Wasze komentarze są super, więc komentujcie :) /Ronni
______________________________________
cz. I
I na cholerę ja mu to mówiłem?! Ale.. skoro mnie kocha to wybaczy. Pocałunek z Vic'em nie wiele dla mnie znaczył. Oliver nie musiał od razu zachowywać się jak zraniona nastolatka. To był tylko przyjacielski buziak, do cholery! Nie włożyłem mu języka do ryja przecież! Dobra spokojnie, to nic nie daje.
Wysłałem sms'a Oliverowi , że jak mu przejdzie złość, to porozmawiamy jak dorośli ludzie. W jakimś sensie zależało mi na nim, i nie miałem zamiaru z tego co udało się nam już stworzyć zrezygnować.
Długo czekałem na odpowiedź. Po ponad dwóch godzinach dostałem sms'a z adresem i godziną. Od Olivera. Zostało mi jeszcze 30 minut do wyznaczonego czasu, więc szybko założyłem bluzę, buty i wybiegłem z domu zamykając drzwi na klucz.
Dojście na wyznaczone miejsce zajęło mi 20 minut. Jakiś duży park, wokoło pełno drzew. Dobrze, że było jasno i było tu dość sporo ludzi. Odszukałem wzrokiem Olivera, i szybko do niego podszedłem.
- Ochłonąłeś trochę? - zapytałem na wstępie.
- Tak.
- Możemy w spokoju pogadać? - kiwnął głową więc zacząłem. - Ja nie całowałem się z nim tak, jak ty myślisz. To był zwykły buziak w usta, i to jeszcze po pijaku. W dodatku Vic jest hetero, i na trzeźwo by tego nie zrobił. Z resztą ja też.Wierzysz mi? To TYLKO mój przyjaciel.
- Uwierzę jak.. zerwiesz z nim kontakt.
- Co?! Chyba oszalałeś! Nie zrobię tego! Nie ma mowy. To jest mój przyjaciel już od wielu lat. Jesteś dla mnie ważny, ale nie zrobię tego na twoje życzenie. To tak samo jakby kazał mi zerwać kontakt z tobą. Też bym tego nie zrobił. Musisz mnie zrozumieć.
- Ok, może trochę przesadziłem. Zgoda? - uśmiechnął się
- Zgoda. - odwzajemniłem uśmiech i rozejrzałem się.Nikt nie zwracał na nas uwagi, wiec szybko musnąłem jego usta.
Zaczęło się ściemniać, więc postanowiliśmy wracać Wciąż nie najlepiej się czułem. No w końcu to kac. Po drodze trochę rozmawialiśmy, choć nadal bolała mnie głowa, i nie bardzo miałem na to ochotę. Oliver nie odpuścił i musiałem iść do niego.W sensie jego mieszkania.
Weszliśmy do korytarza. Ja powoli zdejmowałem buty, a Oliver zniknął w kuchni. Po chwili podszedł do mnie ze szklanką wody i opakowaniem tabletek. Wziąłem jedną, i szybko popiłem, aby pozbyć się jej gorzkawego smaku z ust. Poszliśmy do salonu, ale tam zastaliśmy Austina i jakąś brunetkę śpiących, i prawdopodobnie nagich więc szybko się stamtąd ulotniliśmy. Poszliśmy do pokoju Olivera. Tu czułem się jeszcze mniej bezpiecznie. Usiedliśmy na łóżku, i zapadła niezręczna cisza. Trochę się nam nudziło, więc Oliver wziął laptopa i usiadł bardzo blisko mnie. Zapytał czy chcę obejrzeć jakiś film. Powiedział to takim głosem, jakby chodziło mu co najmniej o pornol. Zignorowałem swoje rozmyślania na ten temat, i zgodziłem się. Uzgodniliśmy, że obejrzymy dramat. Zadziwiająco je lubiłem. Tak samo jak lubiłem moje włosy. Chociaż nie. Na punkcie włosów miałem obsesję. Oliver szybko poszukał jakiś film, i włączył, go układając laptopa na naszych kolanach. Objął mnie nisko na plecach, przez co w ogóle nie mogłem się skupić na tym głupim filmie. Teraz to ja zachowuję się jak nastolatka. Brakuje już tylko żebym się zarumienił, i słodko zachichotał. Jeny, dobra, skończ.Podczas filmu Oliver trochę mnie zmacał, ale udałem, że jestem tak bardzo zajęty filmem, i nie zauważyłem tego. Gówno prawda. Ja ledwo wiedziałem jak się nazywa główny bohater, a gdzie tu reszta.
