_______________________________________________________
cz. I
No co tu dużo mówić, byłem cholernie zszokowany tym co mi powiedział. Zestresowałem się podwójnie, bo Vic nadal u mnie był! Oraz bolała mnie głowa, co skutecznie uniemożliwiało mi zebranie myśli, i logiczną odpowiedź.
-Ee no.. ja też. Vic tu jest - i jak na zawołanie wszedł Vic. Wyglądał okropnie. Od ponad godziny siedział w łazience, i wymiotował. Słaby żołądek albo coś w tym stylu. Był poczochrany, i bardzo blady.
-E, stary więcej z tobą nie piję - powiedział cicho i znowu ruszył do łazienki.
-Biedny - powiedziałem cicho, i spojrzałem na Olivera. Od natłoku myśli i stresu bardziej bolała mnie głowa, i pobladłem.
- Jeny, jakie to wszystko pojebane, i pomieszane, i ja już nic nie rozumiem - ukryłem twarz w dłoniach. Po chwili poczułem rękę na moim kolanie. Odsłoniłem twarz i popatrzyłem na Olivera.
-Po prostu powiedź mi to, co czujesz.
-Ja.. też Cię kocham - Oliver uśmiechnął się promiennie i pocałował mnie.
- O Boże - usłyszeliśmy ciche słowa i tłuczone szkło. Oderwaliśmy się od siebie, i spojrzeliśmy w stronę drzwi. Stał tam Vic, w bezruchu i z uchylonymi ustami. Był w szoku, a ja nie wiedział czy mam zacząć się tłumaczyć, czy dać mu chwilę na 'przetrawienie' całej tej sytuacji.
-Vic..
-Czekaj, czy ja na pewno widziałem dobrze? Czy wy.. całowaliście się? Nie wiem, mam kaca i mogło mi się to przywidzieć.
-Nie przywidziało Ci się. ja.. bo my.. nie umiem ci tego wytłumaczyć.
- Ja już pójdę - powiedział Oliver - do jutra.
- Cześć - mruknąłem, i spojrzałem na Vica. Dalej był blady, ale nie wiedziałem z którego powodu. Z mdłości, czy z tego co zobaczył.
- Siadaj. Posłuchaj tak jakoś po prostu wyszło.
-Ale ja nie rozumiem. Ty nie możesz być gejem, przecież masz na swoim 'koncie' pełno dziewczyn, i wy się nienawidziliście jeszcze miesiąc temu. Ja już nic nie rozumiem.
- Nie jestem gejem. Dopiero przy nim zobaczyłem, że nie jestem do końca hetero. Nie wiem dlaczego, ale tak nie jest. Może chcesz to sobie przemyśleć samemu, co? Od razu mówię, że zależy mi na przyjaźni z tobą - Vic nic nie powiedział tylko podszedł i mnie przytulił. W dzieciństwie zawsze tak robiliśmy. Tylko on wiedział o moich słabościach.
- Mi też. To nie jest przeszkodą przecież - uśmiechnął się a mi spał kamień z serca.
cz.II
Dlaczego za każdym razem kiedy się całujemy albo prowadzimy ważną rozmowę zawsze ktoś musi nam przeszkodzić?! Ale kiedy usłyszałem głos Vica byłem jednocześnie zły, przestraszony i nie wiedziałem co mam zrobić. On nas zobaczył w TAKIEJ sytuacji! Myślałem, że padnę tam na zawał. Chciałem jak najszybciej opuścić to miejsce. Kellin na szczęście nie próbował mnie zatrzymywać. Nie dziwię mu się. Musiał to jakoś wszystko wytłumaczyć Vicowi. Nie codziennie widzi się takie sytuacje.
Wróciłem do mieszkania. Znowu nic do końca nie wiedziałem, bo znowu nie mogliśmy sobie wszystkiego do końca wyjaśnić. Wkurza mnie to już. Jak następnym razem będziemy rozmawiać, to co się stanie? Meteoryt spadnie?! Ja kocham Kellina jak nikogo innego, ale cały czas nie wiem do końca co on do mnie czuje. Jakie to wszystko pojebane.
Kiedy wróciłem do mieszkania byłem jeszcze trochę zdenerwowany, ale nie chciałem pokazywać tego Austinowi. On przecież o niczym nie wie. Nie mogę mu powiedzieć o tym wszystkim. O mnie i Kellinie, o Vicu. On by tego nie zrozumiał. Co weekend pieprzy się z inną laską więc związek dwóch chłopaków byłby dla niego po prostu chory i obrzydliwy. Nie chcę go stracić, bo jest na prawdę dobrym kumplem. Więc nie powiem mu. Nie teraz.
Pogadałem z nim trochę udając, że wszystko jest ok. Byłem w tym niezły, więc Austin niczego nie podejrzewał. Jutro porozmawiam z Kellinem i choćby nie wiem co miało się stać wyjaśnimy sobie wszystko. Te nasze 'niedomówienia' doprowadzają mnie do szalu.
*
Następnego dnia. Umówiłem się z Kellinem po lekcjach. Zdecydowaliśmy, że spotkamy się w parku, bo tam, mam nadzieje nikt nam nie przeszkodzi. Chcę wreszcie wszystko wyjaśnić. Czekałem na niego w parku aż w końcu się pojawił.
-Hej, Oliver.
-Cześć.
- O czym .. chciałeś porozmawiać? - zapytał niepewnie.
- O nas. O tym co nas łączy i kim dla ciebie jestem. Chcę widzieć co czujesz.
- Ja Cię kocham..- odpowiedział po krótkim milczeniu. - Jestem tego pewny. Nigdy nie myślałem, że mogę zakochać się w chłopaku, ale ty to zmieniłeś - przez chwilę zastanawiałem się nad odpowiedzią. W końcu powiedziałem to, o co już dawno chciałem go zapytać.
-Kellin, zostaniesz moim chłopakiem? - przez moment wpatrywał się we mnie, a po chwili odpowiedział krótkim 'tak' i uśmiechnął się. Przytuliłem go. Moje życie bardzo się zmieniło, a zmieni się jeszcze bardziej.
Jeju jeju jeju <3
OdpowiedzUsuńJakie to wszytko słodkie i urocze.
Nie mogę się doczekać następnego.
Nie komentuje za często, bo przeważnie jestem na telefonie a jak tu stram się pisać to jest do wpisania jakiś kod którego nie widać. Dobra starczyc.xd jak będę na komputerze to na pewno będę komentować więcej.<3
Weny.
I żeby był długi ten następny rozdział prosze