czwartek, 31 lipca 2014

Rozdział 26

Cz. I
Nie wiedziałem gdzie Oliver chciał mnie zabrać ale bardzo mnie to ciekawiło. Niestety wiedziałem, że niczego mi nie powie i będę musiał poczekać cierpliwie. Jechaliśmy ponad godzinę. Ściemniało się a mi powoli zachciewało się spać.
- Oli, daleko jeszcze?
-Jeszcze z pół godziny, prześpij się jak chcesz- sięgnął po koc który leżał na tylnym siedzeniu  i mi go podał.- Albo i dłużej- westchnął
-Dziękuje- otuliłem się kocem i nawet nie wiem kiedy zasnąłem. Jedyne co pamiętam to cicha muzyka z radia i skupiony na drodze wzrok Olivera.
    *
Obudziłem się w niewygodnej pozycji. Wszystko mnie bolało a do tego nie wiedziałem gdzie jestem. Widać było ledwo zachód słońca a Olivera nigdzie nie było. Zrzuciłem z siebie koc i powoli wygramoliłem się z samochodu. Rozejrzałem się i aż mnie zamurowało. Stałem na jakimś piasku, wszędzie było dużo kamieni i w oddali woda. Morze? No coś w tym rodzaju. Przy zachodzie słońca wyglądało to wręcz bajkowo. Poszedłem kawałek dalej plażą i dostrzegłem kilka małych drewnianych domków. Zapewne dla turystów. Chwile potem zostałem objęty od tyłu i przytulony.
-Pięknie, co?- szepnął mi do ucha Oli a ja oparłem głowę o jego klatkę piersiową.
-Taak, jak znalazłeś to miejsce?
-A tak jakoś, przypadkiem
-Ale powinniśmy już chyba wracać jutro..
-Nie, Kells. Zostajemy tu całą noc i bez dyskusji. Uprosiłem takiego miłego Pana i wypożyczył nam jeden z tych domków na noc. Po drodze kupiłem  coś do jedzenia itp.
-Dziękuje- wyszeptałem i odwracając się twarzą do Olivera wtuliłem się w niego- tak bardzo dziękuje. Tego potrzebowałem.
-Wiem, nie masz za co. Kocham Cię- czułem się jak zakochana nastolatka! Serio! Zachód słońca, plaża i mój chłopak mówiący, że mnie kocha. Ha, nie jedna by tak chciała!
-Ja Ciebie też- odpowiedziałem po chwili i zsunąłem z siebie bluzę.
-Co robisz? Jest zimn...
-Cicho.- zarządziłem- zaraz będzie cieplej- Oli zrozumiał moją sugestię, zdjął swoją bluzę i złączył nasze usta.
-Może chodźmy lepiej do dom.. ah!- ścisnąłem jego krocze a on słodko jęknął.
-Może lepiej nie- już po chwili leżeliśmy na piasku i całowaliśmy się jak jacyś napaleńcy. Chociaż sądząc po Oliverze wiele się z tym określeniem nie pomyliłem. Chwile potem nie miałem już ani spodni ani bokserek a Oli starał się mnie przygotować aby bolało już najmniej. Jakiś czas potem dałem mu znak, że może już zacząć. Oli ze skupieniem na twarzy zaczął we mnie wchodzić. Nie lubiłem tego uczucia ale po nim zawsze przychodziła rozkosz, więc było warto wytrzymać. Oliver po chwili już nie był taki delikatny i poruszał się zdecydowanie. Słuchałem jego westchnięć, jęków i dołączyłem również swoje. Nie liczył się piasek który poprzylepiał się do mnie ale spełnienie  które przyszło szybko. Oliver doszedł chwilę potem we mnie.
-Dziękuję, dziękuję-wyszeptałem i zasnąłem zmęczony

