czwartek, 25 grudnia 2014

Rozdział 10

Jak tam święta? Zapraszamy do czytania i komentowania! :) /Ronni & Merry.
__________________________________________________________________
cz. I
Mike miał rację, koncert wyszedł zajebiście. Uwielbiałem grać dla tych wszystkich ludzi i czuć, że oni to lubią i dlatego tu są, mimo tej plotki. Ludzie jednak są cudowni. Vic poprosił nas żebyśmy dali z siebie wszystko i tak było. Dopracowaliśmy wszystko w stu procentach, z czego byłem niesamowicie dumny. Po zagraniu już wszystkich zaplanowanych utworów na ten wieczór miałem ochotę tylko się położyć spać i odpocząć. Mimo to Mike zrobił coś, czego bym się nigdy nie spodziewał. Wstał zza perkusji, podszedł do mnie, chwycił mój mikrofon i puszczając mi oczko zaczął mówić. Chłopacy z PTV wraz ze mną byliśmy zdziwieni tym co robił Mike.  Wszyscy fani ucichli i słuchali jego słów z uwagą.
- Witajcie, jak się bawicie?! - Krzyk publiczności i jego roześmiana twarz. Co on do cholery wyprawiał?! - Ostatnio przeczytałem pewien artykuł w internecie i chciałbym to wszystko sprostować. Prawda jest taka, że... nie jesteśmy razem. - Odetchnąłem. - ale.. Tony - zwrócił się do mnie - to wszystko jest trochę nieprawdopodobne i dziwne ale... kocham Cię. - Stałem jak zaczarowany. Czy on właśnie mi powiedział, że mnie kocha przy tysiącach fanów, do mikrofonu?! Publiczność zaczęła krzyczeć i klaskać, nie były to okrzyki w stylu " pedały!" ale  takie akceptujące to. Chwilę potem poczułem usta Mike'a na swoich, a krzyki stały się coraz głośniejsze. Nie byłem nawet w stanie odwzajemnić pocałunku. Brunet odsunął się lekko ode mnie, a ja przelotnie spojrzałem na Vic'a i Jaime'go. Uśmiechali się i klaskali razem z publiką. Nasi fani zaczęli krzyczeć moje imię oczekując reakcji z mojej strony. Mike również jej oczekiwał i wpatrywał się we mnie. Boże, co ja mam teraz zrobić?! Jeszcze na moment spojrzałem na Vic'a, który uśmiechnął się szeroko i kiwnął głową. Nie byłem w stanie nic z siebie wydusić, dlatego jedyne co zrobiłem to uśmiechnąłem się lekko i złożyłem na jego ustach pocałunek. Znowu publiczność zaczęła krzyczeć i piszczeć, widocznie czekając na taki obrót sprawy. Pogłębiliśmy  pocałunek przez co krzyki - o ile było to możliwe - stały się głośniejsze. Kochałem tych ludzi! Ale czy kochałem Mike'a? Z pewnością tak, ale nie miałem odwagi aby się przyznać. Po chwili przerwaliśmy pocałunek, Mike odłożył mikrofon i złapał mnie za rękę. Zaczął mówić drugi z Fuentesów. Podziękował  za wspaniały koncert, cudowny doping i reakcję na to, co właśnie się wydarzyło. Potem pożegnaliśmy się z nimi i zeszliśmy ze sceny. Dalej nie wypowiedziałem nawet słowa. Nie wiedziałem co powiedzieć. Po dwóch godzinach w końcu wróciliśmy do domu. Pojechaliśmy do mnie i Jaime'go. Wszyscy weszliśmy do domu zmęczeni ale i zadowoleni. Po koncercie rozdaliśmy mnóstwo autografów i płyt, a jutro mieli przeprowadzić z nami wywiad. Byłem strasznie zmęczony i dlatego od razu udałem się do łazienki aby wziąć prysznic. Jaime, Vic i Mike opijali w pokoju udany koncert. Kiedy już wyszedłem z łazienki ruszyłem w stronę salonu gdzie byli chłopacy.
-O Tony, jesteś wreszcie, chodź, opijamy- powiedział wesoło Vic.
-Nie, przepraszam ale dziś jestem już bardzo zmęczony, jutro po opijam- zaśmiałem się i wyszedłem kierując się do swojego pokoju. Po chwili zjawił się w nim również Mike. Leżałem sobie na łóżku a on poszedł, usiadł się obok  mnie i nachylił nade mną całując krótko.
-Mike?
-Tak?
-Też Cię kocham.

Cz.II
Tak właśnie miało być. Stresowałem się trochę przed powiedzeniem tego wszystkiego Tony'emu, ale koncert był do tego najlepszą okazją. Chciałem aby nasi fani wiedzieli co między nami jest więc pomyślałem, że teraz albo nigdy. To siedziało we mnie już od dłuższego czasu. Czułem do niego wiele więcej niż powinienem, dlatego seks zszedł na drugi plan. Nie spodziewałem się, że wszyscy przyjmą to z taką lekkością, bez żadnego problemu. Tony był zaskoczony tym co się działo, ale nie dziwiłem się mu. Na pewno sie tego nie spodziewał, bo przecież my tylko uprawialiśmy ze sobą seks.
     *
Uśmiechnąłem się kiedy usłyszałem słowa Tony'ego. Nic nie odpowiedziałem tylko wbiłem się w jego usta, stopniowo pogłębiając pocałunek. Moje ręce szybko znalazły się pod jego koszulką. Odsunąłem się od niego na chwilę aby pozbyć się swojej górnej części garderoby. Nie potrzebowaliśmy dużo czasu aby zdjąć z siebie wszystkie ubrania. Tony położył się na brzuchu a ja lekko uniosłem jego biodra po czym wszedłem w niego jednym, zdecydowanym ruchem. Syknął z bólu a ja dałem mu chwilę żeby przyzwyczaił się do dziwnego uczucia. Pochyliłem się i zacząłem składać pocałunki  na jego karku i ramionach pokrytych licznymi tatuażami. W końcu zacząłem rytmicznie poruszać biodrami a z naszych ust wydobywały się westchnięcia i pomruki zadowolenia. Moje ruchy cały czas stawały się szybsze, tak jak nasze oddechy. Doszliśmy w tym samym czasie, głośno jęcząc. Wyszedłem z Tony'ego i położyłem się obok niego, starając się ustabilizować oddech. Chwilę potem brunet już spał. Widocznie był bardzo wyczerpany całym dzisiejszym dniem. Wstałem i ubrałem się. Cicho wyszedłem z pokoju, wracając do mojego brata i Jaime'ego, którzy cały czas opijali udany koncert. Usiadłem naprzeciwko nich a oni popatrzyli na mnie z rozbawieniem.
-Rozumiemy, że uprawiacie seks, ale moglibyście robić to trochę ciszej- rzucił Preciado, wznosząc do góry kieliszek z alkoholem. Zaśmiałem się cicho i wziąłem laptopa. Nie miałem już ochoty na picie. Dziwnie jak na mnie, wiem.
-Tony nie przyjdzie?- zapytał Vic.
-Śpi- odpowiedziałem obojętnie, nie patrząc na niego- Co wy o tym wszystkim myślicie?
-Ale o czym?
-O mnie i Tony'm. No bo wiecie, my się kochamy i chcę znać wasze zdanie na ten temat- powiedziałem spokojnie, ale tak na prawdę ich zdanie było dla mnie bardzo ważne.
-Akceptujemy to- powiedział mój brat- To wasza sprawa  i skoro jesteście teraz szczęśliwi to my też- uśmiechnąłem się, a ja odwdzięczyłem się tym samym.
-Dlaczego nie jesteście razem?- zapytał basista, opierając głowę na kanapie i popatrzył w sufit.
-Właściwie to.. nie wiem- naprawdę, nie byłem w stanie odpowiedzieć na to pytanie. On kiwnął głową a ja z powrotem podniosłem wzrok na laptopa. W internecie było pełno zdjęć z dzisiejszego koncertu, znalazł się też filmik z którym całuję Tony'ego, i oczywiście wiele komentarzy na nasz temat. Teraz dla mnie liczył się tylko On. Ciekawie jak to będzie dalej..
    *
Zostaliśmy z Vic'em u Jaime'go i Tony'ego bo tamta dwójka postanowiła pić do późna. Dziś czeka nas jeszcze wywiad, a oni będą kompletnie nie do życia. Czasem zastanawiam się dlaczego muszę żyć z takimi idiotami.

