Cz.I
Zaciągnąłem Olivera w zaułek gdzie nigdy nikogo nie ma. A z resztą zadzwonił dzwonek i inni z parkingu udali się do szkoły. Zatrzymałem się i spojrzałem wściekły na chłopaka.
-Powiedzenie mi, że Alan nie jest gejem było podłe. Każdy z Nas dobrze wie, że on hetero na pewno nie jest. I jeszcze o mało nie pocałowaliście się na tym parkingu. Jak mam Ci ufać jak Ty się tak zachowujesz? Chcę żebyś ograniczył kontakt z Alanem do minimum- zażądałem i odwracając się szybko odszedłem. Alan dalej stał przy samochodzie Olivera. Przez te fakt zdenerwowałem się jeszcze bardziej. Podszedłem do niego
-Jeśli myślisz, że możesz mieszać się między mnie a Olivera to grubo się mylisz. Trzymaj się od niego z daleka bo jak nie to inaczej pogadamy
-Oh Kells, zazdrośniku. Ty byś chciał mieć Olivera na własność a to w ten sposób nie działa. Pogódź się z tym, że on ma kolegów, uwielbia imprezować i zmienia panny jak rękawiczki. Nie zmienisz go na siłę.
-Widać, że mało go znasz bo on szanuje ludzi i nie zależy mu tylko na tym żeby poruchać. Daj mu spokój i się nie mieszaj.- Alan już nic nie powiedział dlatego zacząłem iść w stronę mojego auta bo nie miałem ochoty siedzieć na lekcjach skoro i tak nie będę mógł się na niczym skupić. A myślałem, że Alan jest spoko kolesiem. Taka wielka pomyłka.
*
Kilka dni później..
W sumie nie wiele przez ostatnie dni rozmawiałem z Oliverem. Zachowywał się dość..obojętnie. Przestaliśmy się również spotykać poza szkołą co zauważyła Katelynne. Vic za to wyglądał na zadowolonego takim obrotem sprawy. Między nami znowu było jak dawniej. Tak szczerze to spędzałem z nim więcej czasu niż z Oliverem. Coś przeczuwałem, że również zorganizował sobie czas. I to pewnie z Alanem. Poza tym widziałem ich raz na mieście jak gdzieś szli, rozmawiali i śmiali się. Bardzo mi to nie odpowiadało. Ale skoro on woli zrezygnować z rozmowy lub spędzania czasu ze mną a woli to robić z Alanem, ja nie miałem ochoty na taki układ. Dalej go kochałem ale nie zmienia to nic w tej sytuacji. Zwłaszcza, że nawet nie ma kiedy tego naprawić. On ciągle urywa się z niektórych lekcji, np. wyjdzie przed którąś lekcją i wróci za godzinę lub dwie albo wcale. A rozmowa na lekcji o takich sprawach nie jest zbyt rozważnym pomysłem. Trudno, sam tego chce. Przynajmniej widać jak mu na mnie "zależy"
*
Właśnie wychodziłem ze szkoły po skończonych lekcjach kiedy ktoś chwycił mnie za ramię. Odwróciłem się i zobaczyłem twarz Olivera. Bez żadnej reakcji szedłem dalej. Po opuszczeniu budynku usłyszałem ciche słowa Olivera.
-Możemy w końcu pogadać?
-Oh, tak jasne. No to co tam u Ciebie? Coś nowego?- zapytałem sarkastycznie.
-Mówię poważnie, chodź na murek- bez słowa ruszyłem we wskazane mi miejsce. Usiadłem i spojrzałem na niego z wyczekiwaniem.
-Coś się między nami popsuło- prychnąłem cicho- I ja chciałbym to naprawić. Kells ja nie chcę żeby nami tak było..
-A wiesz dlaczego tak jest? Bo pojawił się Alan, który szybko zajął moje miejsce. Może tego nie zauważyłeś ale nie odpowiada mi to. On wpierdolił się z butami w nasze życie a Ty mu na to od razu pozwoliłeś. I jeszcze jesteś z tego zadowolony. Więc albo coś zmienisz albo nie będziemy mieli już o czym rozmawiać. Tylko nie niszcz od tak sobie tego, na co tyle musieliśmy pracować. Pamiętaj co mi kiedyś dość często mówiłeś. Udowodnij, że Twoje 'kocham' było szczere.
-Kellin, ja naprawdę Cie kocham. Tylko, że Alan też jest dla mnie ważny tak jak dla Ciebie Vic
-Ale ja nie rezygnuje z Ciebie ale Vic'a a Ty to robisz dla Alana. Tak, Oliver. Taka jest prawda. Odsunąłeś się od wszystkich przez tego chłopaka. Przejrzyj na oczy, w końcu.
Cz.II
Słowa Kellina dały mi do myślenia. Ale to nie znaczy, że uważałem, że ma rację. Dobra, spędzałem z Alanem dość dużo czasu ale to jeszcze nie powód żeby robić o to awanturę. Zależy mi na Kellinie, a Alan tak nagle pojawił się w moim życiu i w nim został. Może to wszystko po prostu za szybko się potoczyło? Nie chcę ograniczać kontaktu z Alanem bo dobrze się dogadujemy i stał się moim przyjacielem. Lubię go i chcę się z nim widywać, nawet jeśli często próbuje mnie poderwać, a ja udaję, że niczego nie widzę. Ale to z Kellinem jestem i kocham go, więc może naprawdę powinienem otworzyć oczy i zauważyć co się dzieje wokół mnie.
Kellin odszedł a ja jeszcze przez chwilę stałem w tym samym miejscu nieruchomo i patrzyłem na oddalającą się sylwetkę chłopaka. Czułem, że wszystko wymyka mi się spod kontroli. Nagle usłyszałem głos rudowłosego chłopaka.
-Przepraszam, to moja wina- powiedział cicho a ja byłem nieco zdezorientowany jego obecnością.
-Skąd Ty się tu wziąłeś? Słyszałeś.. naszą rozmowę?- zapytałem a on kiwnął głową potwierdzająco
-Czyli jak będzie teraz między nami? Nie będziemy się już spotykać?- usiadł na murku, na którym jeszcze przed chwilą jeszcze siedział Kell.
-Nie wiem- westchnąłem i wyciągnąłem z kieszeni kurtki papierosy, po chwili zapalając jednego. - Nie chcę tutaj o tym rozmawiać. Ludzie o wiele za dużo słyszą o wiele za dużo niż powinni. Rozumiesz?- zapytałem wypuszczając dym z ust.
-Tak. Więc może pojedziemy do mnie?
-To chyba nie jest dobry pomysł w tej chwili.
-Obiecuję, że będziemy tylko rozmawiać. Nawet Cię nie dotknę- po chwili namysły zgodziłem się, choć wiedziałem, że to nie jest dobra decyzja. Wsiedliśmy do mojego auta i pojechaliśmy.
-Chcesz kawę?- zapytał kiedy byliśmy już w jego mieszkaniu. Przytaknąłem i weszliśmy do małej kuchni. Usiadłem na krześle i obserwowałem każdy ruch chłopaka. Nie mogłem oderwać od niego wzroku. Co on w sobie takiego ma?
-Czemu się tak na mnie patrzysz?- moje przemyślenia przerwał jego głos. Zamiast odpowiedzieć, podszedłem, objąłem go i wbiłem się w jego usta. Odepchnął mnie lekko od siebie.
-Wiem, że tego nie chcesz- powiedział patrząc mi w oczy
-Chcę. Bardzo.- znów go do siebie przyciągnąłem. Tym razem już nie protestował. Przenieśliśmy się do sypialni, nie przerywając pocałunków. Kiedy już tam byliśmy, dosłownie zdarliśmy z siebie ubrania. Alan wyciągnął z szafki obok łóżka, żel i prezerwatywy. Położył się na brzuchu na łóżku a ja przygotowałem go. Kiedy zdecydował, że jest już gotowy, otworzyłem buteleczkę z żelem i pokryłem nim swoją męskość, sprawiając sobie trochę przyjemności. Wiedziałem, że będę żałować tego, co się zaraz stanie. Wszedłem w chłopaka, i dałem mu chwilę aby przyzwyczaił się do tego uczucia. Zacząłem powoli i lekko poruszać się w nim. Stopniowo moje ruchy stawały się coraz szybsze. Oboje nie powstrzymywaliśmy jęków i krzyków wyrażających przyjemność. Doszliśmy w tym samym czasie. Alan poszedł wziąć prysznic a ja szybko się ubrałem. Kiedy wyszedł z łazienki z ręcznikiem oplecionym wokół bioder, po jego włosach i ciele spływały kropelki gorącej wody. Pożegnałem się z nim, pocałowałem go krótko po czym opuściłem jego mieszkanie i pojechałem do swojego domu. Mówiłem, że będę żałował.
*
Następnego dnia..
Udało mi się namówić Kellina, żeby się ze mną spotkał i porozmawiał. Oczywiście nie chciał zgodzić się od razu i musiałem prosić go kilka razy.
Przyjechałem zaraz po tym , jak skończyły się lekcje.
-Kell, chyba musimy wyjaśnić sobie kilka rzeczy- powiedziałem spokojnie, łapiąc jego dłonie i splatając nasze palce.
-Nie. To TY musisz mi wszystko wyjaśnić- westchnąłem i po dłuższym milczeniu zacząłem mówić.
-Z Alanem nic mnie nie łączy. Jest tyko moim przyjacielem i nawet jeśli jest gejem, to nie masz powodu żeby być zazdrosnym. Bo zależy mi tylko a Tobie i tylko Ciebie kocham- przynajmniej ostatnie zdanie było chociaż szczere. Ale on raczej mi nie uwierzył.
-Na razie nie zrobiłeś niczego, żeby pokazać mi, że nadal jestem dla Ciebie ważny. - przetarłem twarz dłońmi .
-No to co mam zrobić?
-Ty powinieneś wiedzieć. I wiesz bardzo dobrze.
-Nie chcę zrywać kontaktu z Alanem.
-To kim on dla Ciebie jest?!
-Jest dla mnie ważny. Zrozum to!- nasza spokojna rozmowa przerodziła się w kłótnię.
-Więc może wolisz być z nim, a nie ze mną, co?!- wstał, a ja po chwili zrobiłem to samo.- owinął sobie Ciebie wokół palca. Robi z Tobą co chce, nie widzisz tego?- nie krzyczał, mówił przyciszonym głosem.
-Nie prawda- zaprzeczyłem może trochę za szybko. Kellin zabrał swoją kurtkę i wyszedł a ja wybiegłem za nim.
-Kellin, po co te kłótnie? Przecież są niepotrzebne. Nic się nie dzieje- mówiłem cicho, bo nie chciałem awantury na środku ulicy.
-Powiedz jak jest na prawdę pomiędzy Wami. Pieprzycie się? Powiedz, że jest w łóżku lepszy ode mnie. No, dalej- podniósł głos przez co kilka przechodzących obok osób dziwnie na Nas spojrzało.
-Kellin..
-Spierdalaj- odwrócił się i podszedł szybkim krokiem w stronę swojego domu. Wróciłem do mieszkania.
-Wszystko zepsułem, kurwa, wszystko.
TAK! To znaczy, Oliver taki okropny i bezduszny, zdradził Kellina z Alanem, no ;-;
OdpowiedzUsuńJezu, jestem okropna, bo podoba mi się taki obrót spraw.
Alanek z Sykesem będą śliczną parą.
Moje shiperskie serduszko się cieszy.
Kocham Was ;-;
Weny cx
Tak !
OdpowiedzUsuńNie mogę w to uwierzyć..
Alan i Oli teraz będą razem ?
Proszee.
A niech Kellin będzie z Vikiem :((((
A może seks grupowy?
Cztery osoby to nie tłok :(
Ja ich tak wszystkich kocham.
Ale będzie lepiej jak Kellin zerwie z Sykesem wiem, że jestem straszna ale musze to powiedzieć.
Vic się nim lepiej zajmie.
Kocham was tak bardzo, bardzo :(
Weny xoxo
Co tu się porobiło ;-;
OdpowiedzUsuńA ja tak kibicowałam związkowi Oliego z Kellinem [*]
Oliver jest okropny. Wkurzył mnie w tym rozdziale
Najpierw mówi, że nic go z Alanem nie łączy, a potem sam mu się pcha do łóżka ;__;
Czekam z niecierpliwością na następny, jak zwykle
Dużo weny xx
Oj to sie porobiło... CZEEEEEKAM ! *-:
OdpowiedzUsuń