Już 40 rozdział, boże jak to minęło ;-;
Jeszcze tylko dwa rozdziały ;o
No cóż, zapraszam do czytania i zostawienia po sobie śladu w postaci komentarza :)/ Merry
Cz.I
W szkole ciągle mijałem gdzieś Olivera. Nie miałem na to ochoty ale też nic nie mogłem z tym zrobić. Chciałem się położyć i cofnąć w czasie. Gdybym wiedział, że spotka mnie coś takiego to dalej bym go nienawidził jak na początku. Tak jak i teraz. Dobrze, że miałem Vic'a, który usilnie starał się poprawić mi humor. Byłem mu wdzięczny, że tak o mnie dbał. Prawdziwy przyjaciel.
*
Po szkole Victor zmusił mnie do wyjścia na miasto. Nie było wcale aż tak zimno więc łaskawie się zgodziłem, ale tylko dla niego. Musiałem chodzić przez dwie godziny bo Vic ciągle przypominał sobie o "wspaniałych" miejscach. No trudno, przynajmniej się starał. Kiedy poszliśmy do centrum i w końcu usiedliśmy na ławce, zobaczyłem Alana. Na jego widok aż we mnie zawrzało. W ciszy obserwowałem gdzie zmierzał. Podszedł do ławki gdzie ktoś siedział.. to był Oliver! Kiedy go zobaczył uśmiechnął się, wstał i ku mojemu zdziwieniu- pocałował go. Szybko się pociesza, bardzo szybko. Vic nie wiedząc co mnie tak zainteresowało podążył wzrokiem w ich kierunku i uniósł brwi.
-Kellin, chodźmy już, co?- zapytał cicho i spokojnie. Gwałtownie wstałem i ruszyłem w stronę mojego mieszkania. Byłem wściekły, miałem ochotę kogoś zabić. Dobra, przesadziłem. No ale to już jest podłe z jego strony, do cholery! Jak już doszliśmy do mojego domu, znaczy ja pierwszy a Vic trochę później bo nie mógł mnie dogonić, trzasnąłem drzwiami i szybko rozebrałem kurtkę i buty. Vic robił to wszystko wolniej i z większym opanowaniem. Patrzyłem na niego i powoli nerwy opadały. Po chwili kiedy on spojrzał mi w oczy, zbliżyłem się i pocałowałem go. Najpierw spokojny i niepewny pocałunek przerodził się w pełen namiętności i wręcz brutalny pocałunek. Poszliśmy do sypialni i położyliśmy się na łóżku.
*
Po seksie byłem wyczerpany. Vic był niesamowity! Wpatrywałem się w jego śpiącą twarz. Nie mogłem uwierzyć, że to wszystko tak szybko się działo! Vic był moim przyjacielem ale chyba po tym wszystkim co się wydarzyło wiele się zmieni.
Victor po chwili otworzył oczy i lekko się uśmiechnął.
-Cześć- powiedział i przejechał dłonią po mojej ręce.
-Cześć- powiedziałem, również się uśmiechając
-Kells, czy to co się między nami stało.. zmienia coś między nami? Coś to dla Ciebie znaczyło? Czy to była tylko zemsta na Oliverze, za to co Ci zrobił?
-Proszę Cię, nie rozmawiajmy teraz o tym. Pogadamy o tym jutro, chce mi się spać.- powiedziałem i wtuliłem się w niego. Brunet dopiero po jakimś czasie mnie objął czyli przestał już o tym myśleć. I dobrze, bo nie mam ochoty teraz rozmawiać na ten temet. Jak by się nad tym bardziej zastanowić to sam nie wiedziałem.
*
Obudziłem się leżąc sam w łóżku. Wstałem i ubrałem bokserki ruszając do kuchni.
-Vic!- krzyknąłem ale odpowiedziała mi cisza. Byłem w każdym pomieszczeniu ale w żadnym z nich nie było Vic'a. To dziwne.. uciekł? Nie zostawił nawet kartki, tylko czemu? Zrobiłem coś nie tak?
Cz.II
Spotkałem się z Alanem na mieście po szkole. Chciałem porozmawiać z nim o tym co będzie z nami dalej. Sam tego nie wiedziałem, i nie wiedziałem tez jak nazwać to co teraz było między nami. Ja cały czas kochałem Kellina ale wiedziałem, że Alan coś do mnie czuje. Fakt- jest przystojny, uprawiamy seks, ale.. czy ja go kocham? Czy można kochać dwie osoby na raz? Dlaczego spotykałem się z Alanem skoro kochałem Kellina? Za dużo myśli kręciło się w mojej głowie a ja nie mogłem sobie z nimi poradzić.
-Wszystko ok?- usłyszałem głos Alana i od razu na niego spojrzałem.
-Tak. Chodź.- złapałem go za rękę. Wstał i poszliśmy.
*
Chodziliśmy trochę po mieście aż w końcu pojechaliśmy do mojego mieszkania. Usiedliśmy na kanapie w salonie i zapadła cisza. Przysunąłem się bliżej rudowłosego i objąłem go nisko na plecach. On oparł głowę na moim ramieniu, siedzieliśmy w takiej pozycji dłuższą chwilę. W końcu ja odezwałem się cicho.
-Alan?
-Tak?
-Mieliśmy o czymś pogadać- pokiwał głową
-Co będzie z Kellinem?
-Nie wiem- westchnąłem- ale myślę, że wszystko między nami skończone - powiedziałem smutnym głosem
-Ty.. nadal go kochasz, prawda?- zapytał nie patrząc na mnie
-Nie- skłamałem. Nie wiem dlaczego. Chyba nie chciałem zranić Alana, więc nie powiedziałem mu prawdy. Spojrzał na mnie zdziwiony - Kocham Ciebie- nie czekając na reakcję z jego strony, zacząłem go całować. Splotłem nasze palce i stopniowo pogłębiałem nasz pocałunek
-To wszystko dzieje się tak szybko- powiedział, kiedy w końcu się od siebie odsunęliśmy
-Zacznijmy wszystko od nowa, zapomnijmy o tym co było wcześniej. Zostań moim chłopakiem- był zszokowany całą sytuacją- zgadzasz się?
-Tak!- przytulił się do mnie a ja uśmiechnąłem się. Znowu byłem szczęśliwy.
*
-Szybko się pocieszasz, kurwa, naprawdę szybko.
-O ci Ci chodzi, co?- stałem na środku szkolnego korytarza i patrzyłem na Vic'a jak na idiotę
-O to, że ledwo co Kells z Tobą zerwał a ty już idziesz do następnego.
-To nie Twoja sprawa więc spierdalaj
-Jesteś zwykłym skurwysynem, wiesz?
-Vic, naprawdę nie mam ochoty Cię słuchać.
-On przez Ciebie cierpi. Nie zasługiwałeś na niego.
-Wiem. Zniszczyłem wszystko. Kellin powinien był z kimś lepszym niż ja.- Vic kiwnął głową. Nagle niedaleko nas pojawił się właśnie Kellin do którego Vic od razu podszedł. A mnie znów zaczęły męczyć wyrzuty sumienia.
_____________
Boli mnie głowa tak bardzo :')
Przepraszam za błędy, zwłaszcza za te logiczne, nie nadaje się dziś do niczego ;-;
CZY JA UMARŁAM? CZY JA JESTEM W NIEBIE?
OdpowiedzUsuńAJSJFKGJSKGKSBS KOCHAM KOCHAM KOCHAM.
W sumie, nie wiem co napisać, bo jest 22.32 a ja piszczę jak pojebana ;-;
Kocham Was, kocham to ff, bo bez przerwy w specyficzny sposób poprawoa mi humor.
Mówiłam, że Was kocham? To Was kocham.
Fangirluję Sashby'ego ok XDDDDDDD
AW NO. WENY MOJE KOCHANE SKARBY
O NIE...
OdpowiedzUsuńJAK JA KOCHAM TO OPOWIADANIE JEZUSIE
WAS Z RESZTA TEZ,
JESTESCIE SWIETNE I TAK DALEJ ALE JAK PISZCZE TO MALO MOGE NAPISAC
NIE LICZCIE NA JAKIS SUPI WIELCE KOMENTARZ ODE MNIE, BO PO TYM TEZ SIE NIE NADAJE XDDDDDDD
JAK TO BYLO W KOMENTARZU WYZEJ TAK CHOLERNIE SHIPPUJE SASHBY'EGO, ZE NIE MACIE POJECIA........
I MOJ KELLIC.
W KONCU KELLIC
VIKTUR WZIAL SIE DO ROBOTY
ALE NIE PRZEZYJE, ZE NIE OPISALYSCIE SEKSOW NO KURWA MAC....
DOBRA, KONCZE BRANOC I TAK DALEJ WENY I CZEKAM NA TE NASTEPNE TAK BARDZO ;-;
______________
zmieniając temat, tak strasznie się zaczęłam śmiać,
Zupełnie bez powodu, gdy zobaczyłam mała literówke XD
"Temet" oczywiście skojarzyłam, że chodzi o temat ale pomyślałam, że to nazwa firmy jakiegoś pasztetu, przepraszam Was bardzo ale musiałam to napisac KC KC KC XDD
Pasztetu? Ahahahah ok xDD /Ronni
UsuńO matko boski rozdzial ;** no i wszystko jest tak jak wiekszosc czytelników chciala ;p Vic jest z Kellinem, Oliver z Alanem i wszystko supi :)) czekam na kolejny z niecierpliwością ♥ kocham Was... szkoda że to już koniec... No ale oki czeekam ♥
OdpowiedzUsuń*uwaga, komentarz może zawierać dziwne, bezsensowne oraz popierdolone treści*
OdpowiedzUsuńDobrze pamiętam jak się poznali (chyba dobrze. jeśli to to przepraszam ;-; ) ...Oli, nowy uczyń w szkole. Pewien uczeń go strasznie denerwował. Znienawidziłeś go od razu? Doprawdy?
Ów uczeń...Kelin. też nie darzył go specjalną sympatią...Uważał, że śmiesznie sie denerwuje. To było słodkie.
Potem Oli robił mu striptiz na korytarzu tzn pokazywał tatuaże, ale to taki malutki szczegół. Kellinowi już się spodobał, ja czułam tą chemie ;; Ich romans jest taki chemiczny, już jeden maj kem straciłam, tego mi nie odbierajcie, no halo ;;
Dobra, straciłam wątek...Więc, już wtedy można było wyczuć, że ta znajomość przerodzi się w coś więcej. Pamiętam, że był tam jakiś słodki moment i aż go poszukam
''Oliverze, co w Tobie takiego jest? Dzięki Tobie mam lepszy humor i ... szczerze się jak debil. Kellin, ogarnij się!''
Tego wieczoru Oli go przytulił...Wszystko było wtedy tak proste i piękne...
''Kellin mi się podoba i czuję do niego o wiele więcej niż tylko przyjaźń.''
Albo kiedy Oli wynał Kellsowi miłość na tej imprezie, a potem tłumaczył się, że nie kontaktował. Kellin był zawiedziony...i wtedy pierwszy raz się pocałowali. </3
''- O, hej Oliver. Coś się..- zapytał kiedy otworzył mi drzwi. Nie dałem mu dokończyć.
-Kocham Cie, Kellin - położyłem dłonie na jego policzkach, i pocałowałem go.''
''- Ja Cię kocham..- odpowiedział po krótkim milczeniu. - Jestem tego pewny. Nigdy nie myślałem, że mogę zakochać się w chłopaku, ale ty to zmieniłeś''
Oliver to zmienił. Nie Vic, który potem pocałował Kellsa i JUŻ WTEDY postanowił wpierdolić się z butami w ich piękną miłość.
Ale idźmy dalej...''Kocham Kellina, i niestety nie mam wyboru. Przecież go nie zgwałcę. Chociaż.. Dobra, nie. Zachowuję się jak niewyżyty zboczeniec.'' Oli, dlaczego nie? Ja bym to z chęcią poczytała. Mam dla Ciebie świetny pomysł! Teraz, natychmiast, biegniesz do domu Kellina, pozbywasz się Vic'a a potem nie ma żadnego 'nie' i się za niego bierzesz, zrozumiano? Plan idealny B] Przy okazji przytoczę słowa Kellina ''Dobra wiem, moje zachowanie nie było godne 19-latka. No ale kurde to jest mój pierwszy i ostatni chłopak.'' :|
Chłopaki, nie pamiętacie jacy byliście wtedy szczęśliwi? Kellin był taki zagubiony i niepewny swych uczuć... Ale wszystko zmieniło się szybko, bo Quinn kocha Sykesa niezwykle mocno. Mimo swojej orientacji i niechęci do stosunków w końcu uległ Oliemu...i ten bezcenny tekst o spaniu na ich spermie.:"))))
Dobra, dość. Nie mam już siły streszczać całego bloga...XD tak tylko pragnę zwrócić uwagę, że ich miłość JEST piękna i to nie jest jej koniec. Miłość jest do końca, bez względu na to czy Oli będzie z tym dupodajcą (czyt.Alan), a Kells z tym pedałkiem (czyt.Vic). Jeśli do siebie nie wrócą to trudno, ale ja wiem, że ich miłość będzie trwać wiecznie. Przecież nie można tak po prostu się odkochać. ;;
Nawet jeśli to opowiadanie skończy się tak, a nie inaczej, jestem pewna, że bohaterowie spotkają się za kilkanaście lat i wtedy powiedzą ''omg oli kocham cie walić autorki bądźmy razem na zawsze plz'' a oli wtedy ''o.em.dżi. kellin ruchaj mnie''
Tak będzie, zobaczycie :| mam taką piękna wizje ich dziecka (bo Kells zajdzie w ciąże) Ich związek był, jest i będzie najcudowniejszym związkiem forewa and ewa. Właściwie, nie wiem czemu tak się przy nich upieram, ale należę do osób które jak coś sobie ubzdurają to...piszą komentarze tego typu
ALE ICH MIŁOŚĆ JEST IDEALNA. OLLIN FOREWA, NAWET JEŚLI TO TAK GŁUPIO BRZMI.
I NAWET JEŚLI ONI ZWĄTPILI JA BĘDĘ WIERZYĆ. BĘDĘ WIERZYĆ W TO, ŻE MIŁOŚĆ ZAWSZE ZWYCIĘŻA. I NIKT.... ŻADEN PEDAŁ VIC I ŻADEN DUPODAJCA ALAN JEJ NIE ROZJEBIE N I G D Y
*poison się wczuł*
...
To znaczy...ten...świetny rozdział i czekam na następny
ps.jebany limit znaków
Boze Poison... płacze.
OdpowiedzUsuńTak pięknie napisałaś, że czytam to już piąty raz <3
W pewnych momentach śmiaje sie tak po prostu (przez co mój brat zastanawia sie czy ze mną wszytsko oki xd)
Porobie sobie screeny i będe to czytac na kazdej przerwie w szkole :')))
Dziękujemy, tak po prostu. Słoneczko <3 /Merry