piątek, 19 grudnia 2014

Rozdział 9

Miłego czytania :)/ Merry & Ronni
Cz.I
Widziałem zdziwione miny chłopaków kiedy Jaime przedstawił nam Amandę. Jako pierwszy wstałem i podałem rękę brunetowi.
-Cześć jestem Tony, miło mi.
-Mi również, Jaime dużo o was opowiadał - zaśmiała się perliście i wtuliła się w Jaime'go. Fuentes'y się przywitali i zaczęliśmy rozmawiać. Amanda okazała się bardzo miłą i sympatyczną osobą. Od razu złapała z nami dobry kontakt. Kiedy zaczęło się ściemniać , Amanda postanowiła, że już pójdzie.
-Przecież możesz tu zostać- powiedziałem- no nie oszukujmy się, jesteście dorośli, zaręczyliście się i ja nie mam nic przeciwko abyś tu nocowała.- powiedziałem o puściłem oczko Jaime'mu. On zaśmiał się i mocniej objął dziewczynę. Vic postanowił, że już będzie się zbierał i dlatego pożegnał się i wyszedł. Gołąbeczki zniknęli w pokoju a ja zostałem sam na sam z Mike'm. Swobodnie oparłem się o oparcie i zamknąłem oczy. Chwilę potem poczułem jak Mike zaczyna mnie całować, z chęcią odwzajemniłem pocałunek i zbliżyłem się do niego. Oplotłem go rękami wokół karku, a on objął mnie w pasie. Odsunęliśmy się od siebie nieznacznie.
- Chodź do pokoju. - wyszeptałem. Szybko przeszliśmy do mojego pokoju i zakluczyliśmy drzwi. Od razu przylgnęliśmy do siebie.
- Brakowało mi tego. - wyszeptał mi do ucha, przygryzając jego płatek w bardzo delikatny sposób. Przymknąłem oczy i rozkoszowałem się chwilą. Mike ściągnął najpierw moją koszulkę, a następnie swoją. Przenieśliśmy się na łóżko, a chłopak zdjął moje spodnie. Znowu zaczęliśmy się całować nie odrywając od siebie rąk błądzących po naszych ciałach. W między czasie zdjęliśmy z siebie resztę zbędnych w tym momencie ubrań.
- Musimy być cicho. - powiedziałem. - Jaime z Amandą są obok w pokoju.
- Będziemy. - powiedział ulegle. Jego zmiany w zachowaniu trochę mnie dziwiły, ale uznałem je za nieszkodliwe. Ja sam w stosunku do niego byłem inny. Bardziej przychylny, jakby nie tylko seks grał tu pierwszą rolę. Mike zaczął mnie powoli przygotowywać, a potem od razu wszedł we mnie cały. No tak, jedno się nie zmieniło. Po chwili zaczął się we mnie poruszać. Przez cały czas patrzył mi w oczy z uchylonymi wargami. Uległem tej pokusie i pocałowałem go. Pocałunek trochę stłumił nasze jęki. Mike poruszał się we mnie jeszcze przez moment, a potem doszedł cicho wzdychając, Potem spojrzał na mnie i chwycił mojego członka abym i ja mógł dojść. Po kilku jego szybkich ruchach i ja osiągnąłem szczyt. Natychmiast wpiliśmy się w swoje usta i zaczęliśmy się namiętnie całować. Odczuwałem potrzebę przebywania z nim, potrzebowałem go. Chciałem całować się z nim i uprawiać seks. Może i było to dziwne nawet dla mnie, ale tak było i postanowiłem, że nie będę tego ukrywać chociażby przed samym sobą. Pragnąłem go i taka była prawda.
- Dziękuję - wyszeptał Mike i pocałował mnie delikatnie w czoło. Przymknąłem oczy i rozkoszowałem się tą chwilą. Była dla mnie wyjątkowa.
- To ja dziękuję - powiedziałem i wtuliłem się w zagłębienie jego szyi. Leżeliśmy tak ponad godzinę aż zadzwonił telefon Mike'a.

cz. II
Ja i Vic byliśmy trochę zdziwieni kiedy Jaime przedstawił nam Amandę. Dawno z nikim nie był, więc nie spodziewaliśmy się tego. Ale brunetka okazała się być bardzo miła i zabawna. Od razu cała nasza trójka ją polubiła. No i cieszyliśmy się widząc jaki Jaime jest w niej zakochany.
*
Zadzwonił mój telefon. Niechętnie wstałem i wyjąłem go z kieszeni spodni, po czym znów położyłem się obok Tony'ego. Spojrzałem na wyświetlacz. Dzwonił Kellin. Rzuciłem telefon gdzieś obok na łóżko.
- Nie odbierzesz? - zapytał Tony patrząc mi w oczy.
- To pewnie nic ważnego - odpowiedziałem i lekko się uśmiechnąłem. Aby uniknąć dalszych pytań z jego strony złączyłem nasze usta w delikatnym i spokojnym pocałunku.
- Zmieniłeś się. - usłyszałem kiedy w końcu się od siebie odsunęliśmy.
- Na prawdę? - zapytałem marszcząc brwi.
- Tak. Jesteś teraz taki delikatny i po prostu inny. Na początku kiedy zaczęliśmy uprawiać ze sobą seks to tylko on się liczył. Po prostu się pieprzyliśmy, a potem zachowywaliśmy się jakby nic się nie stało. Teraz wydaje mi się, że liczy się coś jeszcze. Zaczęliśmy doceniać takie chwile jak ta. - nie odpowiedziałem tylko z uśmiechem pokiwałem głową. Miał rację. Ale nie przeszkadzały nam te zmiany. Wręcz przeciwnie. Usłyszeliśmy pukanie do drzwi. Zerwaliśmy się z łóżka i szybko założyliśmy na siebie ubrania. Tony otworzył drzwi za którymi stał Jaime.
- Wychodzę gdzieś z Amandą. Wrócimy raczej późno. Albo pójdziemy do niej. - wyszczerzył się.
- Ok. - Tony odpowiedział mu pośpiesznie i zamknął drzwi. Opadliśmy na łóżko i odetchnęliśmy z ulgą. Mimo tej całej plotki na nasz temat, nadal ukrywaliśmy przed chłopakami to, że nie zaprzestaliśmy uprawniania seksu. Chociaż ostatnio nie było jakoś na niego czasu i okazji. Leżeliśmy tak, nic nie mówiąc i gapiąc się w sufit.
- Pójdę już. - powiedziałem i wstałem. Udałem się do korytarza gdzie  ubrałem buty. Tony
 przyszedł za mną. Spojrzałem mu w oczy i krótko pocałowałem.
-Gramy jutro koncert- przypomniałem mu, kiwnął głową.
-Zobaczymy jak to będzie- westchnął i spuścił głowę. Uniosłem jego podbródek zmuszając go tym do spojrzenia w moje oczy.
-Będzie zajebiście, nie martw się- powiedziałem i wyszedłem. Tak naprawdę  to sam trochę obawiałem się tego koncertu.
      *
Następnego dnia..
Dzień koncertu. Przygotowania trwały a ja zastanawiałem się jak fani będą się zachowywać po tym wszystkim. Te myśli dodatkowo mnie stresowały. Bałem się, że coś może pójść nie tak. Za bardzo się wszystkim przejmowałem.
-Gotowi?- zapytał Vic z uśmiechem, chwilę przed rozpoczęciem koncertu. Odpowiedzieliśmy mu coś niewyraźnie.- Widzę, że jesteście nie w humorze, ale to tylko ten jeden koncert. Dajcie z siebie wszystko.- poprosił a po jego słowach wyszliśmy ma scenę i przywitaliśmy się z tłumem fanów. Usiadłem przy perkusji i zaczęliśmy grać. Szło świetnie, fani głośno krzyczeli i znali na pamięć teksty naszych piosenek. Właśnie to najbardziej uwielbiałem w koncertach. Cholernie dobrze jest patrzeć na tych wszystkich ludzi, którzy przychodzą aby nas  zobaczyć i posłuchać. Zagraliśmy wszystkie piosenki przygotowane piosenki a wtedy ja wstałem i podszedłem do Tony'ego. Spojrzał na mnie a ja puściłem mu oczko. Wziąłem do ręki mikrofon przy którym stał i zacząłem mówić.

poniedziałek, 8 grudnia 2014

Rozdział 8

Dotrzymuję słowa i rozdział stosunkowo szybko.
Zapraszam do czytania/ Merry
Cz.I
Po co ten Vic się tak rzucał? Przecież to nie jego to wszystko dotyczyło a tak się zachowywał. Ponadto.. kiedy on stał się takim homofobem do jasnej cholery?! Nie wiem ale zachowywał się dziwnie co odbijało się na nas wszystkich. No może oprócz Jaime'go bo on miał wszystko gdzieś. Muszę z nim pogadać bo nigdy się tak nie zachowywał a jeśli coś dotyczyło zespołu to bardzo się w to angażował a teraz to nic go nie interesuje.
     *
Po wyjściu Victora zostałem sam z Mike'm. Schowałem twarz w dłoniach i zastanawiałem się  co można w tej sytuacji zrobić i w sumie bałem się nadchodzącego koncertu. Jak ludzie będą sie zachowywać? Niby prawdziwy fan powinien zrozumieć ale przecież nie wszyscy tacy się, prawda? Poczułem dłoń na moim udzie ale zignorowałem ten fakt, nie miałem na to teraz ochoty zwłaszcza, że sytuacja nie była prosta dla nas obojga.
-Tony, nie przejmuj się tak tym. To przecież nic wielkiego, nikomu nic się nie dzieje, więc nie ma powodu do zmartwień- typowy Mike, dla niego nic nie jest godne zmartwienia. Mistrz bagatelizowania, po prostu, albo to ja przesadzam. Ja po prostu nie wiedziałem co robić. Żadnego planu, pomysłu, nic i nikt mi tego nie ułatwiał. Vic tylko się darł. Mike olewa wszystko a Jaime, szkoda gadać. Znikąd oparcia, no.
-Proszę Cię, skup się bo z tym coś trzeba zrobić, albo sie trzymać tego co rozpowszechnili albo jakoś sie przed tym bronić, cokolwiek.- on zamiast mi pomóc pocałował mnie, poddałem się chwili i pozwoliłem na pogłębienie pocałunku. Kiedy jego ręce znalazły się pod moją koszulką, odsunąłem się.
-Jaime jest w domu
-Dobrze- zamurowało mnie. ON tak szybko odpuścił mając okazje na seks?! Co sie tu kurwa dzieje?! Ludzi mi podmienili czy jak? Żaden z nich nie zachowuje się tak jak wcześniej. Mike potem wyjątkowo szybko zebrał się do domu a ja postanowiłem, że pogadam z Jaime'm. Zapukałem i wszedłem do jego pokoju. On rozmawiał przez telefon ale kiedy mnie zobaczył pospiesznie się pożegnał i rozłączył.
-Coś się stało?- zapytał spokojnie z lekkim uśmiechem.
 -Ty mi powiedz. Co się stało, że tak się zmieniłeś? Masz wszystko gdzieś i juz z nami nie rozmawiasz, bądź ze mną szczery
-Dobra, już i tak długo zwlekałem żeby wam to powiedzieć. Ja mam kogoś. Od kilku miesięcy spotykam się z pewną dziewczyną. Ma na imię Amanda i  bardzo ja kocham. Wiesz, co? Oświadczyłem się, nie długo przed tą całą aferą to dlatego chodzę z głową w chmurach i odnoszę wrażenie jakby mi było wszystko jedno. Zakochałem się, Tony. Rozumiesz? Tak na całego- zaskoczyło mnie to  wszystko co mi powiedział. Opowiadał to wszystko z pewnym rozmarzeniem. Cieszyłem się, że kogoś ma ale czemu to ukrywał?
-Stary, naprawdę się cieszę i gratuluję ale czemu tak to ukrywałeś? Przecież to nic strasznego.- powiedziałem i zaśmiałem się.
-Sam nie wiem, obawiałem się trochę waszej reakcji ale jak widzę nie było powodu, dzięki.
-Mam nadzieję, że nam ją przedstawisz

Cz.II
Nie do końca rozumiałem zachowanie mojego brata. Po co on to wszystko tak przeżywał skoro to nie była jego sprawa. Nic się nikomu nie stało a plotki będą zawsze. Tony też niepotrzebnie się martwił. Obaj powinni trochę wyluzować.
   *
Pojechałem do domu do którego przed chwilą wrócił Victor. Był trochę poddenerwowany i chodził z miejsca na miejsce. Podszedłem do niego i położyłem mu dłonie na ramionach.
-Powiesz mi co się z Tobą dzieje?- zapytałem a on zamknął oczy i głośno westchnął
-Nic takiego
-Przecież widzę, że coś jest nie tak. Krzyczysz na mnie i na chłopaków, na wszystko gwałtownie reagujesz, cały czas jesteś podejrzliwy i mi nie wierzysz.
-Wiem, przepraszam. Przesadziłem- powiedział i tak po prostu się do mnie przytulił. Zdziwiłem się bo bardzo rzadko to robił. Odwzajemniłem ten gest, trochę niepewnie- naprawdę nie wiem dlaczego się tak zachowywałem- odsunął się ode mnie, unikając mojego wzroku.
-Ok. Nie musisz się tłumaczyć, po prostu chciałem wiedzieć czy wszystko u Ciebie dobrze- posłaliśmy sobie uśmiechy, po czym każdy z nas  udał się do innego pomieszczenia. W takim razie nie muszę się już chyba martwić jego zachowaniem skoro mówi, że nic się nie dzieje.
    *
Następnego dnia...
-Halo?- właśnie zadzwonił do mnie Jaime
-Cześć, Mike. masz czas?- był jakiś podekscytowany
-No tak, a co?
-Więc wpadnij do nas z Vic'em. Musimy o czymś pogadać.
-O co znowu chodzi?-jęknąłem niezadowolony i przetarłem twarz- czy my musimy cały czas coś sobie wyjaśniać i omawiać?
-To znaczy.. chcę wam kogoś przedstawić- nie spodziewałem się tego.
-Zaraz będziemy- powiedziałem  i rozłączyłem się. Byłem strasznie ciekawską osobą więc chciałem się jak najszybciej dowiedzieć wszystkiego.
-Zbieraj się!- krzyknąłem do Vic'a , który był w kuchni- jedziemy do Jaime'go, chce nas z kimś poznać- powiedziałem i poszedłem do korytarza gdzie ubrałem buty. Vic w końcu się ruszył i pojechaliśmy o dziwo przez całą drogę Vic nie zadawał mi  żadnych pytań. Po kilkunastu minutach dotarliśmy na miejsce. Drzwi otworzył nam uśmiechnięty Jaime. Weszliśmy do środka, gdzie siedział Tony. Wymieniliśmy się tylko krótkimi spojrzeniami. Usiedliśmy a Jaime zaczął mówić.
-Więc chciałem wam już dawno o tym powiedzieć ale.. obawiałem się waszej reakcji
-Do rzeczy, Jaime- ponaglił go mój brat, a w tym samym momencie usłyszeliśmy dzwonek do drzwi. Oczywiście otworzyć poszedł Jaime. Po chwili wrócił do salonu z ładną brunetką, ubraną w czarną sukienkę.
-To jest Amanda, moja narzeczona

wtorek, 2 grudnia 2014

Rozdział 7

Rzadko dodajemy a wy rzadko komentujecie, trochę się równoważy. No cóż.
Nie no, czasu brak, jutro próbne ;-; a motywacji nie ma skąd skoro nawet Wy nie chcecie komentować naszych rozdziałów ;-;
No cóż, zapraszam do czytania, miłego/ Merry

Cz.I
-Halo?- właśnie zadzwonił do mnie Mike.
-Cześć Tony. Będę u Ciebie za 10-15 minut. Muszę Ci coś pokazać, natychmiast.
-No dobrze, to przyjedź- powiedziałem a on szybko się rozłączył. Zdziwiony wzruszyłem ramionami i odłożyłem telefon na łóżko. Poszedłem do pokoju i ubrałem na siebie czarne spodnie i szarą koszulkę po czym wyszedłem z pokoju kierując swoje kroki do kuchni. Zastanawiałem się co Mike musi mi tak niezwłocznie pokazać ale i tak za chwile miałem się dowiedzieć więc postanowiłem nie zawracać sobie tym głowy. Po zrobieniu sobie kawy usiadłem w salonie i zacząłem oglądać telewizor. Usłyszałem dzwonek do drzwi i westchnąłem. Wstałem i otworzyłem drzwi za którymi stał Mike. Wszedł od tak sobie, szybko ściągnął buty i poszedł do salonu. Byłem zdziwiony bo nigdy się tak nie zachowywał. Mimo to poszedłem za nim i śledziłem jego ruchy. Wziął laptopa i usiadł na fotelu.
-Powiesz mi co ty wyprawiasz?
-Przeglądałem dziś portale i takie tam inne
-No i co w związku z tym?
-Znalazłem to- powiedział i podał mi laptopa. Było tam jakieś zdjęcie z koncertu kiedy stoję z gitarą obok perkusji na której grał Mike. Był też duży tytuł: "Czy to możliwe, że Tony Perry i Mike Fuentes są parą?" byłem zszokowany ale czytałem dalej "28- letni Tony Perry i o dwa lata starszy Mike Fuentes z zespołu Pierce the Veil zostali ostatnio przyłapani na niewinnym pocałunku! Czy to oznacza, że są razem? Czy może to tylko gra pozorów? Wszyscy zadajemy sobie to pytanie.." dalszego ciągu tekstu nie czytałem. To były jakieś bzdury! Gdyby ktoś niby zobaczył nasz "pocałunek" to on widniałby na zdjęciu! Jakaś totalna ściema! Ludzie już chyba nie mają co wymyślać. Byłem trochę zmieszany ale i zdenerwowany. Tego właśnie najbardziej się obawiałem, że coś z tego wyjdzie do mediów. Spojrzałem na Mike'a i nie wiedziałem co powiedzieć, on też się nie odzywał. Po chwili jednak odezwałem się.
-Co Ty o tym sądzisz? Moim zdaniem to zwykły wymysł. To jest jakieś niemożliwe.
-Uspokój się, nic już z tym nie zrobimy. Poszło i już. Możemy jedynie próbować to odkręcać ale wtedy zaczną coś znowu podejrzewać, że pewnie robimy to żeby nie zwracać uwagi na ten cały "związek.
-Ale przecież.. ukrywaliśmy to przed chłopakami z zespołu a to wszystko poszło w świat, ale jak trochę poczekamy to ucichnie.- nagle zadzwonił telefon Mike'a.
-Halo? Wiem, widziałem. No rozmawiam z nim właśnie. Tu nie ma czego omawiać. To się rozniosło i tyle.. wiem, dobra, cześć- powiedział i rozłączył się.
-Znowu musimy być ostrożni ale tak bardzo ostrożni. Nic nie możemy im dawać powodów do kolejnych plotek no i.. kurwa ale się porobiło- powiedziałem a Mike wstał, usiadł obok mnie na kanapie i przytulił mnie.
-Damy sobie radę, zobaczysz. Kto jak nie my?- zapytał a ja się zaśmiałem. Jeny, jaka akcja.

Cz.II
Co to w ogóle było? Ludzie nie mają swoich spraw i muszą się wpierdalać w nasze? Kiedy przeczytałem to wszystko co było napisane w internecie, to nie mogłem uwierzyć, że ludzie są w stanie wymyślać takie plotki. My się nawet publicznie nie przytulaliśmy, więc nie ma co mówić o żadnym pocałunku. Byłem tym wszystkim bardziej zdziwiony niż zdenerwowany. Za to Tony był nieźle wkurzony.
-Będzie dobrze- szepnąłem, po czym uniosłem jego podbródek i pocałowałem go. Po chwili usłyszeliśmy dzwonek do drzwi. Tony wstał i poszedł je otworzyć.
-Po co tu przyszedłeś?- zapytałem kiedy zobaczyłem Vic'a. Ja taki miły i w ogóle.
-Wydaje mi się, że chyba wiesz- powiedział i usiadł naprzeciw mnie i Tony'ego.- Wybiegłeś z domu tak szybko, że nawet nie wyłączyłeś laptopa. Przeczytałem wszystko i chyba powinniśmy o tym porozmawiać- nie chciałem słuchać jego bezsensownego gadania o tym jaki jestem nieodpowiedni i tak dalej. Zawsze mnie to denerwowało.
-Nie ma o czym.- wtrącił się Tony.
-To nie twoja sprawa.
-Jak mogliście być tacy nieostrożni?! Może od razu ogłoście całemu światu, że się pieprzycie!- no i zaczęło się. Przetarłem twarz dłońmi i westchnąłem głośno.
- I tak za jakiś czas większość o tym zapomni i cała sprawa ucichnie więc nie rób z tego takiej wielkiej tragedii!- podniosłem głos a Victor prychnął pod nosem.
-Kurwa, dlaczego wy jesteście tak głośno? Chciałbym spać.- cała nasza trójka skierowała wzrok na zaspanego Jaime'ego, który wszedł do salonu w samych bokserkach- obudziliście mnie. Dziękuje bardzo.- poszedł o kuchni i po chwili wrócił z butelką wody w ręku.
-Siadaj
-Co się stało?- zapytał zajmując miejsce obok Vic'a siedzącego na kanapie.
-Media dowiedziały się, ze Mike i Tony są razem.
-Przecież nie jesteśmy!- oburzył się Tony. Mój brat zignorował to i przedstawił Jaime'mu całą sytuację, oczywiście bardzo wszystko ubarwiając. Jaki on bywa irytujący.
-.. no i tak to mniej więcej wygląda.
-O cholera. No ale mogło być gorzej Bo napisali tylko o pocałunku a nie wspomnieli nic o seksie,a  na tym też mogliby Was przyłapać. No nie?
-Dzięki Jaime, bardzo nas pocieszyłeś- powiedziałem a on wyszczerzył się. W niczym nam to nie pomogło ale nie mogłem spodziewać się po nim niczego więcej, bo on generalnie miał wyjebane na to co się dzieje. Zapadła cisza. Jaime wstał i poszedł do swojego pokoju. Najwyraźniej mało go to wszystko obchodziło. Nie wiem co się z nim dzieje. Prędzej taki nie był. Coś musiało go zmienić. Wracając do tematu, zostaliśmy sami z Victorem.
-Jesteś bardziej wkurwiony niż my- stwierdził Tony.
-Bo nie chcę żeby PTV było pokazywane w takim świetle.
-Przecież nie jest aż tak źle.
-Mike, słyszysz sam siebie? " Nie jest aż tak źle?" Jest. Teraz wszyscy będą podejrzewali, że w naszym zespole są geje!
-Przesadzasz!
-Nie. Przestań się ze mną kłócić. Macie to jakoś odkręcić. Nie wiem jak to zrobicie ale macie to odkręcić. Jak najszybciej.- powiedział po czym wstał i wyszedł. W końcu..