sobota, 10 maja 2014

Rozdział 4

cz.I
Zachowanie Olivera trochę mnie dziwiło. Przytulił mnie. To było miłe.. ale DZIWNE.
 W poniedziałek w szkole pojawił się już mój przyjaciel, Vic. Opowiadał ciągle o tym wyjeździe, a ja słuchałem i śmiałem się z jego min. Nagle przed oczami mignęła mi postać Olivera. Nawet na nas nie spojrzał. Nic nie powiedział. Patrzyłem na oddalającą się sylwetkę. Z zamyślenia wyrwał mnie głos Vica.
-Ej Kellin, słuchasz mnie?- spojrzałem na niego speszony.
- Tak, przepraszam zamyśliłem się. Mów dalej- Vic dalej mówił co mu się przytrafiło, ale ja kompletnie nie mogłem się skupić. Dlaczego Oliver się tak zachowuje? Może przez ten weekend wszystko się zmieniło. Nagle w całej szkole rozbrzmiał dzwonek oznajmiający, że zaczyna się geografia. Powoli i spokojnie wszedłem do klasy, i usiadłem w mojej ławce. Chwilę potem pojawił się również Oliver.
- Hej - powiedziałem i  dopiero wtedy na mnie spojrzał. Po chwili wpatrywania się we mnie odpowiedział.
- Cześć - nie powiedział tego na odczepne, tylko jakoś tak dziwnie. Szczerze to trochę głupio się poczułem. Całą lekcje nie gadaliśmy, więc wyjąłem kartkę i napisałem, po chwili podając ją Oliverowi.
' Coś nie tak?'
'Wszystko jest okey.'
' Nie do końca, wcale ze mną nie rozmawiasz. Zrobiłem coś  złego?'
' Nie Twoja wina, sorry za wszystko, mam gorszy humor' - kiedy podawał mi kartkę dotknął swoją ręką mojej. Od razu przeszedł mnie dreszcz. Dziwne, nawet bardzo dziwne.
 Przeczytałem to, co napisał Oliver i schowałem kartkę do książki. Po lekcjach, na których w ogóle nie rozmawiałem z Oliverem zaczepiłem go w drodze do samochodu.
- Oliver, czekaj- zatrzymał się i odwrócił.
-Stało się coś?- zapytał obojętnie. Kurwa co z nim jest?!
-Słuchaj, denerwuje mnie, że teraz ciągle mnie ignorujesz, olewasz i masz mnie gdzieś. Co ja ci zrobiłem?-Oliver się we mnie wpatrywał, a potem odwrócił wzrok.
- Nic, przesadzasz- dobra, koniec.
-A, ok. cześć- odwróciłem się zły i poszedłem do samochodu. Zacząłem szukać kluczyków. Fuck! Nigdzie ich nie ma. Odwróciłem się i rozejrzałem po parkingu w poszukiwaniu ich. Nie ma. Super. Ruszyłem w stronę szkoły, bo może zostawiłem je w szafce. Szybko do niej wbiegłem i otworzyłem szafkę. Uff, są. Chwyciłem je i wyszedłem ze szkoły. Na parkingu prawie nikogo nie było. Co dziwne, Oliver stał oparty o mój samochód. Ciekawe co chce...

cz. II
Kiedy zobaczyłem Kellina z tamtym chłopakiem poczułem się... jakoś dziwnie. Ostatnio przy Kellinie zachowuję się jak idiota, więc postanowiłem trochę ograniczyć nasz kontakt. Później zaczynałem żałować, że się tak zachowuję. Przez cały dzień chodziłem zamyślony. W pewnym momencie wpadła mi do głowy myśl, że byłem po prostu zazdrosny o Kellina. Ale dlaczego? Co się ze mną dzieje?
Wiedziałem, że denerwuję go moim zachowaniem, ale co innego mogłem zrobić? Nie chciałem by był na mnie zły. Chciałem go przeprosić, ale wtedy on nie chciał ze mną rozmawiać. Wrócił po coś do szkoły, a ja postanowiłem poczekać na niego przy jego samochodzie. Po chwili wyszedł z budynku.
- Pogadamy?- zapytałem kiedy był już przy aucie.
-Jakoś przez cały dzień nie za bardzo chciałeś ze mną gadać- odpowiedział zły. Spuściłem głowę i wbiłem wzrok w moje buty.
- Przepraszam- spojrzałem mu w oczy ale on speszony odwrócił wzrok.
- Co się z Tobą dzieje?- zapytał.
- Nic, na prawdę. Mam zły dzień i tyle. No nie bądź już zły - poprosiłem uśmiechając się - zależy mi na Tobie.. yy to znaczy na naszej przyjaźni, no już, uśmiech. - Oliver, ty kretynie. 'zależy mi na tobie' ?! jak mogłem coś takiego powiedzieć?! Na szczęście Kellin chyba to zignorował i uśmiechnął się. Stałem tak przez chwilę i wpatrywałem się w niego. Jest przystojny.. yy myślę tak o CHŁOPAKU.
-Trochę się śpieszę - powiedział. Pożegnałem się z nim i pojechałem do domu
                                                                     *  
Po kilku nieprzespanych nocach i spotkaniach z Kellinem po szkole, zrozumiałem coś, czego nigdy bym się po sobie nie spodziewał. Kellin mi się podoba i czuję do niego o wiele więcej niż tylko przyjaźń. Tylko jak mu to powiedzieć? Może lepiej wcale nie mówić? Na razie postanowiłem, że będę się przy nim zachowywał normalnie. Tak jakby był tylko moim kumplem.
Wszystko szło nawet dobrze, aż do pewnej imprezy. Zostałem na nią zaproszony. Okazało się, że Kellin też tam jest. Rozmawialiśmy, piliśmy drinki. Ja chyba przesadziłem z alkoholem bo dość szybko urwał mi się film. Obudziłem się w nieznanym mi miejscu. Leżałem w pokoju w którym po chwili pojawił się.. Kellin. Nic nie pamiętałem z poprzedniej nocy.
- Gdzie ja jestem?- zapytałem zdezorientowany.
- W moim mieszkaniu.
- Możesz mi powiedzieć co się wczoraj działo? Co robiłem? Coś głupiego?- Kellin zaśmiał się.
-Niczego głupiego nie zrobiłeś ale powiedziałeś coś, co nie daje mi spokoju. Może po prostu powiedziałeś to, bo byłeś pijany, ale w końcu słowa pijanych to myśli trzeźwych i.. nie wiem co o tym myśleć.
-Co powiedziałem?
- Że.. że mnie kochasz.
.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz