poniedziałek, 23 lutego 2015

Rozdział 16

Wyparowała z nas chęć do dodawania, do pisania, do wszystkiego. Zaniedbujemy Was a Wy nas. Do końca opowiadania zostały 4 rozdziały, miałyśmy plan dodać następne opowiadanie po tym ale nie jest to dla nas opłacalne. Nie komentujecie, albo w ogóle nie czytacie. Oczywiście dziękujemy osobom, które komentują :) No cóż, po tym opowiadaniu najprawdopodobniej kończymy naszą przygodę z blogiem. Zapraszamy :)/ Merry
cz. I
Alex:
No cóż, co tu dużo mówić. Zwykłe nagrywanie teledysku, wygłupiający się Zack i obrażony Jack. Ah, no i oczywiście Vic. Każdy ustawił się na swoim miejscu i zaczęło się. Krzyki, poprawki, panie, które biegały i pudrowały nas żebyśmy nie świecili się jak latarki. W sumie to.. idzie się przyzwyczaić. Dopiero po jakiejś godzinie każdy odzyskał dobry humor. Dlaczego? To oczywiste, była przerwa i to 30 minutowa. Każdy opadł na swoje krzesło.
-Kurwa, coś nam dziś nie idzie, albo to im się coś wiecznie nie podoba- mruknął Vic- 'Vic, musisz go odepchnąć, ale wiesz, tak lekko, Alex uśmiechu więcej, skupcie się!'- zaczął naśladować reżysera teledysku a my zaśmialiśmy się.
          *
Po, w końcu skończonej pracy wszyscy byli wyczerpani. Jedynie co pozostało to zmontować to i już. Wszyscy byli zadowolenie z efektów naszej pracy więc my też byliśmy. Nie chcieliśmy jednak jechać już do domów i stwierdziliśmy, że pojedziemy gdzieś na miasto. Vic trochę dziwnie się zachowywał ale uznałem, że to na w skutek zmęczenia. Na mieście wzięliśmy kawy na wynos i usiedliśmy w centrum. Po godzinie bezsensownego siedzenia Barakat, Merrick, Dawson stwierdzili, że są zmęczeni i sobie idą. No i tym sposobem zostałem sam z Victorem.
-Ja chyba też będę się zbierać- powiedział brunet i powoli wstał.
-Nie, zaczekaj- czemu go zatrzymałem? Pojęcia nie miałem. To jakoś samo wyszło. Chłopak, mimo, że zmieszany, usiadł z powrotem obok mnie nic nie mówiąc a tylko lekko się uśmiechając. Rozmowa nam się nie trzymała trochę, albo powiem lepiej, jej w ogóle nie było. Zawsze byliśmy rozgadani a teraz? Nic nikt nie mówił. Nagle usłyszeliśmy pisk kilku dziewczyn. Momentalnie spojrzeliśmy się w stronę sprawczyń tego zamieszania. Biegło w naszą stronę pięć, uśmiechniętych od ucha do ucha dziewczyn. Fanki, no pięknie. Po jakiś 30 minutach kiedy już każda dostała autograf i kiedy narobiły miliony zdjęć, posłuchały namowy Vic'a i poszły sobie. Byłem mu wdzięczny, bo nie miałem ochoty spędzać z nimi wieczora.
-Może już lepiej stąd chodźmy.
-Dobry pomysł- szybko udaliśmy się jak najdalej od centrum.
-Gdzie idziemy?-zapytałem
-Hmm.. może..
-Możemy pójść do mnie- powiedziałem uśmiechnięty.
-Nie jesteś już zmęczony dzisiejszym dniem?- zaśmiał się. No tak, śmiech to on miał piękny, albo nie ważne.
-Nie, chodźmy- powiedziałem i pociągnąłem go za rękaw. Po 15 minutach byliśmy już u mnie. Usiedliśmy sobie przed telewizorem z piwem i zaczęliśmy oglądać jakiś film. Poczułem się trochę jak na planie teledysku. Tylko nam popcornu brakowało. Vic po jakiejś godzinie oznajmił, że idzie do łazienki. Wstał, nieświadomie ocierając się o moje udo co sprawiło, że przeszły mnie dreszcze. Vic spojrzał na mnie lekko rozbieganym wzrokiem a potem szybko wyszedł z pokoju. Dziwnie trochę. Mimo to chwyciłem puste puszki po piwie i wstałem chcąc odnieść je do kuchni. Jednak w progu zderzyłem się z Victorem. Przez chwilę nasze usta złączyły się na w skutek zderzenia.
-Przepraszam- powiedzieliśmy równocześnie, odsuwając się od siebie. Uśmiechnęliśmy się, poszedłem do kuchni a Fuentes do pokoju. Jego usta.. takie miękkie, takie cudowne.
Cz. II
Vic:
Puste mieszkanie. Tylko ja i Alex. Powinienem jakoś wykorzystać tą okazję, ze byliśmy sami. No ale przecież nie rzucę się na niego jaka wariat, nawet jeśli bardzo bym tego chciał. To w sumie byłoby trochę dziwne. Nie ważne. Mimo, że ten cały dzień strasznie mnie zmęczył, jak z resztą nas wszystkich, to chciałem spędzać jak najwięcej czasu z Alex'em. Nic nie poradzę na to, że on mi się tak cholernie podoba i mógłbym siedzieć z nim siedzieć cały dzień patrząc na niego. W moich oczach był ideałem, ale musiałem to ukrywać i nie dać nic po sobie poznać. Nikt nie może się o niczym dowiedzieć. Już wiem jak czuł się Tony i Mike kiedy ukrywali się przed wszystkimi ze swoimi relacjami, ale sami tego chcieli.
-Wszystko w porządku?- zapytał Gaskarth siadając znów obok mnie na kanapie.
-Tak- odpowiedziałem trochę zamyślony i rozkojarzony. Jego obecnością? Nie. Nie róbmy ze mnie zakochanej trzynastolatki. Byłem po prostu wyczerpany. Zawsze można zrzucić na zmęczenie. Tak jest prościej.
-Dziwnie się dziś zachowujesz- stwierdził, a ja przygryzłem wargę, drapiąc sie w tył głowy.
-Wydaje Ci się- "oczywiście, ze Ci się nie wydaje!" zaprzeczyłem sam sobie w myślach. Czas się ogarnąć, Vic. Jeszcze pomyśli, że Ci na nim zależy.
-Obejrzymy jeszcze jakiś film?- sprawnie zmieniłem temat.
-Mhm.- mruknąłem. W tym samym momencie sięgnęliśmy po pilota leżącego na stole, w wyniku czego  nasze dłonie się zetknęły. Szybko zabrałem rękę. Przypomniała mi się bardzo podobna sena z nagrywanego dziś teledysku. Uznałem to za zabawne i zaśmiałem się, trochę nerwowo. Alex znalazł ciekawy według niego film, którym ja w ogóle nie byłem zainteresowany. Bo wolałem interesować się nim. Ale.. na co ja w ogóle liczę? Na to, że on powie mi, że też jest we mnie zakochany, a potem będziemy szczęśliwą parą ukrywając to przez wszystkimi? Może tak. Może na to właśnie liczyłem, ale nie mam żadnych szans i doskonale o tym wiem. Nie zacznę nagle udawać, że wszystko jest ok i że uważam Alex'a tylko za przyjaciela. Cholernie, szlag mnie trafił kiedy siedziałem tak blisko niego. Sam na sam. I nie mogłem nic zrobić. Pocałować go, przytulić ani objąć. Trudno, raz się żyje.
-Alex?- powiedziałem spokojnie. On powoli odwrócił głowę w moją stronę i błądził wzrokiem po mojej twarzy. Oblizałem usta i patrzyłem mu w oczy. Nawet nie wiedziałem kiedy moja lekko drżąca dłoń znalazła się na udzie chłopaka. Zmarszczyłem brwi i przyglądał mi się uważnie, czekając na to, co zrobię. Czułem, że dłużej nie wytrzymam. Po prostu zbliżyłem się i wbiłem w jego miękkie wargi. To było świetnie. Zdecydowanie. Alex rozchylił zapraszająco usta i już po chwili nasze języki ocierały się o siebie. Nagle zadzwonił telefon. Alex odskoczył ode mnie, a ja zmieszany spuściłem wzrok.
-Co to było?- zapytał zdezorientowany.
-Przepraszam- to było jedyne co udało mi się wykrztusić. Wstałem i w ekspresowym tempie ubrałem buty i wyszedłem. Uciekłem. Tak po prostu.  