Cz. II
Postanowiłem zabrać Kellina w jedno z moich ulubionych miejsc. Kiedyś przyjeżdżałem tutaj z Victorią, ale ona nie jest teraz ważna. Byłem zadowolony, bo widziałem, że Kellsowi się tu podoba. Położyłem się obok niego na piasku. Po chwili zorientowałem się, że chłopak zasnął. No kurwa. Wziąłem go na ręce i zaniosłem do domku. Na szczęście jest lekki, więc nie było to trudne. Potem wróciłem i pozbierałem jego rzeczy bo swoje już miałem na sobie.
    *
Obudziłem się dość wcześnie. Kellin jeszcze spał. Wstałem i ubrałem się.
-Wstawaj Kellin- szepnąłem mu do ucha i pocałowałem go w policzek.
-Jeszcze chwila- mruknął niewyraźnie. Prosiłem go jeszcze kilka razy. Ponarzekał ale w końcu zebrał się i wstał. Jak z dzieckiem. Zjedliśmy śniadanie które przygotowałem kiedy Kells się ubierał. Jestem dla niego za dobry. Opuściliśmy domek i trzymając się za ręce skierowaliśmy się do samochodu.
-Pedały!- krzyknął jakiś chłopak, kiedy się całowaliśmy. Nie zwróciłem na niego większej uwagi. Teraz, skoro i tak już wystarczająco dużo ludzi wie o naszym związku będę musiał przyzwyczaić się do tego, że nie wszyscy tolerują gejów. W szkole jesteśmy pewnie tematem numer jeden. W sumie mi to nie przeszkadza, zastanawiam się tylko jak Kell to wszystko znosi. Ciężko mu było przyzwyczaić się do tego, że ma chłopaka a teraz będzie musiał przyzwyczaić się do reakcji ludzi. Może nie będzie aż tak źle i tylko przesadzam. Wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy.
-Jedziemy do mnie?- zaproponowałem a on od razu się zgodził. Po dwóch godzinach jazdy dotarliśmy na miejsce. Kiedy tylko zamknąłem drzwi od mieszkania przyciągnąłem Kellina do siebie i zacząłem go całować. Ale kiedy ściągnąłem jego koszulkę a moje ręce powędrowały do paska jego spodni, zaprotestował.
-Jeszcze po wczorajszym nie mogę normalnie chodzić- zaśmiałem się a on spojrzał na mnie piorunującym wzrokiem. Założył koszulkę.
-Ale chyba nie powiesz mi, że Ci się nie podobało.
-Podobało mi się, ale zrozum, że po naszym seksie to mnie boli dupa, a nie Ciebie. Egoisto.- poszedł do pokoju, a ja poszedłem za nim. Teoretycznie powinniśmy być teraz w szkole i przykładać się do nauki. Leżeliśmy w ciszy na łóżku kiedy nagle zadzwonił telefon Kellina. Podniósł się i usiadł po czym odebrał. Po krótkiej rozmowie z której nic nie wywnioskowałem, Kellin zrobił się jeszcze bledszy niż zazwyczaj, jeśli to w ogóle było możliwe i prawie wypuścił telefon z rąk.
-Coś się stało?- zapytałem, ale on nic nie odpowiedział- Kellin, co jest?- usiadłem i patrzyłem na niego czekając aż coś powie.
-Mój ojciec.. nie żyje.

4 komentarze:

  1. WIEDZIAŁAM, ŻE TO BĘDZIE SUPI ROMANTYCZNA RANKA!
    Bardzo podoba mi się opis tego wszystkiego, krajobrazy, no cudo normalnie.
    Końcówka trochę smutna, ale też ciekawa.
    Czekam cx

    OdpowiedzUsuń
  2. Te rozdziały są coraz lepsze, jak wy to robicie? Tak wciągają, że chce się czytać więcej, więcej i więcej
    Zrobiło się tak pięknie, idealnie i nagle ten telefon. no nie ;_;
    No nic, czekam z niecierpliwością na następny xx

    OdpowiedzUsuń
  3. Co ja tu robię w ogóle i do tego o tej godzinie. A, już wiem. Ryję sobie mózg jeszcze bardziej. Ale wiecie co? W ogóle mi to nie przeszkadza. Za każdym rozdziałem czyta się to coraz lepiej i coraz bardziej to wciąga. Już nie mogę się doczekać kolejnego.

    OdpowiedzUsuń
  4. O kurwa, jak to się stało?
    Romantiko, randeczka, wszystko supi i pięknie seksy, śniadanko a tu nagle ojciec Kellsa nie żyje?
    Oł..
    Ciekawie, ciekawie przyjemnie się czyta i mam ochotę już na następny <3 dodawajcie szybko :*

    OdpowiedzUsuń