Tak, zachowywałem się dziwnie. Trudno. Szedłem do Olivera, i mimo wielu emocji byłem obojętny. Źle. Moja twarz ukazywała obojętność, a reszta aż skakała. Stres był duży, ale umiałem to ukryć. Na szczęście. Zapukałem do drzwi, które po chwili otworzył mi wyższy chłopak. Wszedłem, od razu zdejmując buty. Oliver zaprowadził mnie do pokoju i zamknął za nami drzwi.
-Możemy skończyć te całe podchody? Zaczyna mnie to już wszystko denerwować. Nie możemy jak dorośli sobie wszystkiego powiedzieć? Ja.. pogubiłem się już. - usiadł obok. Zaskoczył mnie i to nawet bardzo. Czekał na odpowiedź, ale ja nie mogłem nic z siebie wykrztusić. Kompletnie nie wiedziałem co powiedzieć.
-Okey - w końcu się odezwałem. - co chciałbyś ode mnie wiedzieć?
-Co jest między nami, czy jesteś gejem, dlaczego odwzajemniłeś pocałunek, i czy on coś dla ciebie znaczył?-przez chwilę zbierałem myśli, aż w końcu się odezwałem.
-Nie wiem co nas łączy, a ty jak to odbierasz?
-Trudno powiedzieć.
-Wracając, nie jestem gejem. Zawsze myślałem, że jestem 100% hetero, ale chyba teraz się to zmienia. Pocałunek.. on był czymś więcej. Nie wiem jak to powiedzieć. To było coś.. wyjątkowego. Jeny nie wierzę, że ci to mówię. Ale może to lepiej. Teraz ty odpowiedz.
- A więc. Też myślałem , że jestem hetero, ale życie płata mi figle, i teraz już sam nie wiem. Pocałowałem cię bo.. podobasz mi się, i w tamtej chwili wyglądałeś tak naturalnie, beztrosko, i nie mogłem się powstrzymać. To dla mnie też była wyjątkowa chwila, którą jeśli pozwolisz chciałbym powtórzyć - po chwili patrzenia mu w oczy skinąłem głową. Zaczął się zbliżać, ale do pokoju nagle ktoś wszedł. Odwróciłem głowę w tamtą stronę i zobaczyłem Austina.
-Oliver! Wstawaj, jedziemy do szpitala.
-Coo? Po co?
-Victoria.. mała jakiś wypadek, i prosiła żebyśmy przyjechali. To znaczy żebyś ty przyjechał, ale chętnie pojadę z tobą - Oliver zerwał się z łóżka, i odszukał bluzę.
-Zadzwoń potem - powiedziałem i wyszedłem, zanim zdążył cokolwiek powiedzieć. Znowu jego była we wszystkim nam miesza...
cz. II
Przez te wszystkie sytuacje, które się ostatnio wydarzyły, ja już nic nie rozumiałem, i pogubiłem się w tym wszystkim. Męczyły mnie te 'podchody', chociaż wiem, że nie łatwo jest tak po prostu wszystko powiedzieć. Ale do cholery, jesteśmy dorośli, a zachowujemy się jak dzieci.
Przed spotkaniem z Kellinem byłem trochę zestresowany. Wszystkie emocje się we mnie zebrały. Przemyślałem wszystko, i nawet ułożyłem sobie jakoś w głowie to, co chciałem mu powiedzieć, i o co zapytać, ale kiedy otworzyłem mu drzwi i wpuściłem go do mieszkania, nagle to wszystko wyleciało mi z głowy. Może to i lepiej, bo teraz powiem po prostu to co czuje. Miałem trochę mętlik w głowie. Cały czas myślałem, że jestem hetero. Miałem przecież dziewczyny i w ogóle nigdy nie pomyślałbym nawet, że mogę być gejem, i zakochać się w chłopaku. Kellin wszystko zmienił w moim dotychczasowym życiu. Tak bardzo chciałem go jeszcze raz pocałować. I prawie mi się to udało, tylko całą atmosferę i sytuacje popsuł nam Austin.
