niedziela, 25 maja 2014

Rozdział 8

cz.I
Było mi trochę przykro. O mało się nie całowaliśmy po takich wyznaniach, a on poleciał do swojej byłej, jak na zawołanie.
 Poszedłem do swojego mieszkania, i bardzo się nudziłem, dlatego zadzwoniłem do Vic'a. Po godzinie już stał w drzwiach z butelką wódki i pełnym uśmiechem.
-Alkoholik - zaśmiałem się i wpuściłem go. Z racji, że jutro szkoła wypiliśmy tylko pół butelki. Byłem trochę nie trzeźwy, ale tylko trochę.
 Śmialiśmy się z Vic'em z totalnych głupot, i nwet nie zauważyliśmy jak zniknęła druga połowa zawartości butelki. Zaczęliśmy grać na konsoli, ale nie bardzo nam to wychodziło, gdyż ciągle się śmialiśmy albo szturchaliśmy. To było trochę bez sensu, wiec skończyliśmy. Usłyszałem dzwonek do drzwi, i chwiejnym krokiem skierowałem się do nich.
*
Kiedy Oliver się ode mnie odsunął, Vic wszedł do korytarza
-Ej Kellin ja już wracam bo.. późno? E, a kto ty? - dodał pokazując na Olivera. Zawsze jak jest pijany to gada jak pojebany, i zachowuje się jak dziecko.
-Jesteście pijani? - zapytał po chwili Oliver.
-Nie! -  krzyknął i zaśmiał się Vic.
-Tak. -  powiedziałem.
-Brawo, jutro szkoła. Kellin, lepiej żeby.. on został u ciebie na noc. a ty... do kuchni, musimy pogadać - powiedział stanowczo zamykając drzwi.
-Dobrze tato - powiedział Vic ze spuszczona głową. Po chwili zaczęliśmy się śmiać. Widząc jednak wzrok Olivera. Udałem się do kuchni, a Vic do salonu. Usiałem na krześle.
-Kellin, nie wiem czy kontaktujesz jeszcze normalnie, czy nie ale muszę ci powiedzieć, że cię kocham. Dopiero teraz to zrozumiałem - jego poważny ton trochę mnie otrzeźwił.
-Ja ciebie też - szepnąłem patrząc mu w oczy. Może jutro będę żałował, ale trudno. Wstałem i przytuliłem się do niego. Tak po prostu. Potem to chyba zasnąłem.
 *
Obudziłem się około 10. Byłem w ubraniach, na swoim łóżku. Rozejrzałem się. Obok mnie leżał Vic, a na biurku leżały jakieś tabletki i woda. Szturchnąłem Vic'a.
-Jeszcze chwilę - wycedził rzez kołdrę.
-Vic, wstawaj - mruknąłem, i wstałem. Bolała mnie głowa. Bardzo bolała. Wziąłem dwie tabletki i popiłem dużą ilością wody. Obok leżała kartka. Było na niej napisane;
 'Ciekawe czy pamiętacie cokolwiek z wczoraj. Upić się tak w środku tygodnia to szczyt głupoty. Powodzenia na kacu. Oliver'
Odgarnąłem włosy z twarzy, i faktycznie nie wiele pamiętałem.Co jeśli coś głupiego powiedziałem albo zrobiłem?

cz.II
Byłem trochę zdenerwowany kiedy zobaczyłem Vic'a, który chwiejnym krokiem wszedł do korytarza. Vic i Kellin dziwnie się zachowywali i cały czas śmiali się. Domyśliłem się, że są po prostu pijani. Wkurzyłem się  na nich. To było głupie. Kto normalny upija się w środku tygodnia?! Wiedziałem, że to nie jest najlepsza okazja żeby powiedzieć wszystko Kellinowi, bo on nie zbyt kontaktował, i jutro pewnie i tak nie będzie nic pamiętał, ale czułem, że muszę mu to powiedzieć. Nie mogłem dłużej czekać.
*
Kellin mnie przytulił, a po chwili zasnął. Byłem zmuszony zanieść go do łózka. Przecież nie zostawię go śpiącego na podłodze w kuchni. Napisałem i zostawiłem mu kartkę, po czym wyszedłem z jego mieszkania i pojechałem do siebie.
*
Następnego dnia Kellin i Vic nie pojawili się w szkole. Nie zdziwiło mnie to za bardzo. Pewnie teraz meczą się z kacem. Chciałem zadzwonić do Kellina, ale szybko zrezygnowałem. Przecież wczoraj byłem na niego zły- to znaczy tak trochę. Bardziej się na nim zawiodłem, bo to co zrobił razem z Vic'em było strasznie głupie.
 Ale nie jestem jego ojcem żeby mówić mu jaki to on jest nieodpowiedzialny, i inne tego typu rzeczy. Nie powinienem mieszać się w jego sprawy. To jego życie. Niech robi co chce. Ale go kocham. Więc już nic nie wiem, co powinienem zrobić. I tak prędzej czy później o wszystkim zapomnę. Nic się nikomu nie stało, wiec nie ma problemu. Nie wiem tylko, czy to co wczoraj mówił było szczere czy po prostu gadał co chciał bo był pijany. Dziś i tak nic z tego nie pamięta.
 Postanowiłem, że po lekcjach pojadę do niego. Tak, wiem mam bardzo silną wole.. Od razu kiedy lekcje minęły pojechałem do Kellina.
-Hej Oliver - przywitałem się z nim i poszliśmy do salonu. Nie dało się nie zauważyć, że miał kaca. Usiadłem na kanapie obok niego.
- Nie wiem czy pamiętasz cokolwiek z wczorajszego wieczoru..- on pokręcił przecząco głową. Tak myślałem.
-Słuchaj.. jesteśmy dorośli, a zachowujemy się jak dzieci. Możemy skończyć te podchody i dziwne akcje?-przytaknął. Był strasznie małomówny. Ciekawe dlaczego..
-Chce ci po prostu powiedzieć, że zależy mi na tobie, kocham cie. nie wiem ile razy jeszcze ci to powiem, ale wiem to na pewno - Kellin wpatrywał się we mnie uważnie. - i chce po prostu z tobą być - siedział przez dłuższą chwilę nieruchomo, i nic nie mówił. Powiedz coś!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz