No i kochani ostatni rozdział! Smutno trochę ale cóż xd
Po tym ff zrobimy sobie tydzień przerwy ( lub więcej, zależy jak z czasem, szkoła pełną parą), i będziemy zaczynać publikować nowe opowiadanie. Niech bohaterzy będą dla Was niespodzianką XD
Miłego i zapraszam do pozostawienia po sobie komentarza :)/ Merry
Cz.I
Wyszedłem dziś z Vic'em na miasto. Dużo rozmawialiśmy, śmialiśmy się a nawet chwilami trzymaliśmy za ręce. Ten czas spędzony z nim w pewnym sensie rekompensował mi te ciężkie chwile, które pojawiły się w ostatnim czasie. Dzięki jemu czułem, że żyję i zaczynam być znowu szczęśliwy. Na mieście nawet miałem wrażenie, że widziałem gdzieś Austina ale się tym nie przejmowałem. On zaliczał się do osób, które wypisałem ze swojego życia. Było mi trochę głupio, że tak szybko to się wydarzyło ale w końcu Oliver zaczął być z Alanem już praktycznie w czasie naszego związku czyli znacznie prędzej niż ja z Vic'em. W sumie to oficjalnie nie byliśmy razem..
*
-Zostaniesz na noc?!- krzyknąłem biorąc prysznic.
-W sumie mogę bo jutro wolne- odkrzyknął Victor. Po powrocie z miasta poszliśmy do mnie.
-Okej!- powiedziałem i usłyszałem dźwięk mojej komórki.- Zobacz kto dzwoni!- powiedziałem wycierając się ręcznikiem.
-Dzwoni.. Oliver- odpowiedział. Zaskakująco szybko wyszedłem z łazienki i chwyciłem telefon do ręki, obierając.
-Halo?- spojrzałem na Vic'a, który był zdziwiony moim zachowaniem i uśmiechnąłem się do niego.
-Hej Kellin, chciałbym z Tobą pogadać w cztery oczy, możemy się spotkać np. dziś?
-Nie widzę takiej potrzeby, nie mamy o czym rozmawiać.
-Kells proszę, tylko jedno spotkanie na chwilę
-Ehh, no dobra, gdzie?
-W parku, na mieście- powiedział radosnym głosem
-Dobra, będę za 20 minut- rozłączyłem się i ponownie spojrzałem na Victora
-Po co jedziesz?
-Bo on chce ze mną porozmawiać i..
-A ja chcę się z Tobą ruchać ale Ty wolisz jechać i spotkać się z nim- powiedział przerywając mi
-Vic, proszę Cię, nie bądź zazdrosny. Na chwilę pojadę i od razu do Ciebie wracam, ok? Zostań tu i na mnie poczekaj a potem będziemy robić co tylko będziesz chciał- powiedziałem przyciszonym głosem i przyciągnąłem go do siebie blisko, całując jego usta.
-Dobra, jedź ale zaraz wracaj- oddaliłem się i szybko ubrałem, miałem lekko wilgotne włosy dlatego ubrałem czapkę i kurtkę. Pożegnałem się z Victorem pocałunkiem i wybiegłem przed dom. Zaczynało się ściemniać. Wsiadłem do samochodu i ruszyłem w wyznaczone miejsce. Kiedy byłem już w parku było ciemno, usiadłem na ławce i czekałem. Po chwili pojawił się Oliver.
-Cześć, dziękuję, że się ze mną spotkałeś- usiadł blisko mnie.
-Spoko, tylko nie mam dużo czasu więc..
-Ehm, jasne, muszę Cię o to zapytać.. jesteś z Vic'em?
- Co? Ale co Cie to obchodzi w ogóle, co?
-Odpowiedz- powiedział stanowczo.
-Może i jestem, nie wiem po co mnie tu ściągnąłeś
-Szybko się pocieszyłeś, ale przecież Vic jest podobno hetero.
-Ja się szybko pocieszyłem?! Przypominam, że jesteś teraz z chłopakiem, którego ruchałeś jak jeszcze ze mną byłeś. No jak widać nie do końca taki z niego hetero jak myślałeś- prychnąłem poirytowany
-Kell, proszę, no. Wybacz mi, jeszcze wszystko może być dobrze
-Już nie może- powiedział. Poczułem jego ciepły oddech na twarzy a potem jego usta na swoich. Byłem w szoku. Odepchnąłem go i spojrzałem na niego ze zdumieniem.
-Co ty wyprawiasz?! Teraz chcesz zdradzać Alana? Nie umiesz się trzymać jednego?
-Prawda jest taka, ze nadal Cię kocham i nie zapomnę o Tobie i to będzie do mnie wracało, pierwszy pocałunek, kłótnia, seks, i twoje problemy rodzinne. Dlaczego nie możesz tego zrozumieć? Kocham Cię i żałuje, ze zrobiłem Ci tak okropna rzecz ale przecież nie jest ona nie wybaczalna. Wiem, że Ty też nadal mnie kochasz.
-Jesteś zbyt pewny siebie, jestem z Vic'em, Ty z Alanem i niech tak już zostanie- odwróciłem się i zacząłem iść. Sykes jednak szybko do mnie podszedł i przylgnął do moich pleców, oplatając mnie w pasie. Pochylił się nad moim uchem i zaczął szeptać
-Pamiętasz? Lubiłeś w ten sposób- otworzyłem szeroko oczy. Jego ręka znalazła się na moim kroczu.
Cz.II
Wiedziałem, że spotkanie z Kellinem po tym wszystkim co mu zrobiłem nie będzie należało do najłatwiejszych, ale nie przejmowałem się tym. Cały czas go kochałem ale do Alana też coś czułem. Wiedziałem, że powinienem w końcu zdecydować się na jednego z nich ale nie potrafiłem. Oboje byli dla mnie ważni. Nie wiedziałem co zrobiłbym gdyby Kellin wybaczył mi romans z Alanem.
-Jesteś pojebany. Zostaw mnie.- na te słowa jeszcze bardziej do niego przylgnąłem
-Przecież jeszcze całkiem nie dawno podobało Ci się to - szeptałem mu do ucha, kiedy próbował się wyrwać- Kells przecież wiem, że nadal mnie kochasz
-Nie, już nie- przestał się szarpać a ja odwróciłem go przodem do siebie i spojrzałem mu w oczy. Za każdym razem gdy mówił, że mnie nie kocha to bolało, ale ja zraniłem go bardziej.
-Zrozum, że nie ma już nas. Spieprzyłeś wszystko. Kochałem Cię. Najmocniej na świecie. Ale najwidoczniej ty mnie nie, skoro poszedłeś do Alana.
-Każdy zasługuje na druga szanse.
-Ty już ją przecież wykorzystałeś, pamiętasz? Nie zmienię zdania i Ci nie wybaczę. Powinieneś w końcu się z tym pogodzić. Z resztą masz teraz Alana.- po jego słowach zapadła cisza. Staliśmy tak przez chwilę aż w końcu puściłem go i cofnąłem się o krok.
-I tak zawsze będę Cię kochał- powiedziałem smutnym głosem, po czym odwróciłem się i ruszyłem w stronę domu rudzielca. Założyłem kaptur na głowę i włożyłem dłonie do kieszeni kurtki. Mimo, że było już dość późno w ogóle się nie spieszyłem. Szedłem powoli ze wzrokiem wbitym w chodnik. Ogarnęło mnie dziwne uczucie smutku. Nie wiedziałem na co cały czas liczyłem. Może po prostu nie mogłem i nie umiałem pogodzić się z myślą, że "to już koniec". Powinienem zapomnieć o całym moim związku z Kellinem i zająć się obecnym związkiem. Człowiek uczy się na błędach, nie?
Dotarłem do mieszkania, do którego wszedłem bez pukania. Właściwie czułem się tu jak u siebie. Alan czuł się tak samo u mnie.
-Gdzie tak długo byłeś? Dzwoniłem do ciebie. Dlaczego nie odbierałeś?
-Telefon mi się rozładował, przepraszam- odpowiedziałem nie patrząc na niego i zdejmując buty
-Stało się coś? Jesteś jakiś smutny.
-Wszystko ok, nie masz się czym martwić, Kochanie- pocałowałem go i wyszedłem na balkon żeby zapalić.
*
Kilka dni później..
Kellin cały czas mnie unikał albo ignorował. W szkole każdą wolną chwilę spędzał z Vic'em. Nie ukrywali przed nikim, że są razem. Pogodziłem się z faktem, że na pewno już do siebie nie wrócimy. Od naszego ostatniego spotkania w parku w ogóle ze sobą nie rozmawialiśmy, co wcale mnie nie dziwiło. Częściej spotkałem się z Alanem, zastanawiałem się nawet czy nie zaproponować mu żeby ze mną zamieszkał, ale jeszcze myślę, że to na pewno dobry pomysł
Nie przejmowałem się kiedy widziałem Kellina i Vic'a gdzieś ma mieście całujących się albo trzymających za ręce. Chociaż nie pozostałem na to tak całkowicie obojętny, ale starałem się.
*
Wyszedłem ze szkoły i szedłem przez parking kiedy nagle z kimś się zderzyłem. Uniosłem wzrok znad komórki, którą trzymałem w dłoni i spojrzałem na osobę przede mną. Kellin.
-Uważaj trochę..- mruknął i ominął mnie.
-Zaczekaj- złapałem go za ramię a on zatrzymał się
-Nie dotykaj mnie.- puściłem jego kurtkę i przez chwilę milczałem.
-Czyli teraz będziemy udawać, ze się nie znamy?- zapytałem krzyżując ręce a on prychnął
-A czego się spodziewałeś? Że będę udawał, że nic się nie stało? Na prawdę jesteś taki naiwny?- nie zdążyłem nic odpowiedzieć bo pojawił się obok nas Vic, który zlustrował mnie wzrokiem.
-Idziemy, skarbie?- zapytał patrząc na Kellina i akcentując drugie słowo jakby chciał mi tym pokazać, że wygrał i Kellin teraz należy do niego. Ale.. chyba tak było.
;-;
OdpowiedzUsuńCudowne zakończenie. Najlepsze. I takie jakiego się spodziewałam 8)
Nie przyuważyłam żadnych błędów, no bezbłędnie było.
Opowiadanie czytałam z chęcią, zawsze zastanawiałam się co będzie dalej, asjfhgkd to nie może być koniec.
Osobiście rozwinęłabym troszkę ten rozdział, żeby dłużej się czytało.
Co do całego ff - C U D O W N E. Jedno z lepszych, a przerobiłam takich blogów ogrom ;-;
Nie wiem co jeszcze napisać, mam teraz taką blokadę, bo przeżywam, że to koniec ;-;
Wracajcie do nas szybciutko.
Weny!
Całkowicie i pod każdym względem zgadzam się z komentarzem wyżej ♥ jestem kiepska w komentowaniu więc nie spodziewajcie się czegoś wielkiego xd
OdpowiedzUsuń________________________
Powiem tylko że ff jedno z najlepszych jakie czytałam ♥ szkoda że to koniec... ;( kocham Was dziewczyny ♥ jestescie zajebiste i to opowiadanie też bylo ZaJeBiStE ♥ czekam na następne i mam nadzieję że będzie równie dobre jak to a nawet lepsze !!! ♥ czekam ! Weny ! ♥
Jak zwykle nie wiem co napisać ;;
OdpowiedzUsuńSzkoda, że to już koniec. Jak już wiele razy pisałam, uwielbiam to opowiadanie, każdy rozdział przeżywałam ;; i jestem ciekawa nowego ff jak i nowych bohaterów
No i nie byłabym sobą, gdybym nie wspomniała, iż dalej wierzę w miłość Oliego i Kellina. Ja wiem, że oni nadal się kochają. Kelss tylko zgrywa niedostępnego, mówię wam XD
Om, cóż jeszcze mogę dodać? Czekam na nowe opowiadanie z niecierpliwością i życzę Wam dużo weny xx <3