piątek, 22 sierpnia 2014

Rozdział 33

Spada Wam frekwencja ;c
Dziękujemy, że jesteście z Nami! <3/ Merry 
Ps. Przepraszam za ewentualne błędy :))
Cz. I
Ciągle miałem wrażenie, że Oliver coś przede mną ukrywa. Ciągle też myślałem o tym czy mnie nie zdradza z tym pieprzonym rudzielcem. W czym on był ode mnie kurwa lepszy?! Wyszedłem z domu Olivera bardziej zdenerwowany niż zawiedziony. Dlaczego nie zaprzeczył? Musiałem znaleźć sposób żeby wyładować z siebie to wszystko. Poszedłem  na miasto i gdzieś w oddali zobaczyłem ruda czuprynę. Przypadek? Nie sądzę. Podszedłem do chłopaka który na mój widok ogromnie się zdziwił. Ominąłem zbędne przywitanie i uderzyłem go w twarz. Ten cios zapoczątkował  niezłą bójkę. Dopiero po jakimś czasie kilkoro chłopaków odciągnęło Nas od siebie. Byłem zadowolony z efektu. Alan miał zakrwawioną twarz i poczochrane włosy ale na tym się raczej nie skończyło bo podejrzewam, że był gdzieniegdzie poobijany. Na szczęście Ci chłopacy ani nikt inny nie wpadł na pomysł żeby zadzwonić na policję. Potem najpierw puścili Alana który był spokojniejszy a potem mnie. Alan nie wiedział co ma zrobić i dlatego zebrał swoje rzeczy które mu wypadły z kieszeni i odszedł. Ja byłem już o wiele spokojniejszy. Również postanowiłem wrócić do domu. Po 15 minutach  byłem już u siebie. Kate gdy mnie zobaczyła, zakryła usta dłonią.
-Kells! Co Ci się stało?- powoli zdjąłem kurtkę i buty.
-Biłem się- odpowiedziałem spokojnie i poszedłem do łazienki.
-Ale.. jak to? Dlaczego? Z kim?
-Z Alanem bo wpierdala się i niszczy moje życie.
-Co? Przecież Alan to..
-Pierdolony kretyn, Kate. Taki właśnie jest Alan. I jeszcze dwulicowy. Nie chcę o tym gadać.
-No dobra, pomóc ci?
-Zrób mi kawę, jak możesz
-Jasne, już robię- spojrzałem w lustro po przemyciu  twarzy wodą. Miałem rozciętą wargę i kilka siniaków. W sumie to było warto. Przeczesałem włosy palcami i wyszedłem z łazienki. Skierowałem się do kuchni i biorąc kawę do ręki pocałowałem Kate w policzek mówiąc ciche " dzięki". Zamknąłem się u siebie w pokoju. Po nadrabiałem trochę materiał do szkoły bo opuściłem się znowu w nauce.
   *
Następny dzień..
Wszedłem do szkoły. Padło na mnie spojrzenie wielu osób. Już pewnie wymyślali co jest powodem takiego stanu mojej biednej twarzy. A chuj im w dupy i tak się nie dowiedzą. Odwiesiłem kurtkę i ruszyłem do klasy po drodze poprawiając włosy. Oliver kiedy mnie zobaczył, uniósł brwi do góry. Nie miałem zamiaru z nim rozmawiać i od tego uratowała mnie jakaś dziewczyna. Zapytała co tam u mnie, mówiła, że widziała moją wczorajszą bójkę i ładnie mu obiłem twarz.  Ogólnie miło mi się z nią rozmawiało. Miała na imię Sam. Oliver spoglądał na Nas co chwilę. I dobrze, wcale go nie żałowałem. Teraz będzie ubolewał, że jego ukochany Alanek nie jest już taki śliczny.

Cz. II
Po skończonych lekcjach pojechałem do Alana. Tak, wiem, że nie powinienem od razu do niego lecieć, ale chciałem dowiedzieć się czegoś o tej wczorajszej bójce. Otworzył mi drzwi i nie był za bardzo zdziwiony moim widokiem. Zauważyłem, że miał kilka siniaków i zadrapań.
-Po co przeszedłeś?- zapytał bez większego entuzjazmu.
-Dowiedziałem się, że biłeś się z Kellinem.
-Tak a co?- odpowiedział spokojnie. Widocznie on też nie zbyt się tym przejmował.
-Po co? Nie umiecie w inny sposób rozwiązywać problemów?
-To Kellin rzucił się na mnie nagle na ulicy, więc może nie miej pretensji do mnie, tylko do swojego chłopaka.- milczałem przez dłuższą chwilę, bo nie wiedziałem co powiedzieć. Alan też się nie odzywał.
-Mogę wejść?- zapytałem a on kiwnął głową i wpuścił mnie do środka. Zdjąłem kurtkę i buty. Poszliśmy do salonu. Siedzieliśmy w ciszy. Żaden z Nas nic nie mówił.
-Jak się czujesz?-zapytałem po chwili, żeby jakoś zacząć rozmowę
-Dobrze. Nie musisz się o mnie martwić. Oboje wiemy, że łączy Nas tylko seks i nic więcej i raczej nigdy nie będziemy razem.- patrzyłem na niego z uniesionymi brwiami i analizowałem to co usłyszałem.
-Ale myślałem, że się przyjaźnimy- powiedziałem cicho.
-Jeśli przez tą przyjaźń mam chodzić z obitą mordą to dziękuję. Będzie lepiej jeśli nie będziemy się już widywać. Nie chcę przecież niszczyć Twojego związku z Kellinem
-Alan..
-Chyba musisz już iść- nie rozumiałem dlaczego przez tą jedną bójkę z Kellsem tak nagle zmienił do mnie nastawienie. Zdenerwowany wyszedłem z jego mieszkania. Dlaczego wszystko tak nagle się psuje? Wróciłem do domu ale po prostu nie mogłem wytrzymać sam w czterech ścianach. Poszedłem na miasto. Musiałem zaczerpnąć trochę świeżego powietrza i trochę ochłonąć. Po drodze spotkałem Austina. No super. Marzyłem żeby go spotkać właśnie teraz.
-O, cześć Oliver. Dawno się nie widzieliśmy- powiedział z wielkim uśmiechem na twarzy. Chociaż on ma dobry humor. Mruknąłem coś niewyraźnie w odpowiedzi, a on spojrzał na mnie podejrzliwie.
-Stało się coś? Jesteś jakiś smutny.. albo zły.
-Wszystko jest świetnie. Po prostu lepiej być już nie może.- odpowiedziałem sarkastycznie.
-Pokłóciliście się?- tak nagle bardzo interesuje do mój związek z Kellinem? Prędzej nie bardzo go to obchodziło.
-Nie Twoja sprawa.- mruknąłem-  jak.. Victoria? - to pytanie ledwo przeszło mi przez gardło. Bo przecież pytałem mojego "przyjaciela" jak układa mu się z moją byłą dziewczyną. Ale tylko dlatego, że chciałem zmienić temat naszej rozmowy.
-Na razie dobrze. Zobaczymy jak będzie potem.- tak na prawdę miałem gdzieś to czy w ogóle są razem czy nie.
-Trochę się spieszę. Cześć- nie czekając na odpowiedź, szybkim krokiem zacząłem się oddalać. Szedłem gdzieś, bez konkretnego celu. Zadzwoniłem do Kellina.
-Cześć, spotkamy się?- zapytałem kiedy w końcu odebrał.
-Nie chcę z Tobą rozmawiać i tym bardziej Cie widzieć.- przykro było to słyszeć, ale sam sobie na to zasłużyłem. Westchnąłem.
-Kells, proszę Cię. Chcę Ci to wszystko wyjaśnić. I obiecuje, że nie będę się już spotykał z Alanem.
-Nie wierzę Ci, Oliver. Już nie.- rozłączył się. Stałem na ulicy patrząc jak wszystko co udało nam się razem stworzyć rozpada się na kawałki, a ja nic z tym nie robię.
   *
Minęło kilka dni. Między mną a Kellinem było coraz gorzej. Prawie w ogóle ze sobą nie rozmawiamy. Chyba, że już na prawdę musimy. Nie spotykaliśmy się też poza szkołą. Czułem się bezradny. Nie spotkałem się już z Alanem. Od naszej ostatniej rozmowy widzieliśmy się tylko raz, przypadkiem, na mieście. Niedługo święta, i maiłem nadzieję, ze do tego czasu między mną a Kellinem zacznie się układać.   

5 komentarzy:

  1. Alan co Ty odwalasz :(((((((
    Niech Oli trochę o niego powalczy (w sensie o Alana XD) i wszystko się ułoży ;-;
    A Kellin niech idzie do Vica.
    A no i nie podoba mi się ta Sam, bo może wyniknąć z tego kolejny wątek związany z Quinnem, jeszcze się dziewczyna w nim zakocha i co będzie ;-;
    Kocham to ff, Was zresztą też. Weny! cx

    OdpowiedzUsuń
  2. Kells taki stanowczy no no, ale dobrze tak Oliverowi,swoja drogą,Kellin mógłby się dowiedzieć o zdradzie Olivera i być z Vic'iem i wszyscy byliby szczęśliwi,przynajmniej ja XD
    Czekam na kolejny, weny!

    OdpowiedzUsuń
  3. Zajebiste ^^ czekam na następną część <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Jest super *-* jestem ciekawa jak sie sprawa potoczy.... Ale jakos tak cicho u Vic'a o.O dajcie jakis rozdzial z nim ;))) kocham Was �� i CzEkAm !!! ��

    OdpowiedzUsuń
  5. Kellin taki waleczny, wow XD Jakoś sobie nie mogę wyobrazić, jak on kogoś atakuje i bije.;-;
    A Oliver ma to co chciał. Zdradził Kellsa to niech teraz cierpi :|
    Ogólnie cały rozdział jest perf. Jestem strasznie ciekawa kto z kim w końcu będzie xD
    Czekam na następny no i dużo weny życzę c: xx

    OdpowiedzUsuń