niedziela, 4 maja 2014

One Shot

Przedstawiam Wam pierwszego one-shota na tym blogu.Liczę na komentarze :) / Ronni
 ______________________________
Stałem na balkonie i wdychałem chłodne, wiosenne powietrze.To był jeden z tych dni kiedy znów o nim myślałem.Minął już rok.Rok temu wyjechał.Tak nagle, bez pożegnania ani co gorsza słowa wyjaśnienia.Spakował się i zniknął.Nikt nie wiedział jaki był tego powód.A ja byłem w nim tak cholernie zakochany.Tak, Jack Barakat kocha faceta.Tylko najgorsze było to, że tym facetem nie był nikt inny jak Alex Gaskarth.Mój najlepszy przyjaciel i wokalista zespołu, który rozpadł się po tym jak wyjechał.Prawda była taka, że tylko on trzymał to wszystko jakoś razem.A potem zespół przestał istnieć i rozpadł się.A wraz z nim moje dotychczas w miarę ułożone życie.Po jakimś czasie przestałem się już łudzić że wróci.Jeden telefon,sms albo jakikolwiek znak od Alex'a, a ja byłbym gotów pojechać do niego nawet na drugi koniec świata.Cóż, z miłości robi się różne głupie rzeczy.Szukaliśmy go, próbowaliśmy się z nim skontaktować.Na marne.W końcu wszyscy odpuścili.Wszyscy oprócz mnie.Zack i Rian zadziwiająco szybko pogodzili się z jego wyjazdem i w końcu machnęli na to ręką mówiąc, że kiedyś wróci."Przyjaciele".Ale ja go kochałem.Nikt o tym nie wiedział, ukrywałem to przez cały czas.Bałem się, że zniszczę naszą przyjaźń dlatego nie powiedziałem mu o tym.Te wszystkie całusy, trzymanie za ręce, jednoznaczne sytuacje.To nie była dla mnie tylko zabawa tak jak dla Alex'a.Za każdym razem kiedy całował mnie w policzek, mi mocniej biło serce.Chciałem czegoś więcej.Oczywiście wiedziałem, że nie mam na co liczyć.Mógłbym wybić go sobie z głowy i znaleźć sobie jakąś laskę albo faceta.Chociaż nie, dziewczyny w ogóle mnie nie interesowały.Połowa moich fanek byłaby zapewne załamana tym faktem.
Usłyszałem szelest i kroki za plecami.Zanim zdążyłem się odwrócić, ktoś zasłonił mi oczy dłońmi.Poczułem mocne i dobrze znane mi skądś perfumy, ale nie mogłem przypomnieć sobie skąd.
 -Co do.. - odwróciłem się i..zamurowało mnie - o cholera. -zamrugałem kilka razy i patrzyłem z lekkim niedowierzaniem na osobę stojącą przede mną.
-Witaj Jack - odezwał się a ja czułem że nie mogę powiedzieć nic sensownego.Alex.Mój Alex.Wrócił.Nie wierzyłem własnym oczom.Miałem mętlik w głowie.Co on tutaj robi? Powinienem być szczęsliwy, że znów go widzę, czy zły bo mnie zostawił na tak długo? Eh, pierdolić to.Po tym jak stałem przez chwilę nieruchomo wpatrując się w chłopaka nagle rzuciłem mu się na szyję przez co on lekko się zachwiał ale objął mnie.Trzymałem go mocno jakbym bał się, że za moment znów zniknie bez śladu.Po roku znowu mogłem go dotknąć, przytulić, usłyszec jego głos.
 -Przepraszam - wyszeptał nagle a ja jeszcze bardziej się w niego wtuliłem. - przepraszam, już nigdy więcej nie zrobię czegoś podobnego, obiecuję.
 -Dlaczego wyjechałeś ? -odezwałem się w końcu.Należały mi się chyba jakieś wyjaśnienia, nie?
-Musiałem.. - zawahał się - przemyśleć kilka spraw i uciec od tego wszystkiego na jakiś czas.
-I potrzebowałes na to aż rok?! - odsunąłem się od niego i skrzyżowałem ręce na klatce piersiowej.On sobie chyba żartuje.
 -Wiem..że to było głupie i..
-Bardzo głupie. - przerwałem mu -Masz dwadzieście siedem lat a zachowałeś się jak głupi nastolatek.Nawet nie wiesz jak cholernie mi Cię brakowało, tęskniłem.
 -Ja też - powiedział bardzo cicho ale mimo to usłyszałem jego słowa.Mimowolnie na moje usta wkradł się delikatny uśmiech.
 -Więc czemu nie wróciłeś wczesniej?! - ponownie podniosłem głos
. -Potrzebowałem czasu.
-Czasu na co ? - nie dawałem za wygraną.Usłyszałem tylko westchnięcie Alex'a.Debil.Nieodpowiedzialny debil.Ale nadal tak bardzo idealny.Szkoda, że ciągle oficjalnie nie mój.Nieoficjalnie zresztą też.Co z tego że nazywałem go "moim Alex'em" skoro nim nie był.
 -Idiota- zasmiałem się i ponownie go przytuliłem.

 Cały dzień spędziliśmy ciągle trzymając się razem.Wieczorem siedzieliśmy w moim domu i rozmawialiśmy.Chcieliśmy nadrobić ten rok nieobecności Alex'a.Głównie to on tłumaczył się i przepraszał.Nie byłem na niego zły.Cieszyłem się, że był blisko.Może to już czas żeby dowiedział się co do niego czuję? Niee.Boję się.Odrzucenia, wyśmiania, tego, że zniszczę naszą przyjaźń.Ale odrzucenia to głównie.
 -Nad czym tak myślisz? - usłyszałem głos chłopaka, który zabrał mi butelkę z alkoholem z rąk i sam wypił z niej kilka łyków.Usiadłem na podłodze i oparłem się plecami o kanapę.Alex po chwili usiadł naprzeciw mnie po turecku.Przez chwilę wpatrywał się we mnie z uniesioną brwią oczekując odpowiedzi.
 -Co? Nie..nad niczym ciekawym. -odpowiedziałem i uśmiechnąłem się do niego a on odwdzięczył się tym samym.Kurwa.Czemu on musi być tak cholernie przystojny.To mi wcale nie pomaga.Przysunął się trochę bliżej mnie i znów uniósł butelkę do ust wolno sącząc jej zawartość.Oparłem podbródek na dłoni i obserwowałem każdy jego ruch.Jack, cioto, weź się w garść.Jesteś dorosły i mówienie takich rzeczy nie powinno sprawiać Ci większych trudności.Westchnąłem cicho i wzięłem od chłopaka butelkę.
 -Alex?- mruknął coś niewyraźnie błądząc wzrokiem po pomieszczeniu w którym byliśmy.-spójrz na mnie - poprosiłem i chwyciłem jego podbródek zmuszając go tym lekko do tego aby przeniósł swój wzrok na mnie. -Muszę Ci coś powiedzieć. - Jego brązowe oczy wpatrywały się we mnie z zaciekawieniem.- bo..ja.. Cię kocham.Bardzo.Cholernie mocno. - Alex uniósł brwi w górę i patrzył na mnie z nieukrywanym zdziwieniem.Jeśli mnie wyśmieje - zabijcie mnie.Czymkolwiek i gdziekolwiek.Przez dłuższą chwilę nic nie mówił.
- Ok, czuję, że się skompromitowałem.Nic nie mów. - powiedziałem cicho i spuściłem wzrok.
 -Jack.. - odezwał się w końcu, a ja spojrzałem na niego.Uśmiechał się.Położył dłoń na moim policzku i zaczął delikatnie gładzić go kciukiem.
- Też Cię kocham. - Chciałem skakać albo krzyczeć ze szczęścia.Odetchnąłem z ulgą i już otwierałem usta aby coś powiedzieć ale Alex był szybszy.
- Zrozumiałem to już jakiś czas temu.Nie wiedziałem czy czujesz do mnie to samo, więc Ci tego nie mówiłem.Potem wszystko się trochę pokomplikowało, już sam nie wiedziałem co do Ciebie czuję, pogubiłem się. - złapał mnie za rękę i splótł nasze palce. - I postanowiłem wyjechać żeby ułożyć sobie wszystko.Na początku chciałem zapomnieć o wszystkim.O Tobie, o zespole.I zacząć nowe życie.Ale z każdym tygodniem coraz bardziej mi Cię brakowało i mocniej za Tobą tęskniłem.Wtedy dotarło do mnie, że jednak jesteś dla mnie cholernie ważny i, że życie bez Ciebie to już nie to samo.Wróciłem tylko dla Ciebie, Jack. - Nawet nie wiedziałem, że potrafi być taki romantyczny.Ok, nie wiem co powiedzieć.Nie sądziłem, że jestem dla niego aż tak ważny.Zachowuję się jak zakochana nastolatka.Powinienem jeszcze piszczeć i słodko się rumienić.Zanim do końca zdążyłem ogarnąć co właśnie usłyszałem poczułem usta Alex'a na moich.O cholera.Zamknąłem oczy i całkowicie oddałem się tej przyjemnej chwili.Nie potrzebowałem niczego ani nikogo więcej.Mam jego.To w zupełności mi wystarcza.Po chwili zaczął składać pocałunki na mojej szyji. Odchyliłem głowę aby dać mu większe pole do popisu.Usiadł na moich kolanach a moje ręce szybko znalazły się na jego biodrach.
 -Cieszę się, że mogę mieć Cię tak blisko.Ale chciałbym żebyś był jeszcze bliżej. - szepnąłem a on przestał mnie całować i spojrzał mi w oczy.Oparł swoje czoło o moje. - kochaj się ze mną. - powiedziałem a on zaśmiał się.
- Nawet nie wiesz ile czekałem na ten moment. - ściągnął swoją koszulkę a po chwili zrobił to samo z moją.Wstałem i pociągnąłem go w stronę sypialni.
- Na podłodze byłoby nie wygodnie - rzuciłem po czym zajęłem się paskiem przy spodniach Alex'a.To będzie najlepszy wieczór w moim życiu.

1 komentarz:

  1. Zarąbiste ff! Oby tak dalej, dziewczyny, bo to jest świetne. Tylko szkoda, że ucięłyście w takim momencie ;D

    OdpowiedzUsuń