czwartek, 15 stycznia 2015

Rozdział 13

Cz.I
-Spierdalaj- powiedziałem wkurwiony. No co to miało być?! Mike jednak dogonił mnie i zatrzymał ( skubaniec, ma długie nogi ;-;)
-To przecież nie tak, to ona mnie pocałowała. Nie było w tym mojej inicjatywy, rozumiesz?- nic nie odpowiedziałem a tylko patrzyłem w jego oczy. Tak po prostu. Mike po chwili chwycił moją twarz i zbliżył się. Chciał mnie pocałować ale odwróciłem głowę. Mimo to nie odsunął się tylko objął mnie jeszcze bardziej przybliżając i przyłożył usta do mojego ucha.
-Kocham Cię, słyszysz? Przepraszam za całą sytuację. Obiecuje, że to się już więcej nie powtórzy. Nie denerwuj się i nie bądź już na mnie zły, przecież ja też nie wiedziałem, że tu przyjdzie i..
-Nie jesteśmy razem, nie musisz mi składać obietnic i tłumaczyć się- nie wiem dlaczego to powiedziałem. Wcale nie chciałem ale tak jakoś samo wyszło. Mimo moich słów, ułożyłem moje ręce na jego plecach a głowę na ramieniu. Co ja w ogóle robiłem? Ne pewno przesadziłem, miał racje, ale nie umiałem mu tego przyznać. No cóż, byłem beznadziejny i tyle. Chwilę potem poczułem jego usta na swoich. Błądził rękoma po moim ciele by po chwili zająć się paskiem od spodni. Odepchnąłem go lekko.
-Stoimy na korytarzu, tak tylko przypominam- powiedziałem a on cicho się zaśmiał i musnął moją szyję. Nagle usłyszałem dźwięk aparatu i błysk lampy. Szybko odwróciłem wzrok i zobaczyłem uśmiechniętego kolesia, który szybko potem uciekł. Założę się, że jutro to zdjęcie obiegnie świat.
-Cholera- powiedziałem cicho. Mike wydawał się być niewzruszony tym wszystkim.
-Przecież nic się nie stało- założył krótki pocałunek na moich ustach.. i znowu zrobiono nam zdjęcie. Wkurwiony wyrwałem się z objęć Mike'a i podbiegłem za tym facetem. Niestety skutkiem było to, że oberwałem w głowę drzwiami. Chłopak otworzył drzwi, znajdujące się za rogiem i wpadłem na nie. Zamroczyło mnie trochę i w tym czasie on zdążył uciec. Po chwili obok mnie pojawił się Fuentes.
-Wszystko w porządku?- zapytał.
- Tak, jest ok. Chodźmy-ruszyliśmy w stronę pomieszczenia, w którym byli Vic i Jaime. Rozmawiali o czymś zawzięcie i nawet nie zauważyli, że weszliśmy. Jaime mówił coś o ślubie. Pobiera się z Amandą?
-Jesteśmy- rzucił młodszy Fuentes i chwycił butelkę wody.
-Czy ja dobrze słyszałem? Bierzesz ślub?- powiedziałem i usiadłem obok Preciado.
-No mamy taki plan, ale to dopiero za rok. Amanda nie chce żeby to tak wszystko szybko było. Wydaje mi się, że ona nie jest jeszcze gotowa.
-A Ty?
-Ja jestem! Kocham tę kobietę nad życie i nie wyobrażam sobie, że miałabym być z inną. Bardzo mi na niej zależy- w tym momencie. Mike pochylił się nade mną i pocałował mnie w policzek. Zrozumiałem, że to co mówił Jaime o Amandzie było odzwierciedleniem uczuć Mike'a do mnie.

