Tak, wiemy, że dodajemy rozdziały dość rzadko. Chciałybyśmy dodawać je częściej ale nie wystarcza nam na wszystko czasu. Także bardzo przepraszamy, ale i mamy nadzieję, że to zrozumiecie c: /Ronni.
___________________________________________________________________________
cz.I
Byłem zmieszany kiedy Vic tak wszedł do pokoju, pięć minut prędzej i by nas przyłapał. Mike zaśmiał się, a Vic wyszedł. Odetchnąłem i zamknąłem oczy, kładąc dłonie na twarz. Poczułem jak łóżko obok mnie się ugina.
- Niewiele brakowało, nie?
- Bardzo niewiele.- zdjąłem dłonie z twarzy i wlepiłem spojrzenie w sufit. Po chwili jednak Mike chwycił mnie za podbródek i odwrócił moją twarz w jego stronę. Nie minęła chwila, a jego usta już przylegały do moich. Oddałem chętnie pocałunek, który po chwili został przerwany przez Mike'a. Stwierdziłem, że powinienem już jechać do domu, wykąpać się, zmienić ubrania i porządnie się wyspać. Tylko.. to Mike mnie tu przywiózł.
- Mike? Zawieź mnie do domu. - poprosiłem i wstałem z łóżka. Mike westchnął i również wstał.
- No to chodź. - powiedział i wyszedł z pokoju. Zrobiłem to samo i tylko szybko pożegnałem się z Vic'em, a następnie wyszedłem z ich domu. Wsiadłem do samochodu gdzie czekał już Mike.
- Zobaczymy się dziś jeszcze?
- Nie ma dziś próby, więc pewnie nie. A co, mało Ci seksu? Idź na terapię bo to już podchodzi pod seksoholizm, serio. - on tylko zaśmiał się, a ja spojrzałem w oddal za szybę. Niedługo potem byliśmy już pod domem Jaime'go i moim.
- To cześć. - powiedziałem i nie czekając na odpowiedź wyszedłem z auta. Byłem brudy i zmęczony. Wszedłem szybko do domu i po zdjęciu butów ruszyłem do swojego pokoju po czystą bieliznę. Następnie poszedłem do łazienki gdzie wziąłem szybki prysznic. Wyszedłem w samych bokserkach i wróciłem na pokoju kładąc się na łóżku i niemal od razu zasypiając.
*
Poczułem jak ktoś mną potrząsa. Otworzyłem oczy i ujrzałem twarz Jaime'go.
- Stary, jest już siedemnasta. Może byś już wstał, co? A z resztą chłopacy ( wiem, że się tak nie pisze, ale "chłopaki" brzmi głupio xD/ R.) przyszli uzgodnić kiedy próba i jeszcze kilka innych rzeczy. Czekamy w salonie. - powiedziałem i wyszedł zostawiając mnie samego. Powolnie wstałem i ruszyłem do salonu gdzie siedzieli już Vic, Jaime i oczywiście Mike. Usiałem obok Victora.
- Tony, ustaliliśmy, że próba jutro, ok?
- Ok. - Dopiero co się obudziłem, więc nie mogli oczekiwać rozbudowanych odpowiedzi z mojej strony.
- Jest jeszcze jedna sprawa. - zaczął poważnie starszy Fuentes i spojrzał na Mike'a, a za chwilę na mnie. Wstał i przesiadł się na fotel obok Preciado, co sprawiło, że siedzieli na przeciwko mnie i Mike'a. To mnie trochę zaniepokoiło. - A więc zauważyliśmy z Jaime'm, że ostatnio dziwnie się zachowujecie. To znaczy widzimy to od kilku miesięcy, ale dopiero dzisiejszy ranek dał nam do myślenia. Jak zakładaliśmy zespół, to obiecaliśmy, że będziemy ze sobą szczerzy i nie będziemy przed sobą ukrywać niczego istotnego i..
- Do czego zmierzasz? - zapytał drugi Fuentes wprost.
- Czy.. - zaczął Vic, ale zaciął się. Najwyraźniej nie wiedział jakich słów użyć.
- Czy między Wami coś jest? - dokończył szybko Jaime patrząc na nas przenikliwie. O kurwa, co się dzieje. Uchyliłem usta i nie wiedziałem co zrobić, co powiedzieć. Miałem wrażenie jakby mnie ktoś sparaliżował. Mike na szczęście zaczął ratować sytuację.
- Pojebało Was?! Czy my wyglądamy na gejów?! Ślepi jesteście? - nawet nie wiedziałem, że potrafi aż tak udawać. Był perfekcyjny w kłamstwie.
- Uspokój się. - powiedział Vic. - wszystko by na to wskazywało. Na imprezie zniknęliście gdzieś razem, widziałem jak szliście do łazienki. A dziś rano niby po co przyjeżdżaliście do naszego domu skoro wszyscy byli tutaj? A jak wszedłem wtedy do pokoju to Tony był bardzo zmieszany. Z resztą ty też, Mike. Co się tu dzieje? Jesteście ze sobą?
- Nie. - odpowiedzieliśmy razem w tym samym momencie.