Kiedy usłyszałem, że Victoria miała wypadek, przestraszyło mnie to. Nie jest już moją dziewczyną, ale pomimo tego i tak się o nią martwiłem. Teraz też poczułem się przez chwilę jakoś głupio i dziwnie.. bo znowu musiałem przerwać spotkanie z Kellinem, ze względu na moją byłą. To nie było dobre w stosunku do niego.
Szybko pojechałem z Austinem do szpitala. Od razu po wejściu do budynku Austin gdzieś zniknął, a ja zatrzymałem pierwszego lepszego, napotkanego lekarza. Zapytałem o Victorię, a on podał mi numer sali w której leżała.
-Ale.. co z nią? Co jej się w ogóle stało?
- Miała niegroźny wypadek. Jest w dobrym stanie, więc za kilka dni powinna wrócić do zdrowia. Miała dużo szczęścia. - te słowa uspokoiły mnie. Lekarz odszedł, a ja poszedłem do Victorii. Kiedy tylko wszedłem do sali, ona od razu na mnie spojrzała i lekko się uśmiechnęła.
-Oliver.. dziękuję, że przyszedłeś - usiadłem obok jej łóżka. Porozmawialiśmy trochę, aż w pewnym momencie ona znów zaczęła temat 'nas', i tego, że chce do mnie wrócić. Nie chciałem z nią o tym rozmawiać. Nie teraz. Nie w szpitalu!
-Ja na prawdę żałuję, że z tobą zerwałam. Daj nam jeszcze jedną szansę.
-Musimy teraz o tym rozmawiać? To nie jest dobre miejsce - od tej trudne rozmowy z Victorią uratowała mnie pielęgniarka, która akurat weszła do pomieszczenia. Powiedziała, że muszą zrobić jeszcze jakieś badania, i poprosiła mnie żebym wyszedł.
Odnalazłem Austina, i pojechaliśmy do domu. Ale przypomniałem sobie o Kellinie. Ja dłużej nie mogę czekać. Muszę mu to wszystko powiedzieć. Było późno, ale pomimo tego pojechałem do niego.
- O, hej Oliver. Coś się..- zapytał kiedy otworzył mi drzwi. Nie dałem mu dokończyć.
-Kocham Cie, Kellin - położyłem dłonie na jego policzkach, i pocałowałem go.
-Co jest między nami, czy jesteś gejem, dlaczego odwzajemniłeś pocałunek, i czy on coś dla ciebie znaczył?-przez chwilę zbierałem myśli, aż w końcu się odezwałem.
-Nie wiem co nas łączy, a ty jak to odbierasz?
-Trudno powiedzieć.
-Wracając, nie jestem gejem. Zawsze myślałem, że jestem 100% hetero, ale chyba teraz się to zmienia. Pocałunek.. on był czymś więcej. Nie wiem jak to powiedzieć. To było coś.. wyjątkowego. Jeny nie wierzę, że ci to mówię. Ale może to lepiej. Teraz ty odpowiedz.
- A więc. Też myślałem , że jestem hetero, ale życie płata mi figle, i teraz już sam nie wiem. Pocałowałem cię bo.. podobasz mi się, i w tamtej chwili wyglądałeś tak naturalnie, beztrosko, i nie mogłem się powstrzymać. To dla mnie też była wyjątkowa chwila, którą jeśli pozwolisz chciałbym powtórzyć - po chwili patrzenia mu w oczy skinąłem głową. Zaczął się zbliżać, ale do pokoju nagle ktoś wszedł. Odwróciłem głowę w tamtą stronę i zobaczyłem Austina.
-Oliver! Wstawaj, jedziemy do szpitala.
-Coo? Po co?
-Victoria.. mała jakiś wypadek, i prosiła żebyśmy przyjechali. To znaczy żebyś ty przyjechał, ale chętnie pojadę z tobą - Oliver zerwał się z łóżka, i odszukał bluzę.
-Zadzwoń potem - powiedziałem i wyszedłem, zanim zdążył cokolwiek powiedzieć. Znowu jego była we wszystkim nam miesza...
cz. II
Przez te wszystkie sytuacje, które się ostatnio wydarzyły, ja już nic nie rozumiałem, i pogubiłem się w tym wszystkim. Męczyły mnie te 'podchody', chociaż wiem, że nie łatwo jest tak po prostu wszystko powiedzieć. Ale do cholery, jesteśmy dorośli, a zachowujemy się jak dzieci.
Przed spotkaniem z Kellinem byłem trochę zestresowany. Wszystkie emocje się we mnie zebrały. Przemyślałem wszystko, i nawet ułożyłem sobie jakoś w głowie to, co chciałem mu powiedzieć, i o co zapytać, ale kiedy otworzyłem mu drzwi i wpuściłem go do mieszkania, nagle to wszystko wyleciało mi z głowy. Może to i lepiej, bo teraz powiem po prostu to co czuje. Miałem trochę mętlik w głowie. Cały czas myślałem, że jestem hetero. Miałem przecież dziewczyny i w ogóle nigdy nie pomyślałbym nawet, że mogę być gejem, i zakochać się w chłopaku. Kellin wszystko zmienił w moim dotychczasowym życiu. Tak bardzo chciałem go jeszcze raz pocałować. I prawie mi się to udało, tylko całą atmosferę i sytuacje popsuł nam Austin.
Kiedy usłyszałem, że Victoria miała wypadek, przestraszyło mnie to. Nie jest już moją dziewczyną, ale pomimo tego i tak się o nią martwiłem. Teraz też poczułem się przez chwilę jakoś głupio i dziwnie.. bo znowu musiałem przerwać spotkanie z Kellinem, ze względu na moją byłą. To nie było dobre w stosunku do niego.
Szybko pojechałem z Austinem do szpitala. Od razu po wejściu do budynku Austin gdzieś zniknął, a ja zatrzymałem pierwszego lepszego, napotkanego lekarza. Zapytałem o Victorię, a on podał mi numer sali w której leżała.
-Ale.. co z nią? Co jej się w ogóle stało?
- Miała niegroźny wypadek. Jest w dobrym stanie, więc za kilka dni powinna wrócić do zdrowia. Miała dużo szczęścia. - te słowa uspokoiły mnie. Lekarz odszedł, a ja poszedłem do Victorii. Kiedy tylko wszedłem do sali, ona od razu na mnie spojrzała i lekko się uśmiechnęła.
-Oliver.. dziękuję, że przyszedłeś - usiadłem obok jej łóżka. Porozmawialiśmy trochę, aż w pewnym momencie ona znów zaczęła temat 'nas', i tego, że chce do mnie wrócić. Nie chciałem z nią o tym rozmawiać. Nie teraz. Nie w szpitalu!
-Ja na prawdę żałuję, że z tobą zerwałam. Daj nam jeszcze jedną szansę.
-Musimy teraz o tym rozmawiać? To nie jest dobre miejsce - od tej trudne rozmowy z Victorią uratowała mnie pielęgniarka, która akurat weszła do pomieszczenia. Powiedziała, że muszą zrobić jeszcze jakieś badania, i poprosiła mnie żebym wyszedł.
Odnalazłem Austina, i pojechaliśmy do domu. Ale przypomniałem sobie o Kellinie. Ja dłużej nie mogę czekać. Muszę mu to wszystko powiedzieć. Było późno, ale pomimo tego pojechałem do niego.
- O, hej Oliver. Coś się..- zapytał kiedy otworzył mi drzwi. Nie dałem mu dokończyć.
-Kocham Cie, Kellin - położyłem dłonie na jego policzkach, i pocałowałem go.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz