niedziela, 11 maja 2014

Rozdział 5

Cz.I
Trochę głupio się czułem, gdy powiedziałem Oliverowi co powiedział mi wieczorem. Widać było, że się bardzo zmieszał. Chociaż to było jeszcze nic z moim zdziwieniem, kiedy pijany wymamrotał, że mnie kocha. Oliver nie bardzo wiedział co zrobić. Po chwili wstał i podszedł do mnie w samych bokserkach.
 -Ja.. przepraszam. Mówiłem coś bez sensu. Byłem pijany. Sorry, że tak wyszło - poczułem cholerne rozczarowanie. On po tym co mi powiedział poszukał swoich ubrań i szybko w nie wskoczył. Nie bardzo wiedziałem jak się zachować. Byłem zmęczony tą sytuacją i całonocnym myśleniem.
 -Ja.. nie ważne - mruknąłem i wyszedłem z pokoju. Po chwili jednak poczułem jak czyjeś ramiona mnie obejmują. Czułem ciepły oddech Olivera na karku. Ja już NIC nie rozumiem. O co tu chodzi? Kurwa, o co?!
 Jego jedna dłoń spoczęła na moim brzuchu, a druga ułożyła się na wierzchu mojej dłoni. To wszystko jest takie błogie i przyjemne. Zamknąłem oczy i rozkoszowałem się tą chwilą.
 -Kellin? - szepnął i odwrocił mnie przodem do siebie dalej obejmując. - Mogę.. cię pocałować? - zapytał cicho, a ja dopiero wtedy otworzyłem oczy. Dlaczego zapytał? Całuj! Eeee, mózgu.. zwalniam cię! Lekko kiwnąłem głową. Oliver jeszcze przez chwilę patrzył na mnie, a potem powoli się przybliżał. Kiedy poczułem jego wargi na swoich, serce zaczęło mi mocno bić. Oliver był taki delikatny i spokojny. Kiedy poczułem jak jego jezyk przejechał po moich zębach o mało nie eksplodowałem (mam skojarzenia XD) od nadmiaru emocji.
 Nagle zadzwonił telefon. Spłoszyłem się trochę i odsunąłem od Olivera zakrywając usta. On za to wyjął z kieszeni telefon i odebrał. Z krótkiej wymiany zdań udało mi się tylko odgadnąć, że rozmawiał z Austinem. Kiedy skonczył rozmowę i schował telefon spojrzał na mnie.
 - Muszę już iść, w przeciwnym razie nie będę miał gdzie mieszkać.
 -Yhym, ok - odprowadziłem go do drzwi. Na pożegnanie jeszcze raz mnie pocałował. Nie chciałem się już z nim żegnać ale miałem tyle do przemyślenia.
-Hmm.. chcesz iść ze mną? - nagle zapytał.
-Mogę - odpowiedziałem ze spokojem chociaż w środku aż skakałem z radości. Szybko się ubrałem i zamykając mieszkanie wyszedłem.

 Cz. II
 Nie, nie! Nie mogę być zakochany w CHŁOPAKU. To chore. Po prostu nie mogę! I.. jak mogłem być takim idiotą żeby powiedzieć Kellinowi tak po prostu, że go kocham?! Ja.. chciałem żeby on się o tym dowiedział, ale cholera, nie w taki sposób! Nie wiedziałem co mam zrobić. Nie będę już dłużej walczył ze sobą. Zakochałem się w Kellinie, w chłopaku. Nic na to nie poradzę. Tylko czy on odwzajemnia moje uczucie? Raczej nie. Na pewno nie jest gejem.
 Mimo wszystko moja cholerna ciekawość nie dawała mi spokoju. I pewnie gdyby nie dzika chęć, żeby dowiedzieć się czy Kellin odwzajemnia moje uczucie, pewnie podziękowałbym mu za to, że mnie przenocował w swoim mieszkaniu i wyszedłbym. Ale nie.. bo ja jestem inny. Dlatego podszedłem i objąłem go. Ryzykowne. Mogłem po prostu zapytać. Mogłem.. nie chciałem zarobić podbitego oka, więc spytałem dla pewności czy mogę go pocałować. Bardzo ryzykowne. Troche się zdziwiłem, ale w większości byłem bardzo szczęśliwy kiedy dał mi znak, że mogę. Serce biło mi jak szalone, ale nie zastanawiałem się dłużej. Gdyby nic do mnie nie czuł to nie zgodziłby się na to.
 Całą 'romantyczną' atmosferę zepsuł telefon od Austina. Mówił, że mam szybko wrócić do domu. To Austin, więc oczywiście nie powiedział o co chodzi. Chciałem spędzić jeszcze trochę czasu z Kellinem i dlatego zapytałem go, czy pójdzie ze mną. W jego oczach widać było, że się ucieszył tej propozycji, chociaż starał się zachować normalnie, a nawet trochę obojętnie. Powstrzymywałem się żeby nie parsknąć śmiechem, kiedy na to patrzyłem.
Wyszliśmy z mieszkania Kellina i poszliśmy do mnie. Przez całą drogę prawie w ogóle ze sobą nie rozmawialiśmy. Nie dziwiło mnie to, bo każdy z nas miał dużo do przemyślenia. Wiedziałem, że Kellin nic już pewnie z tego wszystkiego nie rozumie, a ja nie wiedziałem jak mu to wytłumaczyć. To wszystko było strasznie trudne. Doszliśmy do mojego mieszkania. Weszliśmy do środka.
 -Austin! Jesteś? - krzyknąłem, a on po chwili pojawił się na korytarzu. Zdziwiło go to, że nie przyszedłem sam. Przez chwilę stał i patrzył na Kellina. W końcu spojrzał na mnie i zaczął mówić.
 -Masz gościa. Nie wiedziałem w jaki sposób mam cię tutaj sciągnąć, bo gdybym poprosił cię żebyś przyszedł, to na pewno byś tego nie zrobił, więc powiedziałem, że nie będziesz miał gdzie mieszkć. - po tych słowach szybko wyszedł z mieszkania, a ja byłem kompletnie zdezorientowany. Poszedłem do salonu gdzie była.. Victoria?! Co ona tutaj robi?
 -Cześć Oliver. Musimy pogadać. Ja.. chciałabym do Ciebie wrócić. - po chwili w salonie pojawił się również Kellin. Cholera..

2 komentarze:

  1. O wow.
    Nie spodziewałam się, że Oli taki homoś :o
    A właściwie bi xd :3
    Ta scenka pocałunku, to objęcie, to wszystko takie urocze i wgl. <3
    Zasmucił mnie koniec :cc
    niech ta Victoria się odwali :'c
    my chcemy Kellisia i Oliego razem ^^
    Weny i szybkiego pisania życzę :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Ohohohoho...
    Rozdział był świetny, naprawdę.
    Mam nadzieję, że ta cała Victoria się odwali od Oli'ego jeju.
    I Kellin będzie szczęśliwy razem z Oliverem.
    Hahaha. Piszcie szybko następny! Dużo weny życzę c:

    OdpowiedzUsuń