__________________________________
Mam na imię Kellin. Jestem niskim szatynem o brązowych oczach. Jestem cichą osobą, no chyba, że przy moim chłopaku, Nicku. Byliśmy razem już od jakichś czterech miesięcy. Nick był starszy ode mnie o rok. Szczupły i bardzo przystojny chłopak. Miał dłuższe czarne włosy i jasne oczy.
Właśnie byliśmy w jego domu. Podszedłem do niego i usiadłem okrakiem na jego kolanach. Mieszkał sam, więc nikt nie mógł nam przeszkodzić. Zacząłem całować jego usta, na co on zaczął cicho pomrukiwać. Pogłębiałem pocałunek. Nick szybko pozbył się swojej koszulki, a zaraz potem mojej. Popchnął mnie tak, że spadłem na kanapę. Zaczęliśmy pozbywać się reszty garderoby. Kiedy byliśmy już bez ubrań położyłem się na brzuchu, podpierając się na łokciach.
Nick zawsze starał się być delikatny i przygotował mnie, abym nie czuł tak silnego bólu. kochaliśmy się już wiele razy i oboje wiedzieliśmy co zrobić aby wzajemnie się zadowolić. Nick wszedł we mnie do końca szybko i bez ostrzeżenia przez co głośno jęknąłem. Bardziej z bólu a nie z przyjemności.
- Przepraszam - wyszeptał nachylając się nade mną i zaczynając całować mój kark oraz ramiona, robiąc mi przy okazji parę malinek.
Zaczął się we mnie poruszać. Najpierw wolno, potem coraz szybciej. Zaczynało być coraz przyjemniej.
Zaczął się we mnie poruszać. Najpierw wolno, potem coraz szybciej. Zaczynało być coraz przyjemniej.
Zaczęliśmy jęczeć i krzyczeć nawzajem swoje imiona. W końcu obaj doszliśmy , a ja poczułem jak zalewa mnie sperma Nick'a.
- Kocham Cię - powiedziałem kiedy opadliśmy na łóżko zmęczeni, ale jednocześnie spełnienie.
- Ja Ciebie też- usłyszałem jego niepewny głos i zaraz potem pocałowałem go w usta. Poszedłem wziąć prysznic po czym pożegnałem się z Nickiem i wróciłem do domu. Bo przecież poszedłem się tam tylko "uczyć".
Mieszkaliśmy nie daleko od siebie, więc często się widywaliśmy. Od razu po powrocie do domu i przywitaniu się z rodzicami poszedłem do swojego pokoju.. Było dosyć późno więc położyłem się, i szybko zasnąłem.
Mieszkaliśmy nie daleko od siebie, więc często się widywaliśmy. Od razu po powrocie do domu i przywitaniu się z rodzicami poszedłem do swojego pokoju.. Było dosyć późno więc położyłem się, i szybko zasnąłem.
Następnego dnia w szkole.
Od razu po pierwszej lekcji zacząłem szukać Nicka w szkole. Zobaczyłem go w towarzystwie kilku jego kumpli. Podszedłem do niego i chciałem pocałować go w policzek na przywitanie, ale on odsunął się do tyłu, na co jego kumple zareagowali cichym śmiechem.
- Nick, o co chodzi? - byłem zdziwiony, ale jeszcze spokojny. I nieco zdezorientowany całą sytuacją.
- Spadaj, Kellin. - zrobiłem duże oczy.
- co? - zapytałem z niedowierzaniem w głosie.
- Nie zrozumiałeś? Spierdalaj.
-o co Ci do cholery chodzi? - Nic już nie rozumiem. Co mu się stało ?!
Cała grupa łącznie z nickiem zaczęła się śmiać. Poczułem się dziwnie.
_Powiesz mi o co chodzi? - zapytałem przez zaciśnięte zęby, zdenerwowany.
- Nas już nic nie łączy. Nigdy nie łączyło. - te słowa zabolały. Bardzo.
Jak to nic nas nie łączy? O czym ty mówisz ?!
- Myślisz, że ktoś byłby z kimś takim jak Ty z własnej woli? Nie sądzę. - zaśmiał mi się prosto w twarz.
- J-jak.. co? Czyli że ty..
- nigdy cię nie kochałem, Kellin. Założyłem się z chłopakami, że będę z Tobą cztery miesiące. Prawda jest taka, że wszyscy widzieli, że jesteś tylko zwykłym pedałem i dajesz się każdemu przelecieć. Cztery miesiące minęły. więc możesz jużspadać. - jego kumple patrzyli na mnie z rozbawieniem, a ja poczułem łzy na moich policzkach. Jak on mół mi coś takiego zrobić?! Jego słowa strasznie mnie zabolały. Jakby ktoś wbił mi nóż prosto w moje delikatne serce.
