wtorek, 2 grudnia 2014

Rozdział 7

Rzadko dodajemy a wy rzadko komentujecie, trochę się równoważy. No cóż.
Nie no, czasu brak, jutro próbne ;-; a motywacji nie ma skąd skoro nawet Wy nie chcecie komentować naszych rozdziałów ;-;
No cóż, zapraszam do czytania, miłego/ Merry

Cz.I
-Halo?- właśnie zadzwonił do mnie Mike.
-Cześć Tony. Będę u Ciebie za 10-15 minut. Muszę Ci coś pokazać, natychmiast.
-No dobrze, to przyjedź- powiedziałem a on szybko się rozłączył. Zdziwiony wzruszyłem ramionami i odłożyłem telefon na łóżko. Poszedłem do pokoju i ubrałem na siebie czarne spodnie i szarą koszulkę po czym wyszedłem z pokoju kierując swoje kroki do kuchni. Zastanawiałem się co Mike musi mi tak niezwłocznie pokazać ale i tak za chwile miałem się dowiedzieć więc postanowiłem nie zawracać sobie tym głowy. Po zrobieniu sobie kawy usiadłem w salonie i zacząłem oglądać telewizor. Usłyszałem dzwonek do drzwi i westchnąłem. Wstałem i otworzyłem drzwi za którymi stał Mike. Wszedł od tak sobie, szybko ściągnął buty i poszedł do salonu. Byłem zdziwiony bo nigdy się tak nie zachowywał. Mimo to poszedłem za nim i śledziłem jego ruchy. Wziął laptopa i usiadł na fotelu.
-Powiesz mi co ty wyprawiasz?
-Przeglądałem dziś portale i takie tam inne
-No i co w związku z tym?
-Znalazłem to- powiedział i podał mi laptopa. Było tam jakieś zdjęcie z koncertu kiedy stoję z gitarą obok perkusji na której grał Mike. Był też duży tytuł: "Czy to możliwe, że Tony Perry i Mike Fuentes są parą?" byłem zszokowany ale czytałem dalej "28- letni Tony Perry i o dwa lata starszy Mike Fuentes z zespołu Pierce the Veil zostali ostatnio przyłapani na niewinnym pocałunku! Czy to oznacza, że są razem? Czy może to tylko gra pozorów? Wszyscy zadajemy sobie to pytanie.." dalszego ciągu tekstu nie czytałem. To były jakieś bzdury! Gdyby ktoś niby zobaczył nasz "pocałunek" to on widniałby na zdjęciu! Jakaś totalna ściema! Ludzie już chyba nie mają co wymyślać. Byłem trochę zmieszany ale i zdenerwowany. Tego właśnie najbardziej się obawiałem, że coś z tego wyjdzie do mediów. Spojrzałem na Mike'a i nie wiedziałem co powiedzieć, on też się nie odzywał. Po chwili jednak odezwałem się.
-Co Ty o tym sądzisz? Moim zdaniem to zwykły wymysł. To jest jakieś niemożliwe.
-Uspokój się, nic już z tym nie zrobimy. Poszło i już. Możemy jedynie próbować to odkręcać ale wtedy zaczną coś znowu podejrzewać, że pewnie robimy to żeby nie zwracać uwagi na ten cały "związek.
-Ale przecież.. ukrywaliśmy to przed chłopakami z zespołu a to wszystko poszło w świat, ale jak trochę poczekamy to ucichnie.- nagle zadzwonił telefon Mike'a.
-Halo? Wiem, widziałem. No rozmawiam z nim właśnie. Tu nie ma czego omawiać. To się rozniosło i tyle.. wiem, dobra, cześć- powiedział i rozłączył się.
-Znowu musimy być ostrożni ale tak bardzo ostrożni. Nic nie możemy im dawać powodów do kolejnych plotek no i.. kurwa ale się porobiło- powiedziałem a Mike wstał, usiadł obok mnie na kanapie i przytulił mnie.
-Damy sobie radę, zobaczysz. Kto jak nie my?- zapytał a ja się zaśmiałem. Jeny, jaka akcja.

Cz.II
Co to w ogóle było? Ludzie nie mają swoich spraw i muszą się wpierdalać w nasze? Kiedy przeczytałem to wszystko co było napisane w internecie, to nie mogłem uwierzyć, że ludzie są w stanie wymyślać takie plotki. My się nawet publicznie nie przytulaliśmy, więc nie ma co mówić o żadnym pocałunku. Byłem tym wszystkim bardziej zdziwiony niż zdenerwowany. Za to Tony był nieźle wkurzony.
-Będzie dobrze- szepnąłem, po czym uniosłem jego podbródek i pocałowałem go. Po chwili usłyszeliśmy dzwonek do drzwi. Tony wstał i poszedł je otworzyć.
-Po co tu przyszedłeś?- zapytałem kiedy zobaczyłem Vic'a. Ja taki miły i w ogóle.
-Wydaje mi się, że chyba wiesz- powiedział i usiadł naprzeciw mnie i Tony'ego.- Wybiegłeś z domu tak szybko, że nawet nie wyłączyłeś laptopa. Przeczytałem wszystko i chyba powinniśmy o tym porozmawiać- nie chciałem słuchać jego bezsensownego gadania o tym jaki jestem nieodpowiedni i tak dalej. Zawsze mnie to denerwowało.
-Nie ma o czym.- wtrącił się Tony.
-To nie twoja sprawa.
-Jak mogliście być tacy nieostrożni?! Może od razu ogłoście całemu światu, że się pieprzycie!- no i zaczęło się. Przetarłem twarz dłońmi i westchnąłem głośno.
- I tak za jakiś czas większość o tym zapomni i cała sprawa ucichnie więc nie rób z tego takiej wielkiej tragedii!- podniosłem głos a Victor prychnął pod nosem.
-Kurwa, dlaczego wy jesteście tak głośno? Chciałbym spać.- cała nasza trójka skierowała wzrok na zaspanego Jaime'ego, który wszedł do salonu w samych bokserkach- obudziliście mnie. Dziękuje bardzo.- poszedł o kuchni i po chwili wrócił z butelką wody w ręku.
-Siadaj
-Co się stało?- zapytał zajmując miejsce obok Vic'a siedzącego na kanapie.
-Media dowiedziały się, ze Mike i Tony są razem.
-Przecież nie jesteśmy!- oburzył się Tony. Mój brat zignorował to i przedstawił Jaime'mu całą sytuację, oczywiście bardzo wszystko ubarwiając. Jaki on bywa irytujący.
-.. no i tak to mniej więcej wygląda.
-O cholera. No ale mogło być gorzej Bo napisali tylko o pocałunku a nie wspomnieli nic o seksie,a  na tym też mogliby Was przyłapać. No nie?
-Dzięki Jaime, bardzo nas pocieszyłeś- powiedziałem a on wyszczerzył się. W niczym nam to nie pomogło ale nie mogłem spodziewać się po nim niczego więcej, bo on generalnie miał wyjebane na to co się dzieje. Zapadła cisza. Jaime wstał i poszedł do swojego pokoju. Najwyraźniej mało go to wszystko obchodziło. Nie wiem co się z nim dzieje. Prędzej taki nie był. Coś musiało go zmienić. Wracając do tematu, zostaliśmy sami z Victorem.
-Jesteś bardziej wkurwiony niż my- stwierdził Tony.
-Bo nie chcę żeby PTV było pokazywane w takim świetle.
-Przecież nie jest aż tak źle.
-Mike, słyszysz sam siebie? " Nie jest aż tak źle?" Jest. Teraz wszyscy będą podejrzewali, że w naszym zespole są geje!
-Przesadzasz!
-Nie. Przestań się ze mną kłócić. Macie to jakoś odkręcić. Nie wiem jak to zrobicie ale macie to odkręcić. Jak najszybciej.- powiedział po czym wstał i wyszedł. W końcu..

środa, 19 listopada 2014

Rozdział 6

Bez komentarza ;-;

Cz.I
Zaśmiałem się i spojrzałem mu w oczy.
-No nie wiem, może przyjadę- powiedziałem i wyszedłem z kuchni. Wszedłem do salonu i spojrzałem na chłopaków.
-Jedziemy na próbę?- zapytałem
-Czekamy jeszcze na Kellina i za chwilę jedziemy- powiedział Vic w miarę miłym głosem. Wiedziałem, że ciężko mu było to wszystko przyswoić ale chyba już zaczął to akceptować.
    *
Po skończonej i dość udanej próbie, o dziwo- bezkonfliktowej, Victor się z Kellsem i zostałem z Jaime'm i Mike'm. Chociaż ten pierwszy też szybko się zmył, życząc nam przyjemnego wieczoru i puszczając nam oczko opuścił pomieszczenie. Cieszyło mnie to, że nas rozumiał. I chyba życzył nam dobrze, albo to tylko zwykłe mylne wrażenie i tak naprawdę ma wyjebane. No nie ważne, spojrzałem na bruneta a on tylko się uśmiechnął i odłożył pałeczki.
-Przyjedziesz dziś?- zapytał po jakimś czasie kiedy i my opuszczaliśmy studio.
-Zapewne tak, tylko pojadę do siebie, coś zjem, wykąpię się i przyjadę. Tylko mi napisz jak Vic z Kellinem wyjdą.
-Dobrze- powiedział i już dalej szliśmy w ciszy. Coś nam się dziś rozmowa nie "kleiła". Pożegnaliśmy się krótkim "cześć" i każdy poszedł w swoją stronę.
    *
Wieczorem dostałem sms'a od Mike'a, że Vic już wyszedł i że na mnie czeka.
Wyszedłem z domu i po 15 minutach już stałem przed drzwiami, zadzwoniłem dzwonkiem i już po chwili otworzył mi uśmiechnięty chłopak. Wszedłem do środka i zdjąłem buty.
-Napijesz się czegoś?- zapytał. Zdziwiłem się to myślałem, że od razu się na mnie rzuci, a tu takie zaskoczenie.
-Nie, dzięki- powiedziałem z uśmiechem. Dziwiła mnie jego zmiana ale nie przeszkadzała mi. Tak było nawet lepiej, ale dziś.. miałem chcicę i nie liczyły się jakieś głupie i zbędne gadki.
Dlatego chwyciłem go za koszulkę i przyciągnąłem do siebie, mocno całując. Mike, jakby tylko na to czekał szybko zabrał się za rozpinanie mojego rozporka. Po chwili byliśmy już w jego pokoju, prawie bez ubrań. Mieliśmy tylko na sobie bokserki.
-Dziś..- już zacząłem ale Mike szybko mi przerwał.
-Nie, nie Tony, dziś to ja jestem na górze.- powiedział i zsunął moje bokserki, zaraz potem popychając mnie na łóżko. Zgodziłem się i czekałem aż do mnie dołączy. Mike poszukał lubrykant i prezerwatywy. Rzucił je na łózko i położył się na mnie, namiętnie całując. Po skończonym pocałunku, odwróciłem się i położyłem na brzuchu. Mike zaczął mnie przygotowywać i po założeniu prezerwatywy powoli we mnie wszedł i od razu zaczął się poruszać nie pozwalając mi się przyzwyczaić do tego dość nieprzyjemnego uczucia. Jednak po chwili dołączyłem też swoje westchnięcia i ciche jęki. Mike już poruszał się szybko i zdecydowanie, przestaliśmy panować nad odgłosami wydobywającymi się z naszych ust zwłaszcza, że Mike po chwili chwycił moją męskość i zaczął poruszać po niej dłonią. Doszedłem głośno jęcząc, a Mike doszedł chwilę później i od razu ze mnie wyszedł. Położyliśmy się do siebie twarzami i uspokajaliśmy oddechy. Byłem spełniony i szczęśliwy widząc uśmiech tego chłopaka, skierowany tylko do mnie.

Cz.II
Mimo, że wiedziałem, że to będzie trochę podejrzane to chciałem spędzać z Tony'm jak najwięcej czasu, coś mnie cholernie do niego ciągnęło, ale ja nadal nie wiedziałem co. Bynajmniej nie był to tylko seks. Pewne rzeczy zaczęły się dość szybko zmieniać, ale i Tony'emu i mnie się to podobało.
Leżałem i z uśmiechem wpatrywałem się w spełnionego bruneta. Lubiłem na niego patrzeć kiedy był w takim stanie, bo wiedziałem, że to ja do tego doprowadziłem. Pogładziłem dłonią jego twarz i krótko go pocałowałem. Ostatnio byłe wobec niego bardzo delikatny. Jak nigdy wcześniej.
-Może zostaniesz na noc?- zaproponowałem, a on spojrzał na mnie zdziwiony.
-Chyba oszalałeś- powiedział a uśmiech zniknął z mojej twarzy. Czy on zawsze musi mieć coś przeciwko moim genialnym pomysłom?
-Dlaczego?
-Mamy ukrywać to, że uprawiamy seks a nie robić wszystko żeby Vic i Jaime cały czas coś podejrzewali. Przychodzę do Ciebie wieczorem, bo jesteś sam, a potem zostaję na noc. Nie sądzisz, że to by było trochę podejrzane?- powiedział a ja przewróciłem oczami.
-Przesadzasz- stwierdziłem i w tym samym momencie usłyszeliśmy jak ktoś wchodzi do domu. Szybko zerwaliśmy się z łóżka i założyliśmy na siebie nasze ubrania. wyszedłem z pokoju i zobaczyłem trójkę nieco podpitych mężczyzn. Okazało się, ze do Vic'a i Kellin'a dołączył jeszcze Alex, który z trudem utrzymywał równowagę i cały czas bełkotał coś sam do siebie.
-Cześć braciszku- odezwał się Vic i przytulił mnie. Lekko go od siebie odsunąłem i popatrzyłem na Tony'ego, który pojawił się obok mnie i patrzył na nich z rozbawieniem. Ciekawe co głupiego robili po drodze do domu. Zanim zdążyłem się zorientować Alex i Kells już spali na kanapie w dziwnych pozycjach, a Victor zniknął w kuchni. Zbliżyłem się do Tony'ego i objąłem go od tyłu.
-Co powiesz na szybko numerek pod prysznicem?- szepnąłem mu do ucha a on pokiwał lekko głową, więc poszliśmy do łazienki.
-W takim razie chyba możesz zostać na noc- wyszczerzyłem się- oni i tak jutro nie będą nic pamiętać.
   *
Następnego dnia..
Tony mimo moich próśb nie zgodził się zostać. Wrócił do siebie od razu po naszym drugim już tego dnia seksie. Wszedłem do kuchni w której wszyscy siedzieli, opierając głowy na stole. Uśmiechnąłem się szyderczo widząc jakiego mieli kaca.
-Cześć, jak się czujecie?- zapytałem opierając się o blat i biorąc do ręki butelkę wody. Quinn mruknął się niewyraźnie w odpowiedzi a Vic popatrzył na mnie z miną mówiącą " spierdalaj". Wyszedłem z pomieszczenia i poszedłem do salonu gdzie wziąłem laptopa i położyłem go na swoich kolanach. Po chwili przyszedł Victor.
-Był tu wczoraj Tony?- zapytał, siadając na fotelu, trzymając dłoń na czole.
-Tak.
-Znowu..- zaczął ale nie dałem mu skończyć. Rzuciłem w niego poduszką a on zmarszczył brwi.
-Nawet nie zaczynaj tego tematu.- zażądałem i przeniosłem wzrok na laptopa. Przeglądałem różne strony i portale, aż w pewnym momencie zobaczyłem coś, co mnie zszokowało.

czwartek, 6 listopada 2014

Rozdział 5

Uwaga, uwaga. Rozdział dodaję trochę prędzej niż przypuszczałam, że dodam ale.. cieszmy się i radujmy XD
Znalazłam trochę czasu i jest! :)
Dziękujemy za wszystkie komentarze pod poprzednim rozdziałem, jesteście cudowni. Równocześnie zachęcamy do dalszego komentowania naszych "wypocin" :)
No to tyle co chciałam wygłosić, zapraszam, miłego czytania / Merry

