~~~~~~~~~~
Cz.I
Cz.I
Czułem się trochę lepiej ale nadal wymiotowałem. To pewnie jakaś grypa i tyle. Jedyne ukojenie znajdywałem w śnie.
*
Kiedy się obudziłem było już ciemno. Spojrzałem na zegarek, który wskazywał godzinę drugą w nocy. Obok mnie, tym razem nie było Mike'a. Wyszedłem z pokoju i poszedłem do kuchni, zaglądając przy okazji do salonu, gdzie równie nie zastałem nikogo. Napiłem się wody i zajrzałem do Jaime'go, gdzie chłopak spał ze swoja narzeczona. Wróciłem do mojego pokoju i dostrzegłem kartkę leżącą na łóżku. Usiadłem się i zacząłem czytać.
"Gdyby coś się działo to dzwon. Wiem, że za bardzo panikuję, ale nie potrafię inaczej bo martwię się o Ciebie. Mike.'
Lekko się uśmiechnąłem i wyłączyłem lampkę, kładąc się i przykrywając kołdrą. Już czułem się znacznie lepiej, ale była noc wiec nie widziałem sensu w siedzeniu bezczynnie, dlatego na powrót zasnąłem.
*
Obudziłem się kolo 9 przez hałasy wydobywające się z kuchni. Leniwie wstałem i udałem się do wspomnianego wcześniej pomieszczenia. Po kuchni krzątała się Amanda, która najwyraźniej robiła śniadanie.
-Cześć Tony, jak się czujesz?- zapytała kiedy tylko mnie zauważyła.
-Dobrze, co robisz?
-Gofry z dżemem- powiedziała i szeroko się uśmiechnęła- zaraz będą gotowe, tylko zawołam Jaime'go i możemy zabrać się za jedzenie- szczerze mówiąc to nie chciałem jeść ale tez nie chciałem aby było jej przykro i dlatego skinąłem głowa na znak zgody.
Po śniadaniu przyrządzonym przez brunetkę, zadzwonił- o dziwo- Vic. Pytał czy czuje się na siłach aby zrobić próbę. W sumie to.. ciężko było mi to określić, ale chyba jeśli do teraz nie wymiotowałem to może będzie już dobrze i dlatego zgodziłem się na probe.
Próba miała odbyć o 17. Poszedłem wziąć prysznic i przebrać się. Zacząłem oglądać telewizje, ale jako, że nic ciekawego się tam nie działo poszukałem w internecie wczorajszy wywiad chłopaków. Strasznie się naśmiałem czytając ich żałosne i mało rozbudowane odpowiedzi. Jaime potem również do mnie dołączył i śmiał się ze mną. Po godzinie razem z basistą pojechałem do Fuentesów. Mike był zdziwiony moim widokiem. Vic najwyraźniej nie powiedział nic swojemu bratu.
-Tony, co ty tu robisz?-zapytał kiedy staliśmy sami w kuchni. Usiadłem na blacie i spojrzałem na niego.
- No próba jest przecież, nie wiedziałeś?
-Wiedziałem, ale myślałem, że Ty dziś nie grasz z nami.
-Dobrze się czuje, wiec nie widzę problemu, abym nie miał grać- zaśmiałem się i przyciągnąłem go za koszulkę, całując.
-No, widzę, że nasze gołąbeczki się rozkręcają- zaśmiał się Vic
- Zdecydowanie- powiedział Jaime i obaj zaczęli się śmiać.
Cz. II
Zdziwiłem się kiedy zobaczyłam Tony'ego w moim domu, bo nie spodziewałem się, że jest w stanie gdziekolwiek się ruszyć. Przecież jeszcze wczoraj tak źle się czuł, ale skoro był w stanie zagrać na dzisiejszej próbie, to niech mu będzie Cały czas się o niego martwiłem, ale starałem się nie panikować tak jak wcześniej.
*
Uśmiechnąłem się lekko, nie przerywając pocałunku, ale niestety kiedyś musieliśmy się od siebie oderwać. Odsunąłem się od Tony'ego i spojrzałem na chłopaków, którzy przyglądali nam się z uśmiechami.
