wtorek, 6 maja 2014

Rozdział 3


Rozdział dziś. Wyjątkowo :)
_____________________________
cz. I
 Wróciłem do rodziny. Rodzice pojechali od razu do siebie i musiałem iść z buta do domu. Nie obyło się bez standardowych pytań czy mam dziewczynę itp. Męczące... Moje życie, moja sprawa. Do mojego mieszkania nie miałem daleko ale było już ciemno i musiałem iść przez kilka ciemnych uliczek. Nie chodziło o strach tylko o to, że nie lubiłem tam chodzić. Nigdy nie wiadomo kogo się spotka.
Właśnie wychodziłem z trzeciej takiej uliczki kiedy podbiegł do mnie jakiś chłopak. Na kilometr było czuć od niego alkohol. Nie wiem dokładnie co chciał zrobić ale rzucił się na mnie z łapami. Szybko zareagowałem i chłopak po chwili leżał na ziemi jęcząc z bólu. Ominąłem go i spojrzałem przed siebie. Oliver?! Stał z założonymi rękoma i trochę złośliwym uśmiechem. Trochę się zmieszałem ale potem ruszyłem przed siebie.
-A podobno się nie bijesz. A raczej nie bijesz innych.
-Tylko  w ostateczności, co tu robisz?
-Tak tylko przechodziłem, a Ty?
-Wracam z domu rodziców do siebie- dalej szliśmy w ciszy. Gdzieś już po drodze zmieniliśmy kierunek na przeciwny mojemu mieszkaniu.
- Gdzie tak właściwie szedłeś? - zapytałem nagle
-W sumie to gdziekolwiek. Mój współlokator- Austin znowu sprowadził do domu jakąś laskę i nie mam zamiaru słuchać różnych dziwnych dźwięków- zaśmiałem się i spojrzałem na niego. Oliverze, co w Tobie takiego jest? Dzięki Tobie mam lepszy humor i ... szczerze się jak debil. Kellin, ogarnij się!
Westchnąłem i spojrzałem przed siebie. Szliśmy miastem. Było widać coraz mniej ludzi. Szkoda, że nie mam bluzy bo robi się zimno. Krążyliśmy po mieście bez celu i byliśmy niedaleko mojego mieszkania więc postanowiłem, ze albo zaproszę Olivera do mnie albo skoczę tylko po bluzę. po dłuższym namyśle wybrałem to pierwsze. Oczywiście dlatego, że byłem zmęczony. Tylko dlatego.
-Eem- tylko jak to powiedzieć?- robi się zimno a.. ja mieszkam dość niedaleko więc może pójdziemy do mnie i przeczekasz aż ten Twój współlokator.. skończy?
- Nie chciałbym się narzucać i przeszkadzać zresztą późno już
-Jutro jest sobota więc żaden problem
-Ee.. no ok- szliśmy do mnie i rozmawialiśmy 'o wszystkim i o niczym'. Ale mimo to było.. miło. Ciekawe co go ugryzło, ze taki dla mnie jest. Nie żeby było źle czy coś tylko tak... dziwnie jakoś. Nie umiem tego opisać. Otworzyłem drzwi do mieszkania i wpuściłem Olivera. 

cz.II
Cieszyłem się , że spotkałem tam Kellina. Przynajmniej nie chodziłem dzięki niemu sam bez celu. Dobrze się nam rozmawiało chociaż czasem zapadała niezręczna cisza. Nie wiem dlaczego ale obecność Kellin zawsze poprawia mi humor. On jest zabawny i.. całkiem przystojny. Yy..co? Nie, wcale tak nie pomyślałem. Nie ważne. W pewnym momencie wpadł mi do głowy pomysł żeby zapytać Kellina czy ma dziewczynę ale.. było mi jakoś głupio zapytać go o to więc tego nie zrobiłem. Czasem w szkole widziałem jak kręciły się przy nim jakieś dziewczyny, ale nie wyglądało na to, że jest z którąś z nich.
Ucieszyłem się kiedy Kellin zaprosił mnie do swojego mieszkania. Weszliśmy do środka i poszliśmy do salonu. On poszedł po coś do picia, a ja rozejrzałem się po pomieszczeniu. Kellin mieszkał sam. nie wspominał prędzej, że z kimś mieszka. Może to dobrze.
Cały wieczór spędziłem u Kellina. Dużo rozmawialiśmy, ale czasami, kiedy już nie wiedzieliśmy co powiedzieć zapadała ta cholernie niezręczna cisza. Dowiedziałem się trochę o nim i jego rodzinie. Opowiedziałem mu też trochę o sobie. Kellin miał w sobie coś takiego, że chciałem spędzić z nim jak najwięcej czasu. I miał taki ładny uśmiech.. Dobra, pomińmy ostatnie zdanie. Zrobiło się już na prawdę późno, więc - pomimo tego, że nie chciałem - zdecydowałem, że już pójdę.
- Kellin?
-Tak?
- Ja już pójdę..jest późno i nie chcę Ci się narzucać. - wstałem, ale Kellin szybko złapał mnie za rękę. Po chwili speszony tym co zrobił puścił ją i unikając mojego wzroku zapytał.
- Na pewno nie zostaniesz jeszcze?
- Muszę w końcu wrócić do domu. - uśmiechnąłem się i poszedłem do korytarza. Ubrałem buty i stanąłem przed Kellinem.
- To cześć. Do zobaczeni w szkole - i... przytuliłem go. Nie wiem dlaczego. Był trochę zdziwiony, ale po chwili delikatnie się uśmiechnął. Szybko opuściłem jego mieszkanie. Zaczynam coraz dziwniej zachowywać się przy Kellinie. Co się ze mną dzieje? Wróciłem do domu. Wyglądał jakby przeszło przez niego tornado.Austin. Ja go kiedyś zabiję. Zastałem go śpiącego z tamtą dziewczyną na kanapie. po szybkim prysznicu poszedłem do swojego pokoju. Była prawie pierwsza w nocy. Szybko zasnąłem.
                                                                     *
Przez cały weekend nie spotkałem się z Kellinem. Kiedy w poniedziałek przyszedłem do szkoły, zobaczyłem go w towarzystwie chłopaka, którego nie widziałem tutaj wcześniej. Wyglądało na to, Że dobrze się znali. Kellin co chwilę śmiał się i coś mówił. Ominąłem tę dwójkę, nie patrząc na nich. Kim jest ten chłopak?
_________________________________________________________________________________
Już można dodawać komentarze anonimowo / Merry, Ronni

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz