Rozdział późno bo:
-szkoła
-brak czasu
-różne inne komplikacje
~~~~~~~~~~~~~~~~
Przepraszamy ale i jest nam przykro z powodu ilości komentarzy pod ostatnim postem. Cztery Wasze i jeden mój. No cóż..
Nie przedłużam. Miłego :))/ Merry
Cz. I
Obudziłem się wtulony w Olivera. Nie miałem jeszcze zamiaru wstawać i dlatego leżałem cicho i wpatrywałem się w spokojnie śpiącego chłopaka. Leżałem tak chyba z godzinę aż Oli otworzył oczy. Chwilę przyzwyczajał się do panującego w pokoju mroku.
-Cześć, Kochanie- powiedział lekko zaspany
-Hej, jak się spało?
-Cudownie, która godzina?
-Coś około 7:30. Jak chcesz to jeszcze pośpij
-A Ty?
-Ja już się wyspałem- powiedziałem i sięgnąłem po telefon, który leżał na szafce obok łóżka. Miałem kilka sms'ów z życzeniami w tym jeden od Katelynn i dwa od Vic'a.
Poodpisywałem na pozostałe życzeniami. Odpisałem Kate. Sms'a od Vic'a otworzyłem na końcu w jednym było napisane: "Hej Kells, życzę Ci standardowo Wesołych Świąt i tak dalej. Chciałbym żebyśmy te święta również spędzili razem, ale niestety to nie bardzo możliwe. Masz pozdrowienia od rodziców, no i Mike'a. Wiesz, że ma narzeczoną? Nie lubię jej. Jest cholernie dziwna. Mike twierdzi, że ją kocha ale ja uważam, że jest z nią tylko z litości bo jest w ciąży. Noo, Mike będzie tatą, a ja wujkiem, takim zajebistym, sam wiesz. Zapewne siedzisz sobie teraz z Oliverem abo rodziną więc nie przedłużam. Do zobaczenia, Kellinie."
Trochę się rozpisał, nie ma co. Otworzyłem drugiego sms'a od Vic'a.
'Kells, moja przeszłość znowu wróciła." Byłem zdziwiony bo tylko to w nim było. Nie odbierał ode mnie telefonów a ja kompletnie nie wiedziałem o co mogło mu chodzić. Oli już w między czasie zasnął a ja siedziałem w zastanawiałem się o teraz się dzieje u starszego Fuentes'a i co oznaczał ten sms. Przez cały dzień chodziłem zamyślony co zaczynało wszystkich denerwować. Nikt nie mógł się ze mną dogadać, albo to ja nie mogłem z nimi dojść do porozumienia. Mama odpuściła najszybciej bo dobrze znała moje humory i wiedziała, że i tak nie dowie się co mnie trapi, Kailey się na mnie ciągle denerwowała a Oli nie wiedział co ma robić. Zupełnie nie potrzebnie zawracają sobie głowę, przecież nic mi nie jest. Kiedy robił się wieczór pojechaliśmy z Oliverem do mojego mieszkania, Kate miała wrócić dopiero jutro wieczorem, a z Vic'em nadal nie mogłem się skontaktować.
*
Tydzień po świętach..
Zaczynałem martwić się o Vic'a bo nadal nie wrócił z Meksyku. Nie dało się do niego dodzwonić ani nie było go w domu i szkole. Postanowiłem zadzwonić do jego mamy ale miałem chyba zły numer i również się nie dodzwoniłem.
Siedziałem w domu i zakuwałem bo przecież niedługo koniec szkoły a ja kompletnie nie ogarniałem nic. Z Olim widywałem się teraz codziennie, i w końcu zdobyłem się powiedzieć Kate. Była dziwnie.. radosna kiedy się dowiedziała, ale to lepiej niż gdyby była zła lub coś w tym stylu.
Cz. II
Nie wiedziałem dlaczego Kellin się tak zachowywał, ale po pewnym czasie zaczęło mnie to irytować bo jak zwykle nie chciał powiedzieć i o co chodzi ani mi ani nikomu innemu.
*
Nie sądziłem, że te święta spędzę- mimo drobnych nieporozumień- w tak miłej atmosferze. Kellin ma szczęście, że posiada taką rodzinę, ale niestety przerwa świąteczna musiała się kiedyś skończyć i trzeba było znowu wrócić do szkoły. Miałem wrażenie, że teraz wszystko jest tak jak powinno być. Między mną a Kellinem na razie jest dobrze, a znajomość z Alanem uważam za zakończoną. Nie podoba mi się tylko to, że coraz więcej osób wie, że jestem z Kellinem. Po szkole zaczęło krążyć pełno plotek na nasz temat, ale nie przejmowaliśmy się nimi za bardzo. Widocznie życie tych ludzi jest na tyle nudne, że aż muszą zajmować się naszym. Vic nie pojawiał się w szkole od jakiegoś czasu. W końcu przyszedł, wyglądał dosyć marnie. Ciekawe co się z nim dzieje.
