Krótki wstęp: piszemy po dwie części w każdym rozdziale, zawsze pierwsza jest z punktu widzenia Kellina :) Zapraszamy do czytania i komentowania!
__________________
cz. I
Hej, jestem Kellin i mam 19 lat. Już jakiś czas nie mieszkam z rodzicami. Nadal się uczę. W szkole... mam wielkie uznanie. Wszyscy mnie znają i jeszcze nikt się nie stawiał. niee... nie zdobyłem tego znęcając sie nad innymi. Tylko gdy trzeba używałem przemocy. Nawet nauczycieli sobie 'wychowałem'. Raczej mnie lubią więc nie było to tak trudne. Wszystko toczyło się doskonale z w końcu do mojej szkoły przysłali jakiegoś nowego chłopaka. Oliver, tak miał na imię. Był arogancki, agresywny i strasznie się rządził. Gbur. Już pierwszego dnia zdążyłem się z nim pokłócić. Nie będzie mi tu jakiś nowy podskakiwać i zajmować MOJE miejsce. Szczerze mówiąc to już go nienawidziłem. Wchodziłem właśnie do szkoły ze słuchawkami w uszach. Zanim zniknąłem na schodach zdążyłem zobaczyć tego gbura otoczonego dziewczynami. szczerze to nie wyglądał na zadowolonego ale kiedy mnie zobaczył uśmiechnął się złośliwie i pokazał mi fuck'a. Odwdzięczyłem się tym samym i pobiegłem na piętro. Zaczęła się lekcja. Wszyscy zebrali się w klasie i usadowili się na swoich miejscach.Po 15 minutach nagle pojawił się Oliver. Jak na złość tylko ja miałem wolne miejsce i niestety musiałem z nim siedzieć. Widziałem tą niechęć w jego oczach. Była dla mnie cholernie satysfakcjonująca.
Ta lekcja była taaka długa. Oliver zabawnie się denerwował. Cały czas mu dokuczałem i z zadowoleniem. patrzyłem jak czerwieni się ze złości i próbuje mnie kopnąć. Nie wiem dlaczego ale jakoś nie brałem sobie do serca żadnych jego wyzwisk, gróźb itp. wręcz odwrotnie. Strasznie mnie to bawiło. Druga lekcja mijała równie długo bo znowu musiałem siedzieć z Oliver. Nauczyciele się chyba nagle na mnie uwzięli. Tym razem w ogóle nie odzywaliśmy się do siebie. Dobrze mu się przyjrzałem, był ubrany w czarne rurki i szarą koszulkę. Jego bardzo ciemno brązowe włosy przykrywały czoło. Był szczupły i całkiem przystojny. Gdy się poruszył, moja uwagę przykuły tatuaże których już trochę miał. Pff, tez miałem. Nagle odwrócił do mnie twarz.
-Czego się gapisz?- spytał. Uśmiechnąłem się tajemniczo i powoli odwróciłem wzrok. Widziałem jego zdziwiona minę. Postanowiłem, że trochę mu jeszcze w ten sposób namieszam w głowie to może się ode mnie w końcu odczepi. Mam tendencje do przesadzania więc muszę się jakoś hamować bo jak się już wkręcę to koniec. Trudno.. uśmiechnąłem się delikatnie i jeszcze raz spojrzałem tak na Sykes'a przy okazji przyłapując go jak patrzy na mnie. Będzie ciekawie... / Merry
cz.II
Jestem Oliver. Mam 19 lat i właśnie wyrzucili mnie ze szkoły. Za znęcanie się nad innymi. Nikt mi się nie stawił, więc mogłem robić z nimi co tylko chciałem. Ale to miało też swoje złe strony. Kiedy Victioria, moja dziewczyna dowiedziała się za co mnie wyrzucili od razu zrobiła mi awanturę, a potem zerwała. Bardzo ją kochałem, ale jej nic nie dało się wytłumaczyć. Miałem już prawo jazdy, więc do szkoły pojechałem sam. Szedłem korytarzem, kiedy podeszły do mnie jakieś dziewczyny. Zaczęły coś mówić i piszczeć, więc ominąłem je bez słowa. W tamtej szkole wszyscy mnie znali i każdego sobie podporządkowałem, więc tutaj nie będzie inaczej.
Zaraz pierwszego dnia pokłóciłem się z pewnym chłopakiem. Strasznie się rządził. Od razu go znienawidziłem. Za jakiś czas przestanie być taki pewny siebie. Wystarczy, że przekona się jaki jestem. Ma na imię Kellin. Jest niższy ode mnie, co też daje mi pewnego rodzaju przewagę. Musiałem z nim niestety siedzieć na kilku lekcjach. Cały czas mnie denerwował i śmiał się kiedy go wyzywałem. Idiota. Miałem ochotę mu przywalić. Kiedy uśmiechnął się do mnie w taki tajemniczy sposób kompletnie zbił mnie z tropu. Czy on chce całkowicie namieszać mi w głowie? Co jakiś czas spoglądałem na niego, czekając co zrobi. Kilka razy przyłapał mnie na przyglądaniu się mu i był tym cholernie usatysfakcjonowany. On jest naprawdę dziwny.
Następne dni wyglądały podobnie. Kellin cały czas próbował mnie drażnić i miał z tego niezły ubaw. Ja bardzo szybko się denerwowałem. Starałem się nie zwracać na niego większej uwagi. Myślałem, że wtedy się ode mnie odczepi. Ale zawsze kończyło się na tym, że dostrzegał jak mu się przyglądałem. Ale dlaczego to robiłem? Przecież ja go nienawidziłem. Ehh.. zastanawiam się, który z nas jest bardziej dziwny..
Kiedy zacząłem go olewać to przynosiło odwrotne skutki. Wszędzie go widziałem. Miałem już tego dosyć. Mam wrażenie, że zachowujemy się jak dzieci./ Ronni.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz