środa, 19 listopada 2014

Rozdział 6

Bez komentarza ;-;

Cz.I
Zaśmiałem się i spojrzałem mu w oczy.
-No nie wiem, może przyjadę- powiedziałem i wyszedłem z kuchni. Wszedłem do salonu i spojrzałem na chłopaków.
-Jedziemy na próbę?- zapytałem
-Czekamy jeszcze na Kellina i za chwilę jedziemy- powiedział Vic w miarę miłym głosem. Wiedziałem, że ciężko mu było to wszystko przyswoić ale chyba już zaczął to akceptować.
    *
Po skończonej i dość udanej próbie, o dziwo- bezkonfliktowej, Victor się z Kellsem i zostałem z Jaime'm i Mike'm. Chociaż ten pierwszy też szybko się zmył, życząc nam przyjemnego wieczoru i puszczając nam oczko opuścił pomieszczenie. Cieszyło mnie to, że nas rozumiał. I chyba życzył nam dobrze, albo to tylko zwykłe mylne wrażenie i tak naprawdę ma wyjebane. No nie ważne, spojrzałem na bruneta a on tylko się uśmiechnął i odłożył pałeczki.
-Przyjedziesz dziś?- zapytał po jakimś czasie kiedy i my opuszczaliśmy studio.
-Zapewne tak, tylko pojadę do siebie, coś zjem, wykąpię się i przyjadę. Tylko mi napisz jak Vic z Kellinem wyjdą.
-Dobrze- powiedział i już dalej szliśmy w ciszy. Coś nam się dziś rozmowa nie "kleiła". Pożegnaliśmy się krótkim "cześć" i każdy poszedł w swoją stronę.
    *
Wieczorem dostałem sms'a od Mike'a, że Vic już wyszedł i że na mnie czeka.
Wyszedłem z domu i po 15 minutach już stałem przed drzwiami, zadzwoniłem dzwonkiem i już po chwili otworzył mi uśmiechnięty chłopak. Wszedłem do środka i zdjąłem buty.
-Napijesz się czegoś?- zapytał. Zdziwiłem się to myślałem, że od razu się na mnie rzuci, a tu takie zaskoczenie.
-Nie, dzięki- powiedziałem z uśmiechem. Dziwiła mnie jego zmiana ale nie przeszkadzała mi. Tak było nawet lepiej, ale dziś.. miałem chcicę i nie liczyły się jakieś głupie i zbędne gadki.
Dlatego chwyciłem go za koszulkę i przyciągnąłem do siebie, mocno całując. Mike, jakby tylko na to czekał szybko zabrał się za rozpinanie mojego rozporka. Po chwili byliśmy już w jego pokoju, prawie bez ubrań. Mieliśmy tylko na sobie bokserki.
-Dziś..- już zacząłem ale Mike szybko mi przerwał.
-Nie, nie Tony, dziś to ja jestem na górze.- powiedział i zsunął moje bokserki, zaraz potem popychając mnie na łóżko. Zgodziłem się i czekałem aż do mnie dołączy. Mike poszukał lubrykant i prezerwatywy. Rzucił je na łózko i położył się na mnie, namiętnie całując. Po skończonym pocałunku, odwróciłem się i położyłem na brzuchu. Mike zaczął mnie przygotowywać i po założeniu prezerwatywy powoli we mnie wszedł i od razu zaczął się poruszać nie pozwalając mi się przyzwyczaić do tego dość nieprzyjemnego uczucia. Jednak po chwili dołączyłem też swoje westchnięcia i ciche jęki. Mike już poruszał się szybko i zdecydowanie, przestaliśmy panować nad odgłosami wydobywającymi się z naszych ust zwłaszcza, że Mike po chwili chwycił moją męskość i zaczął poruszać po niej dłonią. Doszedłem głośno jęcząc, a Mike doszedł chwilę później i od razu ze mnie wyszedł. Położyliśmy się do siebie twarzami i uspokajaliśmy oddechy. Byłem spełniony i szczęśliwy widząc uśmiech tego chłopaka, skierowany tylko do mnie.

Cz.II
Mimo, że wiedziałem, że to będzie trochę podejrzane to chciałem spędzać z Tony'm jak najwięcej czasu, coś mnie cholernie do niego ciągnęło, ale ja nadal nie wiedziałem co. Bynajmniej nie był to tylko seks. Pewne rzeczy zaczęły się dość szybko zmieniać, ale i Tony'emu i mnie się to podobało.
Leżałem i z uśmiechem wpatrywałem się w spełnionego bruneta. Lubiłem na niego patrzeć kiedy był w takim stanie, bo wiedziałem, że to ja do tego doprowadziłem. Pogładziłem dłonią jego twarz i krótko go pocałowałem. Ostatnio byłe wobec niego bardzo delikatny. Jak nigdy wcześniej.
-Może zostaniesz na noc?- zaproponowałem, a on spojrzał na mnie zdziwiony.
-Chyba oszalałeś- powiedział a uśmiech zniknął z mojej twarzy. Czy on zawsze musi mieć coś przeciwko moim genialnym pomysłom?
-Dlaczego?
-Mamy ukrywać to, że uprawiamy seks a nie robić wszystko żeby Vic i Jaime cały czas coś podejrzewali. Przychodzę do Ciebie wieczorem, bo jesteś sam, a potem zostaję na noc. Nie sądzisz, że to by było trochę podejrzane?- powiedział a ja przewróciłem oczami.
-Przesadzasz- stwierdziłem i w tym samym momencie usłyszeliśmy jak ktoś wchodzi do domu. Szybko zerwaliśmy się z łóżka i założyliśmy na siebie nasze ubrania. wyszedłem z pokoju i zobaczyłem trójkę nieco podpitych mężczyzn. Okazało się, ze do Vic'a i Kellin'a dołączył jeszcze Alex, który z trudem utrzymywał równowagę i cały czas bełkotał coś sam do siebie.
-Cześć braciszku- odezwał się Vic i przytulił mnie. Lekko go od siebie odsunąłem i popatrzyłem na Tony'ego, który pojawił się obok mnie i patrzył na nich z rozbawieniem. Ciekawe co głupiego robili po drodze do domu. Zanim zdążyłem się zorientować Alex i Kells już spali na kanapie w dziwnych pozycjach, a Victor zniknął w kuchni. Zbliżyłem się do Tony'ego i objąłem go od tyłu.
-Co powiesz na szybko numerek pod prysznicem?- szepnąłem mu do ucha a on pokiwał lekko głową, więc poszliśmy do łazienki.
-W takim razie chyba możesz zostać na noc- wyszczerzyłem się- oni i tak jutro nie będą nic pamiętać.
   *
Następnego dnia..
Tony mimo moich próśb nie zgodził się zostać. Wrócił do siebie od razu po naszym drugim już tego dnia seksie. Wszedłem do kuchni w której wszyscy siedzieli, opierając głowy na stole. Uśmiechnąłem się szyderczo widząc jakiego mieli kaca.
-Cześć, jak się czujecie?- zapytałem opierając się o blat i biorąc do ręki butelkę wody. Quinn mruknął się niewyraźnie w odpowiedzi a Vic popatrzył na mnie z miną mówiącą " spierdalaj". Wyszedłem z pomieszczenia i poszedłem do salonu gdzie wziąłem laptopa i położyłem go na swoich kolanach. Po chwili przyszedł Victor.
-Był tu wczoraj Tony?- zapytał, siadając na fotelu, trzymając dłoń na czole.
-Tak.
-Znowu..- zaczął ale nie dałem mu skończyć. Rzuciłem w niego poduszką a on zmarszczył brwi.
-Nawet nie zaczynaj tego tematu.- zażądałem i przeniosłem wzrok na laptopa. Przeglądałem różne strony i portale, aż w pewnym momencie zobaczyłem coś, co mnie zszokowało.

czwartek, 6 listopada 2014

Rozdział 5

Uwaga, uwaga. Rozdział dodaję trochę prędzej niż przypuszczałam, że dodam ale.. cieszmy się i radujmy XD
Znalazłam trochę czasu i jest! :)
Dziękujemy za wszystkie komentarze pod poprzednim rozdziałem, jesteście cudowni. Równocześnie zachęcamy do dalszego komentowania naszych "wypocin" :)
No to tyle co chciałam wygłosić, zapraszam, miłego czytania / Merry

Cz.I
Po przerwanym pocałunku Mike patrzył na mnie ze zmarszczonymi brwiami. Wiedziałem, że nic z tego nie rozumiał, ale.. nie potrafiłem mu tego wytłumaczyć. Usiadłem i odszukałem moje bokserki, założyłem je na siebie i wstałem.
-Co Ty robisz?- zapytał zdezorientowany.
-Zbieram się, wolę nie spotkać tutaj Vic'a, znowu się zacznie czepiać i wypytywać.
-Nie wyjdziesz, dopóki mi tego nie wyjaśnisz.- powiedział i pociągnął mnie na łóżko, na które opadłem. Nachylił się nade mną i po prostu wpatrywał się w moje oczy. Przetarłem twarz dłońmi.
-To..- zacząłem- nie potrafię tego od tak skończyć. Przywiązałem.. przyzwyczaiłem się do tego i no.. wiem, że nie powinniśmy ale.. rozumiesz mnie?- składna wypowiedź, nie ma co.
-Tak, ale.. dalej będziemy to ukrywać? Proszę, nie karz mi znowu czekać.
-Będziemy, nie chcę tego kończyć, nie chcę żebyś czekał i ja sam też nie chcę czekać.- powiedziałem wywołując uśmiech na jego twarzy. Naprawdę nie wiem co mnie tak ciągnęło do tego człowieka. Mike delikatnie złączył nasze usta i pogładził moje włosy. Oderwał się od moich ust i następnie złożył pocałunek na moim czole, a potem spojrzał mi w oczy.
-Ubieramy się? Vic może zaraz wrócić- powiedział i podniósł się. Szybko się ubraliśmy i znowu sie położyliśmy.
-Zauważyłeś, że przez te dwa lata nie zdarzyła się taka chwila tak ta? To tak jakbyśmy dopiero teraz doceniali swoją obecność a nie tylko seks. A teraz? Mam wrażenie, że teraz to dla mnie za mało, że teraz seks nie jest na pierwszym planie. Tak jakbym .. potrzebował rozmowy, spędzenia czasu z Tobą. Tak po prostu. Dziwne trochę, dopiero po tej sytuacji zacząłem to czuć.- powiedział patrząc w sufit i w między czasie łapiąc moją dłoń. Ja.. nie wiedziałem co mam mu odpowiedzieć. Co mu się tak zebrało na wyznania? Liczyłem na jakiś cud, tylko żeby nie musieć mu odpowiadać, ale niestety, nic się nie wydarzyło. Tez tak czułem ale chyba to nie był jeszcze dla mnie czas, aby o tym mówić. Za prędko jak dla mnie. Jeszcze mi tylko brakuje żeby mi powiedział, że mnie kocha. Na szczęście Mike już nic nie powiedział, tylko spokojnie leżał. Nic nie odpowiedziałem tylko ścisnąłem jego dłoń mocniej a on na nie spojrzał. Nie był to mój cel, ale cóż. Postanowiłem, że jego słowa nic u mnie nie zmienią, w sensie w sposobie postrzegania jego. Uśmiechnąłem się do bruneta leżącego obok a on odwzajemnił ten gest. Po prostu tak trwaliśmy w tej chwili aż do czasu kiedy usłyszeliśmy trzask drzwi oznajmiający, że Victor wrócił. Szybko się podnieśliśmy i każdy usiadł po przeciwnej stronie łóżka. Po jakimś czasie wyszliśmy z pokoju i ruszyliśmy do salonu, gdzie siedział straszy meksykanin.
-Tony?- zapytał zdziwiony, jakby widział mnie tu pierwszy raz.
-Jak widać.
-Co ty tu robisz?- o co mu chodziło?- Znowu to zrobiliście?
-Vic! Przestań, skończyliśmy uprawiać seks, a nie ze sobą rozmawiać, zrozum to wreszcie.

Cz.II
Przez ostatnie wydarzenia zacząłem doceniać jeszcze coś poza seksem z Tony'm. Owszem, on zawsze był dobry ale teraz potrzebowałem czegoś więcej. Cieszyłem się, że Tony nie chciał rezygnować z tego wszystkiego. Myślę, że teraz będziemy więcej czasu spędzać tak jak dziś, po seksie i zaczniemy częściej szczerze rozmawiać. Tego teraz potrzebuję. Nie wiem dlaczego zacząłem się tak zmieniać, ale jest dobrze i nich tak zostanie.
     *
- Vic, nie masz swoich spraw?-zapytałem ostro, ale on zignorował moje słowa.
-Znowu się pieprzycie, tak?
-Nie możesz zrozumieć, ze my już z tym skończyliśmy?!- wtrącił się Tony. Właściwie to nie wiem czemu postanowiliśmy nadal to ukrywać. Przecież nie robimy niczego strasznego, ale skoro Tony tak chciał to niech tak będzie.
Nie wierze Wam, widać, że dalej to robicie.- co mu do tego? o nasz sprawa z kim się ruchamy, ajego to nie powinno wcale obchodzić.
-Odpierdol się- powiedział Tony i poszedł do korytarza. Poszedłem za nim. Ubrał buty, po czym wyprostował się i spojrzał mi w oczy.
-Wkurwia mnie.- powiedziałem przyciszonym głosem opierając dłonie na jego biodrach- cały czas jest podejrzliwy i wypytuje mnie o wszystko. Z resztą, sam widziałeś. Westchnąłem.
-Nie przejmuj się nim- powiedział z uśmiechem. Jak on to robi, że w ogóle sie nie przejmuje? Musnął  szybko moje wargi i wyszedł.Wróciłem do salonu, gdzie nadal był mój brat.
-Jutro próba- powiedział jak gdyby nigdy nic i dalej oglądał telewizję
-Co? Przecież ostatnio była. - odpowiedziałem trochę zdziwiony.
-Ale nie wyszła nam najlepiej. Nie pamiętasz? - mówiąc to nie odrywał wzroku od ekranu, jakby leciało w nim co najmniej porno, ale nie, nie leciało.
-Pamiętam- odpowiedziałem cicho i tuszyłem w stronę mojego pokoju.
-Będzie Kellin- rzucił a ja nawet nie zareagowałem. Nie robiło mi to większej różnicy. Poza tym cały zespół lubił Kellina i wszyscy dobrze się dogadywaliśmy, więc nie wiedziałem w tym żadnego problemu. Zamknąłem się w pokoju gdzie spędziłem resztę dnia.
     *
Następnego dnia..
Tony i Jaime pojawili się u nas dość wcześnie. Akurat wykorzystywałem okazję, że jestem w kuchni sam na sam z Tony'm i całowałem się z nim, kiedy do pomieszczenia wszedł Jaime. Momentalnie od siebie odskoczyliśmy i spojrzeliśmy na niego speszeni.
-Nie przeszkadzajcie sobie. Przyszedłem tylko po piwo.- powiedział i otworzył lodówkę.
-Co?- zapytaliśmy jednocześnie. Obaj byliśmy zdziwieni jego zachowaniem. Zabrał to po co przyszedł i podszedł do nas.
-Słuchajcie.. nie obchodzi mnie co robicie kiedy jesteście sami ni co jest między wami.
-Ale.. jak to? Przecież ostatnio mówiłeś co innego i byłeś na nas zły.
-Po prostu zrozumiałem, że to nie moja sprawa.- uśmiechnął się i ruszył do drzwi
-Jaime..-zatrzymałem go.
-Tak?- odwrócił się i popatrzył na mnie.
-Nie mów nic Vic'owi- poprosiłem a on pokiwał głową. Wyszedł a ja spojrzałem na Ton'ego.
-Chociaż ktoś postanowił nie wtrącać się w nasze sprawy- powiedział i zaśmiał się. Kiwnąłem głową.
-Przyjdź wieczorem. Vic wychodzi gdzieś z Kellinem, więc będziemy sami.

niedziela, 2 listopada 2014

Rozdział 4

Tak wiemy, że dużo czekacie, ale u nas to ciężko ostatnio z czasem, zawsze coś no i wiecie. Trochę zawalamy ale Wy też zapominacie o nas.  Nie ma komentarzy które naprawdę wszystko przyśpieszają i cholernie motywują.
Miłego :)/ Merry

Cz.I
-A więc jednak- usłyszeliśmy głos Vic'a. Mike oderwał się ode mnie a ja cicho przekląłem. Moim oczom ukazali się Vic i Jaime, wchodzący do pomieszczenia. Odwróciłem się do młodszego Fuentesa.
-Widzisz, kurwa? Mówiłem.- byłem wściekły. Przez jego nierozważność przyłapali nas.
-Czemu nam nic ne powiedzieliście? Jak długo to trwa?- spojrzałem na Mike'a. Stał ze spuszczoną głową, jak małe skarcone dziecko.
-To nie wasza sprawa. Nie mam zamiaru o tym rozmawiać- wyszedłem zostawiając resztę zespołu. Co ja miałem teraz zrobić? Skoro Jaime i Victor się domyślili to media pewnie też coś węszą. Przynajmniej miałem pewność, że chłopaki nikomu nie powiedzą. Oni byli w porządku ale nie musieli się aż tak wtrącać w nieswoje sprawy.
-Czekaj!- usłyszałem głos Jaime'ego na końcu korytarza. Mimowolnie zatrzymałem się i czekałem aż do mnie dobiegnie.
-Tony- odezwał się, kiedy do mnie podszedł- sądzę, że musimy sobie wszyscy porozmawiać. Mike się nie odzywa a ty uciekasz. Coś musi być na rzeczy, proponuję spotkanie u meksykanów  o 17. Przemyślicie to sobie wszystko i wtedy pogadamy.
-Dobra- mruknąłem nie patrząc na niego i odszedłem.
                *
Czas mijał nie ubłagalnie szybko.Stałem właśnie przed drzwiami do domu i zastanawiałem się czy się nie wycofać. W końcu jednak zadzwoniłem do drzwi. Otworzył mi Victor. Wpuścił mnie do środka i poczekał aż zdejmę buty i wtedy razem poszliśmy do salonu. Usiadłem obok Mike'a a Vic i Jaime siedzieli naprzeciwko nas.
-To może na początek..- zaczął Jaime ale przerwał mu perkusista.
-To wygląda tak, nie jesteśmy razem, nie kochamy się, my tylko uprawiamy seks, tak bez zobowiązań.- powiedział patrząc na mnie, ja natomiast miałem spojrzenie wbite w moje dłonie.
-Ile to trwa?- żaden z nas się nie odezwał. Spojrzeliśmy tylko na siebie przelotnie.
-Tony, ile?-zapytał Vic głośniej
-Dwa lata- wyszeptałem
-Ile?!
-Dwa lata- powtórzyłem głośniej patrząc mu prosto w oczy.
Nie wierze.. tyle czasu a Wy.. nic nam nie powiedzieliście!- powiedział z wyrzutem Jaime.
-Macie do nas pretensje? Przecież to nie jest aż tak ważna rzecz, dzieci ani ślubu z tego nie będzie a poza tym..- przerwałem Mike'owi wypowiedź.
-A poza tym to koniec. Nie zrobimy już tego. Nigdy.- powiedziałem a Mike wbił we mnie spojrzenie.
-Co?- powiedział zdziwiony- Musimy pogadać, na osobności.- powiedział i wstając pociągnął mnie za bluzę w stronę jego pokoju. Kiedy tylko drzwi zamknęły się za nami, on spojrzał na mnie.
-Co ty wygadujesz? Jak to nigdy?! Nie ustalaliśmy tego razem więc..
-Tak było ustalone. Ktoś się dowie- przerywamy
-Tak! Przerywamy ale nie kończymy do jasnej cholery!- był wściekły. Złapał mnie za bluzę i przyparł do ściany- Nie pozwolę na to, rozumiesz?- powoli jego uścisk poluźniał się a on uspokajał- Nie chcę Cię stracić- wyszeptał.
-Przecież sam mówiłeś, że to TYLKO seks.- powiedziałem kiedy po prostu trzymał ręce na moich biodrach.
-Zależy mi- wyszeptał, jakby zignorował to co powiedziałem przed chwilą i ułożył swoją głowę na moim ramieniu. Byłem zdziwiony jego zachowaniem. Co się teraz działo w jego głowie? Nie czułem od niego alkoholu, co nie pomagało mi w wytłumaczeniu sobie tej sytuacji. Po chwili Mike podniósł głowę i pocałował mnie. Następnie pogłębił pocałunek. Nic już nie rozumiałem a on nie pomagał mi wcale w zrozumieniu tego wszystkiego.

Cz.II
-To wszystko moja wina, przepraszam- miałem wyrzuty sumienia, bo to przeze mnie Vic i Jaime nas przyłapali.
-Nie obwiniaj się o to- ponownie podniosłem głowę z jego ramienia i popatrzyłem mu w oczy- oboje nie byliśmy wystarczająco ostrożni.
-Nie chcę tego kończyć- wyszeptałem
-Ale czego? Przecież to tylko seks, nic więcej.- zdawałem sobie z tego sprawę, ale odpowiadało  mi to przez dwa lata, przyzwyczaiłem się do sytuacji jaka była między nami. Westchnąłem i zacząłem błądzić wzrokiem.
-Tak, wiem- wróciliśmy do pokoju w którym siedzieli chłopaki.
-Nie powinniście wtrącać się w nasze sprawy- powiedziałem i usiadłem.
-Ale mieliśmy sobie o wszystkim mówić- mój brat cały czas miał do nas pretensje.
-To już zamknięty rozdział. Zakończyliśmy  to już.- powiedział tony. Nie byłem zadowolony z tej decyzji.
-Nie będziemy więcej o tym rozmawiać. Rozumiecie?- zapytałem ostro a oni powitali głowami.
       *
Kilka dni później..
Vic i Jaime przestali na nas patrzeć podejrzliwie na każdym kroku i wypytywać o to co się między nami działo. I dobrze bo stało się to trochę męczące. Za to ja  i Tony przestaliśmy uprawiać seks. Na początku myślałem, że może nie mówił tego na poważnie i liczyłem na to, że dalej będziemy mogli się ruchać. Niestety on nie pozwolił mi sie nawet przytulić, więc o seksie ani pocałunkach nie było nawet mowy. A szkoda, bo bardzo mi tego brakowało, ale nic nie mogłem poradzić na jego decyzje.
       *
Siedziałem sam w domu, bo mój brat zniknął gdzieś rano i nie było go już kiedy się obudziłem. Cóż, nie interesuje mnie za bardzo gdzie wychodzi ale cholernie mi sie nudziło, bo nie miałem się nawet do kogo odezwać. Nagle usłyszałem dzwonek do drzwi. Leniwie wstałem i powolnym krokiem poszedłem je otworzyć.
-Cześć Tony- mruknąłem i wpuściłem go  do środka.
-Cześć- odpowiedział i zdjął buty.
-Co cię do mnie sprawdza? Bo raczej nie seks.
-Jaime'mu coś odwaliło i nie da się z nim wytrzymać- poszliśmy do salonu i usiedliśmy na kanapie.
-Może ma okres?- zażartowałem a on się zaśmiał. I zapadła cisza. Kiedy przestaliśmy się pieprzyć żadko kiedy też rozmawialiśmy sam na sam. Po prostu nie mieliśmy o czym,  bo zawsze wykorzystywaliśmy okazję, że jesteśmy sami w inny sposób.
-Nie ma Vic'a?
-Nie, wyszedł- spojrzałem na niego a on na mnie. Zbliżył się i tak po prostu mnie pocałował. Położyłem dłonie na jego policzkach i pogłębiłem pocałunek. Nie wiem dlaczego to robił, ale mi jak najbardziej to odpowiadało. Wciągnąłem go na swoje kolana, a on zdjął koszulkę. Zrobiłem to samo i położyłem dłonie na jego udach. Przenieśliśmy się do mojego pokoju gdzie pozbyliśmy sie spodni i bokserek.
-Jesteś na dole- rzucił z szyderczym uśmiechem i wsunął we mnie palec. Westchnąłem niezadowolony. Wolałem być na górze ale lepsze to niż nic. Poczułem w sobie drugi palec chłopaka,a krótko po nim trzeci. Przygotował mnie bo inaczej w ogóle bym się nie zgodził na to żeby on był tym dominującym. Mimo wszystko lubiłem seks z nim. Wszedł we mnie powoli i na chwilę zamarł w bezruchu żebym przyzwyczaił się do tego dziwnego uczucia. kiedy dałem mu znak zaczął się we mnie poruszać. Jego ruchy od razu były mocne i stanowcze. Myślałem, że będzie delikatniejszy. Doszliśmy prawie w tym samym czasie, głośno jęcząc.
-Brakowało mi tego- powiedział kiedy leżeliśmy na łóżku, wyczerpani.
-Przecież od ostatniego razu minęło zaledwie kilka dni.
-Wieem, ale teraz już niczego nie rozumiem. Przecież mówiłeś, że już z tym kończymy.
-To skomplikowane- odpowiedział i pocałował mnie.