niedziela, 25 stycznia 2015

Rozdział 14

cz.I
Byłem zszokowany. Czy Mike właśnie zapytał mnie o związek?! O jasna cholera. Nie sądziłem, że kiedykolwiek o to zapyta.
- Ja.. - Nie umiałem zebrać moich myśli. - Dobrze - powiedziałem krótko, a on przyssał się do moich ust. Nie wierzyłem. W przeciągu tygodnia wyznano mi miłość za scenie, zaakceptowano to i jeszcze Mike zapytał czy z nim będę. Teraz można było śmiało powiedzieć, że byłem w pełni szczęśliwy.
*
Leżeliśmy sobie spokojnie i napawaliśmy się chwilą.
-Vic'a nie ma? - zapytałem po chwili.
- Nie, pewnie jest gdzieś z Kellinem. Poprosiłem go żeby zostawił nas dziś samych. Zgodził się więc pewnie prędko nie wróci. - Zaśmiał się Mike. Chytry plan. Ale podobało mi się to, więc byłem zadowolony z takiego obrotu sprawy. Usłyszeliśmy dźwięk telefonu, oznajmiający, że Fuentes dostał sms'a. Niechętnie podniósł się z kanapy i chwycił urządzenie czytając głośno.
- Nie wrócę na noc, będę z Kellinem w klubie i będę u niego nocował. Miłego wieczoru, zakochańce. - No cóż. Czyli długa noc przed nami. Zaśmiałem się i przymknąłem oczy. Mike odrzucił swój telefon na bok i powiedział.
- Idziemy do pokoju - powiedział to przyciszonym, ale stanowczym głosem. Od razu wstałem i skierowałem się za nim. Gdy tylko zamknął drzwi, zostałem do nich przyparty.
- Ugh, Tony, co ty masz w sobie takiego, że nigdy nie mam dość seksu z tobą?
- No nie wiem, zdolności? - zaśmiał się i przygryzł moją dolną wargę. Jego dłoń już zbliżała się w wiadomym kierunku kiedy zadzwonił dzwonek do drzwi. Spojrzeliśmy na siebie, znieruchomieni.
- Ubieraj się, szybko - powiedziałem i popędziłem po swoje ubrania. Gdy byliśmy już ubrani, Mike otworzył drzwi. Ujrzeliśmy Kellina i zdziwieni popatrzyliśmy na siebie. Co on tu robił? Przecież podobno miał być z Victorem.
- Cześć chłopaki, nie ma może Vic'a? Nie mogę się do niego dodzwonić. - Kolejne zszokowanie. O co tu, kurwa, chodzi?!
- Przecież.. Vic mi napisał, że nie wróci dziś na noc. bo idzie z tobą do klubu, a potem będzie u ciebie nocował. Wejdź. - Wpuścił do środka Kellsa.
- Nic mi o tym nie wiadomo, serio. Pierwsze słyszę.
- Cholera, dziwne to trochę. Przecież Vic nie ma powodu aby mnie okłamywać. Chodźcie do kuchni, a ja do niego zadzwonię. - Usiedliśmy, a on wybrał numer starszego Fuentes'a. Przyłożył telefon do ucha i czekał. Nic. Próbował zadzwonić jeszcze kilka razy, ale mimo to nie dodzwonił się. Siedzenie tu do rana i myślenie było bezsensowne, dlatego Quinn pożegnał się z nami i wyszedł. Widziałem, że Mike'owi przeszła ochota na seks i rozumiałem go. Martwił się o Victora. I  to bardzo.Wstałem z krzesła i objąłem siedzącego chłopaka.
- Nie martw się, będzie dobrze. - Pocałowałem jego skroń i odsunąłem się. W sumie to.. nie wiedziałem, czy mam jechać do domu, czy zostać tu z Mike'm.
- Idź się połóż, ja zaraz do ciebie przyjdę - polecił, a ja posłusznie zrobiłem, co powiedział. Położyłem się, uprzednio zdejmując ciuchy i pozostawając tylko w bokserkach. Nawet nie wiem kiedy zasnąłem.

cz. II
Nie rozumiałem już niczego. Ani tej całej sytuacji, ani Kellina, ani Vic'a. O co mu chodziło? Zawsze o wszystkim sobie mówiliśmy, i nie mieliśmy wobec siebie żadnych tajemnic. Więc co, do choler, się tutaj dzieje? Czułem się, jakby ktoś mnie oszołomił. Martwiłem się o Victora, bo to w końcu mój brat. Nie wiedziałem czy w coś się wpakował ani czy jest cały.
Siedziałem sam w kuchni po tym jak kazałem Tony'emu iść się położyć i mimo wszystko starałem się dodzwonić do Vic'a. A może znów przesadzam i nie potrzebnie panikuję?
- Halo,Vic?! - nielam krzyknąłem kiedy w końcu odebrał ten jebany telefon. Usłyszałem tylko szum i głos, który nie należał do mojego brata bełkotający niewyraźne i nie zrozumiałe słowa. A potem sygnał oznaczający zakończenie połączenia. Rzuciłem telefon na stół i zacząłem krążyć po pomieszczeniu z dłońmi opartymi na biodrach. Jego życie, jego sprawa. Niech robi co chce. Tylko cały czas męczyło mnie to, dlaczego nie powiedział mi prawdy. Fakt, że ja i Tony ukrywaliśmy nasze "relacje" przed nimi przez dwa lata wcale go nie usprawiedliwia. Nie powinienem cały czas o tym myśleć. Jeśli ma jakieś problemy, to albo mi o nich powie i postaram się mu pomóc, albo bzie musiał radzić sobie ze wszystkim sam. Jeny, przesadzam. Cały czas.
Znów usiadłem przy stole i opadłem na nim czoło. Bezsensowne krzątanie się po kuchni nie sprawiłoby, że przestałbym się martwić.
*
Obudziłem się z głową ułożoną na blacie stołu. Wszystko mnie bolało. Nawet nie wiedziałem kiedy zasnąłem.Spojrzałem na zegar wiszący na ścianie. Wskazywał trzecią w nocy. Ciekawe gdzie Vic postanowił nocować. Bo u Kellina raczej go nie ma. No cóż. Nie mam po co siedzieć tu i czekać, skoro on na pewno nie ma zamiaru wrócić dziś na noc do domu. Gdziekolwiek jest. Ale ja się wszystkiego dowiem. Prędzej czy później. Zwlokłem się z krzesła i zabierając telefon poszedłem do mojego pokoju w którym Tony słodko spał. Głupio wyszło. Westchnąłem przyglądając mu się. Mieliśmy ten wieczór spędzić sami, w miłej atmosferze. No trochę się pokomplikowało. Rozebrałem się do bokserek i położyłem obok chłopaka. Objąłem go i starałem się zasnąć. Męczyły mnie różne myśli, ale zmęczenie było od nich silniejsze, dlatego szybko udało mi się zapaść w błogi sen. Tym razem przynajmniej nie z głową na stole.
*
Kiedy rano obudziłem się, Perry cały czas spał spokojnie w moich ramionach. Chociaż on nie miał się czym martwić. Wstałem i w tym samym momencie ogarnął mnie przeszywający chłód. Wziąłem bluzę i zarzuciłem ją na gołe ramiona. Podszedłem do drzwi z zamiarem wyjścia z pokoju, kiedy usłyszałem jak Vic rozmawia z kimś przyciszonym głosem.
- Na razie nie. - Nie słyszałem początku rozmowy, więc nie wiedziałem o czym mówił.
-Dlaczego? - odezwał się.. Alex? Co on tu robił o tak wczesnej porze? - Nikt się niczego nie domyśla, więc jest ok. - Zmarszczyłem brwi. Jakie Vic ma przed nami tajemnice?
-No dobra. Poczekamy z tym jeszcze. Chodź do mnie. - Uchyliłem lekko drzwi i momentalnie znieruchomiałem. Otworzyłem szerzej oczy. Vic całował się z Alex'em. Co to, kurwa, ma znaczyć?

~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Zasługujemy chociaż na cztery komentarze? /Ronni.

4 komentarze:

  1. Czy ja o czyms nie wiem, nie calowalam sie z vicem :/
    Rozdzial super alex nie zawiedz mnie

    OdpowiedzUsuń
  2. Yyyy Jestem w szoku

    Mike niedługo w nerwicę jakąś wpadnie, najpierw martwił się o Tony'ego, teraz o brata...:D

    OdpowiedzUsuń
  3. Hah jejku nie wiem co powiedzieć xd
    Jak zwykle... ;_:
    Oh jestem ciekawa xd
    Vicuś, Alex... - nie spodziewałam się XD
    Czekam <3
    Weny <3
    Piszcie szybciutko ! ^^

    OdpowiedzUsuń
  4. Geezu, dlaczego dopiero teraz to czytam i komentuje. Mam nadzieje, ze wybaczycie mi to spoznienie, och ;;;
    Co do rozdziału...nie wiem co sensownego napisać
    Vic i Alex? Co, dlaczego, przecież Victur dopiero co miał problemy do swojego brata o związek z facetem. (chyba, że wtedy chodziło o zła sławe dla zespołu...borze, nie jestem pewna, a nie chce napisax nic glupiego)
    No i Mike znowu sie zamartwia. Najpierw o swojego chlopaka, teraz o brata, ciekawe kto bedzie nastepny :|
    Dobra, zostanmy przy tym, ze mi sie podobalo, bo dzis nie mysle i ten komentarz jest serio beznadziejny(nastepny bedzie lepszy, i promise)
    Czekam na nastepny Xo

    OdpowiedzUsuń