- Nienawidzę Cię! - krzyknąłem mu prosto w twarz, a łez na moich policzkach było coraz więcej. On tylko się zaśmiał. Uderzyłem go z otwartej dłoni w policzek, przez co strasznie się na mnie wkurzył, a ja przestraszyłem się i szybko pożałowałem tego, co zrobiłem.
Odsunąłem się do tyłu, ale on przywarł mnie do ściany korytarza, trzymając moje ręce po obu stronach mojej głowy. Bałem się.
- Nigdy więcej mnie nie uderzysz! Zrozumiałeś?! - nie odpowiedziałem. Uderzył mnie z pięści w nos. Nie chce żebym go bił, ale sam mnie bije. Chore. Byłem coraz bardziej przestraszony.
- Rozumiesz pedale? - krzyknął, a ja tylko pokiwałem lekko głową. Puścił mnie, a ja zsunąłem się po ścianie na podłogę, chowając twarz w dłoniach. Lecz po chwili wstałem i rzuciłem się do wyjścia, łapiąc po drodze moją torbę. Czułem się cholernie źle. Było mi przykro i byłem zły. Straciłem zaufanie do najważniejszej dla mnie osoby. Czułem się jakbym był.. nikim.
- Nick, o co chodzi? - byłem zdziwiony, ale jeszcze spokojny. I nieco zdezorientowany całą sytuacją.
- Spadaj, Kellin. - zrobiłem duże oczy.
- co? - zapytałem z niedowierzaniem w głosie.
- Nie zrozumiałeś? Spierdalaj.
-o co Ci do cholery chodzi? - Nic już nie rozumiem. Co mu się stało ?!
Cała grupa łącznie z nickiem zaczęła się śmiać. Poczułem się dziwnie.
_Powiesz mi o co chodzi? - zapytałem przez zaciśnięte zęby, zdenerwowany.
- Nas już nic nie łączy. Nigdy nie łączyło. - te słowa zabolały. Bardzo.
Jak to nic nas nie łączy? O czym ty mówisz ?!
- Myślisz, że ktoś byłby z kimś takim jak Ty z własnej woli? Nie sądzę. - zaśmiał mi się prosto w twarz.
- J-jak.. co? Czyli że ty..
- nigdy cię nie kochałem, Kellin. Założyłem się z chłopakami, że będę z Tobą cztery miesiące. Prawda jest taka, że wszyscy widzieli, że jesteś tylko zwykłym pedałem i dajesz się każdemu przelecieć. Cztery miesiące minęły. więc możesz jużspadać. - jego kumple patrzyli na mnie z rozbawieniem, a ja poczułem łzy na moich policzkach. Jak on mół mi coś takiego zrobić?! Jego słowa strasznie mnie zabolały. Jakby ktoś wbił mi nóż prosto w moje delikatne serce.
- Nienawidzę Cię! - krzyknąłem mu prosto w twarz, a łez na moich policzkach było coraz więcej. On tylko się zaśmiał. Uderzyłem go z otwartej dłoni w policzek, przez co strasznie się na mnie wkurzył, a ja przestraszyłem się i szybko pożałowałem tego, co zrobiłem.
Odsunąłem się do tyłu, ale on przywarł mnie do ściany korytarza, trzymając moje ręce po obu stronach mojej głowy. Bałem się.
- Nigdy więcej mnie nie uderzysz! Zrozumiałeś?! - nie odpowiedziałem. Uderzył mnie z pięści w nos. Nie chce żebym go bił, ale sam mnie bije. Chore. Byłem coraz bardziej przestraszony.
- Rozumiesz pedale? - krzyknął, a ja tylko pokiwałem lekko głową. Puścił mnie, a ja zsunąłem się po ścianie na podłogę, chowając twarz w dłoniach. Lecz po chwili wstałem i rzuciłem się do wyjścia, łapiąc po drodze moją torbę. Czułem się cholernie źle. Było mi przykro i byłem zły. Straciłem zaufanie do najważniejszej dla mnie osoby. Czułem się jakbym był.. nikim.
<3
OdpowiedzUsuńMożna by było zrobić do tego świetną kontynuację. Kellin mógłby spotkać kogoś komu znowu zaufa. Ciekawe by to było. :)
OdpowiedzUsuńBelz