czwartek, 25 grudnia 2014

Rozdział 10

Jak tam święta? Zapraszamy do czytania i komentowania! :) /Ronni & Merry.
__________________________________________________________________
cz. I
Mike miał rację, koncert wyszedł zajebiście. Uwielbiałem grać dla tych wszystkich ludzi i czuć, że oni to lubią i dlatego tu są, mimo tej plotki. Ludzie jednak są cudowni. Vic poprosił nas żebyśmy dali z siebie wszystko i tak było. Dopracowaliśmy wszystko w stu procentach, z czego byłem niesamowicie dumny. Po zagraniu już wszystkich zaplanowanych utworów na ten wieczór miałem ochotę tylko się położyć spać i odpocząć. Mimo to Mike zrobił coś, czego bym się nigdy nie spodziewał. Wstał zza perkusji, podszedł do mnie, chwycił mój mikrofon i puszczając mi oczko zaczął mówić. Chłopacy z PTV wraz ze mną byliśmy zdziwieni tym co robił Mike.  Wszyscy fani ucichli i słuchali jego słów z uwagą.
- Witajcie, jak się bawicie?! - Krzyk publiczności i jego roześmiana twarz. Co on do cholery wyprawiał?! - Ostatnio przeczytałem pewien artykuł w internecie i chciałbym to wszystko sprostować. Prawda jest taka, że... nie jesteśmy razem. - Odetchnąłem. - ale.. Tony - zwrócił się do mnie - to wszystko jest trochę nieprawdopodobne i dziwne ale... kocham Cię. - Stałem jak zaczarowany. Czy on właśnie mi powiedział, że mnie kocha przy tysiącach fanów, do mikrofonu?! Publiczność zaczęła krzyczeć i klaskać, nie były to okrzyki w stylu " pedały!" ale  takie akceptujące to. Chwilę potem poczułem usta Mike'a na swoich, a krzyki stały się coraz głośniejsze. Nie byłem nawet w stanie odwzajemnić pocałunku. Brunet odsunął się lekko ode mnie, a ja przelotnie spojrzałem na Vic'a i Jaime'go. Uśmiechali się i klaskali razem z publiką. Nasi fani zaczęli krzyczeć moje imię oczekując reakcji z mojej strony. Mike również jej oczekiwał i wpatrywał się we mnie. Boże, co ja mam teraz zrobić?! Jeszcze na moment spojrzałem na Vic'a, który uśmiechnął się szeroko i kiwnął głową. Nie byłem w stanie nic z siebie wydusić, dlatego jedyne co zrobiłem to uśmiechnąłem się lekko i złożyłem na jego ustach pocałunek. Znowu publiczność zaczęła krzyczeć i piszczeć, widocznie czekając na taki obrót sprawy. Pogłębiliśmy  pocałunek przez co krzyki - o ile było to możliwe - stały się głośniejsze. Kochałem tych ludzi! Ale czy kochałem Mike'a? Z pewnością tak, ale nie miałem odwagi aby się przyznać. Po chwili przerwaliśmy pocałunek, Mike odłożył mikrofon i złapał mnie za rękę. Zaczął mówić drugi z Fuentesów. Podziękował  za wspaniały koncert, cudowny doping i reakcję na to, co właśnie się wydarzyło. Potem pożegnaliśmy się z nimi i zeszliśmy ze sceny. Dalej nie wypowiedziałem nawet słowa. Nie wiedziałem co powiedzieć. Po dwóch godzinach w końcu wróciliśmy do domu. Pojechaliśmy do mnie i Jaime'go. Wszyscy weszliśmy do domu zmęczeni ale i zadowoleni. Po koncercie rozdaliśmy mnóstwo autografów i płyt, a jutro mieli przeprowadzić z nami wywiad. Byłem strasznie zmęczony i dlatego od razu udałem się do łazienki aby wziąć prysznic. Jaime, Vic i Mike opijali w pokoju udany koncert. Kiedy już wyszedłem z łazienki ruszyłem w stronę salonu gdzie byli chłopacy.
-O Tony, jesteś wreszcie, chodź, opijamy- powiedział wesoło Vic.
-Nie, przepraszam ale dziś jestem już bardzo zmęczony, jutro po opijam- zaśmiałem się i wyszedłem kierując się do swojego pokoju. Po chwili zjawił się w nim również Mike. Leżałem sobie na łóżku a on poszedł, usiadł się obok  mnie i nachylił nade mną całując krótko.
-Mike?
-Tak?
-Też Cię kocham.

Cz.II
Tak właśnie miało być. Stresowałem się trochę przed powiedzeniem tego wszystkiego Tony'emu, ale koncert był do tego najlepszą okazją. Chciałem aby nasi fani wiedzieli co między nami jest więc pomyślałem, że teraz albo nigdy. To siedziało we mnie już od dłuższego czasu. Czułem do niego wiele więcej niż powinienem, dlatego seks zszedł na drugi plan. Nie spodziewałem się, że wszyscy przyjmą to z taką lekkością, bez żadnego problemu. Tony był zaskoczony tym co się działo, ale nie dziwiłem się mu. Na pewno sie tego nie spodziewał, bo przecież my tylko uprawialiśmy ze sobą seks.
     *
Uśmiechnąłem się kiedy usłyszałem słowa Tony'ego. Nic nie odpowiedziałem tylko wbiłem się w jego usta, stopniowo pogłębiając pocałunek. Moje ręce szybko znalazły się pod jego koszulką. Odsunąłem się od niego na chwilę aby pozbyć się swojej górnej części garderoby. Nie potrzebowaliśmy dużo czasu aby zdjąć z siebie wszystkie ubrania. Tony położył się na brzuchu a ja lekko uniosłem jego biodra po czym wszedłem w niego jednym, zdecydowanym ruchem. Syknął z bólu a ja dałem mu chwilę żeby przyzwyczaił się do dziwnego uczucia. Pochyliłem się i zacząłem składać pocałunki  na jego karku i ramionach pokrytych licznymi tatuażami. W końcu zacząłem rytmicznie poruszać biodrami a z naszych ust wydobywały się westchnięcia i pomruki zadowolenia. Moje ruchy cały czas stawały się szybsze, tak jak nasze oddechy. Doszliśmy w tym samym czasie, głośno jęcząc. Wyszedłem z Tony'ego i położyłem się obok niego, starając się ustabilizować oddech. Chwilę potem brunet już spał. Widocznie był bardzo wyczerpany całym dzisiejszym dniem. Wstałem i ubrałem się. Cicho wyszedłem z pokoju, wracając do mojego brata i Jaime'ego, którzy cały czas opijali udany koncert. Usiadłem naprzeciwko nich a oni popatrzyli na mnie z rozbawieniem.
-Rozumiemy, że uprawiacie seks, ale moglibyście robić to trochę ciszej- rzucił Preciado, wznosząc do góry kieliszek z alkoholem. Zaśmiałem się cicho i wziąłem laptopa. Nie miałem już ochoty na picie. Dziwnie jak na mnie, wiem.
-Tony nie przyjdzie?- zapytał Vic.
-Śpi- odpowiedziałem obojętnie, nie patrząc na niego- Co wy o tym wszystkim myślicie?
-Ale o czym?
-O mnie i Tony'm. No bo wiecie, my się kochamy i chcę znać wasze zdanie na ten temat- powiedziałem spokojnie, ale tak na prawdę ich zdanie było dla mnie bardzo ważne.
-Akceptujemy to- powiedział mój brat- To wasza sprawa  i skoro jesteście teraz szczęśliwi to my też- uśmiechnąłem się, a ja odwdzięczyłem się tym samym.
-Dlaczego nie jesteście razem?- zapytał basista, opierając głowę na kanapie i popatrzył w sufit.
-Właściwie to.. nie wiem- naprawdę, nie byłem w stanie odpowiedzieć na to pytanie. On kiwnął głową a ja z powrotem podniosłem wzrok na laptopa. W internecie było pełno zdjęć z dzisiejszego koncertu, znalazł się też filmik z którym całuję Tony'ego, i oczywiście wiele komentarzy na nasz temat. Teraz dla mnie liczył się tylko On. Ciekawie jak to będzie dalej..
    *
Zostaliśmy z Vic'em u Jaime'go i Tony'ego bo tamta dwójka postanowiła pić do późna. Dziś czeka nas jeszcze wywiad, a oni będą kompletnie nie do życia. Czasem zastanawiam się dlaczego muszę żyć z takimi idiotami.

4 komentarze:

  1. Mowilam, ze tak bedzie, po prostu.....
    Idk, nie wiem co napisac.
    Czekam cx

    OdpowiedzUsuń
  2. Uff, jaka ulga, że moje czarne scenariusze nie miały miejsca.
    Słodko :)

    OdpowiedzUsuń
  3. JEJKU jejku jakie to cudowne *o* OMG takie takie cudowne takie romantyczne *-* nie wiem co pisze nam mętlik w głowie XD no, więc po prostu powiem ze czekam i życzę dużo weny (*・ω・*)
    I pijanego Sylwestra i Szczęśliwego Nowego Roku ♥ papa ♡ czekam i Weeeny ♥♡ ^^

    OdpowiedzUsuń
  4. Awh, jakie to słodkie
    To wszystko było takie urocze, że zakrztusiłam się brokatem
    Ale mam jakieś złe przeczucia, bo wszystko jest aż zbyt piękne
    Teraz pewnie będzie jakieś wielkie bum, albo jakaś drama, bo jakoś nie chcę mi się wierzyć, że wszystko będzie okej.
    Okejka naklejka, to czekam z niecierpliwością na następny rozdział i życzę wam dużo weny Xo

    OdpowiedzUsuń