-Vic!-krzyknął Kell kiedy tylko go zobaczył. Chłopak podszedł do nas powolnym krokiem.
-Cześć- powiedział spokojnie
-Co się z Tobą działo? Dlaczego się nie odzywałeś? Czemu wróciłeś z Meksyku dopiero teraz? Martwiłem się- Kells zasypał go pytaniami a ja nie chciałem im przeszkadzać w rozmowie bo widziałem, że chyba mają sobie dużo do wyjaśnienia. Oddaliłem się ale oni nawet tego nie zauważyli.
*
Kiedy skończyły się lekcje czekałem na parkingu aż Kellin wyjdzie ze szkoły. Stałem oparty jego samochód a on w końcu wyszedł z budynku.
-Może wyjdziemy gdzieś dziś, co?- zapytałem kiedy był już obok mnie. Nie wyglądał jakby miał ochotę na rozmowy.
-Nie mogę-odpowiedział i otworzył drzwi do swojego auta.
-Dlaczego?- ostatnio spotykaliśmy się prawie codziennie, więc to nic dziwnego, że raz nie ma dla mnie czasu.
-Umówiłem się z Vic'em.
-Co z nim? Jakoś dziwnie się zachowuje.
-Nie wiem, nie chciał mi powiedzieć- zmarszczyłem brwi. Nie wierzyłem, że Vic nie powiedział swojemu najlepszemu przyjacielowi, że coś jest nie tak. Czułem, że Kellin nie powiedział mi prawdy, ale nie chciałem drążyć tematu. Podszedłem i objąłem go. Popatrzył na mnie trochę zdziwiony.
-Co robisz? Przecież pełno tu ludzi ze szkoły.
-I tak niektórzy już wiedzą
-Ale jeszcze nie wszyscy- odsunął się ode mnie.- nie chcę plotek ani głupich komentarzy- co się z nim dzieje do cholery?- nie chciałem ujawniać naszego związku. I tak wystarczająco dużo osób wie.
-Jest jak jest. Nic z tym nie zrobimy.
-Wiem, trochę się śpieszę
-No tak, przecież musisz iść spotkać się z Vic'em.- prychnąłem. Trochę denerwowało mnie to, że Kellin tak się o niego martwi, przecież on nie jest małym dzieckiem i może radzić sobie sam, albo po prostu ja przesadzałem.
-Oliver, proszę Cię. Chyba nie jesteś o niego zazdrosny?
-Jestem- odpowiedziałem cicho a obok nas nagle pojawił się Vic.
Świetny rozdział <3 piszcie szybko kolejny ;* /earth_to_susy
OdpowiedzUsuńCudny rozdział ♥ martwie sie o Vica ;(.... Piszcie szybko. !!!! ;* ♥♥♥
OdpowiedzUsuńCzemu ja dopiero teraz zauważyłam, że dodałyście rozdział. Informujcie mnie, ok? Ok.
OdpowiedzUsuńNo i jak zwykle supi wszystko.
Wreszcie Victor się pojawił, ahgsjfhs, tyle czekałam.
A Alan zniknął i wszyscy teraz powinniśmy popaść w nieskończoną rozpacz. Szkoda, bo bardzo lubiłam jego postać.
Wepchnijcie tam gdzieś go okkkkk.
No i Vic. Niech namiesza, bo Oliver zaczyna mnie denerwować. Taki beszczelny dupek ;-;
A się wyprodukowałam. W każdym razie dużo weny.
Wydawało mi się, napisałam Ci ale okazało sie, że nie XD ale ok, będe informować :))/Merry
UsuńSuper rozdzial ;-* czekam ! <3
OdpowiedzUsuńZa dużo spokoju nie mieli... Ale fajnie, że tyle się dzieje.
OdpowiedzUsuńTeraz pojawiają się domysły, o co może chodzić, co dalej... Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału :)
Vic icigdbycsnbd wreszcie....
OdpowiedzUsuńNie mówcie, że Viktur znowu się samookalecza ;-;
Ten sms tak jakoś.. no
Tylko to mi się przypomniało..
Niech Kells teraz zacznie spędzać z nim więcej czasu a Oli niech się tam pociesza Alanem i niech odnowią ten kontakt :((
W każdym razie weny i chce już następny :)