Uwaga, uwaga. Rozdział dodaję trochę prędzej niż przypuszczałam, że dodam ale.. cieszmy się i radujmy XD
Znalazłam trochę czasu i jest! :)
Dziękujemy za wszystkie komentarze pod poprzednim rozdziałem, jesteście cudowni. Równocześnie zachęcamy do dalszego komentowania naszych "wypocin" :)
No to tyle co chciałam wygłosić, zapraszam, miłego czytania / Merry
Cz.I
Po przerwanym pocałunku Mike patrzył na mnie ze zmarszczonymi brwiami. Wiedziałem, że nic z tego nie rozumiał, ale.. nie potrafiłem mu tego wytłumaczyć. Usiadłem i odszukałem moje bokserki, założyłem je na siebie i wstałem.
-Co Ty robisz?- zapytał zdezorientowany.
-Zbieram się, wolę nie spotkać tutaj Vic'a, znowu się zacznie czepiać i wypytywać.
-Nie wyjdziesz, dopóki mi tego nie wyjaśnisz.- powiedział i pociągnął mnie na łóżko, na które opadłem. Nachylił się nade mną i po prostu wpatrywał się w moje oczy. Przetarłem twarz dłońmi.
-To..- zacząłem- nie potrafię tego od tak skończyć. Przywiązałem.. przyzwyczaiłem się do tego i no.. wiem, że nie powinniśmy ale.. rozumiesz mnie?- składna wypowiedź, nie ma co.
-Tak, ale.. dalej będziemy to ukrywać? Proszę, nie karz mi znowu czekać.
-Będziemy, nie chcę tego kończyć, nie chcę żebyś czekał i ja sam też nie chcę czekać.- powiedziałem wywołując uśmiech na jego twarzy. Naprawdę nie wiem co mnie tak ciągnęło do tego człowieka. Mike delikatnie złączył nasze usta i pogładził moje włosy. Oderwał się od moich ust i następnie złożył pocałunek na moim czole, a potem spojrzał mi w oczy.
-Ubieramy się? Vic może zaraz wrócić- powiedział i podniósł się. Szybko się ubraliśmy i znowu sie położyliśmy.
-Zauważyłeś, że przez te dwa lata nie zdarzyła się taka chwila tak ta? To tak jakbyśmy dopiero teraz doceniali swoją obecność a nie tylko seks. A teraz? Mam wrażenie, że teraz to dla mnie za mało, że teraz seks nie jest na pierwszym planie. Tak jakbym .. potrzebował rozmowy, spędzenia czasu z Tobą. Tak po prostu. Dziwne trochę, dopiero po tej sytuacji zacząłem to czuć.- powiedział patrząc w sufit i w między czasie łapiąc moją dłoń. Ja.. nie wiedziałem co mam mu odpowiedzieć. Co mu się tak zebrało na wyznania? Liczyłem na jakiś cud, tylko żeby nie musieć mu odpowiadać, ale niestety, nic się nie wydarzyło. Tez tak czułem ale chyba to nie był jeszcze dla mnie czas, aby o tym mówić. Za prędko jak dla mnie. Jeszcze mi tylko brakuje żeby mi powiedział, że mnie kocha. Na szczęście Mike już nic nie powiedział, tylko spokojnie leżał. Nic nie odpowiedziałem tylko ścisnąłem jego dłoń mocniej a on na nie spojrzał. Nie był to mój cel, ale cóż. Postanowiłem, że jego słowa nic u mnie nie zmienią, w sensie w sposobie postrzegania jego. Uśmiechnąłem się do bruneta leżącego obok a on odwzajemnił ten gest. Po prostu tak trwaliśmy w tej chwili aż do czasu kiedy usłyszeliśmy trzask drzwi oznajmiający, że Victor wrócił. Szybko się podnieśliśmy i każdy usiadł po przeciwnej stronie łóżka. Po jakimś czasie wyszliśmy z pokoju i ruszyliśmy do salonu, gdzie siedział straszy meksykanin.
-Tony?- zapytał zdziwiony, jakby widział mnie tu pierwszy raz.
-Jak widać.
-Co ty tu robisz?- o co mu chodziło?- Znowu to zrobiliście?
-Vic! Przestań, skończyliśmy uprawiać seks, a nie ze sobą rozmawiać, zrozum to wreszcie.
Cz.II
Przez ostatnie wydarzenia zacząłem doceniać jeszcze coś poza seksem z Tony'm. Owszem, on zawsze był dobry ale teraz potrzebowałem czegoś więcej. Cieszyłem się, że Tony nie chciał rezygnować z tego wszystkiego. Myślę, że teraz będziemy więcej czasu spędzać tak jak dziś, po seksie i zaczniemy częściej szczerze rozmawiać. Tego teraz potrzebuję. Nie wiem dlaczego zacząłem się tak zmieniać, ale jest dobrze i nich tak zostanie.
*
- Vic, nie masz swoich spraw?-zapytałem ostro, ale on zignorował moje słowa.
-Znowu się pieprzycie, tak?
-Nie możesz zrozumieć, ze my już z tym skończyliśmy?!- wtrącił się Tony. Właściwie to nie wiem czemu postanowiliśmy nadal to ukrywać. Przecież nie robimy niczego strasznego, ale skoro Tony tak chciał to niech tak będzie.
Nie wierze Wam, widać, że dalej to robicie.- co mu do tego? o nasz sprawa z kim się ruchamy, ajego to nie powinno wcale obchodzić.
-Odpierdol się- powiedział Tony i poszedł do korytarza. Poszedłem za nim. Ubrał buty, po czym wyprostował się i spojrzał mi w oczy.
-Wkurwia mnie.- powiedziałem przyciszonym głosem opierając dłonie na jego biodrach- cały czas jest podejrzliwy i wypytuje mnie o wszystko. Z resztą, sam widziałeś. Westchnąłem.
-Nie przejmuj się nim- powiedział z uśmiechem. Jak on to robi, że w ogóle sie nie przejmuje? Musnął szybko moje wargi i wyszedł.Wróciłem do salonu, gdzie nadal był mój brat.
-Jutro próba- powiedział jak gdyby nigdy nic i dalej oglądał telewizję
-Co? Przecież ostatnio była. - odpowiedziałem trochę zdziwiony.
-Ale nie wyszła nam najlepiej. Nie pamiętasz? - mówiąc to nie odrywał wzroku od ekranu, jakby leciało w nim co najmniej porno, ale nie, nie leciało.
-Pamiętam- odpowiedziałem cicho i tuszyłem w stronę mojego pokoju.
-Będzie Kellin- rzucił a ja nawet nie zareagowałem. Nie robiło mi to większej różnicy. Poza tym cały zespół lubił Kellina i wszyscy dobrze się dogadywaliśmy, więc nie wiedziałem w tym żadnego problemu. Zamknąłem się w pokoju gdzie spędziłem resztę dnia.
*
Następnego dnia..
Tony i Jaime pojawili się u nas dość wcześnie. Akurat wykorzystywałem okazję, że jestem w kuchni sam na sam z Tony'm i całowałem się z nim, kiedy do pomieszczenia wszedł Jaime. Momentalnie od siebie odskoczyliśmy i spojrzeliśmy na niego speszeni.
-Nie przeszkadzajcie sobie. Przyszedłem tylko po piwo.- powiedział i otworzył lodówkę.
-Co?- zapytaliśmy jednocześnie. Obaj byliśmy zdziwieni jego zachowaniem. Zabrał to po co przyszedł i podszedł do nas.
-Słuchajcie.. nie obchodzi mnie co robicie kiedy jesteście sami ni co jest między wami.
-Ale.. jak to? Przecież ostatnio mówiłeś co innego i byłeś na nas zły.
-Po prostu zrozumiałem, że to nie moja sprawa.- uśmiechnął się i ruszył do drzwi
-Jaime..-zatrzymałem go.
-Tak?- odwrócił się i popatrzył na mnie.
-Nie mów nic Vic'owi- poprosiłem a on pokiwał głową. Wyszedł a ja spojrzałem na Ton'ego.
-Chociaż ktoś postanowił nie wtrącać się w nasze sprawy- powiedział i zaśmiał się. Kiwnąłem głową.
-Przyjdź wieczorem. Vic wychodzi gdzieś z Kellinem, więc będziemy sami.
Kellin z Vicem, poza domem, czy ja węszę randkę? 8))))
OdpowiedzUsuńPostawa Jaime'go mi się podoba, niech robią co chcą, mi to zwisa, dokładnie Preciado, dokładnie.
Jakoś ostatnio zabrakło mi weny twórczej, więc ten komentarz będzie krótki, bez większego sensu, takie moje zwykłe gadanie ;-; w każdym razie czekam na więcej (jakkolwiek to zabrzmiało X'D).
Jest naprawdę Fajnie ♥ ale... Brakuje mi tego czegoś... ;p
OdpowiedzUsuńNo nic. Czekam z niecierpliwością ♥
Coś czuje, że z Kellinem też będzie ciekawie... xd
Weeeny ♥ !
Napisałam taki supi komentarz i wyłączyła mi się karta
OdpowiedzUsuńJebanykurwamaćtelefon
Ok, opanuje emocje i całą tą nienawiść jaką darze mój internet i telefon i postaram się napisać w miaręsensowny komentarz
No więc...Jaime ma dobre podejście do sprawy, ale co z Victorem ;;
Pewnie nie pogodzi się z orientacją swoich kolegów, ale w sumie to dobrze, bo będzie ciekawiej
idk czuje miłość między głównymi bohaterami :|
czekam bardzo aż zostaną sami, tak jak zapowiedziały nam ostatnie zdania rozdziału
nie wiem co jeszcze mogę napisać
weny, weny i jeszcze raz weny ♡