- Nie mam zamiaru tego wysłuchiwać. - powiedział zdenerwowany Mike i wyszedł. Spojrzenia teraz spoczęły na mnie. Ta sytuacja mnie przygniatała. Zupełnie nie wiedziałem co teraz.
cz.II
Byłem wkurwiony. Przecież nikt nie miał się dowiedzieć o tym co jest między mną i Tony'm. A tym bardziej nie Vic i Jaime! Mimo, że byłem zdenerwowany i zdezorientowany całą sytuacją jaka się przed chwilą wydarzyła to musiałem zachować zimną krew i rozwiać podejrzenia tamtej dwójki. Kurwa, wszystko się tak dobrze układało.
Wyszedłem na zewnątrz i usiadłem na schodach. Wyjąłem z kieszeni papierosy i zapaliłem jednego. Paliłem zawsze kiedy byłem zły. To mnie uspokajało. Siedziałem jakiś czas sam, aż w pewnym monecie z domu wyszedł Tony i usiadł obok mnie.
- Jak teraz będzie? - zapytał cicho i trochę niepewnie.
- Nie wiem. - odpowiedziałem nie patrząc na niego. - nie chcę żeby ktokolwiek wiedział, ani nawet coś podejrzewał. To miało zostać tylko między nami. - wypuściłem z ust dym i spojrzałem na chłopaka, który lekko pokiwał głową. - Najwidoczniej nie byliśmy wystarczająco ostrożni. - Po moich słowach zapadła cisza, która ciągnęła się przez kilka minut.
- Będziemy musieli na jakiś czas przystopować. - Tony w końcu się odezwał.
- To znaczy? - zapytałem i przymrużyłem oczy.
- Do czasu aż Jaime i Vic zapomną o całej sprawie będziemy zachowywać się jakby nic między nami nie było, nie będziemy uprawiać seksu ani się całować. - popatrzyłem na niego zdziwiony. Aż tak?
- A nie możemy po prostu bardziej uważać?
- Nie, bo mogą nas przyłapać.
- Przecież wiesz, że mógłbym się z Tobą pieprzyć zawsze i wszędzie. Nie chcę z tego rezygnować. - Nie podobało mi się to, ale Tony najwyraźniej nie był za bardzo uległy. Pokręcił przecząco głową.
- Nie moja wina, że jesteś taki niewyżyty i zboczony. - zaśmiał się, po czym wstał i wrócił do środka.
"Nie moja wina, że tak cholernie mnie podniecasz.:" pomyślałem i uśmiechnąłem się sam do siebie.
*
Następnego dnia pojawiłem się na próbie w studiu pierwszy. Nie mogłem wytrzymać w jednym domu z podejrzliwym Vic'em, który cały czas starał się dowiedzieć co jest między mną a Tony'm, i ciągle patrzył mi na ręce. Strasznie mnie to irytowało. Wszedłem do studia i od razu skierowałem się do mojego ukochanego instrumentu. Usiadłem i tak po prostu zacząłem grać. Nawet nie zauważyłem kiedy w pomieszczeniu znaleźli się pozostali członkowie zespołu.
- Cześć, Mike. Po co tak szybko tu przyjechałeś? Przecież próbę zaczynamy dopiero za chwilę. - powiedział Jaime, a ja odłożyłem pałeczki i mruknąłem coś niewyraźnie w odpowiedzi. Chłopacy zaczęli o czymś zawzięcie rozmawiać. Tylko ja trzymałem się z boku i byłem wyjątkowo małomówny. Nie miałem humoru na rozmowy.
- Dobra, zaczynamy. - zawołał Vic i wziął swoją gitarę. Jaime i Tony zrobili to samo, a ja znów usiadłem przy perkusji. Zaczęliśmy grać wyznaczone utwory. Ciężko było mi się skupić, bo co chwilę spoglądałem na Tony'ego, który rozpraszał mnie w sumie nie robiąc nic szczególnego. Nie rozumiem dlaczego on tak na mnie działa, do cholery. Po zagraniu kilku piosenek, Preciado i starszy Fuentes gdzieś zniknęli. Postanowiłem wykorzystać okazję, że zostałem sam z Perry'm. Wstałem i podszedłem do niego.
- Mam na Ciebie ochotę, wiesz? - szepnąłem mu do ucha i objąłem go od tyłu.
- Mówiłem Ci coś wczoraj. Chyba nie zrozumiałeś. - powiedział obojętnie. Zacząłem składać pocałunki na jego karku i szyji. - Przestań. Oni mogą w każdej chwili tu wejść. - zignorowałem jego słowa.
- A więc jednak...- usłyszeliśmy głos Vic'a. Szybko odsunąłem się od Tony'ego, który syknął tylko ciche "kurwa".
środa, 22 października 2014
poniedziałek, 13 października 2014
Rozdział 2
Cześć, kochani. Dodaję drugi rozdział. Wasze komentarze są świetne, oby tak dalej :) /Ronni
_____________________________________________________________________
cz. I
Łazienka. Było to miejsce w którym właśnie przebywałem z Mike'm.
- Co? Ale Tony.. - Mike nigdy nie był zadowolony gdy miał być na dole, ale zazwyczaj się zgadzał. - Nie, nie chcę dziś tak. - powiedział, a ja oderwałem się od niego i uniosłem brwi patrząc mu w oczy.
- W takim razie ja w ogóle nie chcę. - otworzyłem drzwi łazienki i opuściłem pomieszczenie zostawiając w nim osłupiałego bruneta. Cóż, niech traci. Nie to nie. Wmieszałem się w tłum, i zgarnąłem z blatu drinka. Szukałem wzrokiem kogokolwiek do napicia się lub pogadania. Mój wzrok natrafił na znanego mi chłopaka. Podszedłem do niego i zaczęliśmy rozmowę.
*
Po kilku drinkach i głębszych byłem otumaniony. Mój kolega już się zebrał tak jak większość ludzi. Ta impreza należała do najlepszych w moim życiu. Sporo się działo, no i towarzystwo bardzo mi opowiadało. Mike'a widziałem tylko dwa razy w tłumie ludzi. Założę się, że tamtej nocy przeleciał już kilka dziewczyn...
*
Obudziłem się z bólem głowy, na kanapie. Ludzi nie było, co stwierdziłem po panującej w domu ciszy. Leniwie otworzyłem oczy i ujrzałem wielki bałagan, Mike'a śpiącego obok kanapy na której byłem ja i jeszcze raz bałagan. Po chwili zorientowałem się, że nasze palce są splecione. Zabrałem rękę i jeszcze przez chwilę wpatrywałem się w jego spokojną twarz. Powoli wstałem i poszedłem do kuchni, a potem do pokoju Jaime'go. Leżał w swoim łóżku i spokojnie spał. W moim pokoju natomiast leżał Vic. Wróciłem do kuchni i wyjąłem szklankę z szafki, następnie nalałem do niej wody. Wypiłem ją łapczywie i poczułem jak ktoś mnie od tyłu przytula i wciska twarz między moje łopatki. Po dłoniach poznałem, że był to Mike.
- Ile tym razem przeleciałeś? - zawsze pytałem po jakichkolwiek imprezach. Nie byliśmy razem, więc nie obrażałem się, ani nie wyrzucałem mu nigdy tego. My tylko uprawialiśmy seks.
- Żadnej nie przeleciałem. - byłem zdziwiony. Zawsze odpowiedź brzmiała "kilka" albo "no trochę", a teraz? Już chciałem coś powiedzieć kiedy on mi przerwał. - Tamtego wieczoru chciałem seksu z tobą, a nie z jakimiś laskami. - zamurowało mnie! Nigdy bym się nie spodziewał, że usłyszę to z jego ust. Mike odwrócił mnie do siebie przodem i patrzył w moje oczy z lekkim uśmiechem na twarzy. Nie wierzyłem w to, co się dzieje. Śpię? Fajnie, wolałbym się już obudzić.
Mike złączył nasze usta. Usłyszałem jak ktoś otwiera drzwi. Oderwałem się od Mike'a i odsunąłem. Chwilę potem do pomieszczenia wszedł Jaime.
- O, nie śpicie. Napierdala mnie głowa. Tony, gdzie...
- Górna szafka po lewej. - powiedziałem i patrzyłem jak chłopak wyjmuje z szafki pudełko, zabiera butelkę wody i wychodzi z kuchni ponownie zamykając się w pokoju. Wzruszyłem ramionami i otworzyłem lodówkę. Pusta. No a jak. Zamknąłem ją z rezygnacją, patrząc na Mike'a siadającego na blacie kuchennym.
- Chodź. - powiedział cicho, wyciągając w moją stronę rękę. Podszedłem do niego i kiedy byłem już wystarczająco blisko, złapał moją koszulkę i pociągnął tak abym był jeszcze bliżej. Stałem teraz między jego udami, na których ułożyłem dłonie. Zaczęliśmy się całować. W tym czasie trochę go zmacałem, czasem zahaczając o krocze. On niespodziewanie chwycił mnie za ramiona i mocno ścisnął, a potem wyszeptał mi do ust.
- Nie dręcz mnie tak, dobrze wiesz, że najchętniej uprawiałbym z Tobą seks nawet na tym blacie, ale nie mogę. - mimo jego słów ścisnąłem lekko jego krocze i zaśmiałem się. Też tego chciałem, ale przecież nie jesteśmy aż tak głupi żeby dać się przyłapać po dwóch latach. Mike jęknął przeciągle i spojrzał mi prosto w oczy. Widziałem w jego oczach tyle pożądania. Aż żałowałem, że chłopacy są w domu. Już wyobrażałem sobie co by się działo.
cz.II
Zwykle na każdej imprezie ruchałem przynajmniej kilka dziewczyn. Ale nie wczorajszego wieczoru. Wtedy myślałem tylko o Tony'm i tylko z nim chciałem uprawiać seks. Nie wypiłem dużo, co też nie było do mnie podobne. Nie byłem zadowolony z pobytu na tej imprezie. Oczywiście wszyscy dobrze się bawili, ale mi zawsze musi coś nie pasować. Gdyby Tony zgodził się na seks to podejrzewam, że ten wieczór wyglądałby inaczej, a ja byłbym w całkiem innym humorze. No ale trudno. I tak to jeszcze nadrobimy.
*
Tak cholernie żałowałem, że nie byliśmy sami w mieszkaniu. Ale nic nie stanowi dla mnie przeszkody kiedy jestem napalony.
- Chodź. - pociągnąłem zdezorientowanego chłopaka za rękę do korytarza. - Ubieraj buty. - zażądałem, a on spojrzał na mnie jak na idiotę. Ale w końcu zrobił to, co powiedziałem. Wyszliśmy na zewnątrz i wsiedliśmy do mojego samochodu. Tony spojrzał na mnie, a ja na niego. Przyciągnąłem go do siebie, zaczynając całować, a moje ręce wśliznęły się pod jego ubranie. Już się cieszyłem, że zaraz będę mógł uprawiać z nim seks, ale ku mojemu zdziwieniu odepchnął mnie od siebie.
- Co? - zapytałem nie rozumiejąc zaistniałej sytuacji.
- Chcesz się pieprzyć w samochodzie? Pojebało Cię do reszty? - postukał się palcem w czoło.
- Czemu nie?
- Bo ktoś może nas zobaczyć. Myśl trochę. - westchnąłem i uruchomiłem silnik. Pojechaliśmy do mojego domu. To znaczy mojego i Vic'a, ale mniejsza o to. Weszliśmy do środka. Zamknąłem drzwi do których po chwili przygwoździłem Tony' ego, po raz kolejny wpijając się zachłannie w jego usta. Pozbyłem się szybko swojej koszulki, a po krótkiej chwili także koszulka Perry'ego leżała niedbale rzucona na podłodze. Chłopak oplótł mnie nogami wokół bioder, a ja położyłem mu dłonie na pośladkach. Przenieśliśmy się na łóżko w moim pokoju. Rzuciłem go na nie i zawisłem nad nim.
- I nawet nie myśl, że będę na dole. - powiedziałem z uśmiechem, na co on zareagował grymasem niezadowolenia. Ściągnąłem mu spodnie wraz z bokserkami i uniosłem jego biodra.Wszedłem w niego bez przygotowania. Ostatnio nie byłem za bardzo delikatny podczas naszego seksu.
- Musisz być taki niewyżyty? Mogłeś mnie chociaż przygotować. - syknął.
- Ojej, przepraszam. - odpowiedziałem z udawaną słodkością i zmartwieniem, po czym zaśmiałem się. Tony natomiast patrzył na mnie z miną godną mordercy. Pocałowałem go krótko i zacząłem powoli poruszać biodrami. Chłopak jęknął w moje usta. Odsunąłem się od jego twarzy i coraz szybciej się w nim poruszałem. Nasze oddechy i westchnięcia wywołane narastającą przyjemnością łączyły się ze sobą. Nigdy nie miałem dosyć seksu z Tony'm, bo za każdym razem było nam obu cudownie. Moje ruchy przestały być już tak rytmiczne, bo czułem, że dłużej nie wytrzymam i po chwili osiągnąłem szczyt wypełniając lepką cieczą wnętrze chłopaka. Chwyciłem jego penisa i szybko przesuwałem po nim dłonią. Tony jęknął przeciągle i także doszedł, brudząc nasze brzuchy i łóżko spermą. Opadłem na niego starając się uspokoić oddech. On jednak po chwili zrzucił mnie z siebie, w wyniku czego spadłem z hukiem na podłogę.
- Dzięki. - mruknąłem podnosząc się. Spojrzałem na niego. Leżał spokojnie z zamkniętymi oczami. A może zasnął? Uśmiechnąłem się lekko i ubrałem swoje bokserki, rurki i koszulkę.
- Ubieraj się. - rzuciłem mu jego ubrania. Otworzył oczy i popatrzył na mnie. - Ktoś może tu w każdej chwili przyjechać. - wolałem być ostrożny. Nie chciałem żeby po dwóch latach wszystko się wydało. Tony mruknął coś niewyraźnie i zaczął się bez pośpiechu ubierać. Nagle usłyszeliśmy jak ktoś wchodzi do domu. Po chwili do pokoju wszedł Vic. Na szczęście Tony zdążył się ogarnąć. Chybabym go zabił gdyby Vic wszedł tutaj kiedy on leżał nago.
- Więc tutaj jesteście. - odezwał się Victor. - Zastanawialiśmy się z Jaime'm dlaczego tak nagle zniknęliście. - my nic nie odpowiedzieliśmy. Spojrzałem na Perry'ego, który trochę się zmieszał. Zaśmiałem się. Vic, nie zdajesz sobie sprawy z tego, co się tu przed chwilą działo.
wtorek, 7 października 2014
Rozdział 1
A więc dodaję pierwszy rozdział. Nie ogarniam czemu na 7 obserwatorów bloga komentują dwie/trzy osoby zalogowane i jeden anonimek (dziękujemy Wam, kochamy). Czy to tak dużo? No cóż, nie ważne.
W końcu po dość długim czasie dodaję notkę, mimo bardzo ciężkiego dla mnie dnia :) (ludzie szmaty, zamknęli mnie w szatni ;-;)
Nie ważne, miłego i zapraszam bardzo do komentowania! <3
Opowiadanie będzie dotyczyło chłopaków z Pierce The Veil, a mianowicie Tony'ego i Mike'a. Mamy nadzieję, że przypadnie Wam do gustu :) / Merry
___________________________________________________________________
Cz.I
- Mike, no!- powiedziałem poirytowany kiedy po raz kolejny wkładał mi rękę pod koszulkę uniemożliwiając mi zjedzenie w spokoju kawałka pizzy.
-Tony, cholera, mam na Ciebie ochotę a Ty jesz- westchnąłem cicho i przewracając oczami, odłożyłem niedokończony kawałek pizzy. Odwróciłem się w stronę napalonego bruneta i uśmiechnąłem się tajemniczo. Dobrze wiedziałem, że to uwielbiał. Wbiłem się w jego usta dość brutalnie. tego właśnie chciał. Było to widać w jego oczach. Po dwóch latach potrafiłem to dostrzec. Byliśmy właśnie w moim domu po udanej trasie koncertowej. Znaczy trasa skończyła się tydzień temu a Mike przyszedł do mnie, od tak. Ani Victor ani Jaime ani w sumie nikt nie wiedział co się między nami działo. Udawało nam się to dobrze ukrywać. Nie byliśmy razem, miałem raczej wrażenie, że tu chodziło tylko o seks. Zajebisty seks.
Po chwili całowania się, zaczęliśmy pozbywać się swoich ubrań. Mike przestał zwracać uwagę na swój dzwoniący co chwilę telefon. Liczył się tylko w tej chwili ja i on. Mike szybko pozbył się swoich spodni a ja swoich. Czułem jak jego ręce wędrują po moim ciele wywołując tak dobrze mi znane dreszcze podniecenia. Znowu zaczęliśmy się całować, a ja zsunąłem z niego bokserki i chwyciłem jego męskość przez co on lekko się odsunął i jęknął mi prosto w usta. Potem wszystko działo się już szybko. Po chwili nie było już śladów po moich bokserkach, Mike wszedł we mnie gwałtownie, bez żadnego przygotowania. Rzadko uprawialiśmy seks w ten sposób. Nie chciałem się na to nigdy zgodzić a dziś zrobił to bez mojej zgody. Krzyknąłem z bólu i wbiłem paznokcie w wewnętrzną stronę mojej dłoni. Do oczu napłynęły mi łzy a brunet zatrzymał się w bezruchu. Pogładził mnie po plecach i złożył pocałunek na moim karku. Nachylił się nad moim uchem i wyszeptał jedno słowo. "Przepraszam". Zawsze tak było ale mi to już przestało wystarczać, czas chyba z tego wyrosnąć. Zaczął składać pocałunki na moim ciele a ja starałem się przyzwyczaić do rozrywającego uczucia.
-Już możesz- powiedziałem cicho zachrypniętym głosem. Mike od razu zaczął się we mnie poruszać. Na początku wolno i spokojnie i z czasem coraz szybciej. Słyszałem jego cudowne jęki, westchnięcia. Wiedziałem jak mu dobrze, on po chwili chwycił mojego penisa i oboje wydawaliśmy z siebie jednoznaczne dźwięki. Znowu usłyszałem dzwoniący telefon.
-Kurwa mać!- krzyknął Mike. Nie byłem pewny czy to bardziej z przyjemności, czy z irytacji telefonem. Czułem, że jestem już blisko. Mike przejechał po moim penisie jeszcze tylko kilka razy i to już mi wystarczyło. Doszedłem z głośnym jękiem i opadłem bezsilnie na kanapę. Mike poruszył się we mnie jeszcze tylko kilka razy i również doszedł. Wyszedł ze mnie i przez chwilę się nie ruszał. Po chwili jednak gwałtownie przekręcił mnie na plecy. Kanapa jednak okazała się z wąska na takie manewry i spadłem z hukiem na podłogę.
-Pojebało cię? - zapytałem patrząc na bruneta z wyrzutem. On nic nie odpowiedział tylko ubrał bokserski i usiadł mi okrakiem na brzuchu. Potem wziął moją twarz w dłonie i zbliżył się.
-Nie chcący- powiedział cicho i delikatnie ucałował moje usta. Oboje uwielbialiśmy takie subtelne pocałunki, może to dlatego, że nie często mieliśmy na to okazję, gdyż w około pełno ludzi. Znowu usłyszeliśmy jego telefon.
-Odbierz ten jebany telefon- powiedziałem odrywając się od niego. On westchnął i wstał. Ja w tym czasie wziąłem do ręki moje bokserki i koszulkę i je na siebie założyłem.
-Halo?.. Jestem u Tony'ego- zapewne rozmawiał z Vic'em- Vic ja nie mam teraz dużo czasu więc się streszczaj- Ha! Wiedziałem- Dobra rozumiem, będę za 15 minut, ok?... Cześć- rozłączył się i na mnie spojrzał.
-Tony, zwijam się. Vic dzwonił, że ma przyjechać do nas jakiś facet i ja będę potrzebny. Nie wiem o co chodzi ale..
-Dobra, jak trzeb to jedź- uśmiechnąłem się. Mike chwycił swoje spodnie i znowu na mnie spojrzał.
-Szybko numerek?- zapytał a ja się zaśmiałem.
-Nie- odpowiedziałem i rzuciłem mu koszulkę. On zaśmiał się tylko i szybko ubrał. Potem podszedł do mnie i mnie przytulił. Rzadko to robił więc byłem odrobinę zdziwiony.
-Dzięki za dziś- powiedział i zaczął mnie całować. Kiedy jego ręce ponownie znalazły się pod moją koszulką, oderwałem się od niego.
-Jedź już- powiedziałem. Jeszcze raz się pocałowaliśmy i Mike wyszedł. Usiadłem i dokańczając moją pizze myślałem jak wyczyszczę spermę z kanapy.
Cz.II
Wyszedłem z domu w którym Tony mieszkał z Jaime'm. Tego drugiego przeważnie nie było, więc mieliśmy z Tony'm mieszkanie tylko dla siebie. Oczywiście wykorzystywaliśmy to kiedy i jak tylko mogliśmy. Oboje lubiliśmy ostry seks, a ja często byłem napalony. Trudno określić to, co działo się miedzy mną a Tony'm. Uprawialiśmy seks od dwóch lat, ale nie byliśmy w związku. Nie wiem co do niego czuję. To znaczy nie kocham go! I nie jestem gejem. Jestem co najwyżej bi. Chyba. W każdym razie nigdy żaden z nas nie zapytał drugiego czy będziemy razem. To było dość skomplikowane. Dotychczas udawało nam się ukryć przed wszystkimi to, co dzieje się kiedy jesteśmy sam na sam, więc na razie jest dobrze. Jeśli ktoś się dowie to wtedy będziemy się martwić. Pojechałem do domu należącego do mnie i Vic'a.
- No jesteś wreszcie. - westchnął kiedy tylko mnie zobaczył. Temu to coś zawsze nie pasowało.
- Jaime robi imprezę. - poinformowałem go idąc do kuchni po butelkę wody. - Z okazji zakończenia trasy koncertowej - mówiłem dalej kiedy Vic pojawił się obok mnie.
- Kiedy?
- Dziś. - usłyszeliśmy dzwonek do drzwi. Ja nawet się nie poruszyłem, więc Vic poszedł otworzyć. Po chwili wrócił z jakimś facetem w garniturze. Cała nasza trójka udała się do salonu. właściwie nie wiem dlaczego mój brat mnie tu ściągnął. Ja nawet nie znałem tego mężczyzny. Nie interesował mnie za bardzo. Siedziałem na uboczu i bez większego zainteresowania wpatrywałem się w rozmawiającego Victora. Zamiast siedzieć tu z nimi wolałbym być teraz z Perry'm. Najchętniej pieprzyłbym go cały czas. Nie moja wina, że ten chłopak tak na mnie działa. Chcę jak najlepiej wykorzystać nasz wolny czas, ponieważ wiem, że kiedy zacznie się następna trasa i koncerty będziemy mieli mało wolnego. I niby będziemy widzieć się cały czas, ale nie będziemy mogli nawet się pocałować. Albo co gorsze - uprawiać seksu. Dodatkowo musimy uważać na to, co robimy, bo wszystkie "wpadki" mogą trafić do prasy i internetu.
- Halo, Mike? Przebywasz tam jeszcze? - spojrzałem na stojącego przede mną Vic'a. Gość w garniturze po obgadaniu wszystkiego co chciał, pożegnał się i wyszedł. - Co się z tobą dzieje?
- Nic. Zamyśliłem się po prostu. - Victor zaśmiał się, a potem oznajmił mi, że wychodzi.
*
Wieczorem poszliśmy na imprezę którą organizował Jaime. Będę miał okazję znów zobaczyć się z Tony'm. Weszliśmy do dużego domu, który już dziś odwiedziłem. W środku było pełno ludzi. Większość z nich to nasi znajomi. Zapewne kręci się tutaj co najmniej kilku fotoreporterów czekających na okazję aby przyłapać kogoś na czymś. Odnaleźliśmy w tłumie najpierw Jaime'go, a krótko po tym też Tony'ego. Oddaliłem się z nim trochę od pozostałej dwójki.
- Tęskniłeś? - szepnąłem mu to pytanie do ucha, kiedy znaleźliśmy się w miejscu gdzie nie było nikogo.
- Bardzo. - zaśmiał się. Objąłem go od tyłu i zacząłem składać pocałunki na jego karku. Moje ręce szybko znalazły się pod jego koszulką. Po raz kolejny miałem na niego ochotę. Jestem jakiś niewyżyty czy co?
- Nikt się nie zorientuje jeśli przez chwilę nas nie będzie. - powiedziałem i odwróciłem go przodem do siebie.
- Znowu chcesz się ruchać? - westchnął i przewrócił oczami.
- Taak. - wyszczerzyłem się.
-Dobra. Ale tym razem to ty jesteś na dole.