Cz.II
 Nie spodziewałem się, że Alison jeszcze kiedykolwiek mnie odwiedzi. Po co to zrobiła? Nie jesteśmy już razem, a ja nie miałem zamiaru do niej wracać. Sądzę, że szukała u mnie po prostu pocieszenia. Cóż, nie ma na co liczyć. Zdziwiła mnie też reakcja Tony'ego tą całą sytuacją. Przecież to nie moja wina, że Alison postanowiła mnie od tak pocałować i zrobić taką akcję. Na szczęście udało mi się mu to wszystko wytłumaczyć i nie miała atmosfera opadła.
       *
-Cieszymy się, że udało Ci się znaleźć kogoś z kim jesteś taki szczęśliwy- powiedział mój brat, a Jaime uśmiechnął się.
-Dzięki chłopaki, wasze zdanie jest dla mnie naprawdę ważne.- widać było, że jest bardzo zakochany w tej dziewczynie. Nie wiem co ona z nim robi, ale na pewno dobrze to na niego działa. Uznaliśmy próbę za zakończoną, więc wróciliśmy do swoich domów.
-Jakiś chłopak zrobił dziś mi i Tony'emu zdjęcia jak się całowaliśmy i obejmowaliśmy- zaśmiałem się i usiadłem na kanapie.
-Nie przejmujesz się tym?- zapytał i na chwilkę zniknął w kuchni.
-Ja nie. Tony chciał go złapać ale nie udało mu się. Nie mam powodów do zmartwień, skoro i tak wszyscy już wiedzą, że się kochamy- wzruszyłem ramionami, a Vic pokręcił z uśmiechem głową, siadając obok mnie i włączył telewizor. Sam chciałem, żeby nasi fani wiedzieli. Czułem, że powinienem być wobec nich szczery na tamtym koncercie, poza tym i tak nie umielibyśmy ukrywać tego cały czas.
       *
Następnego dnia..
Tak jak podejrzewałem, wczorajsze zdjęcia zdążyły już znaleźć się w internecie. Oczywiście pojawiło się też pełno komentarzy. Miłych lub mniej- jak zawsze. Większość fanek była zachwycona tym wszystkim co pojawia się w internecie. Niech tak zostanie.
-Mógłbyś wyjść gdzieś dziś wieczorem?-zapytałem mojego brata- chcę być sam na sam z Tony'm- dodałem, a on spojrzał na mnie podejrzliwie, jakby był moim ojcem, przez co wybuchnąłem śmiechem.
-Nie zajdę w ciążę, obiecuję.- Vic poklepał się dłonią w czoło, patrząc na mnie z politowaniem.
-To dobrze, nie nie mam zamiaru wychowywać twoich nieplanowanych dzieci. - zaśmiał się po czym poszedł do swojego pokoju.
       *
Victor ostatecznie zgodził się zniknąć z domu na cały wieczór. Wiedziałem, że się zgodzi. Mi przecież każdy ulega. Zadzwoniłem do Tony'ego, który bez wahania zgodził się przejść. Długo nie musiałem na niego czekać.
-Cześć- powiedziałem, kiedy otworzyłem mu drzwi. Wszedł do środka, a ja od razu do niego przylgnąłem i wbiłem się w jego usta.
-Brakuje mi Ciebie- wyszeptałem mu do ucha i w szybkim tempie pozbyłem się naszych ubrań. Tony lekko mnie od siebie odepchnął i osunął się na kolana. Po chwili poczułem jego usta na mojej męskości. Odchyliłem głowę do tyłu, rozkoszując się tą przyjemnością. Tony był w tym naprawdę dobry, a przecież rzadko to robił, albo ja o czymś nie wiedziałem. W końcu wyjął mojego penisa z ust, a ja spojrzałem na niego niezadowolony. Wstał i odwrócił mnie plecami do siebie po czym wszedł we mnie jednym ruchem, bez przygotowania.
-No kurwa- krzyknąłem, a on pocałował mnie w kark. Po chwili zaczął się we mnie poruszać. Nie był tym razem delikatny. Ja zawsze staram się nie sprawiać mu tyle bólu. Na szczęście przyjemność szybko zaczęła go zastępować. Nasze jęki mieszały się ze sobą, tak samo jak oddechy, które stały się krótkie i płytkie. Ostatnio mało czasu przeznaczaliśmy na takie zbliżenia, a przecież powinniśmy go wykorzystać przed następną  trasą koncertową. Doszedłem szybciej. Tony kilka razy poruszył biodrami i też doszedł. Podeszliśmy do kanapy i swobodnie na nią opadliśmy.
-Tony?- zapytałem cicho kiedy podniecenie już całkiem opadło.
-Tak?- zapytał i spojrzał na mnie.
-Bo.. uprawiamy seks, kochamy się..- przerwałem na chwilę
-No tak.
-.. ale mimo to nie jesteśmy razem. Bądź ze mną. Bądź moim chłopakiem.

3 komentarze:

  1. Aha wiedzialam, ze beda razem.
    Wszystko super, akcja itp
    Tylko
    Czekam na drame tak bardzo

    OdpowiedzUsuń
  2. Oo ja też chcę dramee *-* za dużo słodkości xd
    czekam ! ♡ weny ! ♡

    OdpowiedzUsuń
  3. Tam tam tararam, nie wiem co napisać.
    Jest przesłodko! znowu krztuszę się brokatem, a realny obraz świata zasłaniają mi kolorowe naklejki. ALE TO MI SIĘ PODOBA, JEST PRZEŚLICZNIE
    Ta końcówka, no awwh
    W sumie cały rozdział był taki 'awh'
    Z jednej strony-dobra drama nie jest zła, z drugiej strony-tak jak teraz też mi się podoba:|
    No nic, czekam na następny
    Weny Xo

    OdpowiedzUsuń