- Kellin - szepnął Oliver zwracając moją uwagę. Spojrzałem na niego pytającym wzrokiem. - Kocham cię. - wyznał, i pocałował mnie. Nawet o dziwo nie przerwałem pocałunku. Gdzieś w miedzy czasie zdjęliśmy laptopa z naszych kolan, i dalej się całowaliśmy. Zdenerwowałem się, kiedy poczułem jak Oliver zdejmuje mi koszulkę. Pewnie dlatego, że bałem się tego, co zaszłoby potem. Odsunąłem się lekko od niego.
- Nie naciskaj na mnie. - powiedziałem bardzo cicho i puściłem głowę.
cz. II
Może trochę przesadziłem robiąc Kellinowi tą całą awanturę. Ale to jest do cholery MÓJ chłopak, i nie chcę żeby całował się z każdym jego "przyjacielem". Dobra, przesadzam. Do niczego więcej tam nie doszło. Po prostu przyjacielski buziak. To tak jakbym ja przelizał się z Austinem, bo "to mój przyjaciel". Przecież to bez sensu. Muszę ochłonąć po prostu, i przemyśleć sobie to wszystko.
Chodziłem jeszcze trochę po mieście bez celu. Kiedy dostałem tego sms'a od Kellina. Byłem trochę zdziwiony, bo nie sądziłem , że po tej kłótni tak od razu będzie chciał się spotkać i pogadać. Zastanawiałem się, czy oboje nie potrzebujemy trochę czasu, żeby ogarnąć tą sytuację. Ale zdecydowałem, że lepiej będzie wyjaśnić sobie wszystko od razu.
*
I ja, i Kellin zachowaliśmy się trochę głupio. Ale ważne, że już się pogodziliśmy. Fakt, byłem na niego zły, za to co zrobił, ale skoro twierdzi, że to nic nie znaczyło, to po co do tego wracać? Lepiej będzie jeśli o tym zapomnimy.
*
Kellin odsunął się ode mnie, i usiadł ze spuszczoną głową.Usiadłem obok niego, i lekko go przytuliłem.
- Co się dzieje? - zapytałem cicho. Nie rozumiałem jego zachowania.
- Nic.. ja po prostu nie jestem jeszcze gotowy. Potrzebuję trochę czasu. Proszę cię, nie naciskaj na mnie. - znowu to samo. On ma przede mną jakąś blokadę, czy co? Zdenerwowałem się, ale nie dawałem nic po sobie poznać. Nie chciałem go dodatkowo stresować, i kłócić się znowu. Chociażby ze względu na to, że przed chwilą pogodziliśmy się po ostatniej awanturze. Ale kurwa, nie chcę czekać nie wiadomo ile. Ale co mogę zrobić? Kocham Kellina, i niestety nie mam wyboru. Przecież go nie zgwałcę. Chociaż.. Dobra, nie.
Zachowuję się jak niewyżyty zboczeniec.
- Jesteś zły? - zapytał nagle. Byłem? No.. może trochę.
- Nie, nie jestem. - po tych słowach zapadła cisza. Po chwili Kellin wstał, i wyszedł z pokoju, mówiąc, że będzie się już zbierał. Poszedłem za nim do korytarza.
- Może jeszcze zostaniesz?
- To nie jest najlepszy pomysł. No i nie jesteśmy sami. - mówiąc to, spojrzał w stronę salonu, gdzie znajdował się Austin z dziewczyną. Pożegnałem się z Kellinem, po czym on wyszedł z mojego mieszkania.
*
Następnego dnia szkole wydawało mi się jakby Kellin unikał rozmowy ze mną, i w ogóle mnie. Dlaczego to robi? Czasami zastanawiam się, czy na pewno ma te dziewiętnaście lat.
- Dlaczego mnie unikasz? - zapytałem kiedy w końcu miałem okazję z nim porozmawiać.
- Co? Yy nie.. wydaje ci się.
- Kell, tym nie rozwiążemy naszych problemów. - dotknąłem jego dłoni.
- Wiem, ale może nie w szkole? - powiedział, i cofnął się o krok do tyłu.
- Więc..- zacząłem coś mówić, ale on szybko mi przerwał.
- Spotkajmy się dziś, u mnie.- po tych słowach zniknął w tłumie ludzi. O co mu do cholery chodzi? Czy on nie może mi normalnie wszystkiego powiedzieć, tylko znów zaczyna jakieś podchody? Eh.. mam nadzieję, że jeszcze dziś wyjaśni mi to wszystko.
Fajnee ^^ ♡
OdpowiedzUsuńpiszcie szybko next :D
OdpowiedzUsuńCzekamy na następny :)
OdpowiedzUsuńAwww... czy Kellin da się w następnym? *cicho się modli*
OdpowiedzUsuńProszę, piszcie szybko! :'3
Jesu, nie spodziewałam się.
OdpowiedzUsuńJaki ponczek z tego Kellsa :c
Nawet się przelecieć nie da.
A Oli ? Zboczony gwałciciel ?
Podoba mi się ^^