Macie kaca? :) Życzymy Wam wszystkiego najlepszego w Nowym Roku! :) / Ronni
_________________________________________________________
cz. I
Obudziłem się wtulony w Mike'a. Po seksie został ze mną? Raczej nie bo był w ubraniach. Pewnie pili do późna i zostali u nas. Po pewnym czasie zauważyłem, że on również nie śpi tylko przygląda mi się z zaciekawieniem. Lekko się od niego odsunąłem i musnąłem jego usta.
- Dziś wywiad. Dasz radę? Kacyk? - zapytałem z rozbawieniem w głosie.
- Nie piłem. Jak zasnąłeś to poszedłem do nich, przejrzałem trochę internet, a potem wróciłem tu - powiedział z uśmiechem, jakby był z siebie dumny co najmniej. O dziwo było mi niedobrze, a przecież nie piłem.
- Czemu jesteś taki blady? - zapytał po chwili brunet patrząc na mnie uważnie.
- Niedobrze mi trochę. Pewnie jakieś zatrucie.
- Martwię się - powiedział z poważną miną i złożył delikatny pocałunek na moim czole. Nagle zerwałem się z łóżka i pobiegłem do łazienki w której zwymiotowałem. Czułem się okropnie. Nie wiedziałem co się ze mną dzieje. Usiadłem na zimną posadzkę i oparłem głowę o ścianę. Trzęsły mi się ręce, a na moim czole pojawiły się kropelki potu. Po chwili do łazienki przyszedł Mike. Szybko usiadł obok mnie.
- Tony, co jest?
- Nie wiem. Nigdy nie miałem takiej akcji, zwłaszcza, że nie piłem. - Odetchnąłem, ale czułem się tak samo źle. Po chwili znów zwymiotowałem.
Przez najbliższe dwadzieścia minut tylko siedziałem i wymiotowałem. W tym czasie Vic i Jaime zdążyli już wstać. Podejrzewałem, że oni czuli się wtedy lepiej niż ja. Byli zaniepokojeni tym co się ze mną dzieje, ale to jeszcze nic. Mike był totalnie spanikowany. Żaden z nas go nie poznawał. Potem już się ogarnął i zaczął zachowywać zimną krew.
Kiedy nie miałem już czym wymiotować wstałem z posadzki i lekko chwiejnym krokiem poszedłem do mojego pokoju. Położyłem się i zwinąłem w kłębek. Wszystko mnie bolało i nie miałem siły na nic, a wywiad miał się odbyć za dwie godziny. Mike chwilę później wszedł do pokoju i położył na szafce szklankę wody.
- Jak się czujesz?
- Zjebanie - powiedziałem zachrypniętym głosem. - Mike, ja nie dam rady być na tym wywiadzie, ale wy jedźcie.
- Mogę zostać z tobą, przecież nie zostawię cię tu samego.
- Amanda może z tobą zostać - odezwał się Jaime, który stał w progu razem z Vic'em.
- Dobry pomysł - powiedziałem cicho. Nadal nie najlepiej się czułem. Zamknąłem oczy i marzyłem tylko o tym aby zasnąć.
*
Obudziłem się cały spocony. Przez cały sen miałem koszmary, serce bardzo mocno mi biło, a ręce trzęsły się. Nagle do pokoju weszła Amanda.
- Wszystko w porządku? - zapytała i usiadła obok mnie kładąc dłoń na moim czole. - Krzyczałeś.. i masz gorączkę.
- Miałem koszmary. - Wziąłem głęboki oddech i wypuściłem powietrze ze świstem. - Która godzina? Chłopacy dawno poszli?
- No.. jakąś godzinę temu. Mike nie chciał wyjść i o mało nie spóźnili się na wywiad. - Zachichotała cicho. Lekko się uśmiechnąłem i przymrużyłem oczy. Już nie było mi tak niedobrze. No i trochę sobie pospałem.
- Jaime pisał, że będą za trzydzieści minut. Zrobić ci herbaty? - zapytała z troską.
- Jeśli możesz - powiedziałem, a ona uśmiechnęła się i wyszła. Przykryłem się kołdrą, bo miałem wrażenie, że zaraz zamarznę. Amanda przyniosła mi herbatę, a sobie kawę i usiadła ze mną na łóżku.
Dotrzymywała mi towarzystwa i rozśmieszała aż do powrotu reszty zespołu. Chłopacy weszli do mojego pokoju.
- Jak się czujesz? - zapytał Vic.
- Lepiej - powiedziałem z delikatnym uśmiechem. Mike podszedł do mnie i usiadł obok.
cz.II
Martwiłem się o Tony'ego. Nikt nie wiedział co mu jest, a ja nie mogłem przestać panikować. Dawno nie widzieliśmy go w tak złym stanie. Nie rozumiałem z jakiego powodu tak źle się czuł. Przecież nie pił wczoraj z Vic'em i Jaime'm. Więc o co chodziło? Nie chciałem go zostawiać, nawet pod opieką Amandy. Chciałem z nim zostać i zająć się nim. Powinienem to zrobić jeśli na prawdę go kochałem. Ale niestety musiałem jechać z chłopakami na ten cholerny wywiad.
Dziewczyna która go z nami przeprowadzała zadawała różne pytania dotyczące koncertów, niedawno wydanej płyty, fanów, no i ogólnie zespołu. Zapytała dlaczego nie ma z nami Tony'ego, a my bez zbędnego wdawania się w szczegóły wytłumaczyliśmy, że po prostu nie był w stanie się pojawić.
Nie mogłem w ogóle skupić się na tym wywiadzie, ani logicznie odpowiadać na zadawane mi pytania, bo cały czas przejmowałem się Perry'm i jego zdrowiem. Preciado i mój brat mieli kaca po wczorajszym "opijaniu" koncertu, więc także nie byli w najlepszej formie. Wyglądaliśmy po prostu żałośnie i śmiesznie jednocześnie. Wszyscy byliśmy zadowoleni kiedy wywiad się skończył i mogliśmy w końcu wrócić do domu. Zawsze jesteśmy chętni do udzielania wywiadów, ale ten dzień nie był na to najlepszy.
*
Usiadłem obok Tony'ego i objąłem go ramieniem. Amanda, Jaime i Vic wyszli, więc zostaliśmy sami.
- I jak poszedł wywiad?
- Chyba nie najlepiej, bo byliśmy nie do życia - odpowiedziałem z uśmiechem, a on zaśmiał się cicho.
- Jak się teraz czujesz? - zapytałem po chwili milczenia. On westchnął.
- Nawet dobrze. Nie musicie cały czas mnie o to pytać. Przecież nie jestem w ciąży, ani nie umieram. - Przewrócił teatralnie oczami. Zbliżyłem się, aby go pocałować, ale on w tym samym momencie szybko wstał i pobiegł do łazienki. Zapewne znów wymiotował. Biedy. Po kilku minutach wrócił do pokoju ze skwaszoną miną. Położył się, a jego głowa znalazła się na moich kolanach. Zamknął oczy, a ja przyglądałem się mu.
- Właśnie widzę jak dobrze się czujesz - mruknąłem, a on tylko jęknął coś pod nosem i zmarszczył czoło. - Martwię się o ciebie - powiedziałem, gładząc palcami jego włosy.
- Nie potrzebie. Nic mi nie jest. - No fakt. Jest super i możemy wyjeżdżać nawet w następną trasę koncertową. Pokręciłem przecząco głową.
Siedziałem tak jakiś czas, aż w końcu zorientowałem się, że Tony zasnął. Delikatnie zdjąłem jego głowę z moich kolan starając się go nie obudzić, po czym cicho wyszedłem z pokoju, dając mu spokojnie spać. Usiadłem na kanapie naprzeciw Vic'ca, który siedział z laptopem na kolanach i chyba zawzięcie czegoś szukał.
- Nie wiem dlaczego on jest w takim stanie - powiedziałem bezradnie, a Victor spojrzał na mnie znad laptopa. Oparłem łokcie na kolanach i ukryłem twarz w dłoniach.
- Rozumiem, że go kochasz, i chcesz dla niego jak najlepiej, ale przestań się tak tym zamęczać i panikować bo w końcu oszalejesz. - Może miał rację? Może powinienem się trochę uspokoić i poczekać na dalszy przebieg wydarzeń?
- Wyzdrowieje - stwierdził jakby był doskonałym lekarzem.
- Nawet nie wiemy co mu jest.
- Mike, przestań cały czas o tym myśleć, do cholery. - W tamtym momencie poczułem się jakbym tylko ja przejmował się Tony'm i jego zdrowiem. Ale musiałem przyznać rację Vic'owi i trochę się uspokoić.
- Będzie dobrze.
- Mam nadzieję.
Płaczę, Tony jest w ciąży. Albo ma raka. Zróbcie Tony'emu raka pls :/
OdpowiedzUsuńCzekam cx
Podzielam zdanie Alex
OdpowiedzUsuńKiedy zaczęłam czytać moje dwie pierwsze myśli to - ciąża, albo ebola XD
Hm, no ciekawe co z tego dalej wyniknie
Weny Xo
Em to dziwne i nie pojęte ale ja jestem za ciążą XD było by dużo śmiechu i wgl ;d
OdpowiedzUsuńNo więc czekam, ciesze się ze wszystko na razie jest oki ;)
czekam weny ^^ ♡