cz. I
Kiedy Oliver wyszedł zacząłem się zastanawiać czy Kate widziała ten pocałunek.
- Mała? Chcesz gdzieś wyjść? - tak, wiem "mała" brzmi trochę dziwnie, i "lowelasowo". Ale gdy ja to mówiłem, brzmiało to dość słodko i uroczo. I dlatego Katelynne nie miała nic przeciwko.
- Hmm możemy gdzieś pójść, ale gdzie?
- Możemy do klubu, Vic'a, Olivera, albo się gdzieś przejść. Albo wszystko po kolei. - uśmiechnąłem się.
- To może jednak tylko w jedno miejsce. Hmm Oliver?
- Ok. - po wymianie uśmiechów poszliśmy do korytarza, i po zabraniu kurtek ( robiło się coraz zimniej_ poszliśmy do mojego samochodu. Postanowiłem zrobić Oliverowi niespodziankę, i dlatego nie uprzedziłem go. W drodze trochę rozmawiałem sobie z Kate. Gdy dotarliśmy pod dom Olivera wyszliśmy z samochodu i ruszyliśmy do drzwi. Zapukałem, a po chwili otworzyła mi dziewczyna w dość..skąpej sukience. to była Victoria. Była Olivera. Byłem trochę zdziwiony.
- Hej, jest Oli? - zapytałem ukrywając zmieszanie.
- Cześć, jest. Wejdźcie. - powiedziała, i chyba niechętnie nas wpuściła. Katelynne się nie odzywała.
- Kotku, ktoś do ciebie! Chodź tutaj. - gdy tak powiedziała, oczy mi się gwałtownie rozszerzyły, i zebrało mi się na wymioty. Kurwa "kotku"?! W jej ustach brzmiało to tak przesłodzenie. Kate chyba zauważyła moją reakcję.
- Kellin, wszystko ok? - zapytała z troską, kładąc mi rękę na ramieniu.
- Tak, chyba tak. - w progu pojawił się Oliver, i jak gdyby nigdy nic przywitał się z nami z uśmiechem. Zabiję go. Ale nie dziś. Nie przy Kate.
- Nie spodziewałem się was..
- Zauważyłem. - mruknąłem i zlustrowałem wzrokiem Victorię, która uśmiechała się triumfalnie. Suka, zaplanowała to. Katelynne była bardzo zdziwiona moją nagłą zmianą nastawienia.
- Ale nic nie szkodzi. Wejdźcie. - uśmiechnął się do nas. Straciłem humor, i ochotę przebywania tutaj.
- Ojej, przypomniałem sobie, że miałem zawieźć coś Vic'owi. Więc, Kate chcesz zostać? Oliver by cię potem odwiózł.
- W sumie jeśli to nie byłby problem, to mogę zostać.
- Ok. To jakby co to dzwoń. mała. Cześć. - pomachałem im, i szybko wyszedłem z domu. Gdy podchodziłem do samochodu z budynku wyszedł Oliver.
- Kell, zaczekaj. Coś się stało? - zapytał i podszedł blisko mnie.
- Nie, muszę już jechać.
- Jesteś zazdrosny o Viki? Przecież to tylko moja była.
- Każda twoja była u ciebie śpi i tak się ubiera? A, i krzyczy "kotku? Weź nie pierdol. Nie jestem zazdrosny, tylko wkurwiony. Więc z łaski swojej odsuń się, bo nie mogę otworzyć drzwi do samochodu. Szarpnąłem za klamkę, a on odsunął się od drzwi, ale przybliżył do mnie.
- Teraz będziesz mi urządzał takie sceny zazdrości?
- To nie była scena zazdrości. Spierdalaj. dodałem kiedy złapał mnie w pasie.
- Nie pogrywaj sobie zemną, i nie traktuj jak zabawkę.
- aj spokój, i mnie puść.
- Kocham cię. - przytulił mnie, a ja stałem nieruchomo. W końcu też go objąłem. - chodź do mnie.
- Nie, na prawdę już jadę. - ucałowałem jego usta, i wsiadłem do samochodu.
cz.II
Kiedy wróciłem do siebie, Victoria nadal była w moim mieszkaniu. Zdziwiło mnie, że wczoraj nie dobierała się do mnie, ani nie chciała znowu zaczynać tematu naszego zakończonego już związku. Ale czuję, że to wszystko jeszcze przede mną. W sumie to powinienem ją zapytać jak długo ma zamiar jeszcze sobie u mnie mieszkać.
Właśnie szedłem z nią porozmawiać, ale nagle zadzwonił dzwonek do drzwi.
*
Kellin pojechał, a ja wszedłem z powrotem do domu. W korytarzu zobaczyłem Kate, ubierającą kurtkę i buty.
- Emm.. będzie lepiej jeśli już sobie pójdę. - oznajmiła mi. - twoja dziewczyna chyba mnie nie lubi. - dodała trochę ciszej. Zmarszczyłem brwi.
- Zaczekaj, to może cię odwiozę?
- Nie, dzięki, poradzę sobie. Cześć. - uśmiechnęła się lekko i wyszła. Poszedłem do salonu, gdzie była Victoria.
- Co ty powiedziałaś Katelynne, że tak nagle poszła? - zapytałem, i nie bardzo rozumiałem zaistniałą sytuację.
- Ja? Nic takiego. Raczej się nie polubimy.
- Dobra, nie ważne. Chciałbym też wiedzieć ile masz zamiar jeszcze tutaj być?
- A co..masz mnie już dość? - wstała i podeszła do mnie, udając smutną.
- Ja..yy..nie. - uśmiechnęła się zadziornie, po czym stanęła na palcach, i tak po prostu mnie pocałowała. Nie potrafiłem się jej sprzeciwić. Zawsze to wykorzystywała. Zauważając, że jej uległem, przysunęła się do mnie jeszcze bliżej, i położyła mi dłonie na torsie. Oddawałem pocałunek, ale kiedy poczułem jej dłonie na moim kroczu, oprzytomniałem. Odsunąłem się od niej, i przeczesałem palcami włosy. Ona popatrzyła na mnie zła.
- Tak nie może być. Nie jesteśmy już razem, i nie pozwolę ci robić ze mną co tylko chcesz. - powiedziałem nie patrząc na nią. - wyjdź stąd.. i więcej do mnie nie przychodź. - dodałem, unikając jej wzroku.
- Jeszcze będziesz chciał do mnie wrócić. - zabrała swoje rzeczy i trzasnęła drzwiami. Kiedy ona w końcu zrozumie, że i tak nie będziemy znowu razem?
*
Wieczorem pojawił się u mnie Kellin. Zdzwoniłem do niego, i poprosiłem żeby przyjechał. Chciałem spędzić z nim trochę czasu sam na sam.
- Jesteś na mnie zły? - zapytałem kiedy leżeliśmy na łóżku w pokoju, wtuleni w siebie.
- Ale za co?
- Za tą całą dzisiejszą sytuację z Victorią?
- Nie, nie jestem.
- Kocham cię. - powiedziałem tak po prostu, po chwili milczenia. On usiadł okrakiem na moim brzuchu i zaczął mnie całować. Pogłębiłem pocałunek, a moje ręce znalazły się pod jego koszulką.Przerwał pocałunek, i przytulił mnie. Objąłem go, i znów zapadła cisza. Czułem jego ciepły oddech na mojej szyji.
- Wyjedź gdzieś ze mną. - powiedziałem nagle, a on spojrzał na mnie zdziwiony.
Liczyliście na to, że będą seksy, co? hyhy xd /Ronni
Uuu robi sie ciekawie ^^ Czekaam ;3
OdpowiedzUsuńOstatnie zdanie jest intrygujące ;) Czekamy na kolejny rozdział :)
OdpowiedzUsuńPISZCIE SZYBKO PISZCIE >3
OdpowiedzUsuńNO EJ....
OdpowiedzUsuńNIE WIERZE W TO, ZE TAK POGRYWACIE MOIMI UCZUCIAMI.
ZARAZ SIE OBRAZE PO PROSTU.
WYWALE FOCHA I WTEDY ZOBACZYCIE MOC MOJEGO SZIPERSKIEGO SERDUSZKA XDDDD
SUPI, ROZDZIAL I CO TA TEPA SZMATA(VIKI) NAGADALA KATE ?!
DALEJ PISZCIE BO NIE MOGE DLUZEJ CZEKAC ;-: