cz.I
Obudziły mnie krzyki. Leniwie otworzyłem oczy i wstałem.
- Czemu nic mi nie powiedziałeś?! To..
-Przestań się zachowywać jak nasza matka! Jestem starszy i mogę robić co tylko chcę!
- Niczego ci nie zabraniam, chcę tylko z twojej strony jebanej szczerości! Tak się składa, że był tu wczoraj Kellin, nawet on nie wiedział co się z tobą dzieje.
-Nie jestem małym dzieckiem, przestań mnie kontrolować! - Mike i Victor krzyczeli na siebie, a na uboczu stał Alex, który chyba nie wiedział jak ma się zachować. O co tu chodziło?!
- Dobra, starczy. Czego wy się tak drzecie? - zapytałem, podchodząc do nich bliżej. Teraz to obaj milczeli. Pięknie.
- No, słucham, co się dzieje? - Fuentes'y stosunkowo rzadko się kłócili, ale jak już, to chodziło o coś poważnego. Dalej milczeli. -Alex, może ty mi to jakoś.. przybliżysz? - Brunet zawahał się, uchylił lekko usta i spojrzał niepewnie na Vic'a. Jednak po chwili zaczął mówić.
- Mike nakrył nas na całowaniu - powiedział spokojnie, patrząc to na mnie, to na braci. Szczerze? Nie miałem pojęcia jak to skomentować, ani tym bardziej jak zachować się w tym momencie. Jedyne co zrobiłem to głośno westchnąłem i spojrzałem na Mike'a.
- Hm.. wydaje mi się, że to nie jest rozmowa na teraz. Proponuję dziś wieczór. Jak wszyscy ochłoną, i Jaime będzie przy tej rozmowie. Ok? - powiedziałem, a wszyscy skinęli głowami. Mike odwrócił się i poszedł do swojego pokoju, zamykając z trzaskiem drzwi. Victor razem z Alex'em poszli do salonu, aja ruszyłem do kuchni. Nalałem soku i poszedłem do pokoju mojego chłopaka. Dziwnie to brzmi, ale się przyzwyczaję. Mike siedział już ubrany na łóżku, i palił papierosa.
- Nie pal w pokoju, będzie tu śmierdzieć - rzuciłem, ale moja wypowiedź została w prosty sposób zignorowana. Westchnąłem i ubrałem się. Fuentes co chwilę wodził za mną wzrokiem, ale nic nie powiedział. Był spięty i zdenerwowany. Wiedziałem, co zrobić aby się trochę wyluzował. Jednak nie byłem pewny czy to dobry moment.
- Mike, daj już spokój. Pogadamy wieczorem i wszystko się wyjaśni. Nie potrzebnie się spinasz - powiedziałem i uklęknąłem, opierając ręce na jego kolanach. Chłopak spojrzał mi w oczy i lekko się uśmiechnął. Złapał mnie za koszulkę i wciągnął na siebie, złączając nasze usta. Kiedy się od siebie oderwaliśmy, patrzyliśmy sobie w oczy.
- Będę się już zbierał, zobaczymy się wieczorem. - Pocałowałem go jeszcze raz, a następnie wstałem. Opuściłem pokój, a potem dom.
*
Po powrocie opowiedziałem Jaime'mu z lekka całą tą sytuację. Był zszokowany, że Victor jako ten straszy i bardziej odpowiedzialny bat, niv nam o tym nie powiedział.
*
Pojechaliśmy z Jaime'm do domu meksykanów. Weszliśmy bez pukania i usiedliśmy w salonie gdzie byli już pozostali dwaj chłopacy z zespołu oraz wokalista All Time Low. Miałem wrażenie jakby sytuacja się powtarzała. Znowu gadaliśmy wieczorem o takich sprawach.
- No więc.. - zaczął Vic i spojrzał na Alex'a. - To nie będzie jakaś nie wiadomo jak ciekawa historia. Ogólnie wszystko zaczęło się na planie teledysku do "A Love Like War"...
cz. II ( I tu zaskoczenie dla Was. Kilka następnych części będzie z punktu widzenia Alex'a i Vic'a.~ Ronni )
Victor:
Kamera, instrumenty, reżyser. Zwykły plan teledysku. Nagrywałem go razem z chłopakami z All Time Low do piosenki "A Love Like War". Zapowiadał się dla nas dość ciężki dzień, alei tak kochaliśmy to,co robimy. To na prawdę genialne uczucie, wiedzieć, że robisz coś dla milionów ludzi, którym się to podoba. Fani dają nam wiele radości i chęci do działania. Cudowni ludzie.
- Cześć, Vic! - Cała czwórka przywitała mnie z uśmiechem kiedy pojawiłem się w pomieszczeniu. Kiedy zobaczyłem Alex'a na mojej twarzy też momentalnie pojawił się uśmiech. Od niedawna zacząłem patrzeć na niego inaczej niż jak tylko na kumpla. Inaczej niż powinienem. Lubiłem go, o wiele za bardzo. Był przystojny, miły, zabawny. Więc nic dziwnego, że miał ogromne powodzenie u dziewczyn.Nie tylko u fanek, które dałyby się pokroić za spotkanie z nim. Jeżeli chodzi o mnie, to tu sprawy trochę się komplikują. Alex mi się podoba i chcę się do niego w jakiś sposób zbliżyć. Brzmiałoby zwyczajnie, gdyby nie to, że nigdy nie podobał mi się żaden chłopak, bo NIE byłem gejem. Ale Gaskarth.. z nim było inaczej. Po prostu. W pewnym momencie zacząłem zazdrościć mojemu bratu i Tony'emu. Byli razem tacy szczęśliwi, mimo, że nie byli parą. Mi to szczęście nie było najwyraźniej pisane. Albo być może sam wszystko sobie komplikuję.
*
Po tym jak nasz reżyser wytłumaczył nam ogólny plan teledysku, byliśmy zadowoleni. Pomysł wszystkim się spodobał i nie było słowa sprzeciwu. Zaczęliśmy nagrywać po kolei wszystkie sceny. Wszystko dobrze i szybko nam szło. Robiłem po prostu to, co do mnie należało i starałem się nie poświęcać większej uwagi Alex'owi. Wiedziałem, że on na pewno by mnie rozpraszał wszystkim co robił i w ogóle samą swoją obecnością. Chciałem zostać z nim sam na sam. Nawet jeśli mielibyśmy prowadzić tylko nudną, nie klejącą się rozmowę o pogodzie.
- Vic, wszystko ok? - zapytał, wyrywając mnie z zamyślenia.
- Tak, tak - odpowiedziałem automatycznie i pokiwałem głową, na co on tylko słodko się uśmiechnął.
- Zack, czy ty zawsze musisz zachowywać się jak kompletny kretyn, do cholery?! - Usłyszeliśmy krzyk i momentalnie spojrzeliśmy w stronę z której dochodził. Zobaczyliśmy zdenerwowanego Jack'a leżącego na podłodze. Nad nim stał wspomniany wcześniej Zack i śmiał się histerycznie, trzymając się za brzuch. Na planie każdego teledysku było dużo śmiechu. Wygłupialiśmy się i żartowaliśmy. W takiej atmosferze o wiele lepiej się wszystkim pracowało. Ale Barakat nie miał poczucia humoru i zachowywał się jakby miał wieczny okres. Nie wiedzieliśmy co też Merrick mu zrobił, ale wyglądał bardzo zabawnie patrząc na niego jakby chciał go zabić.
- Co robisz dziś wieczorem? - zapytałem Alex'a, olewając tamtą dwójkę, która zaczęła gonić się po pomieszczeniu.
- Jeśli skończymy dziś nagrywać to video, to raczej nic. Dlaczego pytasz? - powiedział, biorąc do ręki gitarę.No właśnie, dlaczego pytam?
- To.. może.. umówimy się na kawę czy coś? - zaproponowałem nieśmiało.
- Jasne. - Kiwnął głową i uśmiechając się odszedł. Na razie wszystko idzie świetnie. Na razie..
Troche placze, bo moj Jack ma wieczny okres. Ta cecha powinna raczej przynalezec do Zacka, ale to wasze opowiadanie, a ja nie mam nic do gadania, takze zaakceptuje Jackusia z okresem :\
OdpowiedzUsuńTo calkiem fajne - wprowadzilyscie ATL, ku mojej uciesze. Mam nadzieje, ze nie bedzie to tylko poboczny watek i, ze pozwolicie nam - biednym czytelnikom - poznac glebiej charaktery calego zespolu, ich upodobania, wady, zalety i tym podobne.
*******wciaz mocno licze na jalexa bo to ship zycia*******
Chyba skoncze swoj bezsensowny wywod, bo za wiele nie wnosi.
+ JACK LICZE NA CIEBIE
Ok, same sie pisalyscie na taki odzew z mojej strony :\
Dla mnie jest bosko ♡
OdpowiedzUsuńNie spodziewałam się niczego po Vic'u a tu nagle takie "BUM" xd
fajnie ze będzie z punktu widzenia Alex'a i Vic'a. Będzie ciekawiej ^^
Oki to tyle ode mnie.
Czekam ♥ Weny ! ♡
Ok, nie wiem co napisać
OdpowiedzUsuńZaskoczyłyście mnie tym związkiem Viktura i raczej nie należy to do zaskoczeń negatywnych
Z narracją Alexa może być ciekawiej, jedyny problem jaki to dla mnie rodzi to fakt, że muszę ogarnąc imiona chłopaków z ATL, a dopiero co ogarnęłam kto jest kim w PTV X''D
Randeczka z googlami i będzie okej, mniejsza.
Nooo, mój komentarz jak zwykle jest beznadziejny i jak zwykle za niego przepraszam
Piszcie szybko, weny Xo