieje?
-Nic, ja po prostu...
-Ubieraj się- rzucił i wyszedł z mojego pokoju. Właściwie to chyba nie miałem już wyboru. Ubrałem bluzę i buty po czym wyszliśmy z mieszkania. Po 20 minutach dotarliśmy na miejsce. Jakiś klub. Nigdy wcześniej w nim nie byłem.
-Austin gdzie my jesteśmy? - on tylko wyszczerzył się. Weszliśmy do środka. Pełno ludzi, alkohol i praktycznie nagie dziewczyny. Całkiem fajnie tylko czy to jest BURDEL?! Rozejrzałem się bo chciałem poszukać Austina, ale okazało się, że on już zniknął w tłumie ludzi. Widocznie był tu bardzo dobrze znany. Czemu mnie to nie dziwi? Skoro już tu jestem.. to postanowiłem się trochę wyluzować. Podeszła do mnie pewna szatynka. Trochę wypiliśmy, tańczyliśmy aż w końcu ona zaprowadziła mnie do pokoju na piętrze. Nie myślałem nad tym co robię. Po prostu się z nią przeruchałem. Był nawet dobra, ale po 'wszystkim' poczułem się jakoś głupio. Co z Kellinem? chciałem jak najszybciej opuścić tamto miejsce. Ubrałem się, zapłaciłem tamtej dziewczynie i wyszedłem. Nie chciałem czekać na Austina bo wiedziałem, ze tak szybko nie wróci. Nagle zobaczyłem... Kellina! O cholera.
Ło, kurwa.
OdpowiedzUsuńCo Kellczi robi pod burdelem!?
Może on też zabawił się z jakąś laską?
Hahah czekam na następny <3
heh Fajne XD czekam na kolejny rozdział ;3 ❤‿❤
OdpowiedzUsuń