5 komentarzy:

  1. Nie wiem za bardzo co mogę napisać.
    Alex tak mocno mnie oczarował, jego osobowość jest prawie taka jak naprawdę, co tylko spowodowało, że czyta mi się to jeszcze lepiej.
    W poprzednim komentarzu już mówiłam, iż liczę na Jacka, niech odwali jakąś scenkę zazdrości o Lexa, pls.
    Szkoda - odchodzicie z bloga, ohh będę tęsknić, ale nie będę Was zatrzymywać, bo sama wiem jak to jest. Może jeszcze wrócicie? idk.

    OdpowiedzUsuń
  2. To takie urocze :') No naprawdę jak zakochane nastolatki :D Lubię dramy, więc wizja osoby powyżej brzmi zachęcająco..:)
    Eh, z jednej strony rozumiem wasze stanowisko, a z drugiej...idk, brakowałoby mi tego bloga :c

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgadzam się z komentarzami wyżej. Cóż... dawno mnie tu nie było...
    Ten rozdział był boski ♥ taki uroczy ^^
    Szkoda, że kończycie opowiadanie i wgl bloga... kurcze juz dwie blogerki skończyły pisać... Wy też ? ;C
    No cóż, rozumiem że pisanie nie jest zbyt łatwe i ciesze się ze przynajmniej mogłam czytać to, co już napisałyście ♥
    Czekam na następny rozdział, weny ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetneświetnświetne<3
    Czekam na następny rozdział^^

    OdpowiedzUsuń
  5. Och, wielka szkoda, że chcecie zakończyć tego bloga
    Czekam na kolejny rozdział

    OdpowiedzUsuń