________________________________
No i zaczęliśmy od seksu i dość wulgarnego rozdziału. Mamy nadzieje, że nie zraziliśmy Was do tego ff :) Kochamy mocniutko <3 /Merry & Ronni
W końcu po dość długim czasie dodaję notkę, mimo bardzo ciężkiego dla mnie dnia :) (ludzie szmaty, zamknęli mnie w szatni ;-;)
Nie ważne, miłego i zapraszam bardzo do komentowania! <3
Opowiadanie będzie dotyczyło chłopaków z Pierce The Veil, a mianowicie Tony'ego i Mike'a. Mamy nadzieję, że przypadnie Wam do gustu :) / Merry
___________________________________________________________________
Cz.I
- Mike, no!- powiedziałem poirytowany kiedy po raz kolejny wkładał mi rękę pod koszulkę uniemożliwiając mi zjedzenie w spokoju kawałka pizzy.
-Tony, cholera, mam na Ciebie ochotę a Ty jesz- westchnąłem cicho i przewracając oczami, odłożyłem niedokończony kawałek pizzy. Odwróciłem się w stronę napalonego bruneta i uśmiechnąłem się tajemniczo. Dobrze wiedziałem, że to uwielbiał. Wbiłem się w jego usta dość brutalnie. tego właśnie chciał. Było to widać w jego oczach. Po dwóch latach potrafiłem to dostrzec. Byliśmy właśnie w moim domu po udanej trasie koncertowej. Znaczy trasa skończyła się tydzień temu a Mike przyszedł do mnie, od tak. Ani Victor ani Jaime ani w sumie nikt nie wiedział co się między nami działo. Udawało nam się to dobrze ukrywać. Nie byliśmy razem, miałem raczej wrażenie, że tu chodziło tylko o seks. Zajebisty seks.
Po chwili całowania się, zaczęliśmy pozbywać się swoich ubrań. Mike przestał zwracać uwagę na swój dzwoniący co chwilę telefon. Liczył się tylko w tej chwili ja i on. Mike szybko pozbył się swoich spodni a ja swoich. Czułem jak jego ręce wędrują po moim ciele wywołując tak dobrze mi znane dreszcze podniecenia. Znowu zaczęliśmy się całować, a ja zsunąłem z niego bokserki i chwyciłem jego męskość przez co on lekko się odsunął i jęknął mi prosto w usta. Potem wszystko działo się już szybko. Po chwili nie było już śladów po moich bokserkach, Mike wszedł we mnie gwałtownie, bez żadnego przygotowania. Rzadko uprawialiśmy seks w ten sposób. Nie chciałem się na to nigdy zgodzić a dziś zrobił to bez mojej zgody. Krzyknąłem z bólu i wbiłem paznokcie w wewnętrzną stronę mojej dłoni. Do oczu napłynęły mi łzy a brunet zatrzymał się w bezruchu. Pogładził mnie po plecach i złożył pocałunek na moim karku. Nachylił się nad moim uchem i wyszeptał jedno słowo. "Przepraszam". Zawsze tak było ale mi to już przestało wystarczać, czas chyba z tego wyrosnąć. Zaczął składać pocałunki na moim ciele a ja starałem się przyzwyczaić do rozrywającego uczucia.
-Już możesz- powiedziałem cicho zachrypniętym głosem. Mike od razu zaczął się we mnie poruszać. Na początku wolno i spokojnie i z czasem coraz szybciej. Słyszałem jego cudowne jęki, westchnięcia. Wiedziałem jak mu dobrze, on po chwili chwycił mojego penisa i oboje wydawaliśmy z siebie jednoznaczne dźwięki. Znowu usłyszałem dzwoniący telefon.
-Kurwa mać!- krzyknął Mike. Nie byłem pewny czy to bardziej z przyjemności, czy z irytacji telefonem. Czułem, że jestem już blisko. Mike przejechał po moim penisie jeszcze tylko kilka razy i to już mi wystarczyło. Doszedłem z głośnym jękiem i opadłem bezsilnie na kanapę. Mike poruszył się we mnie jeszcze tylko kilka razy i również doszedł. Wyszedł ze mnie i przez chwilę się nie ruszał. Po chwili jednak gwałtownie przekręcił mnie na plecy. Kanapa jednak okazała się z wąska na takie manewry i spadłem z hukiem na podłogę.
-Pojebało cię? - zapytałem patrząc na bruneta z wyrzutem. On nic nie odpowiedział tylko ubrał bokserski i usiadł mi okrakiem na brzuchu. Potem wziął moją twarz w dłonie i zbliżył się.
-Nie chcący- powiedział cicho i delikatnie ucałował moje usta. Oboje uwielbialiśmy takie subtelne pocałunki, może to dlatego, że nie często mieliśmy na to okazję, gdyż w około pełno ludzi. Znowu usłyszeliśmy jego telefon.
-Odbierz ten jebany telefon- powiedziałem odrywając się od niego. On westchnął i wstał. Ja w tym czasie wziąłem do ręki moje bokserki i koszulkę i je na siebie założyłem.
-Halo?.. Jestem u Tony'ego- zapewne rozmawiał z Vic'em- Vic ja nie mam teraz dużo czasu więc się streszczaj- Ha! Wiedziałem- Dobra rozumiem, będę za 15 minut, ok?... Cześć- rozłączył się i na mnie spojrzał.
-Tony, zwijam się. Vic dzwonił, że ma przyjechać do nas jakiś facet i ja będę potrzebny. Nie wiem o co chodzi ale..
-Dobra, jak trzeb to jedź- uśmiechnąłem się. Mike chwycił swoje spodnie i znowu na mnie spojrzał.
-Szybko numerek?- zapytał a ja się zaśmiałem.
-Nie- odpowiedziałem i rzuciłem mu koszulkę. On zaśmiał się tylko i szybko ubrał. Potem podszedł do mnie i mnie przytulił. Rzadko to robił więc byłem odrobinę zdziwiony.
-Dzięki za dziś- powiedział i zaczął mnie całować. Kiedy jego ręce ponownie znalazły się pod moją koszulką, oderwałem się od niego.
-Jedź już- powiedziałem. Jeszcze raz się pocałowaliśmy i Mike wyszedł. Usiadłem i dokańczając moją pizze myślałem jak wyczyszczę spermę z kanapy.
Cz.II
Wyszedłem z domu w którym Tony mieszkał z Jaime'm. Tego drugiego przeważnie nie było, więc mieliśmy z Tony'm mieszkanie tylko dla siebie. Oczywiście wykorzystywaliśmy to kiedy i jak tylko mogliśmy. Oboje lubiliśmy ostry seks, a ja często byłem napalony. Trudno określić to, co działo się miedzy mną a Tony'm. Uprawialiśmy seks od dwóch lat, ale nie byliśmy w związku. Nie wiem co do niego czuję. To znaczy nie kocham go! I nie jestem gejem. Jestem co najwyżej bi. Chyba. W każdym razie nigdy żaden z nas nie zapytał drugiego czy będziemy razem. To było dość skomplikowane. Dotychczas udawało nam się ukryć przed wszystkimi to, co dzieje się kiedy jesteśmy sam na sam, więc na razie jest dobrze. Jeśli ktoś się dowie to wtedy będziemy się martwić. Pojechałem do domu należącego do mnie i Vic'a.
- No jesteś wreszcie. - westchnął kiedy tylko mnie zobaczył. Temu to coś zawsze nie pasowało.
- Jaime robi imprezę. - poinformowałem go idąc do kuchni po butelkę wody. - Z okazji zakończenia trasy koncertowej - mówiłem dalej kiedy Vic pojawił się obok mnie.
- Kiedy?
- Dziś. - usłyszeliśmy dzwonek do drzwi. Ja nawet się nie poruszyłem, więc Vic poszedł otworzyć. Po chwili wrócił z jakimś facetem w garniturze. Cała nasza trójka udała się do salonu. właściwie nie wiem dlaczego mój brat mnie tu ściągnął. Ja nawet nie znałem tego mężczyzny. Nie interesował mnie za bardzo. Siedziałem na uboczu i bez większego zainteresowania wpatrywałem się w rozmawiającego Victora. Zamiast siedzieć tu z nimi wolałbym być teraz z Perry'm. Najchętniej pieprzyłbym go cały czas. Nie moja wina, że ten chłopak tak na mnie działa. Chcę jak najlepiej wykorzystać nasz wolny czas, ponieważ wiem, że kiedy zacznie się następna trasa i koncerty będziemy mieli mało wolnego. I niby będziemy widzieć się cały czas, ale nie będziemy mogli nawet się pocałować. Albo co gorsze - uprawiać seksu. Dodatkowo musimy uważać na to, co robimy, bo wszystkie "wpadki" mogą trafić do prasy i internetu.
- Halo, Mike? Przebywasz tam jeszcze? - spojrzałem na stojącego przede mną Vic'a. Gość w garniturze po obgadaniu wszystkiego co chciał, pożegnał się i wyszedł. - Co się z tobą dzieje?
- Nic. Zamyśliłem się po prostu. - Victor zaśmiał się, a potem oznajmił mi, że wychodzi.
*
Wieczorem poszliśmy na imprezę którą organizował Jaime. Będę miał okazję znów zobaczyć się z Tony'm. Weszliśmy do dużego domu, który już dziś odwiedziłem. W środku było pełno ludzi. Większość z nich to nasi znajomi. Zapewne kręci się tutaj co najmniej kilku fotoreporterów czekających na okazję aby przyłapać kogoś na czymś. Odnaleźliśmy w tłumie najpierw Jaime'go, a krótko po tym też Tony'ego. Oddaliłem się z nim trochę od pozostałej dwójki.
- Tęskniłeś? - szepnąłem mu to pytanie do ucha, kiedy znaleźliśmy się w miejscu gdzie nie było nikogo.
- Bardzo. - zaśmiał się. Objąłem go od tyłu i zacząłem składać pocałunki na jego karku. Moje ręce szybko znalazły się pod jego koszulką. Po raz kolejny miałem na niego ochotę. Jestem jakiś niewyżyty czy co?
- Nikt się nie zorientuje jeśli przez chwilę nas nie będzie. - powiedziałem i odwróciłem go przodem do siebie.
- Znowu chcesz się ruchać? - westchnął i przewrócił oczami.
- Taak. - wyszczerzyłem się.
-Dobra. Ale tym razem to ty jesteś na dole.
________________________________
No i zaczęliśmy od seksu i dość wulgarnego rozdziału. Mamy nadzieje, że nie zraziliśmy Was do tego ff :) Kochamy mocniutko <3 /Merry & Ronni
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)