Cz.I
Po przerwanym pocałunku Mike patrzył na mnie ze zmarszczonymi brwiami. Wiedziałem, że nic z tego nie rozumiał, ale.. nie potrafiłem mu tego wytłumaczyć. Usiadłem i odszukałem moje bokserki, założyłem je na siebie i wstałem.
-Co Ty robisz?- zapytał zdezorientowany.
-Zbieram się, wolę nie spotkać tutaj Vic'a, znowu się zacznie czepiać i wypytywać.
-Nie wyjdziesz, dopóki mi tego nie wyjaśnisz.- powiedział i pociągnął mnie na łóżko, na które opadłem. Nachylił się nade mną i po prostu wpatrywał się w moje oczy. Przetarłem twarz dłońmi.
-To..- zacząłem- nie potrafię tego od tak skończyć. Przywiązałem.. przyzwyczaiłem się do tego i no.. wiem, że nie powinniśmy ale.. rozumiesz mnie?- składna wypowiedź, nie ma co.
-Tak, ale.. dalej będziemy to ukrywać? Proszę, nie karz mi znowu czekać.
-Będziemy, nie chcę tego kończyć, nie chcę żebyś czekał i ja sam też nie chcę czekać.- powiedziałem wywołując uśmiech na jego twarzy. Naprawdę nie wiem co mnie tak ciągnęło do tego człowieka. Mike delikatnie złączył nasze usta i pogładził moje włosy. Oderwał się od moich ust i następnie złożył pocałunek na moim czole, a potem spojrzał mi w oczy.
-Ubieramy się? Vic może zaraz wrócić- powiedział i podniósł się. Szybko się ubraliśmy i znowu sie położyliśmy.
-Zauważyłeś, że przez te dwa lata nie zdarzyła się taka chwila tak ta? To tak jakbyśmy dopiero teraz doceniali swoją obecność a nie tylko seks. A teraz? Mam wrażenie, że teraz to dla mnie za mało, że teraz seks nie jest na pierwszym planie. Tak jakbym .. potrzebował rozmowy, spędzenia czasu z Tobą. Tak po prostu. Dziwne trochę, dopiero po tej sytuacji zacząłem to czuć.- powiedział patrząc w sufit i w między czasie łapiąc moją dłoń. Ja.. nie wiedziałem co mam mu odpowiedzieć. Co mu się tak zebrało na wyznania? Liczyłem na jakiś cud, tylko żeby nie musieć mu odpowiadać, ale niestety, nic się nie wydarzyło. Tez tak czułem ale chyba to nie był jeszcze dla mnie czas, aby o tym mówić. Za prędko jak dla mnie. Jeszcze mi tylko brakuje żeby mi powiedział, że mnie kocha. Na szczęście Mike już nic nie powiedział, tylko spokojnie leżał. Nic nie odpowiedziałem tylko ścisnąłem jego dłoń mocniej a on na nie spojrzał. Nie był to mój cel, ale cóż. Postanowiłem, że jego słowa nic u mnie nie zmienią, w sensie w sposobie postrzegania jego. Uśmiechnąłem się do bruneta leżącego obok a on odwzajemnił ten gest. Po prostu tak trwaliśmy w tej chwili aż do czasu kiedy usłyszeliśmy trzask drzwi oznajmiający, że Victor wrócił. Szybko się podnieśliśmy i każdy usiadł po przeciwnej stronie łóżka. Po jakimś czasie wyszliśmy z pokoju i ruszyliśmy do salonu, gdzie siedział straszy meksykanin.
-Tony?- zapytał zdziwiony, jakby widział mnie tu pierwszy raz.
-Jak widać.
-Co ty tu robisz?- o co mu chodziło?- Znowu to zrobiliście?
-Vic! Przestań, skończyliśmy uprawiać seks, a nie ze sobą rozmawiać, zrozum to wreszcie.

Cz.II
Przez ostatnie wydarzenia zacząłem doceniać jeszcze coś poza seksem z Tony'm. Owszem, on zawsze był dobry ale teraz potrzebowałem czegoś więcej. Cieszyłem się, że Tony nie chciał rezygnować z tego wszystkiego. Myślę, że teraz będziemy więcej czasu spędzać tak jak dziś, po seksie i zaczniemy częściej szczerze rozmawiać. Tego teraz potrzebuję. Nie wiem dlaczego zacząłem się tak zmieniać, ale jest dobrze i nich tak zostanie.
     *
- Vic, nie masz swoich spraw?-zapytałem ostro, ale on zignorował moje słowa.
-Znowu się pieprzycie, tak?
-Nie możesz zrozumieć, ze my już z tym skończyliśmy?!- wtrącił się Tony. Właściwie to nie wiem czemu postanowiliśmy nadal to ukrywać. Przecież nie robimy niczego strasznego, ale skoro Tony tak chciał to niech tak będzie.
Nie wierze Wam, widać, że dalej to robicie.- co mu do tego? o nasz sprawa z kim się ruchamy, ajego to nie powinno wcale obchodzić.
-Odpierdol się- powiedział Tony i poszedł do korytarza. Poszedłem za nim. Ubrał buty, po czym wyprostował się i spojrzał mi w oczy.
-Wkurwia mnie.- powiedziałem przyciszonym głosem opierając dłonie na jego biodrach- cały czas jest podejrzliwy i wypytuje mnie o wszystko. Z resztą, sam widziałeś. Westchnąłem.
-Nie przejmuj się nim- powiedział z uśmiechem. Jak on to robi, że w ogóle sie nie przejmuje? Musnął  szybko moje wargi i wyszedł.Wróciłem do salonu, gdzie nadal był mój brat.
-Jutro próba- powiedział jak gdyby nigdy nic i dalej oglądał telewizję
-Co? Przecież ostatnio była. - odpowiedziałem trochę zdziwiony.
-Ale nie wyszła nam najlepiej. Nie pamiętasz? - mówiąc to nie odrywał wzroku od ekranu, jakby leciało w nim co najmniej porno, ale nie, nie leciało.
-Pamiętam- odpowiedziałem cicho i tuszyłem w stronę mojego pokoju.
-Będzie Kellin- rzucił a ja nawet nie zareagowałem. Nie robiło mi to większej różnicy. Poza tym cały zespół lubił Kellina i wszyscy dobrze się dogadywaliśmy, więc nie wiedziałem w tym żadnego problemu. Zamknąłem się w pokoju gdzie spędziłem resztę dnia.
     *
Następnego dnia..
Tony i Jaime pojawili się u nas dość wcześnie. Akurat wykorzystywałem okazję, że jestem w kuchni sam na sam z Tony'm i całowałem się z nim, kiedy do pomieszczenia wszedł Jaime. Momentalnie od siebie odskoczyliśmy i spojrzeliśmy na niego speszeni.
-Nie przeszkadzajcie sobie. Przyszedłem tylko po piwo.- powiedział i otworzył lodówkę.
-Co?- zapytaliśmy jednocześnie. Obaj byliśmy zdziwieni jego zachowaniem. Zabrał to po co przyszedł i podszedł do nas.
-Słuchajcie.. nie obchodzi mnie co robicie kiedy jesteście sami ni co jest między wami.
-Ale.. jak to? Przecież ostatnio mówiłeś co innego i byłeś na nas zły.
-Po prostu zrozumiałem, że to nie moja sprawa.- uśmiechnął się i ruszył do drzwi
-Jaime..-zatrzymałem go.
-Tak?- odwrócił się i popatrzył na mnie.
-Nie mów nic Vic'owi- poprosiłem a on pokiwał głową. Wyszedł a ja spojrzałem na Ton'ego.
-Chociaż ktoś postanowił nie wtrącać się w nasze sprawy- powiedział i zaśmiał się. Kiwnąłem głową.
-Przyjdź wieczorem. Vic wychodzi gdzieś z Kellinem, więc będziemy sami.

niedziela, 2 listopada 2014

Rozdział 4

Tak wiemy, że dużo czekacie, ale u nas to ciężko ostatnio z czasem, zawsze coś no i wiecie. Trochę zawalamy ale Wy też zapominacie o nas.  Nie ma komentarzy które naprawdę wszystko przyśpieszają i cholernie motywują.
Miłego :)/ Merry

Cz.I
-A więc jednak- usłyszeliśmy głos Vic'a. Mike oderwał się ode mnie a ja cicho przekląłem. Moim oczom ukazali się Vic i Jaime, wchodzący do pomieszczenia. Odwróciłem się do młodszego Fuentesa.
-Widzisz, kurwa? Mówiłem.- byłem wściekły. Przez jego nierozważność przyłapali nas.
-Czemu nam nic ne powiedzieliście? Jak długo to trwa?- spojrzałem na Mike'a. Stał ze spuszczoną głową, jak małe skarcone dziecko.
-To nie wasza sprawa. Nie mam zamiaru o tym rozmawiać- wyszedłem zostawiając resztę zespołu. Co ja miałem teraz zrobić? Skoro Jaime i Victor się domyślili to media pewnie też coś węszą. Przynajmniej miałem pewność, że chłopaki nikomu nie powiedzą. Oni byli w porządku ale nie musieli się aż tak wtrącać w nieswoje sprawy.
-Czekaj!- usłyszałem głos Jaime'ego na końcu korytarza. Mimowolnie zatrzymałem się i czekałem aż do mnie dobiegnie.
-Tony- odezwał się, kiedy do mnie podszedł- sądzę, że musimy sobie wszyscy porozmawiać. Mike się nie odzywa a ty uciekasz. Coś musi być na rzeczy, proponuję spotkanie u meksykanów  o 17. Przemyślicie to sobie wszystko i wtedy pogadamy.
-Dobra- mruknąłem nie patrząc na niego i odszedłem.
                *
Czas mijał nie ubłagalnie szybko.Stałem właśnie przed drzwiami do domu i zastanawiałem się czy się nie wycofać. W końcu jednak zadzwoniłem do drzwi. Otworzył mi Victor. Wpuścił mnie do środka i poczekał aż zdejmę buty i wtedy razem poszliśmy do salonu. Usiadłem obok Mike'a a Vic i Jaime siedzieli naprzeciwko nas.
-To może na początek..- zaczął Jaime ale przerwał mu perkusista.
-To wygląda tak, nie jesteśmy razem, nie kochamy się, my tylko uprawiamy seks, tak bez zobowiązań.- powiedział patrząc na mnie, ja natomiast miałem spojrzenie wbite w moje dłonie.
-Ile to trwa?- żaden z nas się nie odezwał. Spojrzeliśmy tylko na siebie przelotnie.
-Tony, ile?-zapytał Vic głośniej
-Dwa lata- wyszeptałem
-Ile?!
-Dwa lata- powtórzyłem głośniej patrząc mu prosto w oczy.
Nie wierze.. tyle czasu a Wy.. nic nam nie powiedzieliście!- powiedział z wyrzutem Jaime.
-Macie do nas pretensje? Przecież to nie jest aż tak ważna rzecz, dzieci ani ślubu z tego nie będzie a poza tym..- przerwałem Mike'owi wypowiedź.
-A poza tym to koniec. Nie zrobimy już tego. Nigdy.- powiedziałem a Mike wbił we mnie spojrzenie.
-Co?- powiedział zdziwiony- Musimy pogadać, na osobności.- powiedział i wstając pociągnął mnie za bluzę w stronę jego pokoju. Kiedy tylko drzwi zamknęły się za nami, on spojrzał na mnie.
-Co ty wygadujesz? Jak to nigdy?! Nie ustalaliśmy tego razem więc..
-Tak było ustalone. Ktoś się dowie- przerywamy
-Tak! Przerywamy ale nie kończymy do jasnej cholery!- był wściekły. Złapał mnie za bluzę i przyparł do ściany- Nie pozwolę na to, rozumiesz?- powoli jego uścisk poluźniał się a on uspokajał- Nie chcę Cię stracić- wyszeptał.
-Przecież sam mówiłeś, że to TYLKO seks.- powiedziałem kiedy po prostu trzymał ręce na moich biodrach.
-Zależy mi- wyszeptał, jakby zignorował to co powiedziałem przed chwilą i ułożył swoją głowę na moim ramieniu. Byłem zdziwiony jego zachowaniem. Co się teraz działo w jego głowie? Nie czułem od niego alkoholu, co nie pomagało mi w wytłumaczeniu sobie tej sytuacji. Po chwili Mike podniósł głowę i pocałował mnie. Następnie pogłębił pocałunek. Nic już nie rozumiałem a on nie pomagał mi wcale w zrozumieniu tego wszystkiego.

Cz.II
-To wszystko moja wina, przepraszam- miałem wyrzuty sumienia, bo to przeze mnie Vic i Jaime nas przyłapali.
-Nie obwiniaj się o to- ponownie podniosłem głowę z jego ramienia i popatrzyłem mu w oczy- oboje nie byliśmy wystarczająco ostrożni.
-Nie chcę tego kończyć- wyszeptałem
-Ale czego? Przecież to tylko seks, nic więcej.- zdawałem sobie z tego sprawę, ale odpowiadało  mi to przez dwa lata, przyzwyczaiłem się do sytuacji jaka była między nami. Westchnąłem i zacząłem błądzić wzrokiem.
-Tak, wiem- wróciliśmy do pokoju w którym siedzieli chłopaki.
-Nie powinniście wtrącać się w nasze sprawy- powiedziałem i usiadłem.
-Ale mieliśmy sobie o wszystkim mówić- mój brat cały czas miał do nas pretensje.
-To już zamknięty rozdział. Zakończyliśmy  to już.- powiedział tony. Nie byłem zadowolony z tej decyzji.
-Nie będziemy więcej o tym rozmawiać. Rozumiecie?- zapytałem ostro a oni powitali głowami.
       *
Kilka dni później..
Vic i Jaime przestali na nas patrzeć podejrzliwie na każdym kroku i wypytywać o to co się między nami działo. I dobrze bo stało się to trochę męczące. Za to ja  i Tony przestaliśmy uprawiać seks. Na początku myślałem, że może nie mówił tego na poważnie i liczyłem na to, że dalej będziemy mogli się ruchać. Niestety on nie pozwolił mi sie nawet przytulić, więc o seksie ani pocałunkach nie było nawet mowy. A szkoda, bo bardzo mi tego brakowało, ale nic nie mogłem poradzić na jego decyzje.
       *
Siedziałem sam w domu, bo mój brat zniknął gdzieś rano i nie było go już kiedy się obudziłem. Cóż, nie interesuje mnie za bardzo gdzie wychodzi ale cholernie mi sie nudziło, bo nie miałem się nawet do kogo odezwać. Nagle usłyszałem dzwonek do drzwi. Leniwie wstałem i powolnym krokiem poszedłem je otworzyć.
-Cześć Tony- mruknąłem i wpuściłem go  do środka.
-Cześć- odpowiedział i zdjął buty.
-Co cię do mnie sprawdza? Bo raczej nie seks.
-Jaime'mu coś odwaliło i nie da się z nim wytrzymać- poszliśmy do salonu i usiedliśmy na kanapie.
-Może ma okres?- zażartowałem a on się zaśmiał. I zapadła cisza. Kiedy przestaliśmy się pieprzyć żadko kiedy też rozmawialiśmy sam na sam. Po prostu nie mieliśmy o czym,  bo zawsze wykorzystywaliśmy okazję, że jesteśmy sami w inny sposób.
-Nie ma Vic'a?
-Nie, wyszedł- spojrzałem na niego a on na mnie. Zbliżył się i tak po prostu mnie pocałował. Położyłem dłonie na jego policzkach i pogłębiłem pocałunek. Nie wiem dlaczego to robił, ale mi jak najbardziej to odpowiadało. Wciągnąłem go na swoje kolana, a on zdjął koszulkę. Zrobiłem to samo i położyłem dłonie na jego udach. Przenieśliśmy się do mojego pokoju gdzie pozbyliśmy sie spodni i bokserek.
-Jesteś na dole- rzucił z szyderczym uśmiechem i wsunął we mnie palec. Westchnąłem niezadowolony. Wolałem być na górze ale lepsze to niż nic. Poczułem w sobie drugi palec chłopaka,a krótko po nim trzeci. Przygotował mnie bo inaczej w ogóle bym się nie zgodził na to żeby on był tym dominującym. Mimo wszystko lubiłem seks z nim. Wszedł we mnie powoli i na chwilę zamarł w bezruchu żebym przyzwyczaił się do tego dziwnego uczucia. kiedy dałem mu znak zaczął się we mnie poruszać. Jego ruchy od razu były mocne i stanowcze. Myślałem, że będzie delikatniejszy. Doszliśmy prawie w tym samym czasie, głośno jęcząc.
-Brakowało mi tego- powiedział kiedy leżeliśmy na łóżku, wyczerpani.
-Przecież od ostatniego razu minęło zaledwie kilka dni.
-Wieem, ale teraz już niczego nie rozumiem. Przecież mówiłeś, że już z tym kończymy.
-To skomplikowane- odpowiedział i pocałował mnie.

środa, 22 października 2014

Rozdział 3

Tak, wiemy, że dodajemy rozdziały dość rzadko. Chciałybyśmy dodawać je częściej ale nie wystarcza nam na wszystko czasu. Także bardzo przepraszamy, ale i mamy nadzieję, że to zrozumiecie c: /Ronni.
___________________________________________________________________________
cz.I
Byłem zmieszany kiedy Vic tak wszedł do pokoju, pięć minut prędzej i by nas przyłapał. Mike zaśmiał się, a Vic wyszedł. Odetchnąłem i zamknąłem oczy, kładąc dłonie na twarz. Poczułem jak łóżko obok mnie się ugina.
- Niewiele brakowało, nie?
- Bardzo niewiele.- zdjąłem dłonie z twarzy i wlepiłem spojrzenie w sufit. Po chwili jednak Mike chwycił mnie za podbródek i odwrócił moją twarz w jego stronę. Nie minęła chwila, a jego usta już przylegały do moich. Oddałem chętnie pocałunek, który po chwili został przerwany przez Mike'a. Stwierdziłem, że powinienem już jechać do domu, wykąpać się, zmienić ubrania i porządnie się wyspać. Tylko.. to Mike mnie tu przywiózł.
- Mike? Zawieź mnie do domu. - poprosiłem i wstałem z łóżka. Mike westchnął i również wstał.
- No to chodź. - powiedział i wyszedł z pokoju. Zrobiłem to samo i tylko szybko pożegnałem się z Vic'em, a następnie wyszedłem z ich domu. Wsiadłem do samochodu gdzie czekał już Mike.
- Zobaczymy się dziś jeszcze?
- Nie ma dziś próby, więc pewnie nie. A co, mało Ci seksu? Idź na terapię bo to już podchodzi pod seksoholizm, serio. - on tylko zaśmiał się, a ja spojrzałem w oddal za szybę. Niedługo potem byliśmy już pod domem Jaime'go i moim.
- To cześć. - powiedziałem i nie czekając na odpowiedź wyszedłem z auta. Byłem brudy i zmęczony. Wszedłem szybko do domu i po zdjęciu butów ruszyłem do swojego pokoju po czystą bieliznę. Następnie poszedłem do łazienki gdzie wziąłem szybki prysznic. Wyszedłem w samych bokserkach i wróciłem na pokoju kładąc się na łóżku i niemal od razu zasypiając.
*
Poczułem jak ktoś mną potrząsa. Otworzyłem oczy i ujrzałem twarz Jaime'go.
- Stary, jest już siedemnasta. Może byś już wstał, co? A z resztą chłopacy ( wiem, że się tak nie pisze, ale "chłopaki" brzmi głupio xD/ R.) przyszli uzgodnić kiedy próba i jeszcze kilka innych rzeczy. Czekamy w salonie. - powiedziałem i wyszedł zostawiając mnie samego. Powolnie wstałem i ruszyłem do salonu gdzie siedzieli już Vic, Jaime i oczywiście Mike. Usiałem obok Victora.
- Tony, ustaliliśmy, że próba jutro, ok?
- Ok. - Dopiero co się obudziłem, więc nie mogli oczekiwać rozbudowanych odpowiedzi z mojej strony.
- Jest jeszcze jedna sprawa. - zaczął poważnie starszy Fuentes i spojrzał na Mike'a, a za chwilę na mnie. Wstał i przesiadł się na fotel obok Preciado, co sprawiło, że siedzieli na przeciwko mnie i Mike'a. To mnie trochę zaniepokoiło. - A więc zauważyliśmy z Jaime'm, że ostatnio dziwnie się zachowujecie. To znaczy widzimy to od kilku miesięcy, ale dopiero dzisiejszy ranek dał nam do myślenia. Jak zakładaliśmy zespół, to obiecaliśmy, że będziemy ze sobą szczerzy i nie będziemy przed sobą ukrywać niczego istotnego i..
- Do czego zmierzasz? - zapytał drugi Fuentes wprost.
- Czy.. - zaczął Vic, ale zaciął się. Najwyraźniej nie wiedział jakich słów użyć.
- Czy między Wami coś jest? - dokończył szybko Jaime patrząc na nas przenikliwie. O kurwa, co się dzieje. Uchyliłem usta i nie wiedziałem co zrobić, co powiedzieć. Miałem wrażenie jakby mnie ktoś sparaliżował. Mike na szczęście zaczął ratować sytuację.
- Pojebało Was?! Czy my wyglądamy na gejów?! Ślepi jesteście? - nawet nie wiedziałem, że potrafi aż tak  udawać. Był perfekcyjny w kłamstwie.
- Uspokój się. - powiedział Vic. - wszystko by na to wskazywało. Na imprezie zniknęliście gdzieś razem, widziałem jak szliście do łazienki. A dziś rano niby po co przyjeżdżaliście do naszego domu skoro wszyscy byli tutaj? A jak wszedłem wtedy do pokoju to Tony był bardzo zmieszany. Z resztą ty też, Mike. Co się tu dzieje? Jesteście ze sobą?
- Nie. - odpowiedzieliśmy razem w tym samym momencie.
- Nie mam zamiaru tego wysłuchiwać. - powiedział zdenerwowany Mike i wyszedł. Spojrzenia teraz spoczęły na mnie. Ta sytuacja mnie przygniatała. Zupełnie nie wiedziałem co teraz.

cz.II
Byłem wkurwiony. Przecież nikt nie miał się dowiedzieć o tym co jest między mną i Tony'm. A tym bardziej nie Vic i Jaime! Mimo, że byłem zdenerwowany i zdezorientowany całą sytuacją jaka się przed chwilą wydarzyła to musiałem zachować zimną krew i rozwiać podejrzenia tamtej dwójki. Kurwa, wszystko się tak dobrze układało.
Wyszedłem na zewnątrz i usiadłem na schodach. Wyjąłem z kieszeni papierosy i zapaliłem jednego. Paliłem zawsze kiedy byłem zły. To mnie uspokajało. Siedziałem jakiś czas sam, aż w pewnym monecie z domu wyszedł Tony i usiadł obok mnie.
- Jak teraz będzie? - zapytał cicho i trochę niepewnie.
- Nie wiem. - odpowiedziałem nie patrząc na niego. - nie chcę żeby ktokolwiek wiedział, ani nawet coś podejrzewał. To miało zostać tylko między nami. - wypuściłem z ust dym i spojrzałem na chłopaka, który lekko pokiwał głową. - Najwidoczniej nie byliśmy wystarczająco ostrożni. - Po moich słowach zapadła cisza, która ciągnęła się przez kilka minut.
- Będziemy musieli na jakiś czas przystopować. - Tony w końcu się odezwał.
- To znaczy? - zapytałem i przymrużyłem oczy.
- Do czasu aż Jaime i Vic zapomną o całej sprawie będziemy zachowywać się jakby nic między nami nie było, nie będziemy uprawiać seksu ani się całować. - popatrzyłem na niego zdziwiony. Aż tak?
- A nie możemy po prostu bardziej uważać?
- Nie, bo mogą nas przyłapać.
- Przecież wiesz, że mógłbym się z Tobą pieprzyć zawsze i wszędzie. Nie chcę z tego rezygnować. - Nie podobało mi się to, ale Tony najwyraźniej nie był za bardzo uległy. Pokręcił przecząco głową.
- Nie moja wina, że jesteś taki niewyżyty i zboczony. - zaśmiał się, po czym wstał i wrócił do środka.
"Nie moja wina, że tak cholernie mnie podniecasz.:" pomyślałem i uśmiechnąłem się sam do siebie.
*
Następnego dnia pojawiłem się na próbie w studiu pierwszy. Nie mogłem wytrzymać w jednym domu z podejrzliwym Vic'em, który cały czas starał się dowiedzieć co jest między mną a Tony'm, i ciągle patrzył mi na ręce. Strasznie mnie to irytowało. Wszedłem do studia i od razu skierowałem się do mojego ukochanego instrumentu. Usiadłem i tak po prostu zacząłem grać. Nawet nie zauważyłem kiedy w pomieszczeniu znaleźli się pozostali członkowie zespołu.
- Cześć, Mike. Po co tak szybko tu przyjechałeś? Przecież próbę zaczynamy dopiero za chwilę. - powiedział Jaime, a ja odłożyłem pałeczki i mruknąłem coś niewyraźnie w odpowiedzi. Chłopacy zaczęli o czymś zawzięcie rozmawiać. Tylko ja trzymałem się z boku i byłem wyjątkowo małomówny. Nie miałem humoru na rozmowy.
- Dobra, zaczynamy. - zawołał Vic i wziął swoją gitarę. Jaime i Tony zrobili to samo, a ja znów usiadłem przy perkusji. Zaczęliśmy grać wyznaczone utwory. Ciężko było mi się skupić, bo co chwilę spoglądałem na Tony'ego, który rozpraszał mnie w sumie nie robiąc nic szczególnego. Nie rozumiem dlaczego on tak na mnie działa, do cholery. Po zagraniu kilku piosenek, Preciado i starszy Fuentes gdzieś zniknęli. Postanowiłem wykorzystać okazję, że zostałem sam z Perry'm. Wstałem i podszedłem do niego.
- Mam na Ciebie ochotę, wiesz? - szepnąłem mu do ucha i objąłem go od tyłu.
- Mówiłem Ci coś wczoraj. Chyba nie zrozumiałeś. - powiedział obojętnie. Zacząłem składać pocałunki na jego karku i szyji. - Przestań. Oni mogą w każdej chwili tu wejść. - zignorowałem jego słowa.
- A więc jednak...- usłyszeliśmy głos Vic'a. Szybko odsunąłem się od Tony'ego, który syknął tylko ciche "kurwa".

poniedziałek, 13 października 2014

Rozdział 2


Cześć, kochani. Dodaję drugi rozdział. Wasze komentarze są świetne, oby tak dalej :) /Ronni
_____________________________________________________________________
cz. I
Łazienka. Było to miejsce w którym właśnie przebywałem z Mike'm.
- Co? Ale Tony.. - Mike nigdy nie był zadowolony gdy miał być na dole, ale zazwyczaj się zgadzał. - Nie, nie chcę dziś tak. - powiedział, a ja oderwałem się od niego i uniosłem brwi patrząc mu w oczy.
- W takim razie ja w ogóle nie chcę. - otworzyłem drzwi łazienki i opuściłem pomieszczenie zostawiając w nim osłupiałego bruneta. Cóż, niech traci. Nie to nie. Wmieszałem się w tłum, i zgarnąłem z blatu drinka. Szukałem wzrokiem kogokolwiek do napicia się lub pogadania. Mój wzrok natrafił na znanego mi chłopaka. Podszedłem do niego i zaczęliśmy rozmowę.
*
Po kilku drinkach i głębszych byłem otumaniony. Mój kolega już się zebrał tak jak większość ludzi. Ta impreza należała do najlepszych w moim życiu. Sporo się działo, no i towarzystwo bardzo mi opowiadało. Mike'a widziałem tylko dwa razy w tłumie ludzi. Założę się, że tamtej nocy przeleciał już kilka dziewczyn...
*
Obudziłem się z bólem głowy, na kanapie. Ludzi nie było, co stwierdziłem po panującej w domu ciszy. Leniwie otworzyłem oczy i ujrzałem wielki bałagan, Mike'a śpiącego obok kanapy na której byłem ja i jeszcze raz bałagan. Po chwili zorientowałem się, że nasze palce są splecione. Zabrałem rękę i jeszcze przez chwilę wpatrywałem się w jego spokojną twarz. Powoli wstałem i poszedłem do kuchni, a potem do pokoju Jaime'go. Leżał w swoim łóżku i spokojnie spał. W moim pokoju natomiast leżał Vic. Wróciłem do kuchni i wyjąłem szklankę z szafki, następnie nalałem do niej wody. Wypiłem ją łapczywie i poczułem jak ktoś mnie od tyłu przytula i wciska twarz między moje łopatki. Po dłoniach poznałem, że był to Mike.
- Ile tym razem przeleciałeś? - zawsze pytałem po jakichkolwiek imprezach. Nie byliśmy razem, więc nie obrażałem się, ani nie wyrzucałem mu nigdy tego. My tylko uprawialiśmy seks.
- Żadnej nie przeleciałem. - byłem zdziwiony. Zawsze odpowiedź brzmiała "kilka" albo "no trochę", a teraz? Już chciałem coś powiedzieć kiedy on mi przerwał. - Tamtego wieczoru chciałem seksu z tobą, a nie z jakimiś laskami. - zamurowało mnie! Nigdy bym się nie spodziewał, że usłyszę to z jego ust. Mike odwrócił mnie do siebie przodem i patrzył w moje oczy z lekkim uśmiechem na twarzy. Nie wierzyłem w to, co się dzieje. Śpię? Fajnie, wolałbym się już obudzić.
Mike złączył nasze usta. Usłyszałem jak ktoś otwiera drzwi. Oderwałem się od Mike'a i odsunąłem. Chwilę potem do pomieszczenia wszedł Jaime.
- O, nie śpicie. Napierdala mnie głowa. Tony, gdzie...
- Górna szafka po lewej. - powiedziałem i patrzyłem jak chłopak wyjmuje z szafki pudełko, zabiera butelkę wody i wychodzi z kuchni ponownie zamykając się w pokoju. Wzruszyłem ramionami i otworzyłem lodówkę. Pusta. No a jak. Zamknąłem ją z rezygnacją, patrząc na Mike'a siadającego na blacie kuchennym.
- Chodź. - powiedział cicho, wyciągając w moją stronę rękę. Podszedłem do niego i kiedy byłem już wystarczająco blisko, złapał moją koszulkę i pociągnął tak abym był jeszcze bliżej. Stałem teraz między jego udami, na których ułożyłem dłonie. Zaczęliśmy się całować. W tym czasie trochę go zmacałem, czasem zahaczając o krocze. On niespodziewanie chwycił mnie za ramiona i mocno ścisnął, a potem wyszeptał mi do ust.
- Nie dręcz mnie tak, dobrze wiesz, że najchętniej uprawiałbym z Tobą seks nawet na tym blacie, ale nie mogę. - mimo jego słów ścisnąłem lekko jego krocze i zaśmiałem się. Też tego chciałem, ale przecież nie jesteśmy aż tak głupi żeby dać się przyłapać po dwóch latach. Mike jęknął przeciągle i spojrzał mi prosto w oczy. Widziałem w jego oczach tyle pożądania. Aż żałowałem, że chłopacy są w domu. Już wyobrażałem sobie co by się działo.

cz.II
Zwykle na każdej imprezie ruchałem przynajmniej kilka dziewczyn. Ale nie wczorajszego wieczoru. Wtedy myślałem tylko o Tony'm i tylko z nim chciałem uprawiać seks. Nie wypiłem dużo, co też nie było do mnie podobne. Nie byłem zadowolony z pobytu na tej imprezie. Oczywiście wszyscy dobrze się bawili, ale mi zawsze musi coś nie pasować. Gdyby Tony zgodził się na seks to podejrzewam, że ten wieczór wyglądałby inaczej, a ja byłbym w całkiem innym humorze. No ale trudno. I tak to jeszcze nadrobimy.
*
Tak cholernie żałowałem, że nie byliśmy sami w mieszkaniu. Ale nic nie stanowi dla mnie przeszkody kiedy jestem napalony.
- Chodź. - pociągnąłem zdezorientowanego chłopaka za rękę do korytarza. - Ubieraj buty. - zażądałem, a on spojrzał na mnie jak na idiotę. Ale w końcu zrobił to, co powiedziałem. Wyszliśmy na zewnątrz i wsiedliśmy do mojego samochodu. Tony spojrzał na mnie, a ja na niego. Przyciągnąłem go do siebie, zaczynając całować, a moje ręce wśliznęły się pod jego ubranie. Już się cieszyłem, że zaraz będę mógł uprawiać z nim seks, ale ku mojemu zdziwieniu odepchnął mnie od siebie.
- Co? - zapytałem nie rozumiejąc zaistniałej sytuacji.
- Chcesz się pieprzyć w samochodzie? Pojebało Cię do reszty? - postukał się palcem w czoło.
- Czemu nie?
- Bo ktoś może nas zobaczyć. Myśl trochę. - westchnąłem i uruchomiłem silnik. Pojechaliśmy do mojego domu. To znaczy mojego i Vic'a, ale mniejsza o to. Weszliśmy do środka. Zamknąłem drzwi do których po chwili przygwoździłem Tony' ego, po raz kolejny wpijając się zachłannie w jego usta. Pozbyłem się szybko swojej koszulki, a po krótkiej chwili także koszulka Perry'ego leżała niedbale rzucona na podłodze. Chłopak oplótł mnie nogami wokół bioder, a ja położyłem  mu dłonie na pośladkach. Przenieśliśmy się na łóżko w moim pokoju. Rzuciłem go na nie i zawisłem nad nim.
- I nawet nie myśl, że będę na dole. - powiedziałem z uśmiechem, na co on zareagował grymasem niezadowolenia. Ściągnąłem mu spodnie wraz z bokserkami i uniosłem jego biodra.Wszedłem w niego bez przygotowania. Ostatnio nie byłem za bardzo delikatny podczas naszego seksu.
- Musisz być taki niewyżyty? Mogłeś mnie chociaż przygotować. - syknął.
- Ojej, przepraszam. - odpowiedziałem z udawaną słodkością i zmartwieniem, po czym zaśmiałem się. Tony natomiast patrzył na mnie z miną godną mordercy. Pocałowałem go krótko i zacząłem powoli poruszać biodrami. Chłopak jęknął w moje usta. Odsunąłem się od jego twarzy i coraz szybciej się w nim poruszałem. Nasze oddechy i westchnięcia wywołane narastającą przyjemnością łączyły się ze sobą. Nigdy nie miałem dosyć seksu z Tony'm, bo za każdym razem było nam obu cudownie. Moje ruchy przestały być już tak rytmiczne, bo czułem, że dłużej nie wytrzymam i po chwili osiągnąłem szczyt wypełniając lepką cieczą wnętrze chłopaka. Chwyciłem jego penisa i szybko przesuwałem po nim dłonią. Tony jęknął przeciągle i także doszedł, brudząc nasze brzuchy i łóżko spermą. Opadłem na niego starając się uspokoić oddech. On jednak po chwili zrzucił mnie z siebie, w wyniku czego spadłem z hukiem na podłogę.
- Dzięki. - mruknąłem podnosząc się. Spojrzałem na niego. Leżał spokojnie z zamkniętymi oczami. A może zasnął? Uśmiechnąłem się lekko i ubrałem swoje bokserki, rurki i koszulkę.
- Ubieraj się. - rzuciłem mu jego ubrania. Otworzył oczy i popatrzył na mnie. - Ktoś może tu w każdej chwili przyjechać. - wolałem być ostrożny. Nie chciałem żeby po dwóch latach wszystko się wydało. Tony mruknął coś niewyraźnie i zaczął się bez pośpiechu ubierać. Nagle usłyszeliśmy jak ktoś wchodzi do domu. Po chwili do pokoju wszedł Vic. Na szczęście Tony zdążył się ogarnąć. Chybabym go zabił gdyby Vic wszedł tutaj kiedy on leżał nago.
- Więc tutaj jesteście. - odezwał się Victor. - Zastanawialiśmy się z Jaime'm dlaczego tak nagle zniknęliście. - my nic nie odpowiedzieliśmy. Spojrzałem na Perry'ego, który trochę się zmieszał. Zaśmiałem się. Vic, nie zdajesz sobie sprawy z tego, co się tu przed chwilą działo.

wtorek, 7 października 2014

Rozdział 1

A więc dodaję pierwszy rozdział. Nie ogarniam czemu na 7 obserwatorów bloga komentują dwie/trzy osoby zalogowane i jeden anonimek (dziękujemy Wam, kochamy). Czy to tak dużo? No cóż, nie ważne.
W końcu po dość długim czasie dodaję notkę, mimo bardzo ciężkiego dla mnie dnia :) (ludzie szmaty, zamknęli mnie w szatni ;-;)
Nie ważne, miłego i zapraszam bardzo do komentowania! <3
Opowiadanie będzie dotyczyło chłopaków z Pierce The Veil, a mianowicie Tony'ego i Mike'a. Mamy nadzieję, że przypadnie Wam do gustu :) / Merry
___________________________________________________________________
 Cz.I
- Mike, no!- powiedziałem poirytowany kiedy po raz kolejny wkładał mi rękę pod koszulkę uniemożliwiając mi zjedzenie w spokoju kawałka pizzy.
-Tony, cholera, mam na Ciebie ochotę a Ty jesz- westchnąłem cicho i przewracając oczami, odłożyłem niedokończony kawałek pizzy. Odwróciłem się w stronę napalonego bruneta i uśmiechnąłem się tajemniczo. Dobrze wiedziałem, że to uwielbiał. Wbiłem się w jego usta dość brutalnie. tego właśnie chciał. Było to widać w jego oczach. Po dwóch latach potrafiłem to dostrzec. Byliśmy właśnie w moim domu po udanej trasie koncertowej. Znaczy trasa skończyła się tydzień temu a Mike przyszedł do mnie, od tak. Ani Victor ani Jaime ani w sumie nikt nie wiedział co się między nami działo. Udawało nam się to dobrze ukrywać. Nie byliśmy razem, miałem raczej wrażenie, że tu chodziło tylko o seks. Zajebisty seks.
Po chwili całowania się, zaczęliśmy pozbywać się swoich ubrań. Mike przestał zwracać uwagę na swój dzwoniący co chwilę telefon. Liczył się tylko w tej chwili ja i on. Mike szybko pozbył się swoich spodni a ja swoich. Czułem jak jego ręce wędrują po moim ciele wywołując tak dobrze mi znane dreszcze podniecenia. Znowu zaczęliśmy się całować, a ja zsunąłem z niego bokserki i chwyciłem jego męskość przez co on lekko się odsunął i jęknął mi prosto w usta. Potem wszystko działo się już szybko. Po chwili nie było już śladów po moich bokserkach, Mike wszedł we mnie gwałtownie, bez żadnego przygotowania. Rzadko uprawialiśmy seks w ten sposób. Nie chciałem się na to nigdy zgodzić a dziś zrobił to bez mojej zgody. Krzyknąłem z bólu i wbiłem paznokcie w wewnętrzną stronę mojej dłoni. Do oczu napłynęły mi łzy a brunet zatrzymał się w bezruchu. Pogładził mnie po plecach i złożył pocałunek na moim karku. Nachylił się nad moim uchem i wyszeptał jedno słowo. "Przepraszam". Zawsze tak było ale mi to już przestało wystarczać, czas chyba z tego wyrosnąć. Zaczął składać pocałunki na moim ciele a ja starałem się przyzwyczaić do rozrywającego uczucia.
-Już możesz- powiedziałem cicho zachrypniętym głosem. Mike od razu zaczął się we mnie poruszać. Na początku wolno i spokojnie i z czasem coraz szybciej. Słyszałem jego cudowne jęki, westchnięcia. Wiedziałem jak mu dobrze, on po chwili chwycił mojego penisa i oboje wydawaliśmy z siebie jednoznaczne dźwięki. Znowu usłyszałem dzwoniący telefon.
-Kurwa mać!- krzyknął Mike. Nie byłem pewny czy to bardziej z przyjemności, czy z irytacji telefonem. Czułem, że jestem już blisko. Mike przejechał po moim penisie jeszcze tylko kilka razy i to już mi wystarczyło. Doszedłem z głośnym jękiem i opadłem bezsilnie na kanapę. Mike poruszył się we mnie jeszcze tylko kilka razy i również doszedł. Wyszedł ze mnie i przez chwilę się nie ruszał. Po chwili jednak gwałtownie przekręcił mnie na  plecy. Kanapa jednak okazała się z wąska na takie manewry i spadłem z hukiem na podłogę.
-Pojebało cię? - zapytałem patrząc na bruneta z wyrzutem. On nic nie odpowiedział tylko ubrał bokserski i usiadł mi okrakiem na brzuchu. Potem wziął moją twarz w dłonie i zbliżył się.
-Nie chcący- powiedział  cicho i delikatnie ucałował moje usta. Oboje uwielbialiśmy takie subtelne pocałunki, może to dlatego, że nie często mieliśmy na to okazję, gdyż w około pełno ludzi. Znowu usłyszeliśmy jego telefon.
-Odbierz ten jebany telefon- powiedziałem odrywając się od niego. On westchnął i wstał. Ja w tym czasie wziąłem do ręki moje bokserki i koszulkę i je na siebie założyłem.
-Halo?.. Jestem u Tony'ego- zapewne rozmawiał z Vic'em- Vic ja nie mam teraz dużo czasu więc się streszczaj- Ha! Wiedziałem- Dobra rozumiem, będę za 15 minut, ok?... Cześć- rozłączył się i na mnie spojrzał.
-Tony, zwijam się. Vic dzwonił, że  ma przyjechać do nas jakiś facet i ja będę potrzebny. Nie wiem o co chodzi ale..
-Dobra, jak trzeb to jedź- uśmiechnąłem się. Mike chwycił swoje spodnie i znowu na mnie spojrzał.
-Szybko numerek?- zapytał a ja się zaśmiałem.
-Nie- odpowiedziałem i rzuciłem mu koszulkę. On zaśmiał się tylko i szybko ubrał. Potem podszedł do mnie i mnie przytulił. Rzadko to robił więc byłem odrobinę zdziwiony.
-Dzięki za dziś- powiedział i zaczął mnie całować. Kiedy jego ręce ponownie znalazły się pod moją koszulką, oderwałem się od niego.
-Jedź już- powiedziałem. Jeszcze raz się pocałowaliśmy i Mike wyszedł. Usiadłem i dokańczając moją pizze myślałem jak wyczyszczę spermę z kanapy.

Cz.II
 Wyszedłem z domu w którym Tony mieszkał z Jaime'm. Tego drugiego przeważnie nie było, więc mieliśmy z Tony'm mieszkanie tylko dla siebie. Oczywiście wykorzystywaliśmy to kiedy i jak tylko mogliśmy. Oboje lubiliśmy ostry seks, a ja często byłem napalony. Trudno określić to, co działo się miedzy mną a Tony'm. Uprawialiśmy seks od dwóch lat, ale nie byliśmy w związku. Nie wiem co do niego czuję. To znaczy nie kocham go! I nie jestem gejem. Jestem co najwyżej bi. Chyba. W każdym razie nigdy żaden z nas nie zapytał drugiego czy będziemy razem. To było dość skomplikowane. Dotychczas udawało nam się ukryć przed wszystkimi to, co dzieje się kiedy jesteśmy sam na sam, więc na razie jest dobrze. Jeśli ktoś się dowie to wtedy będziemy się martwić. Pojechałem do domu należącego do mnie i Vic'a.
- No jesteś wreszcie. - westchnął kiedy tylko mnie zobaczył. Temu to coś zawsze nie pasowało.
- Jaime robi imprezę. - poinformowałem go idąc do kuchni po butelkę wody. - Z okazji zakończenia trasy koncertowej - mówiłem dalej kiedy Vic pojawił się obok mnie.
- Kiedy?
- Dziś. - usłyszeliśmy dzwonek do drzwi. Ja nawet się nie poruszyłem, więc Vic poszedł otworzyć. Po chwili wrócił z jakimś facetem w garniturze. Cała nasza trójka udała się do salonu. właściwie nie wiem dlaczego mój brat mnie tu ściągnął. Ja nawet nie znałem tego mężczyzny. Nie interesował mnie za bardzo. Siedziałem na uboczu i bez większego zainteresowania wpatrywałem się w rozmawiającego Victora. Zamiast siedzieć tu z nimi wolałbym być teraz z Perry'm. Najchętniej pieprzyłbym go cały czas. Nie moja wina, że ten chłopak tak na mnie działa. Chcę jak najlepiej wykorzystać nasz wolny czas, ponieważ wiem, że kiedy zacznie się następna trasa i koncerty będziemy mieli mało wolnego. I niby będziemy widzieć się cały czas, ale nie będziemy mogli nawet się pocałować. Albo co gorsze - uprawiać seksu. Dodatkowo musimy uważać na to, co robimy, bo wszystkie "wpadki" mogą trafić do prasy i internetu.
- Halo, Mike? Przebywasz tam jeszcze? - spojrzałem na stojącego przede mną Vic'a. Gość w garniturze po obgadaniu wszystkiego co chciał, pożegnał się i wyszedł. - Co się z tobą dzieje?
- Nic. Zamyśliłem się po prostu. - Victor zaśmiał się, a potem oznajmił mi, że wychodzi.
*
Wieczorem poszliśmy na imprezę którą organizował Jaime. Będę miał okazję znów zobaczyć się z Tony'm. Weszliśmy do dużego domu, który już dziś odwiedziłem. W środku było pełno ludzi. Większość z nich to nasi znajomi. Zapewne kręci się tutaj co najmniej kilku fotoreporterów czekających na okazję aby przyłapać kogoś na czymś. Odnaleźliśmy w tłumie najpierw Jaime'go, a krótko po tym też Tony'ego. Oddaliłem się z nim trochę od pozostałej dwójki.
- Tęskniłeś? - szepnąłem mu to pytanie do ucha, kiedy znaleźliśmy się w miejscu gdzie nie było nikogo.
- Bardzo. - zaśmiał się. Objąłem go od tyłu i zacząłem składać pocałunki na jego karku. Moje ręce szybko znalazły się pod jego koszulką. Po raz kolejny miałem na niego ochotę. Jestem jakiś niewyżyty czy co?
- Nikt się nie zorientuje jeśli przez chwilę nas nie będzie. - powiedziałem i odwróciłem go przodem do siebie.
- Znowu chcesz się ruchać? - westchnął i przewrócił oczami.
- Taak. - wyszczerzyłem się.
-Dobra. Ale tym razem to ty jesteś na dole.
________________________________
No i zaczęliśmy od seksu i dość wulgarnego rozdziału. Mamy nadzieje, że nie zraziliśmy Was do tego ff :) Kochamy mocniutko <3 /Merry & Ronni