wtorek, 22 lipca 2014

Rozdział 24

Zapewne ten rozdział też nie będzie Wam się podobał ale trudno, dodaję go. Wszystko dzieje się tak szybko bo nie chcemy nudnych rozdziałów w których nic nie będzie się działo. Najwidoczniej nam to nie wychodzi. Zapraszamy do czytania /Merry
-----------------------------------------------------------------------
Cz. I
Po tym jak dowiedziałem się, ze Austin powiedział kilku osobom o moim związku zaciągnąłem tą sukę- Victorię do Olivera. To było ciężkie przeżycie dla nas wszystkich. Nie przemyślałem, ze przecież Oli może mnie znienawidzić z to , że zataiłam przed nim dość istotną wiadomość..
       Następny dzień..      *
W szkole nie było Olivera a j nie mogłem znieść myśli i wytrzymać danej sytuacji w jakiej się znalazłem. Uciekłem z lekcji i pojechałem do mojego chłopaka. Jeeny to nadal brzmi dziwnie. Po 15 minutach pukałem do drzwi mieszkania Oli'ego. Otworzył je. Nie było tego uśmiechu którym obdarzał mnie zawsze. Nie było tego radosnego błysku w oczach.
-Cześć, mogę wejść?-powiedziałem cicho
- Tak, wejdź-odsunął się wpuszczając mnie do środka. Od razu przystąpiłem do rozmowy.
-Jesteś zły?
-Nie no za co?
-Dobra, widzę. Przepraszam, wiem głupio zrobiłem, że Ci prędzej nie powiedziałem ale nie miałbym nic na nich. Teraz widzę, że nie było warto bo i tak się dowiedzieli niektórzy. Nie wiem co mógłbym jeszcze powiedzieć. Przepraszam- cisza. Cisza która była dla mnie chwilą ogromniej niepewności.
-Nie znałem Cię od tej strony. Chciałeś dobrze ale jakoś Ci nie wyszło. Tak jak nasz związek z resztą- zamarłem. Nie mogłem uwierzyć w to co mówił.
-Co? Oszalałeś?! Za wiele dla mnie znaczysz i nie pozwolę Ci odejść! Rozumiesz?! -nawet nie wiem kiedy zacząłem krzyczeć.
-Liczyłem na taką odpowiedź-szepnął a ja mocno się do niego przytuliłem.
-Kocham Cie. Bardzo mocno, kocham.- powiedziałem cicho 
- Ja też- w końcu się uśmiechnął i złożył delikatny pocałunek na moich ustach. odetchnąłem i oddałem się pieszczocie. Byłem u niego jeszcze kilka godzin. Siedzieliśmy właśnie na kanapie kiedy on zbliżył się do mnie i wymruczał mi do ucha ciche;
-Chcę Cie- nie zdążyłem nic powiedzieć bo on wciągnął mnie na swoje kolana i wstał kierując się do sypialni. Po chwili zostałem rzucony  na łóżko. Oliver w pospiechu ściągnął swoją koszulkę i położył się na mnie, całując. nawet nie wiem kiedy sprawie zdjął ze mnie koszulkę, spodnie i skarpetki. Przeszedł z pocałunki na moją szyję. Usłyszałem jak mój telefon dzwoni.    
-Oli, czekaj. Musze odebrać.- niechętnie się ode mnie odsunął. Dzwoniła Katelynne.
-Halo?
-Kellin mógłbyś przyjechać? Jest u nas Vic. Nie wiem czy pijany czy naćpany ale dziwnie się zachowuje
-Dobra, zaraz będę- rozłączyłem się i spojrzałem na Olivera.
-Musze jechać. Kate dzwoniła, że Vic przyjechał naćpany- zebrałem się i mimo próśb Oli'ego pojechałem. Zabije go. Przysięgam.

Cz. II
Byłem zły na Kellina. Wiedział o wszystkim prędzej, ale o niczym mi nie powiedział. Chciał dobrze, ale jakoś mu nie wyszło. I tak niedługo już wszyscy będą wiedzieć o tym, że jesteśmy razem. Ciekawe jak to wszystko się dalej potoczy. No i jeszcze ta sprawa z Austinem i Victorią. Właściwie to mam na nich wyjebane. Nie chcę mieć już z nimi nic wspólnego.
   *
Kellin zabrał swoje rzeczy i wyszedł. Ubrałem się. Kurwa. Akurat w takim momencie musiała zadzwonić Kate. Wziąłem kurtkę i wyszedłem z mieszkania. Pochodziłem trochę po centrum i pokręciłem się bez celu. Przy okazji przemyślałem  sobie to wszystko na spokojnie. Kiedy wróciłem  do mieszkania był dość późno.
  *  Następnego dnia..
Byłem w szkole. Kellin o dziwo tez się pojawił. Oboje powinniśmy przyłożyć się trochę do nauki, ale po ostatnich zdarzeniach raczej żaden z nas o tym nie myśli. Dzień ledwo się zaczął, a ja już chciałem żeby się skończył. Przez cały czas widziałem jak niektórzy dziwnie się na nas patrzyli lub mówili coś miedzy sobą. Udawałem, że po prostu tego nie widzę. Niedługo cała szkoła będzie już wiedziała, że jesteśmy razem. Ci ludzie mnie denerwują. Moje życie, moja sprawa. Co ich obchodzi z ki się spotykam i kogo rucham. Umówiłem się z Kellinem, że przyjedzie do mnie wieczorem. Przez resztę dnia staraliśmy się unikać żeby nie wzbudzić większych podejrzeń.
   * Wieczorem..
-Hej Kochanie-przywitałem się z Kells'em i wpuściłem go do środka.
- Nie mów tak bo czuje się wtedy jak dziewczyna
-Narzekasz- pocałowałem go i poszliśmy do pokoju.
-Jak Vic?-zapytałem. wcześniej jakoś o tym zapomniałem.
-Wczoraj był za bardzo naćpany, więc nic do niego nie docierało. Jutro pojadę do niego i z nim pogadam. Ostatnio w ogóle nie wiem co się z ni m dzieje-położył mi głowę na ramieniu.
-Nie przejmuj się. Jest dorosły i przecież wie co robi- Kellin mruknął  coś niewyraźnie. Uniosłem jego podbródek i zacząłem go całować. Stopniowo pogłębiając pocałunek. Zdjąłem koszulkę, a po chwili pozbyłem się także ubrań Kellina. Mam nadzieję, że tym razem nikt nam nie przeszkodzi.

5 komentarzy:

  1. Naćpany Victor, omg. Co się dzieje ;-;
    Ten rozdział bardzo mi się podoba, jeden z lepszych, ale troszku przykrótki.
    Czekam c;

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi osobiście wszystkie Wasze rozdziały bardzo się podobają. A ten był taki słodki *-*
    ale co ten Victor. ;-;

    czekam na następny xx

    OdpowiedzUsuń
  3. Trochę krótki, ale dzięki temu mocnej czekamy na następny rozdział :) Oby niedługo się pojawił xDD

    OdpowiedzUsuń
  4. Czo ten Viktur :o
    Bbardzo mi się podobał mimo długość XD ale jest okej :)
    Czekam :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeeeju Vic.... Rozdział supcio czekaaaam ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń