piątek, 18 lipca 2014

Rozdział 23

Dziękujemy za komentarze, tak ciepło na serduszku jest ♥Kochamy Was! Komentujcie dalej:) /Merry
cz.I
 Z racji, że wczoraj wyszedłem z wilgotnymi włosami w tą pogodę, dziś byłem chory. Dlatego nie było mnie w szkole.
*
Zacząłem szukać czegoś na Austina, w razie gdyby miał coś powiedzieć o naszym związku. Znalazłem dużo numerów telefonów ludzi, którzy jawnie za nim nie przepadali. Nie żeby tworzyli jakąś grupę, bo bardzo długo szukałem numeru każdego z osobna. Ach, te znajomości.
Trochę podzwoniłem, i większość nie chciała ze mną gadać, albo miała wyjebane. Gdy dzwoniłem do jakiegoś kolesia, on powiedział mi coś co zbiło mnie z tropu. Powiedział, że Victoria miała z nim romans. W sensie z Austinem. Po niedługiej rozmowie z tym facetem, postanowiłem zadzwonić do Victorii. A tak w  ogóle Oliver, gdy tylko przyszła Katelynne, zmył się, aja zacząłem szukać. Nie miałem numeru do Victorii, więc na dziś sobie odpuściłem. Uknułem plan, za który i Victoria i Austin mogliby mnie znienawidzić, ale nie dbałem o to. W sumie to na Austina nic takiego nie miałem, więc czekało mnie sporo pracy.Szkoda mi było tylko Olivera.Wiadomo, że mu teraz o tym nie powiem, bo mój plan nie udałby się. Byłem trochę ciekawy jego reakcji i zachowania.
Wyszedłem na zewnątrz i ruszyłem w stronę centrum. Przechodząc obok domu Olivera zawahałem się czy nie pójść, i powiedzieć mu co wiem, ale potem od razu zwątpiłem. Później przechodziłem obok kawiarni. W oczy rzuciła mi się twarz Austina i Victorii. Mam szczęście. Wszedłem szybko i zbliżyłem się do nich.
- No witam zakochanych. - powiedziałem z szyderczym uśmiechem, a oni spojrzeli na mnie. W takich sprawach i momentach potrafiłem zachować się jak zimny skurwysyn
- Zakochanych? Chyba ci się coś pojebało. A u ciebie jak? Dupa boli? - zaśmiał się Austin. Nie rusza mnie to jakoś.
- Oh, a więc Victorio, że tak powiem. Słyszałem, że bardzo chcesz wrócić do Olivera?
-Ta, bo co? Myślisz, że jesteś dla mnie konkurencją? Żałosny.
- Konkurencją? Proszę cię, możesz być skończona w jego oczach gdyby dowiedział się, że dałaś się ruchać będąc z nim, Austinowi. - poczułem wibracje w kieszeni. Wyjąłem telefon i zobaczyłem sms'a, którego dostałem z jakiegoś numeru.Byłem zszokowany treścią.
-Co? - była zszokowana. Pewnie nie spodziewała się, że ktokolwiek o tym wie.
- Nic ci do tego. - warknął Austin, a ja usiadłem.
- Oczywiście, że nic, ale Oliverowi mogłoby to się nie spodobać. A ty? Taki wierny i dobry przyjaciel. Niby. Bo przyjaciele się tak nie zachowują.
- Spierdalaj.
- Wyrażaj się. Przecież ona jest w ciąży. - zaśmiałem się, a oni pobledli. - szerokiego przewijania. - rzuciłem i wyszedłem z tamtąd.  Jak ja to wszystko powiem Oliemu? Nie mogę tego zrobić. Za bardzo go to zrani, a ja za bardzo go kocham. Przynajmniej mam pewność, że nie powiedzą.
- Zaczekaj! - usłyszałem i odwracając się zobaczyłem podbiegającego Austina. - nie powiesz tego Oliverowi?
- Jeśli iwy nie powiecie nikomu o nas, to nie. Ale jeśli ktokolwiek się dowie, to Oliver od razu o wszystkim będzie wiedział.
- Ona usunie to dziecko. I będzie po kłopocie, więc...
- Jesteście pojebani. Dziecko to największy skarb. Uszanuj to. - odszedłem zostawiając go na chodniku.

cz. II
Kiedy tylko Katelynne wróciła do mieszkania, ja wyszedłem i wróciłem do siebie. I tak nie porozmawiałbym wtedy z Kellinem, bo zależało mi na tym żeby nikt nie przeszkadzał nam w tej rozmowie.
*
Kilka następnych dni minęło całkiem normalnie. Austin przestał się odzywać. Nie przychodzi też już do mnie i Kellina. Może to i lepiej. I chyba wszystko zaczynało się powoli układać. Tylko Kellin zachowywał się jakoś dziwnie i inaczej, ale za każdym razem kiedy pytałem czy coś się stało, zaprzeczał i mówił, że wszystko jest okey.
Było. Aż do czasu kiedy któregoś wieczoru Kellin przyszedł do mnie z Victorią. Myślałem, że wszystko już sobie wyjaśniliśmy i nie mamy o czym rozmawiać. A jednak się myliłem.
- Musisz o czymś wiedzieć. - powiedziała dziewczyna. Kompletnie nie wiedziałem o co chodzi. Byłem trochę zdezorientowany, i nawet nie domyślałem się co chce mi powiedzieć.
- Victoria miała romans z Austinem. - powiedział Kellin, a do mnie w pierwszej chwili nie dotarło to, co usłyszałem, i prawie zakrztusiłem się powietrzem.
- Co?! Żartujesz? - zapytałem, a dziewczyna pokiwała przecząco głową i zaczęła się tłumaczyć.
- Ty suko... zdradzałaś mnie z moim kumplem.
A ja byłem w tobie taki zakochany. Kurwa. Jaki ja byłem głupi. Dobrze, że już nie jesteśmy razem. - nieco się zdenerwowałem.
- Oliver, uspokój się i nie krzycz na nią. - poprosił Kellin.
- Wiedziałeś o wszystkim i nic mi nie powiedziałeś. - byłem zły, ale jednocześnie też zawiedziony moim chłopakiem. - a teraz jeszcze jej bronisz. Może ciebie też owinęła sobie wokół palca, co?
- Nie. - warknął.
- Jestem w ciąży. - oznajmiła mi cicho ze spuszczoną głową. Tego się nie spodziewałem. Przeczesałem dłonią włosy i wziąłem głęboki oddech.
- Z Austinem? - zapytałem, a ona pokiwała głową.
- No to życzę powodzenia. - rzuciłem z ironią.
- Ty nie miałeś się o niczym dowiedzieć. - wytłumaczyła mi, że mieli z Kellinem układ. Austin powiedział kilku osobom o naszym związku, więc ja dowiedziałem się, że mieli romans. Ja pierdole. Właściwie po tym co usłyszałem, już nic mnie nie zdziwi. Byłem tylko zawiedziony tym, że Kell o niczym mi nie powiedział.
- Wyjdź. Nie chcę cię tu więcej widzieć. - zwróciłem się do blondynki, a ona bez słowa opuściła moje mieszkanie. Wyjąłem z kieszeni papierosy i zapaliłem jednego. Przez moment patrzyłem na Kellina.
- Ja też już pójdę. - powiedział nagle. Nie zatrzymywałem go.Wyszedł, a ja zostałem sam.

poniedziałek, 14 lipca 2014

Rozdział 22

Tyle czekaliście na seksy, aż w końcu były. Ale komentarzy nadal mało.. /Ronni
____________________________________________________________________
cz. I
No i tyle z tego było. Dałem się bezwzględnie przeruchać. Super.
*
Rano obudziłem się obok Olivera. Byłem brudy, spocony, spałem na spermie i do tego bolała mnie dupa.
Z obrzydzeniem wstałem z brudnego posłania, i ruszyłem do łazienki. Po pół godzinie odprężającego prysznica wyszedłem z łazienki. Miałem lekko wilgotne włosy,dlatego wziąłem ręcznik i przewiesiłem go przez kark. Oczywiście prędzej ubrałem bokserki.
Gdy wchodziłem do sypialni w której Oli się wybudzał, zdałem sobie sprawę, że nawet nie powiadomiłem Katelynne o tym, że nie wrócę na noc. Poszukałem mój telefon. Kate dzwoniła dwa razy. Miałem też sms'a od Vic'a. Otworzyłem go i zacząłem czytać.
" Kellin, co się dzieje? Kate siedzi w domu i się martwi. Nie można się do ciebie dodzwonić. Odezwij się chociaż, że nic ci nie jest."
Odpisałem mu, że nic mi nie jest, i jestem u Olivera. Poprosiłem również aby powiadomił Katelynne. Nagle się ktoś o mnie martwi. Zwyczajnie to nie, a jak nie wrócę na jedną noc do swojej mieszkania, to nagle się mną wszyscy przejmują.
Spojrzałem na Olivera, który akurat wstawał, i lekko się uśmiechnąłem. Podszedł do mnie i przyciągnął mnie do siebie, przytulając.
- Jak się spało, kochanie? - poczułem się jak dziewczyna, ale to było miłe, i dlatego nie skomentowałem tego.
- Średnio. Wszystko się lepi, a mnie boli.. no wiesz. - zaśmiał się, i pogładził mnie po karku.
- Przepraszam, chciałem delikatniej.
- Coś ci chyba nie wyszło. Trudno. Czy teraz nie będziesz mnie macał?
- Co znaczy "teraz"?
- Teraz, kiedy już sobie poruchałeś.
- Będę. Lubię cię macać tak bez okazji. - na 100 % się zarumieniłem! I jeszcze ten głos. Cichy i męski. Dobra, źle ze mną.
-Wiesz, że miałem nie zostawać? Katelynne i Vic się do mnie dobijali.
- Przecież nie jesteś już dzieckiem, i możesz chyba nie wracać na noc do SWOJEGO mieszkania.
- Ale wiesz, Kate może myślała, że spotkałem tego jej byłego, potem powiedziała o tym Vic'owi i koniec. Zaczęli sobie wyobrażać nie wiadomo co. Fakt, dzieckiem nie jestem, ale nie przemyślałem tego. Mogłem chociaż uprzedzić. Bo wiesz, wyszedłem tylko na "Jakiś czas".
- Oj, nie przejmuj się. Chodź, zjemy coś. - ruszyliśmy do kuchni. Oli zaczął kręcić się po kuchni, a ja usiałem na krześle.Ciągle miałem obawę, że Austin wejdzie do domu, więc poszedłem się ubrać. Kiedy wróciłem, włosy miałem już prawie suche, a na stole stało śniadanie. Kiedy skończyliśmy jeść, ja ogarniałem naczynia, a Oliver ruszył się ubrać.
Po dziesięciu minutach usłyszałem dzwonek do drzwi.
- Oliver, otwórz, to twoje mieszkanie. - usłyszałem westchnięcie i kroki, a potem szczęk zamka. Odłożyłem ostatni talerz, i usłyszałem, że Oliver rozmawia z Austinem. Aha,czyli przeczucie mnie nie zawiodło.Wytarłem ręce i oparłem się oblat. Po chwili do kuchni weszli chłopacy.
- Oo, już razem zamieszkaliście. - rzucił Austin szyderczo.
- Morda. - warknąłem. Kiedyś wydawał mi się całkiem spoko, ale teraz okazał się kompletnym kretynem. I tyle w jego temacie.
- Jak macie zamiar tak rozmawiać, to... - zaczął mówić Oli, ale mu przerwałem.
- Nie, ja już wychodzę. - ruszyłem w stronę drzwi do kuchni. Wziąłem mój telefon i kurtkę. Rzuciłem ciche ,,cześć", wychodząc. Za drzwiami uderzył mnie podmuch zimnego wiatru. Założyłem kurtkę i wsiadłem do samochodu.

