Cz. I
Ciągle przeczuwałem, że Oliver rucha tego Alana! Strasznie to przeżywałem i to dlatego tak mało z nim rozmawiałem. Bo tak długo musieliśmy walczyć o to co mamy a on od tak to sobie niszczy. Zbliżają się święta a ja tracę jedną z najważniejszych dla mnie osób..
*
Wigilia..
Zdecydowałem, że spędzę święta z moją mamą i siostrą. To pierwsze święta bez taty i nie chciałem żeby czuły się samotne. Z Oliverem nie miałem praktycznie kontaktu. Co prawda już kilka razy mówił mi, że nie spotyka się z Alanem ale przecież może mnie okłamywać. Kupiłem mu prezent ale nie sądzę żebym miał mu go dać w najbliższym czasie. Siedziałem u mnie w domu i szukałem krawatu. Kate wyjechała do rodziców, tak samo jak Vic. Za dwie godziny miałem być u mamy a nawet nie mogłem znaleźć spodni i krawatu a koszula nie była wyprasowana. Chodziłem w bokserkach z pokoju do pokoju coraz bardziej zdenerwowany. Usłyszałem dzwonek do drzwi i cicho westchnąłem. Olewając mój strój a raczej jego brak, szybko otworzyłem drzwi. Stał tam Oliver. Chciałem je zamknąć ale on mi na to nie pozwolił. Wszedł o środka i złapał mnie za rękę. Wszystko działo się tak szybko, że nawet nie zdążyłem zaprotestować. Oli patrząc mi prosto w oczy, uklęknął przede mną i zaczął mówić.
-Kellin, kocham Cię. Nie zdradziłem Cię z nim. Tylko Ty jesteś dla mnie naprawdę ważny.- potem wstał i kładąc zimne dłonie na moim ciele, pocałował. Zapomniałem o wszystkim . Liczył się tylko on. Ciągle przechodziły mnie dreszcze, przez jego zimne dłonie. Po chwili on odsunął się ode mnie i zdjął swoją kurtkę, odwiesił ją i wyjął z niej paczuszkę.
-Proszę, Wesołych Świat Kochanie.- zamurowało mnie. Boże, co się dzieje?! Ja nie mogłem tego wszystkiego ogarnąć. Czy ja mu tym pocałunkiem.. wybaczyłem?
-Kell?- zapytał kładąc mi rękę na ramieniu.
-Dziękuje. Ja.. Oliver wiesz, że to wszystko nie jest takie proste. Ja nie wiem czy to co mówisz jest prawdą i..- poczułem jego usta na swoich. Potem złapał mnie za pośladki i uniósł do góry. Oplotłem go nogami w pasie. Skierowaliśmy się do mojego pokoju. Po chwili on nie miał już bluzy i koszulki.
-Oli.. ver, ja muszę dziś jechać do mamy.
-To zrobimy to szybko - powiedział z uśmiechem. Zaśmiałem się i przejechałem rękami po jego plecach. Oli rozebrał się a potem zdjął ze mnie bokserki. Przygotował mnie i szybko we mnie wszedł. Krzyknąłem z bólu a on spojrzał mi prosto w oczy.
-Przepraszam- musnął moją szyję. Po chwili dałem mu znak, że może kontynuować. Po seksie leżeliśmy chwilę. Ułyszałem mój telefon. Wziąłem go do ręki i odebrałem.
-Cześć mamo.. no trochę się spóźnię.. wiem, przepraszam. Będę u Ciebie jak najszybciej.. no pa.- rozłączyłem się i spojrzałem na Olivera.
Cz.II
Nie chciałem żeby wszystko się tak nagle między nami popsuło. Ale to była wyłącznie moja wina. W sumie to było mi cały czas żal Alana.Widziałem jaki był smutny podczas naszej ostatniej rozmowy. Tak, mój związek z Kellinem powoli się rozpada, a ja myślę o chłopaku, którego tylko pieprzyłem. To znaczy był moim przyjacielem.. ale to wszystko jest zbyt skomplikowane. Robiłem wszystko żeby mną a Kellinem było jak dawniej. Przecież jeszcze niedawno byliśmy razem tacy szczęśliwi.
*
Kellin spojrzał na mnie a ja na niego.
-Musisz jechać. To ja będę się już zbierał- powiedziałem i wstałem.
-A Ty.. nie spędzasz świąt z rodziną?- zapytał uważnie mi się przyklądając. Przygryzłem wargę i przez chwilę milczałem.
-Nie- odpowiedzialem cicho, a on zmarszczył brwi. Nie chciałem zaczynać tej rozmowy. Westchnąłem
-Nie mamy ze sobą dobrego kontaktu. Można powiedzieć, że.. w ogóle ze sobą nie rozmawiamy0 Kellin cały czas wyglądał jakby czegoś w tym wszystkim nie rozumiał- jedź już. I tak długo muszą na Ciebie czekać- wymusiłem uśmiech i podszedłem do niego-Wesołych świąt. Kocham Cie, Kells- pocałowałem go i chciałem iść, ale on mnie zatrzymał.
-Czekaj.. nie chcę żebyś w wigilię był sam- złapał moją dłoń, splatając nasz palce.
-Nie przyjmuj się mną. Poradzę sobie.
-Chcę żebyś pojechał tam ze mną- zdziwiłem się
-Ale Kellin..
-Nie przyjmuję sprzeciwu. Będziemy tam razem i koniec.
-Nie, Kells, to nie jest dobry pomysł. Będę Wam tylko przeszkadzał- mnie chciałem się zgodzić, ale Kellin nie dawał za wygraną prosił mnie dalej. W końcu mu uległem.
-Dziękuje- pisnął i musnął moje usta swoimi. Czasami cieszył się z drobnych rzeczy jak małe dziecko. Ale był wtedy uroczy. Cieszyłem się, że między nami było już dobrze. Nie wiem czy wybaczył mi, czy zachowuje się tak tylko dlatego, że są święta. To jednak prawda, że podczas wigilii ludzie okazują sobie więcej uczucia. Dobrze, że mam Kellina blisko siebie. Żałuję, że pojawił się w moim życiu Alan, który stworzył niepotrzebne problemy i spieprzył kilka spraw. Teraz na pewno o nim zapomnę i mam nadzieję, że nic nigdy nie będzie Nas już łączyć. Nie chcę do tego wracać. Ubraliśmy się i wyszliśmy z mieszkania, kierując się do auta Kellina. Uśmiech ciągle był na jego twarzy. A kiedy on jest szczęśliwy, ja też jestem. Ruszyliśmy, a po drodze zatrzymaliśmy się pod moim mieszkaniem, gdzie przebrałem się w rzeczy bardziej odpowiednie na tą chwilę.
-Powiem im, że jesteśmy razem- oznajmił mi kiedy byliśmy już prawie na miejscu.
-Nie boisz się ich reakcji?- zapytałem, a on przez moment nad czymś myślał.
-Jestem dorosły. Nie mogą mi nic zrobić, a chcę żeby moja rodzina o Nas wiedziała- szanowałem jego decyzję, choć nie byłem do końca do niej przekonany. Kellin zatrzymał samochód pod dużym domem, oświetlonym lampkami. Idąc w stronę drzwi wejściowych trzymaliśmy się za ręce. Byłem zestresowany. Kellin pewnie też. Po chwili drzwi otworzyła nam matka Kellsa.
-----------------------------------
"Vic już niedługo", a ja miałam taki zaciesz jak nigdy XD
OdpowiedzUsuńNo co Wy, rozdział supi.
Szkoda, że się pogodzili ;-; XDDDDD Ale wciąż mam nadzieję na Kellica, więc oki.
I gdzie Alan? .-.
Supi, czekam cx
Pozytywny powiew się pojawił xDDD Życzę weny, czekam i mam nadzieję, że będzie już u nich ok :D
OdpowiedzUsuńAaaaa Vikuś ^w^ w końcu ♥ a rozdział zajebiaszczy jak zwykle ♥ czekam ;*
OdpowiedzUsuńNo ale :o
OdpowiedzUsuńSykes miał być przecież z Alanem :(
Głupie święta..
Czekamy na Vika może on coś namiesza i będzie jeszcze bardziej supi ? XD
Jestem ciekawa czy rodzina Kellina to homofoby XD nic..
Weny
Ekhm, nie tylko Alan spieprzył. Ale fajnie, że się dogadują...:D Ciekawa zapowiedź na końcu.
OdpowiedzUsuńHuhu fajowy rozdział ^^ czekam na następny <3
OdpowiedzUsuńJezu, świetny rozdział
OdpowiedzUsuńNawet nie wiecie jak się cieszę, że Kell i Oli się pogodzili
Tyle szczęścia, ich miłość taka piękna <3
Mam nadzieję, że nikt teraz tego nie spieprzy ;-;
Czekam na następny c: