Oto i jest nowy rozdział, zapraszamy do czytania / Merry
_________________________________________________
cz. I
Nadal denerwowało mnie gdy Oliver mówił, ze jestem gejem. Otóż, nie byłem! Jestem co najwyżej biseksualny. No, ale już mu tego nie mówiłem. Obejdzie się. No cóż co do sytuacji między nami w ogóle nie mogłem się w tym odnaleźć. Oliver wręcz przeciwnie, wszystko przyjął błyskawicznie.
Gdy usłyszałem te otwierane drzwi zamarłem. Serce podeszło mi do gardła. Szybko zeskoczyłem z kolan Olivera, chwyciłem koszulkę i cudem zdążyłem ją założyć zanim głowa Austina pojawiła się w progu. Myślałem, że tam jebnę na zawał. Powoli usiadłem obok Olivera i uspokoiłem oddech.
-Cześć chłopaki - rzucił Austin i zniknął gdzieś. Swobodnie opadłem na oparcie i odetchnąłem. Nie wiedziałem co powiedzieć. Spojrzeliśmy na siebie z Oliverem.
-Przepraszam.
-Nie masz za co. Ja się chyba będę zbierać
-zostań jeszcze - poprosił ale ja wiedziałem, że na dziś starczy mi wrażeń, i nagłych emocji.
-Nie, zobaczymy się jutro.
-No dobra - odprowadził mnie do wyjścia, i pocałował. Gdy byłem już ubrany wręcz uciekłem z jego mieszkania. No, co się dzieje?
On mi się podoba, chyba go kocham, jestem z nim w związku, i nie potrafię się przełamać. To dziwne. Tylko, że ranię go tym i widzę to. Nie chcę tak.
Po drodze poszedłem do Vica. Trochę pogadaliśmy i wtedy on wyciągnął wódkę. ( Czy Vic przypadkiem nie ma jakiś pokładów wódki pod podłogą?) Z nim to ja zostanę pijakiem!
-Dziś piątek, weekendu początek i trzeba to uczcić! - zaśmiałem się.
-Rozpijasz mnie coraz bardziej.
-Wiem - powiedział z dużym uśmiechem. Przyniósł kieliszki, i postawił je na stole. Po godzinie, butelka była prawie pusta. Vic siedział rozwalony na kanapie, a ja byłem oparty o jego ramię, gdzie ułożyłem głowę.
-Nie pije z tobą. Słyszysz? Nigdy! - znowu się zaśmiał. Chciałem wstać za potrzebą, ale trochę za gwałtownie się podniosłem, przez co straciłem równowagę, i gdyby nie szybka reakcja Vica, rozbiłbym głowę na podłodze. Złapał mnie w pasie i przyciągnął. Leżałem mu jedną nogą na udach, a "reszta mnie" była na kanapie. Szybko się zebrałem i usiadłem obok. Spojrzałem na Vica, a on na mnie. Zbliżyliśmy się i .. pocałowaliśmy się krótko. Odsunąłem się od niego. To niemożliwe. Nie zrobiłem tego! Co z Oliverem? Spokojnie to nic nie znaczyło.
-Przepraszam
-To ja przepraszam, nie powinniśmy
-Ja.. będę się już zbierał. Cześć.
-Cześć- wyszedłem z mieszkania i w sumie cudem doszedłem cały do domu.
cz II
Kiedy usłyszałem, że ktoś wchodzi do mieszkania zamarłem. Nie wiedziałem co zrobić, bo byłem przerażony myślą, że zaraz ktoś (a zapewne to Austin) wejdzie tutaj i zobaczy nas w takiej sytuacji. Na szczęście Kellin jakoś zareagował i w ostatniej chwili założył koszulkę. Nie chciałem żeby Austin dowiedział się o nas w taki sposób. kiedyś mu to wszystko powiem i wytłumaczę ale na razie nie jestem na to gotowy. Z drugiej strony byłem trochę wkurzony, bo przerwano nam w takim momencie. Kto wie co by się wydarzyło dalej.
Po całej 'akcji" z Austinem nie do końca rozumiałem zachowanie Kellina. Rozumiem, że mógł być trochę tym skrępowany ale dlaczego praktycznie uciekł z mojego mieszkania? Dam mu jeszcze trochę czasu na oswojenie się z tym, że jesteśmy razem. Tylko, że ja też mam swoje potrzeby i czuję się dziwnie bo wiem, że Kellin nie potrafi się przede mną otworzyć. Ile jeszcze będę musiał czekać?
*
Wieczorem Austin próbował wyciągnąć mnie z domu na jakąś imprezę, mówiąc, że jest weekend i mogę zaszaleć. Jakoś w ogóle nie miałem na to ochoty na żadne imprezy. Ostatecznie i tak nie dałem się przekonać. Austin wrócił nad ranem, kompletnie pijany i z nowo poznaną blondynką.
*
Następny dzień..
Sobota. Obudziłem się w bardzo dobrym nastroju. Austin i tamta dziewczyna oczywiście jeszcze spali. Postanowiłem spotkać się dziś z Kellsem. Najpierw próbowałem go namówić przez telefon na wspólne wyjście gdzieś na miasto, ale nie udało mi się bo bolała go głowa i nie miał ochoty nigdzie iść. Więc ja poszedłem do niego. Otworzył mi drzwi zaspany i ubrany tylko w same spodnie. Nie narzekałem na ten widok
-Jesteś sam?- zapytałem wchodząc do mieszkania
- Tak, dlaczego pytasz? Przecież wiesz, że z nikim nie mieszkam- odpowiedział lekko zdziwiony.
-No tak , ale ostatnio często spotykam u Ciebie Vica- gdy tylko usłyszał to imię zmieszał się trochę i zaczął dziwnie się zachowywać. Tak trochę jakby coś niezbyt przyjemnego mu się przypomniało. Podszedłem do niego i objąłem go od tyłu.
-Coś się stało?-zapytałem
-Yy.. nie..tak.. nie, nic
-Przecież widzę, że dziwnie się zachowujesz. Mi możesz powiedzieć. No..to co jest?
-Wydaje ci się. Wszystko jest ok.
-Wiem, że chcesz mi coś powiedzieć - usłyszałem westchnięcie. Kellin odwrócił się twarzą do mnie i spuścił wzrok.
-Ja.. całowałem się z Vicem - w pierwszym momencie w ogóle nie dotarło do mnie to co on powiedział.
-C-co?! - myślałem, że się przesłyszałem
-Nie denerwuj się- spojrzał mi w oczy- to nic dla mnie nie znaczyło. Ale po prostu czułem, że muszę Ci to powiedzieć.
-Jak to.. się z nim całowałeś?! - zdenerwowałem się i odsunąłem od niego.
-Wytłumaczę Ci to, zaczekaj- nie chciałem go już słuchać. Nie pomyślałem, ze mógłby zrobić mi coś takiego
-Rozumiem, że nie potrafisz się przede mną otworzyć, ale nie musiałeś od razu całować się z innym- rzuciłem po czym wkurzony opuściłem jego mieszkanie.
Super. :) Czekam na kolejny rozdział ^^
OdpowiedzUsuńOł, tego się nie spodziewałam.
OdpowiedzUsuńKocham Kellic'a ale Kellczi i Oli są też świetni <3
Czuje się rozdarta pomiędzy tymi dwoma parami :3
Kells nie potrafi się zachować po alkoholu.
Trza go nauczyć dyscypliny!
Hahah co się dzisiaj ze mną dzieje XD
Czekam na następny XD <3 LOVA