cz. II
Nie do końca rozumiałem dlaczego Kellin myślał, że skoro się już przeruchaliśmy, to teraz nie będzie już tak samo. W sumie to teraz będzie już tylko lepiej.
*
Po ostatnich wydarzeniach nie spodziewałem się,że  Austin do mnie przyjdzie. Kiedy Kellin wyszedł, on usiadł na krześle i kontynuował mówienie jakichś głupich żartów o mnie i o Kelinie.
- Po co ty tu w ogóle przyszedłeś? Jeśli tylko po to żeby mnie wkurwić, to udało ci się. A teraz możesz już sobie iść.- podniosłem trochę głos, ale on nie zwrócił nawet uwagi na to, co powiedziałem.
- Nie denerwuj się tak. - odpowiedział głupio się uśmiechając.- Może opowiesz mi coś o waszym "związku"? - znów zaczął się śmiać. Jednak dobrze, że się wyprowadził. Nie wytrzymałbym z nim.
-Zmieniłeś się. - stwierdziłem, i skrzyżowałem ręce na klatce piersiowej.
- Ty też. Przyszedłem tutaj żeby spokojnie z tobą porozmawiać, ale nie mogłem przepuścić okazji aby się z ciebie pośmiać.
- Ja pierdolę. Jesteś idiotą.
- Dobra.. - powiedział po chwili. - widzę, że nic tu po mnie. - wstał i podszedł do mnie. - tylko pamiętaj, że zawsze ktoś, całkiem przypadkowo może dowiedzieć się o wszystkim. - oznajmił z udawanym zmartwieniem.
-Chyba nikomu nie powiedziałeś?!
- Tylko Victorii. - po tych słowach szybko opuścił moje mieszkanie. Idiota. Jeśli powie o tym wszystkim, to mamy z Kellinem przejebane.
Zacząłem krążyć nerwowo po kuchni. Nie wiem co mam teraz zrobić. Jak tak dalej pójdzie, to niedługo już każdy będzie wiedział, że jestem z Kellsem. Jak zwykle wszystko zjebałem. Gdybym mu o tym nie powiedział, mielibyśmy o połowę problemów mniej.
Było jeszcze dość wcześnie, więc zebrałem się i pojechałem do szkoły. Ostatnio prawie w ogóle do niej nie chodziłem. Kellina nie było.
Właściwie to na lekcjach i tak nie skupiałem się na niczym. Przyszedłem tylko, aby pokazać, że jeszcze żyję. Po zajęciach pojechałem do Kellina.
- Jesteś sam? - zapytałem, kiedy otworzył mi drzwi.
- Tak. Vic jest u siebie, a Kate gdzieś wyszła. Stało się coś? - zapytał trochę zdezorientowany.
- Nie..to znaczy..tak. - poszliśmy do salonu.
-Chcę porozmawiać.
- O czym?
- O nas. - na jego twarzy pojawiło się przerażenie.
- Ty chcesz..
-Nie. Nie chodzi o to. - pocałowałem go krótko. - Chcę wiedzieć jak to dalej będzie,  jak ty to sobie wyobrażasz, i w ogóle.
- Nie wiem.. - odpowiedział cicho.
- Austin powiedział o nas Victorii. A znając ich, to zaraz wszyscy się o tym dowiedzą. Nie wiem co mam dalej robić. - usłyszeliśmy szczęk kluczy, i po chwili ktoś wszedł do mieszkania. No to sobie porozmawialiśmy.

sobota, 12 lipca 2014

Rozdział 21

I oto jest nowy rozdział! Komentujcie, bo ostatnio trochę zawodzicie nas w tej kwestii. /Ronni
__________________________________________________
cz.I
- Oszalałeś. - stwierdziłem po chwili. Wyjechać? W ciągu roku szkolnego, i to jeszcze kiedy jest u mnie Katelynne, a Vic jest po wypadku? Nie ma mowy.
- Nie, chcę z tobą gdzieś wyjechać. Tak chociaż na miesiąc. Uciec od tego wszystkiego i odpocząć. Gdzieś daleko, gdzie nikt ns nie zna.
- Ale to nie realne. Nie da się od wszystkiego uciec. Zwłaszcza od szkoły, problemów i obowiązków. Oliver, myśl realnie. Nigdzie nie pojedziemy, ze względu chociażby takiego jak brak kasy i czasu. A tą sprawę z Austinem trzeba załatwić jak najszybciej. Dobrze o tym wiesz. Kate też trzeba pomóc.
- Wszystkim byś chciał pomagać.
-  Nie wszystkim, tylko tym którzy tego potrzebują. - uśmiechnąłem się, i uznając rozmowę za skończoną położyłem obok. Po chwili jednak wstałem, i wziąłem laptopa. Włączyłem go. Oliver przyglądał mi się, ale nic nie mówił. Poprzeglądałem różne strony, portale itp. Aż zaczęło mi się to trochę nudzić. Oli chyba przysypiał.
- Głodny jestem. - powiedziałem nagle, a on otworzył oczy. Ha! Nie spał. To dobrze. - Zrób mi... coś dobrego! - uśmiechałem się odkładając laptopa, i położyłem mu łapki na lekko unoszącej się klatce piersiowej. - No już, wstawaj. - zaśmiałem się, i delikatnie szarpnąłem jego ramieniem.
- Oj dobra. Co chcesz?
- A co masz? - wstaliśmy i poszliśmy do kuchni. Usiadłem na blacie kuchennym, a on otworzył lodówkę.
- A więc..mam piwo, ser, piwo, whiskey, pomidor, ketchup, sałata..ciekawe jak się tu znalazła..nie ważne. No i jeszcze..nie, czekaj, to już chyba nie jest ogórek. Czyli zamówimy pizzę. - Zamknął lodówkę, i poszedł chyba po telefon.
Po pięciu minutach wrócił z telefonem w ręku. Podszedł do mnie, i położył mi dłonie na udach, bo wciąż siedziałem na blacie.
- Mamy jeszcze jakieś trzydzieści minut. Co chcesz robić? - przybliżył się dość znacznie, i pocałował mnie w szyję.
- Na pewno nic w kuchni. - zeskoczyłem gwałtownie z blatu. Oliver lekko się zachwiał, a potem objął mnie w pasie.
- Zostaniesz na noc? - zapytał.
- Przecież wiesz, że u mnie w domu jest Kate, a jutro szkoła. To ostatni rok, i nie mogę go zawalić. I dlatego muszę się trochę przyłożyć do nauki. Tobie też bym to radził.
- Ja się bardzo dobrze uczę. Wcale nie rozumiem o co ci chodzi. Tylko kilka razy opuściłem lekcje.
- Ostatnio coraz częściej. Nie gadajmy o tym. Może innym razem zostanę. - obiecałem, i unosząc się na palcach, pocałowałem go. Z naszą różnicą wzrostu inaczej się po prostu nie dało. Ale jakiś urok w sobie miało.
Poszliśmy do salonu i usiedliśmy na kanapie. Dla umilenia dłużącego się czasu włączyliśmy telewizor. Widziałem, że Oliver robił jakieś takie podejścia .Doskonale wiedziałem co mu chodziło po głowie, ale starałem się udawać, że wcale tego nie widzę.
- Kellin? - mruknąłem coś niewyraźnie. - Chcę cię. - no nieźle. Zrobiłem duże oczy. Ręce mi się trzęsły na samą myśl.

cz.II
Byłem trochę zawieziony kiedy Kellin nie zgodził się na nasz wyjazd. No bo w sumie dobrze byłoby wyjechać zapomnieć o wszystkim na jakiś czas. Trudno. I tak go w końcu do tego namówię.
*
- Nie możemy z tym jeszcze trochę poczekać? - zapytał cicho. Nie dało się nie zauważyć, że on się tego po prostu cholernie boi.
- I będziesz mi to mówił za każdym razem, tak? Pomyśl też o mnie.
- To ty jesteś egoistą.
- Gdybym był, już dawno bym cię wyruchał. - nie chciałem go zmuszać do seksu, ale nie obraziłbym się gdyby się w końcu zgodził.
Naszą inteligentną rozmowę przerwał dzwonek do drzwi. Niespiesznie poszedłem otworzyć. No tak, przecież zamawialiśmy pizzę.
Zapłaciłem i wróciłem do pokoju, kładąc ją na stole. Usiadłem obok Kellina. On przez chwilę patrzył na mnie, aż w końcu podszedł, usiadł mi na kolanach, i wpił się w moje usta. Moje dłonie szybko znalazły się pod jego koszulką, której po chwili się pozbyłem. Zacząłem całować jego szyję, ramiona, obojczyki. Trzęsły mu się ręce, a jego serce mocno biło.
Po kilku minutach byliśmy już bez ubrań. Kellin przez cały czas był strasznie spięty. Jakbym miał go za chwilę co najmniej zabić. Spojrzałem mu w oczy.
- Nie bój się, będę delikatny. - uśmiechnąłem się, i poprosiłem go aby położył się na brzuchu. Zrobił to, o co go prosiłem, i podparł się na łokciach. Pocałowałem go w kark.
- Jesteś pewien, że tego chcesz? - szepnąłem do jego ucha. Pokiwał lekko głową.
- Ja...chyba tak. - Byłem cholernie zadowolony, że w końcu się zgodził. Nie jestem do końca przekonany, że jest na to gotowy, ale skoro sam tak twierdzi, to nie będę się mu sprzeciwiał. Uniosłem jego biodra. Zadrżał, kiedy poczuł w sobie mój palec.
Przygotowałem go, bo chciałem żeby czuł jak najmniej bólu. Wszedłem w niego powoli. Mimo moich starań i tak krzyknął z bólu.
- Kurwa. - syknął cicho, i ukrył twarz w poduszkach.
- Przepraszam, ale to nie moja wina, że jesteś taki ciasny.
- Spierdalaj. - zapewne uderzyłby mnie teraz, gdyby mógł.
- Rozluźnij się, wtedy nie będzie aż tak bolało.
- Wiesz, że to całkiem trudne kiedy się ma kutasa w dupie? - zaśmiałem się cicho. Jestem jednak egoistą. Ale przecież staram się być delikatny! Trwałem chwilę w bezruchu.
- Mogę? -  zapytałem, a on mruknął niewyraźne ,,tak". Zacząłem poruszać biodrami. Przyjemność zaczęła zstępować ból. Słyszałem ciche jęki Kellina. Poruszałem się w nim coraz szybciej, aż w pewnym momencie trafiłem w "magiczny punkt", a chłopak krzyknął zadowolony.
- M-mocniej..- starłem się sprawić mu jak najwięcej przyjemności.
Doszliśmy w tym samym czasie. Lepka ciecz wypełniła wnętrze bruneta. Opadliśmy na łóżko ciężko dysząc, i starając się uspokoić oddechy.
- Widzisz, nie było tak strasznie. - powiedziałem, a on tylko się zaśmiał. Wstałem i poszedłem wziąć prysznic.
Kiedy wróciłem, zobaczyłem słodko śpiącego Kellina. Chyba jednak będzie musiał zostać u mnie na noc.
Położyłem się obok, i objąłem go. Po chwili zasnąłem.

poniedziałek, 7 lipca 2014

Uwaga!