-Czyli teraz cały czas będziemy musieli na to patrzeć?- jęknął Jaime.
-Tak-wyszczerzyłem się, a on przewrócił teatralnie oczami, po czym wyszedł z kuchni. Vic po chwili zrobił to samo i znowu zostaliśmy sami.
*
Tony i Jaime byli u nas cały dzień, aż w końcu wybiła 17 i przyszedł czas na próbę. Zebraliśmy się i pojechaliśmy do studia.
-Jesteś pewny, że chcesz grać?- zapytałem bruneta, kiedy byliśmy już na miejscu.
-Mike..- westchnął, patrząc na mnie jak na idiotę.
-No co? Przecież tylko pytam- wzruszyłem ramionami.
- Nic mi nie jest.- powiedział akcentując pierwsze słowa- czuję się już dobrze. Zrozum to w końcu.- dodał i pocałował mnie w policzek, po cym poszedł po swoją gitarę. Ja jestem taki kochający i opiekuńczy a on nawet tego nie docenia. Zaśmiałem się cicho i usiadłem przy swojej perkusji, biorąc do rąk pałeczki.
-Zaczynami- rzucił Vic z wielkim uśmiechem. Nie wiem co mu się stało, ale przez cały dzień był w świetnym humorze. W każdym bądź razie po jego słowach zaczęliśmy grać. Szło nam całkiem nieźle, mimo drobnych pomyłek i błędów, ale ona zawsze się zdarzają, więc to nic wielkiego. Byłem zadowolony z tej próby. Tony był w lepszej formie niż myślałem. Skończyliśmy grać. Wstałem zza perkusji i poszedłem po butelkę wody. W tym samym momencie usłyszałem jak ktoś wchodzi do pomieszczenia. Kiedy się odwróciłem, zobaczyłem przed sobą wysoką blondynkę z dużymi, niebieskimi oczami.
-Cześć Mike- zanim zdążyłem coś powiedzieć, poczułem usta dziewczyny na swoich. Byłem w szoku i nie do końca rozumiałem co się dzieje. Ta dziewczyna to Alison, moja była. W końcu się ogarnąłem i odsunąłem ją od siebie. Nie wiedziałem co mam zrobić ani jak się zachować. Spojrzałem na Tony'ego, który stał w bezruchu z lekko uchylonymi ustami, jakby chciał coś powiedzieć.
-Co Ty tu robisz?!- odezwałem się przenosząc wzrok z powrotem na blondynkę.
-Przyszłam się z Tobą zobaczyć, bo dawno Cie nie widziałam i tęsknię bardzo.
-Nie pierdol, że za mną tęsknisz, bo i tak Ci nie uwierzę- lekko podniosłem głos. Alison złapała mnie za dłonie, ale ja szybko je zabrałem i schowałem do kieszeni spodni.
-Mike, kochanie, porozmawiajmy. Proszę Cię.
-Nie mamy o czym- odpowiedziałem oschle.
-Wiem, że cały czas coś do mnie czujesz. I, że ta cała akcja z Tony'm to żebym byłą zazdrosna.
-Nie kocham Cię. Gdyby było inaczej to byśmy nadal byli razem. Wyjdź i nigdy więcej do mnie nie przychodź, bo nie chcę Cię widzieć i nie mam zamiaru z Tobą rozmawiać.- uderzyła mnie w twarz i wyszła. Spojrzałem znów na Tony'ego, który także wyszedł, trzaskając drzwiami. Przetarłem twarz dłońmi.
-Na co czekasz?- odezwał się Victor.
-Idź za nim- dodał Jaime a ja od razu wybiegłem z pomieszczenia.
-Tony, zaczekaj.
-Spierdalaj.
*
Kiedy się obudziłem było już ciemno. Spojrzałem na zegarek, który wskazywał godzinę drugą w nocy. Obok mnie, tym razem nie było Mike'a. Wyszedłem z pokoju i poszedłem do kuchni, zaglądając przy okazji do salonu, gdzie równie nie zastałem nikogo. Napiłem się wody i zajrzałem do Jaime'go, gdzie chłopak spał ze swoja narzeczona. Wróciłem do mojego pokoju i dostrzegłem kartkę leżącą na łóżku. Usiadłem się i zacząłem czytać.
"Gdyby coś się działo to dzwon. Wiem, że za bardzo panikuję, ale nie potrafię inaczej bo martwię się o Ciebie. Mike.'
Lekko się uśmiechnąłem i wyłączyłem lampkę, kładąc się i przykrywając kołdrą. Już czułem się znacznie lepiej, ale była noc wiec nie widziałem sensu w siedzeniu bezczynnie, dlatego na powrót zasnąłem.
*
Obudziłem się kolo 9 przez hałasy wydobywające się z kuchni. Leniwie wstałem i udałem się do wspomnianego wcześniej pomieszczenia. Po kuchni krzątała się Amanda, która najwyraźniej robiła śniadanie.
-Cześć Tony, jak się czujesz?- zapytała kiedy tylko mnie zauważyła.
-Dobrze, co robisz?
-Gofry z dżemem- powiedziała i szeroko się uśmiechnęła- zaraz będą gotowe, tylko zawołam Jaime'go i możemy zabrać się za jedzenie- szczerze mówiąc to nie chciałem jeść ale tez nie chciałem aby było jej przykro i dlatego skinąłem głowa na znak zgody.
Po śniadaniu przyrządzonym przez brunetkę, zadzwonił- o dziwo- Vic. Pytał czy czuje się na siłach aby zrobić próbę. W sumie to.. ciężko było mi to określić, ale chyba jeśli do teraz nie wymiotowałem to może będzie już dobrze i dlatego zgodziłem się na probe.
Próba miała odbyć o 17. Poszedłem wziąć prysznic i przebrać się. Zacząłem oglądać telewizje, ale jako, że nic ciekawego się tam nie działo poszukałem w internecie wczorajszy wywiad chłopaków. Strasznie się naśmiałem czytając ich żałosne i mało rozbudowane odpowiedzi. Jaime potem również do mnie dołączył i śmiał się ze mną. Po godzinie razem z basistą pojechałem do Fuentesów. Mike był zdziwiony moim widokiem. Vic najwyraźniej nie powiedział nic swojemu bratu.
-Tony, co ty tu robisz?-zapytał kiedy staliśmy sami w kuchni. Usiadłem na blacie i spojrzałem na niego.
- No próba jest przecież, nie wiedziałeś?
-Wiedziałem, ale myślałem, że Ty dziś nie grasz z nami.
-Dobrze się czuje, wiec nie widzę problemu, abym nie miał grać- zaśmiałem się i przyciągnąłem go za koszulkę, całując.
-No, widzę, że nasze gołąbeczki się rozkręcają- zaśmiał się Vic
- Zdecydowanie- powiedział Jaime i obaj zaczęli się śmiać.
Cz. II
Zdziwiłem się kiedy zobaczyłam Tony'ego w moim domu, bo nie spodziewałem się, że jest w stanie gdziekolwiek się ruszyć. Przecież jeszcze wczoraj tak źle się czuł, ale skoro był w stanie zagrać na dzisiejszej próbie, to niech mu będzie Cały czas się o niego martwiłem, ale starałem się nie panikować tak jak wcześniej.
*
Uśmiechnąłem się lekko, nie przerywając pocałunku, ale niestety kiedyś musieliśmy się od siebie oderwać. Odsunąłem się od Tony'ego i spojrzałem na chłopaków, którzy przyglądali nam się z uśmiechami.
-Czyli teraz cały czas będziemy musieli na to patrzeć?- jęknął Jaime.
-Tak-wyszczerzyłem się, a on przewrócił teatralnie oczami, po czym wyszedł z kuchni. Vic po chwili zrobił to samo i znowu zostaliśmy sami.
*
Tony i Jaime byli u nas cały dzień, aż w końcu wybiła 17 i przyszedł czas na próbę. Zebraliśmy się i pojechaliśmy do studia.
-Jesteś pewny, że chcesz grać?- zapytałem bruneta, kiedy byliśmy już na miejscu.
-Mike..- westchnął, patrząc na mnie jak na idiotę.
-No co? Przecież tylko pytam- wzruszyłem ramionami.
- Nic mi nie jest.- powiedział akcentując pierwsze słowa- czuję się już dobrze. Zrozum to w końcu.- dodał i pocałował mnie w policzek, po cym poszedł po swoją gitarę. Ja jestem taki kochający i opiekuńczy a on nawet tego nie docenia. Zaśmiałem się cicho i usiadłem przy swojej perkusji, biorąc do rąk pałeczki.
-Zaczynami- rzucił Vic z wielkim uśmiechem. Nie wiem co mu się stało, ale przez cały dzień był w świetnym humorze. W każdym bądź razie po jego słowach zaczęliśmy grać. Szło nam całkiem nieźle, mimo drobnych pomyłek i błędów, ale ona zawsze się zdarzają, więc to nic wielkiego. Byłem zadowolony z tej próby. Tony był w lepszej formie niż myślałem. Skończyliśmy grać. Wstałem zza perkusji i poszedłem po butelkę wody. W tym samym momencie usłyszałem jak ktoś wchodzi do pomieszczenia. Kiedy się odwróciłem, zobaczyłem przed sobą wysoką blondynkę z dużymi, niebieskimi oczami.
-Cześć Mike- zanim zdążyłem coś powiedzieć, poczułem usta dziewczyny na swoich. Byłem w szoku i nie do końca rozumiałem co się dzieje. Ta dziewczyna to Alison, moja była. W końcu się ogarnąłem i odsunąłem ją od siebie. Nie wiedziałem co mam zrobić ani jak się zachować. Spojrzałem na Tony'ego, który stał w bezruchu z lekko uchylonymi ustami, jakby chciał coś powiedzieć.
-Co Ty tu robisz?!- odezwałem się przenosząc wzrok z powrotem na blondynkę.
-Przyszłam się z Tobą zobaczyć, bo dawno Cie nie widziałam i tęsknię bardzo.
-Nie pierdol, że za mną tęsknisz, bo i tak Ci nie uwierzę- lekko podniosłem głos. Alison złapała mnie za dłonie, ale ja szybko je zabrałem i schowałem do kieszeni spodni.
-Mike, kochanie, porozmawiajmy. Proszę Cię.
-Nie mamy o czym- odpowiedziałem oschle.
-Wiem, że cały czas coś do mnie czujesz. I, że ta cała akcja z Tony'm to żebym byłą zazdrosna.
-Nie kocham Cię. Gdyby było inaczej to byśmy nadal byli razem. Wyjdź i nigdy więcej do mnie nie przychodź, bo nie chcę Cię widzieć i nie mam zamiaru z Tobą rozmawiać.- uderzyła mnie w twarz i wyszła. Spojrzałem znów na Tony'ego, który także wyszedł, trzaskając drzwiami. Przetarłem twarz dłońmi.
-Na co czekasz?- odezwał się Victor.
-Idź za nim- dodał Jaime a ja od razu wybiegłem z pomieszczenia.
-Tony, zaczekaj.
-Spierdalaj.
Nie wiem co napisac.
OdpowiedzUsuńMoze byc ciekawie, ale wciaz licze na raka Tony'ego ok
Drama <3
OdpowiedzUsuńLubię to! :D
Fajna końcówka, ciekawa jestem co dalej
Nie ma ciąży? No to dupa, kończę czytać tego bloga :/
OdpowiedzUsuńDobra, ale teraz już na serio...Wyczuwałam dramę na kilometr
Zaskoczyłyście mnie trochę tą byłą dziewczyną Mike'a, bo myślałam, że problemy będą dotyczyć raczsj zdrowia Tony'ego
Ale to w sumie na plus dla was, bo z elementsmi zaskoczenia zawsze jest ciekawiej
Btw w końcu nauczyłam się imion bohaterów, wow, brawa dla mnie XD
Okej, kończę tu już pisać rzeczy bez kompletnego sensu,czekam na kolejny rozdział i życzę wenyXo
Uuu Nio ciekawie się tu dzieje ;D
OdpowiedzUsuńnie przedłużając powiem tylko ze czekam i Weeeny ♥ ♡ ^ ^ !