Jutro wyjeżdżamy z Ronni i wracamy dopiero w piątek i dlatego rozdział pojawi się najprędzej w sobotę. Bardzo przepraszamy  i prosimy o cierpliwość :)/Merry

sobota, 5 lipca 2014

Rozdział 20

cz. I
Kiedy Oliver wyszedł zacząłem się zastanawiać czy Kate widziała ten pocałunek.
- Mała? Chcesz gdzieś wyjść? - tak, wiem "mała" brzmi trochę dziwnie, i "lowelasowo". Ale gdy ja to mówiłem, brzmiało to dość słodko i uroczo. I dlatego Katelynne nie miała nic przeciwko.
- Hmm możemy gdzieś pójść, ale gdzie?
- Możemy do klubu, Vic'a, Olivera, albo się gdzieś przejść. Albo wszystko po kolei. - uśmiechnąłem się.
- To może jednak tylko w jedno miejsce. Hmm Oliver?
- Ok. - po wymianie uśmiechów poszliśmy do korytarza, i po zabraniu kurtek ( robiło się coraz zimniej_ poszliśmy do mojego samochodu. Postanowiłem zrobić Oliverowi niespodziankę, i dlatego nie uprzedziłem go. W drodze trochę rozmawiałem sobie z Kate. Gdy dotarliśmy pod dom Olivera wyszliśmy z samochodu i ruszyliśmy do drzwi. Zapukałem, a po chwili otworzyła mi dziewczyna w dość..skąpej sukience. to była Victoria. Była Olivera.  Byłem trochę zdziwiony.
- Hej, jest Oli? - zapytałem ukrywając zmieszanie.
- Cześć, jest. Wejdźcie. - powiedziała, i chyba niechętnie nas wpuściła. Katelynne się nie odzywała.
- Kotku, ktoś do ciebie! Chodź tutaj. - gdy tak powiedziała, oczy mi się gwałtownie rozszerzyły, i zebrało mi się na wymioty. Kurwa "kotku"?! W jej ustach brzmiało to tak przesłodzenie. Kate chyba zauważyła moją reakcję.
- Kellin, wszystko ok? - zapytała z troską, kładąc mi rękę na ramieniu.
- Tak, chyba tak. - w progu pojawił się Oliver, i jak gdyby nigdy nic przywitał się z nami z uśmiechem. Zabiję go. Ale nie dziś. Nie przy Kate.
- Nie spodziewałem się was..
- Zauważyłem. - mruknąłem i zlustrowałem wzrokiem Victorię, która uśmiechała się triumfalnie. Suka, zaplanowała to. Katelynne była bardzo zdziwiona moją nagłą zmianą nastawienia.
- Ale nic nie szkodzi. Wejdźcie. - uśmiechnął się do nas. Straciłem humor, i ochotę przebywania tutaj.
- Ojej, przypomniałem sobie, że miałem zawieźć coś Vic'owi. Więc, Kate chcesz zostać? Oliver by cię potem odwiózł.
- W sumie jeśli to nie byłby problem, to mogę zostać.
- Ok. To jakby co to dzwoń. mała. Cześć. - pomachałem im, i szybko wyszedłem z domu. Gdy podchodziłem do samochodu z budynku wyszedł Oliver.
- Kell, zaczekaj. Coś się stało? - zapytał i podszedł blisko mnie.
- Nie, muszę już jechać.
- Jesteś zazdrosny o Viki? Przecież to tylko moja była.
- Każda twoja była u ciebie śpi i tak się ubiera? A, i krzyczy "kotku? Weź nie pierdol. Nie jestem zazdrosny, tylko wkurwiony. Więc z łaski swojej odsuń się, bo nie mogę otworzyć drzwi do samochodu. Szarpnąłem za klamkę, a on odsunął się od drzwi, ale przybliżył do mnie.
- Teraz będziesz mi urządzał takie sceny zazdrości?
- To nie była scena zazdrości. Spierdalaj. dodałem kiedy złapał mnie w pasie.
- Nie pogrywaj sobie zemną, i nie traktuj jak zabawkę.
- aj spokój, i mnie puść.
- Kocham cię. - przytulił mnie, a ja stałem nieruchomo. W końcu też go objąłem. - chodź do mnie.
- Nie, na prawdę już jadę. - ucałowałem jego usta, i wsiadłem do samochodu.

cz.II
Kiedy wróciłem do siebie, Victoria nadal była w moim mieszkaniu. Zdziwiło mnie, że wczoraj nie dobierała się do mnie, ani nie chciała znowu zaczynać tematu naszego zakończonego już związku. Ale czuję, że to wszystko jeszcze przede mną. W sumie to powinienem ją zapytać jak długo ma zamiar jeszcze sobie u mnie mieszkać.
Właśnie szedłem z nią porozmawiać, ale nagle zadzwonił dzwonek do drzwi.
*
Kellin pojechał, a ja wszedłem z powrotem do domu. W korytarzu zobaczyłem Kate, ubierającą kurtkę i buty.
- Emm.. będzie lepiej jeśli już sobie pójdę. - oznajmiła mi. - twoja dziewczyna chyba mnie nie lubi. - dodała trochę ciszej. Zmarszczyłem brwi.
- Zaczekaj, to może cię odwiozę?
- Nie, dzięki, poradzę sobie. Cześć. - uśmiechnęła się lekko i wyszła. Poszedłem do salonu, gdzie była Victoria.
- Co ty powiedziałaś Katelynne, że tak nagle poszła? - zapytałem, i nie bardzo rozumiałem zaistniałą sytuację.
- Ja? Nic takiego. Raczej się nie polubimy.
- Dobra, nie ważne. Chciałbym też wiedzieć ile masz zamiar jeszcze tutaj być?
- A co..masz mnie już dość? - wstała i podeszła do mnie, udając smutną.
- Ja..yy..nie. - uśmiechnęła się zadziornie, po czym stanęła na palcach, i tak po prostu mnie pocałowała. Nie potrafiłem się jej sprzeciwić. Zawsze to wykorzystywała. Zauważając, że jej uległem, przysunęła się do mnie jeszcze bliżej, i położyła mi dłonie na torsie. Oddawałem pocałunek, ale kiedy poczułem jej dłonie na moim kroczu, oprzytomniałem. Odsunąłem się od niej, i przeczesałem palcami włosy. Ona popatrzyła na mnie zła.
- Tak nie może być. Nie jesteśmy już razem, i nie pozwolę ci robić ze mną co tylko chcesz. - powiedziałem nie patrząc na nią. - wyjdź stąd.. i więcej do mnie nie przychodź. - dodałem, unikając jej wzroku.
- Jeszcze będziesz chciał do mnie wrócić. - zabrała swoje rzeczy i trzasnęła drzwiami. Kiedy ona w końcu zrozumie, że i tak nie będziemy znowu razem?
*
Wieczorem pojawił się u mnie Kellin. Zdzwoniłem do niego, i poprosiłem żeby przyjechał. Chciałem spędzić z nim trochę czasu sam na sam.
- Jesteś na mnie zły? - zapytałem kiedy leżeliśmy na łóżku w pokoju, wtuleni w siebie.
- Ale za co?
- Za tą całą dzisiejszą sytuację z Victorią?
- Nie, nie jestem.
- Kocham cię. - powiedziałem tak po prostu, po chwili milczenia. On usiadł okrakiem na moim brzuchu i zaczął mnie całować. Pogłębiłem pocałunek, a moje ręce znalazły się pod jego koszulką.Przerwał pocałunek, i przytulił mnie. Objąłem go, i znów zapadła cisza. Czułem jego ciepły oddech na mojej szyji.
- Wyjedź gdzieś ze mną. - powiedziałem nagle, a on spojrzał na mnie zdziwiony.

Liczyliście na to, że będą seksy, co? hyhy xd /Ronni

czwartek, 3 lipca 2014

Rozdział 19

Ten tydzień był trochę napięty, dlatego rozdział dodajemy dopiero dziś. Ale za to następny pojawi się już w sobotę : ) /Ronni
_________________________________________________________________________
cz. I
Przywiozłem Vic'a do mojego domu i poznałem go z Katelynne. Polubili się.
Pomagałem właśnie przebrać się Vic'owi, kiedy zadzwonił dzwonek do drzwi.
- Kate, mogłabyś otworzyć?
- Oczywiście.
- Dziękuję. - powiedziałem, i pomogłem założyć Vic'owi koszulkę. Był cały poobijany, i najmniejszy ruch sprawiał mu ból.
- Kellin, ktoś do ciebie. - brunetka pojawiła się w progu, a za nią stał wyraźnie zdziwiony Oliver.
- Cześć. -powiedziałem.
- Nie będę wam przeszkadzać, i zrobię coś do jedzenia. -powiedziała Kate i wyszła do kuchni.
- Kim ona jest? - zapytał Oli.
- To jest Katelynne. Od dziś ze mną mieszka. Jako współlokatorka oczywiście. A jak Austin?
- Wyszedł, wrócił, spakował się i trzasnął drzwiami. I tyle. Wszystko jest nie tak. W ogóle jak się czujesz.. Vic?
- W miarę dobrze, ale Kelin tego ie rozumie, i zachowuje się jak niańka. Ej, mam swoje mieszkanie, wiesz?
chętnie bym tam sobie jeszcze pomieszkał. - prychnąłem.
- Lekarz mówił co innego, dlatego do mieszkania wrócisz jutro, i bez dystkusji.
- Jak tak właściwie ta Kate się tu znalazła? - zacząłem im to wszystko opowiadać. Chłopakom też było jej szkoda, i dlatego zadeklarowali swoją pomoc. Wiadomo, że trzeba by było iść po jej rzeczy. Zdecydowaliśmy, że pójdę ja z Oliverem, bo o Vic'a się jeszcze trochę bałem, i dlatego on ma zostać zKatelynne w domu w razie czego.
W czasie naszych małych obradowań do pokoju weszła Kate. Bała się tego kolesia, i nie za bardzo chciała byśmy tam szli, Po jakimś czasie zgodziła się jednak, i powiedziała, że mamy przyjść bo zrobiła zapiekankę. Anioł z niej.Ni rozumiałem dlaczego ten kretyn tak ją traktował.
Po zjedzonej pysznej zapiekanki Oliver postanowił już iść.
- Odprowadzę cię. - wstałem i poszedłem za im do drzwi wejściowych. Kiedy Oli ubrał buty, zbliżył się do mnie, objął i pocałował. Z chęcią oddałem pocałunek. W gruncie rzeczy brakowało mi tego. Po chwili jednak oderwałem się od niego, bo przecież w domu była Kate i nie wiadomo jak by zareagowała. Zwłaszcza, że na dziś to jej już starczy wrażeń.
- Cześć.
- Cześć. - Oliver wyszedł, a ja udałem się z powrotem do kuchni.

cz.II
Byłem nieco zdziwiony, kiedy tamta nieznajoma dziewczyna otworzyła mi drzwi. Chciałem dowiedzieć się kto to w ogóle jest, i przede wszystkim dlaczego mieszka u Kellina?! Szybko okazało się, że jest bardzo miłą osobą. Po tym jak Kells powiedział nam trochę o niej, i o tym dlaczego u niego jest zrozumiałem i było mi nawet trochę jej żal. Na pewno nie zasłużyła na to żeby ktoś traktował ją tak jak tamten facet. Ustaliliśmy, że pojadę jutro z Kellinem po rzeczy Kate. Tak będzie najlepiej.
Pojechałem do swojego mieszkania. Ostatnio nic się nie układa tak, jak powinno, i wszystko jest trudne. Z Kellinem mamy dla siebie mało czasu. Usłyszałem, że ktoś dzwoni do drzwi. Poszedłem je otworzyć.
- Victoria? Co ty tutaj robisz? - zapytałem zdziwiony, kiedy zobaczyłem moją byłą dziewczynę.
- Cześć Oliver. Ja..mogłabym..przenocować u ciebie? - otworzyłem usta aby coś powiedzieć. - zaraz ci to wszystko wytłumaczę..tylko..mogę wejść?
- Yy, tak, wchodź. - właściwie to nie byłem pewny czy to dobry pomysł, ale przecież nie zamknę jej drzwi przed nosem. Poszliśmy do salonu.
- Nie ma Austina?
- Nie.. - zawahałem się. - wyszedł gdzieś. Napijesz się czegoś? - zapytałem żeby zmienić temat.
- Nie, dzięki. - usiadłem obok niej na kanapie.
- No więc o co chodzi? - blondynka cicho westchnęła.
- Pokłóciłam się z moim przyjaciele, u którego teraz mieszkam. Mieliśmy dość dużą awantur. On jest teraz na mnie zły, a ja nie chcę go jeszcze bardziej denerwować Jesteś jedyną osobą do której mogłam przyjść. Proszę cię. To tylko jedna noc.
- Chyba nie mam innego wyjścia. - uśmiechnąłem się. Co ja robię? Victoria uciszyła się i przytuliła mnie. Dałem jej jakąś swoją koszulkę. Trochę jeszcze pogadaliśmy. Byłem zmęczony całym dniem, więc po szybkim prysznicu poszedłem spać. Dziewczyna położyła się obok na łóżku i wtuliła się we mnie. Po chwili zasnęła.
*
Następnego dnia pojechałem z Kellinem do tego chłopaka Kate. Podała nam adres, i szybko znaleźliśmy się przed jego domem. Na początku był nawet miły i spokojny, ale kiedy tylko powiedzieliśmy mu o Katelynne, i o tym po co tu przyszliśmy zdenerwował się, i zaczął krzyczeć. Psychol.
- Uspokój się..- Kellin próbował opanować sytuację, ja natomiast miałem ochotę uderzyć tego kolesia. Poczekał chwilę aż mężczyzna się uspokoi, a potem mówił dalej. - po prostu pozwól nam zabrać kilka jej rzeczy. Ona się ciebie boi, i nie ma zamiaru dłużej z tobą mieszkać.On jeszcze trochę pokrzyczał, obraził kilka razy dziewczynę, mówiąc, że jest dziwką itp., ale w końcu wpuścił nas do środka. Zabraliśmy to co potrzebne, i wróciliśmy do domu Kellina. Dziewczyna była nam bardzo wdzięczna. Wyszła na chwilę z pokoju, a ja od razu wykorzystałem to. Objąłem chłopaka, i wpiłem się w jego usta. Kate wróciła, a my szybko odsunęliśmy się od siebie.
- Ja już pójdę. - powiedziałem, i pożegnałem się z nimi. Wyszedłem, wsiadłem do samochodu, i pojechałem do mojego mieszkania, w którym cały czas była Victoria.

niedziela, 29 czerwca 2014

Rozdział 18

Z góry przepraszam za wszystkie literówki i błędy, rozdział był przepisywany na szybko/M.
_______________________________________________________________________
cz. I
No i super. Tylko dlatego, że Oliver się uparł, Austin się o wszystkim dowiedział, i jeszcze tego nie zaakceptował to możemy mieć przejebane. A ja mu jeszcze w tym uległem.
- No i masz co chciałeś- powiedziałem wychodząc n balkon gdzie stał Oli i zaciągał się papierosem.
-Skąd miałem wiedzieć  jak zareaguje? Wróżką jestem?!
-Nie ale go znasz i mogłeś przewidzieć. Przecież się przyjaźnicie to wiesz jak on reaguje i co jest w stanie zaakceptować a co nie!
-Oj dobra, odwal się. Wyszło jak wyszło i już.
-I co teraz będziecie udawać, ze nic takiego nie miało miejsca czy Austin się wyprowadzi?-zapytałem ironicznie
-Nie wiem, daj mi spokój!
-Jak chcesz. W każdym razie ja byłem przeciwny  temu aby mu powiedzieć.
-No jasne, teraz to wszystko moja wina a Kellin jest święty i jak zwykle nic nie zawinił.
-A spierdalaj- wszedłem do pokoju i wyszedłem z mieszkania Olivera. Wsiadłem do samochodu i pojechałem do Vic'a. Znaczy do szpitala bo musiał tam zostać trochę ale jutro już ma wyjść. .W szpitalu jakaś pielęgniarka powiedziała, ze już skończył się czas odwiedzin i mam jeśli mogę odebrać Vic'a ze szpitala. Podziękowałem i wyszedłem ze szpitala. Pojeździłem trochę po mieście ale w ostateczności wróciłem do swojego mieszkania. Ciągle robiłem to samo. Moje życie mimo tego co się ostatnio wydarzyło jest dość nudne, monotonne i zasiane rutyną. A tak poza tym martwiłem się. O Vic'a, Olivera i o to co zrobi Austin. Ciągle siedziało0 mi to w głowie i wcale nie chciało wyjść. Usłyszałem dzwonek do drzwi. Gdy otworzyłem drzwi jakaś dziewczyna rzucił mi się na szyję zapłakana. Byłem okropnie zmieszany i nie miałem pojęcia co zrobić. Na 100% nie znałem tej dziewczyny. Mimo to delikatnie ja objąłem i pogładziłem po plecach. Ona nagle odsunęła się ode mnie i spojrzała zaczerwienionymi od płaczu oczami.
-Przepraszam, przecież ty mnie nawet nie znasz z reszta ja Ciebie też nie. Przepraszam.- dziewczyna odwróciła się i chciała wyjść. Złapałem ją za rękę i zatrzymałem. Była przecież zapłakana i wystraszona.
-Nie pozwolę Ci przecież wyjść w takim stanie, chodź.-zaprowadziłem ją do kuchni. Kazałem jej się usiąść i dałem szklankę wody. Kiedy trochę się uspokoiła, zapytałem
-Co się stało?-dopiero teraz zobaczyłem, ze jest trochę posiniaczona
-Bo-o.. mieszkam ze swoim ..chłopakiem i on jest o mnie strasznie zazdrosny i  zaborczy. Ostatnio dużo się kłócimy i on trochę mnie dziś poszarpał. Uciekłam bo strasznie się go boję, on jest zdolny do wszystkiego. Ja nie mam gdzie wrócić i.. -rozpłakał się
-Spokojnie, możesz u mnie zamieszkać przy najmniej na jakiś czas, pomogę Ci. A tak w ogóle to jestem Kellin- uśmiechnąłem się do niej
-Katelyyn, miło mi- uścisnąłem jej drobną dłoń i ponowie się uśmiechnąłem. Kilka godzin później rozmawialiśmy jak byśmy się znali od dawna. Chociaż Kate poznałem dziś, rozmawiało  mi się z nią dobrze. Na początku trochę się obawiałem, ze jakaś obca dziewczyna ma tu zamieszkać znaczy w moim mieszkaniu ale po rozmowie z nią wiedziałem, ze to dobra decyzja i ona nie jest oszustką. Kiedy widziałem, ze jest już zmęczona zaprowadziłem ją do pokoju i dałem jakąś koszulkę do spania. Pokazałem łazienkę a ona (znowu) mi podziękowała. Zniknąłem w siebie w pokoju. To wszystko jest takie trudne.

cz. II
No i po co mu to powiedziałem?! Wiem jaki on jest i mogłem przewidzieć to, jak zareaguje. Ale nie, ja przecież zawsze muszę postawić na swoim.. Mogłem posłuchać Kellina. Zostałem sam w mieszkaniu. Zapaliłem jeszcze jednego papierosa i zdzwoniłem do Austina. A raczej  próbowałem się do niego dodzwonić. Nie liczyłem na to, że odbierze po tym czego się dowiedział ale spróbować zawsze można. Nie odebrał. Pio chwili dostałem wiadomość z krótkim "Spierdalaj" Wypaliłem papierosa i wróciłem do pokoju rzucając telefon na łóżko.
                           * Następnego dnia..
Austin nie wrócił na noc do mieszkania. Spodziewałem się tego. Rano usłyszałem, że ktoś wchodzi do mieszkania. Wyszedłem z pokoju.
-Austin możemy normalnie porozmawiać?-zapytałem a on ominął mnie i bez słowa skierował się do swojego pokoju. Wyjął z szafy torbę i zaczął pakować swoje rzeczy
-Co ty robisz?!
-Nie widać?!-odpowiedział nie przerywając czynności
 -Ale czy to, że jestem gejem coś zmienia?
-TAK. To zmienia wszystko. Nie mam zamiaru mieszkać z pedałem.
-Przecież nie wyrucham Cie jak będziesz spał 
-No nie wiem-poszedł do korytarza i ubrał buty.
-Masz. Mi już nie będą potrzebne.-rzucił mi klucze od mieszkania. Nie to nie. Nie będę go prosił żeby został. Jak chce to niech idzie
-Dobra, wypierdalaj. tylko nie wracaj do mnie jak znów nie będziesz miał gdzie mieszkać!-krzyknąłem a on wyszedł trzaskając drzwiami. Skoro on tak reaguje na to, że nie jestem hetero to może i lepiej, ze się wyprowadził. Boję się tylko, ze może powiedzieć wszystkim o tym, ze jestem z Kellinem. Jestem idiotą. Mogłem to po prostu cały czas to przed nim ukrywać i nic by się nie stało. Ale on jest moim przyjacielem. Czułem, ze muszę mu to powiedzieć i myślałem, ze powinien to wiedzieć.No ale wyszło jak wyszło. Teraz już raczej niczego nie mogę zrobić. Wyszedłem z mieszkania i wsiadłem w samochód. Zadzwoniłem do Kellina.
-Halo?
-Cześć. Może my się spotkać i pogadać? Chciałbym..-nie dokończyłem bo chłopak mi przerwał.
-Oliver, nie mam teraz czasu, jadę po Vic'a do szpitala. Porozmawiamy później, przepraszam. Cześć- rozłączył się. I tyle mi było z rozmowy z nim. Pojeździłem trochę po mieście, odwiedziłem kilka klubów. Starałem się zapomnieć o wszystkich problemach które się ostatnio pojawiły. Nie za dobrze mi to wychodziło bo i tak cały czas myślałem o tym wszystkim. Z dużo się przejmuję. "Później" pojechałem do Kellina, licząc na to, że może teraz znajdzie dla mnie czas. Zapukałem do drzwi które otworzyła mi jakaś drobna i ciemnowłosa dziewczyna. Nigdy wcześniej jej nie widziałem, a tym bardziej nie w domu Kellina..